W ciąży dowiedziała się o raku. Lekarze doradzali jej aborcję – nie zgodziła się. „Modliłam się o cudowne uzdrowienie”

Jessica Hanna jest matką czworga dzieci, gdy była w ciąży z ostatnim zdiagnozowano u niej raka piersi w fazie terminalnej. Lekarze doradzali jej aborcję, by mogła zawalczyć o własne życie. Odmówiła i wybrała leczenie nie zagrażające noszonemu pod sercem dziecku. "Modliłam się o cudowne uzdrowienie dla mnie i o to, by syn urodził się zdrowy" - mówi w swoim świadectwie. Po porodzie okazało się, że nowotwór się cofnął.

fot. Ömürden Cengiz/unsplash.com

Historię swojej choroby i cudownego uzdrowienia Jessica opowiada w mediach społecznościowych. Podkreśla, że w ostatniej ciąży Bóg powołał ją do czegoś wielkiego. Wcześniej była zadeklarowaną działaczką pro-life, jednak dopiero doświadczenie własnej choroby i troski o nienarodzone dziecko życiowo zweryfikowało i potwierdziło jej przekonania. W jednym ze świadectw wyznała, że łatwiej jest radzić kobiecie, której życie jest w niebezpieczeństwie, by nie dokonywała aborcji, niż samemu skonfrontować się z taką decyzją. Wyznaje, że inspiracją była dla niej św. Joanna Beretta Molla, u której też zdiagnozowano śmiertelną chorobę, gdy była w ciąży.

Jessica nie zrezygnowała z walki o swe życie. Po konsultacjach z wieloma lekarzami wybrała takie leczenie, które nie zagrażało jej dziecku. Bitwa była trudna, ponieważ guz piersi, który u niej zdiagnozowano w 14. tygodniu cięży był w czwartym stadium, co w praktyce oznaczało, że z dużym prawdopodobieństwem był nieuleczalny. Jako gorliwa katoliczka swą przyszłość zawierzyła Bogu, modląc się po każdym cyklu chemioterapii przy grobie błogosławionego kapucyna Solanusa Casey’a, który spoczywa w jej rodzinnym mieście.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Jessica Hanna (@blessed_by_cancer)

Reklama
Reklama

Uzdrowienie zostało zgłoszone jako cud do kanonizacji bł. brata Francisa Solanusa Casey’a

Modliłam się o cudowne uzdrowienie dla mnie i o to, by syn urodził się zdrowy – mówi w swoim świadectwie, podkreślając, że był to dla niej czas trwania pod krzyżem Jezusa. Kobietom, które znajdują się w podobnej sytuacji radzi, sama będąc farmaceutką, by zanim podejmą ostateczną decyzję, wysłuchały kilku niezależnych opinii lekarzy. Ponadto zachęca je, by oddały się Matce Bożej, bo nikt lepiej niż Ona nie zrozumie strachu matki o swoje dziecko, a także zjednoczyły swoje cierpienie z krzyżem Chrystusa.

Gdy bierzesz chemię, myśl o gwoździach wbijanych w Jego stopy i ręce, gdy przeżywasz agonię czekając na wyniki badań, pomyśl o Jego męce w Ogrodzie Oliwnym – mówi w swym świadectwie. Wyznaje w nim, że swemu pięknemu synkowi dała imię Thomas Solanus, a sprawa jej uzdrowienia została zgłoszona jako cud do kanonizacji tego amerykańskiego kapucyna, który jeszcze za życia często modlił się za chore dzieci i ich cierpiące matki.

KAI, vaticannews, pa/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę