video-jav.net

W Bawarii trwa dyskusja o krzyżach w urzędach

W Niemczech nie ustaje debata wokół postanowienia o zawieszeniu krzyży widocznych miejscach w gmachach państwowych Bawarii. Większości katolików i protestantów nie podoba się pomysł zmuszania do tego urzędników, zaś biskup z Monachium przypomniał politykom, że "krzyż to nie logo kampanii wyborczej".

Polub nas na Facebooku!

Na łamach monachijskiej edycji gazety “Bild” biskup pomocniczy archidiecezji Monachium i Fryzyngi Wolfgang Bischof napisał, że ”krzyż nie jest symbolem Bawarii”, a tym bardziej „nie jest logo kampanii wyborczej”. “Krzyż natomiast jest zobowiązaniem do tego, że będzie się działać postępując śladami Jezusa Chrystusa. Musiało upłynąć wiele dni zanim premier Markus Söder (CSU) przyznał, że krzyż jest symbolem religijnym” – napisał bp Bischof, dodając, że chyba bardziej ważna jest dla polityka „tożsamość bawarska”.

Wprawdzie Söder nakazuje zawiesić krzyże opatrując to komentarzem „wartości chrześcijańskich”, jednak „ten, kto pragnie działać w duchu Krzyża, musi w centrum swoich działań postawić ludzi, a zwłaszcza tych w trudnych sytuacjach życiowych”. Oznacza to konkretnie np. występowanie w sprawach ludzi wymagających opieki oraz chorych, a w polityce wobec uchodźców uwzględnianie przede wszystkim godności człowieka. Oznacza to też takie wsparcie dla rodzin, żeby wszystkie dzieci miały dobre perspektywy na przyszłość. „A ponadto, w duchu wiarygodności byłoby rozsądne aby medialną politykę symboli poprzedziły przekonujące fakty” – stwierdził biskup pomocniczy w Monachium.

Tymczasem Söder na łamach lokalnej gazety „Straubinger Tagblatt” z 28 kwietnia skonkretyzował decyzję rządu o zawieszeniu krzyży. „Oczywiście, krzyż jest przede wszystkim symbolem wiary” – stwierdził i dodał, że w symbolu krzyża ogniskuje się także podstawowa idea państwa świeckiego. Taki zapis widnieje także w konstytucji Bawarii i został zaakceptowany przez orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. “Godność człowieka, miłość bliźniego, tolerancja są podstawowymi wartościami chrześcijaństwa i naszą hierarchią wartości” – napisał polityk i oświadczył, że dlatego krzyż „wiąże się z tożsamością naszego kraju”.

Premier Bawarii przypomniał, że w sądach i szkołach kraju krzyże już od dawna wiszą, a zatem zawieszenie krzyża w obrębie wejściowym urzędów nie powinno być niczym złym. Przypomniał, że tę decyzję akceptuje nawet przewodnicząca Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Monachium i Górnej Bawarii, Charlotte Knobloch. Dlatego „zdumiewa fakt, że krytykę wobec tej decyzji słychać także z kręgów kościelnych”.

Bawarską decyzję w sprawie krzyży chwali przewodniczący konserwatywnej frakcji ludowej EVP w Parlamencie Europejskim, Manfred Weber (CSU). “Postępowanie premiera Södera jest właściwe” – powiedział polityk w rozmowie z mediami bawarskimi „Sądzę, że obecna debata wokół krzyża zdziwiłaby ojców konstytucji, również bawarskiej” – stwierdził Weber i tłumaczył, że „po czasach nazistowskich doszli do wniosku, że naród może mieć dobrą przyszłość tylko wówczas, gdy jest świadomy swoich korzeni”. “Każdy, kto neguje chrześcijańskie związki naszego kraju, musi teraz konsekwentnie powiedzieć, że nie honoruje chrześcijańskich świąt” – stwierdził Weber.

Natomiast według szefa FDP, Christiana Lindnera, nastąpiła profanacja krzyża. Zdaniem tego polityka Söder uznał krzyż za symbol kulturowy, a „tym samym oderwał od jego znaczenia chrześcijańskiego”. “Wierzących chrześcijan musi oburzać fakt, że z ich symbolu premier zrobił symbol państwa” – stwierdził.

Z ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badania Opinii Publicznej Emdin wynika, że większość, bo 64 procent Niemców, jest przeciwna obowiązkowi zawieszania krzyża w każdym urzędzie państwowym w ich kraju. Za takim obowiązkiem opowiedziało się 29 proc. respondentów, a siedem procent nie miało zdania. Także większość, bo 48 proc. ankietowanych katolików i 62 proc. protestantów jest przeciwna obowiązkowi zawieszenia krzyża w urzędach państwowych, natomiast popiera taką decyzję 38 proc. katolików i 34 proc. protestantów.

KAI/ad

Prymas Anglii i Walii o sprawie Alfiego

Uważam, że zrobiono wszystko, by pomóc Alfiemu. Pomimo wielkiego smutku i bólu, cieszę się, że ostatecznie jego rodzice i szpital doszli do zgody i harmonii - powiedział kard. Vincent Nichols w rozmowie z KAI. Prymas Anglii i Walii zwrócił uwagę, że ostatnich tygodniach wiele osób zajmowało stanowiska w sprawie Alfiego, nie zapoznając się wcześniej ze wszystkimi informacjami na temat stanu chłopca. "Niestety, znaleźli się nawet tacy, którzy wykorzystywali tę sytuację do celów politycznych" - zaznaczył

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy rozmowę z kard. Vincentem Nicholsem, prymasem Anglii i Walii.

Dorota Abdelmoula (KAI): Księże Kardynale, wczoraj obiegła świat informacja o śmierci Alfiego Evansa. Czy, według Księdza Kardynała, zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, aby jak najlepiej pomóc chłopcu i odpowiedzieć na wezwanie papieża Franciszka?

Kard. Vincent Nichols: Teraz, kiedy wiemy, że Alfie odszedł, najważniejsza jest modlitwa za niego. A także za jego rodziców, którzy zrobili wszystko, co było możliwe, zwłaszcza w ostatnich dniach, aby mieć pewność, że chłopiec otrzymał najlepszą pomoc. Myślę, że bardzo ważna była też czwartkowa wypowiedź Thomasa Evansa, który poprosił o wstrzymanie się i powiedział, że jako rodzice chcą „odbudować mosty” z personelem szpitala, aby mały Alfie otrzymał najlepszą opiekę na tak długo, jak długo będzie żył.

Ważne, by pamiętać, że szpital Alder Hey opiekował się Alfiem nie przez dwa tygodnie, czy dwa miesiące, ale przez osiemnaście miesięcy. I w tym czasie konsultował się z najlepszymi specjalistami na całym świecie. Bardzo jasne było zatem stanowisko lekarzy, że nie ma już żadnej pomocy medycznej, która mogłaby zostać udzielona chłopcu.

W tym kontekście bardzo ważne i jasne jest też według mnie nauczanie Kościoła. Kościół bardzo jasno mówi, że nie mamy moralnego obowiązku kontynuować uporczywej i nieprzynoszącej efektów terapii. Katechizm Kościoła uczy nas również, że opieka paliatywna, która nie jest zaniechaniem pomocy, jest dziełem miłosierdzia. Dziełem racjonalnym, pozbawionym emocji, ale zarazem wyrazem miłości. I jestem pewien, że taką opiekę otrzymał Alfie.

Mówię tak także ze względu na to, że większość lekarzy i pielęgniarek, którzy przez długi czas opiekowali się tym chłopcem, to katolicy. Oni byli bardzo zranieni sugestiami, które pojawiały się pod ich adresem. Ale dziś nie czas, by wracać do przeszłości. Dziś współdzielimy ogromne poczucie straty i wyczerpania, które przeżywają rodzice Alfiego. Oni zrobili wszystko, co było możliwe. Przyznali to także w ostatnim oświadczeniu.

Myślę, że najtrudniejsze jest działanie w najlepszym interesie dziecka, które nie zawsze jest tym samym, czego życzyliby sobie rodzice. To absolutnie najtrudniejsze. Dlatego sąd nie jest od oceniania tego, co jest najlepsze dla rodziców, ale tego, co będzie najlepsze dla dziecka. A przedłużanie uporczywej i nie przynoszącej efektów terapii nie jest w najlepszym interesie dziecka, w przypadku którego cała opinia medyczna mówi zgodnie, że nie ma ratunku.

Uważam, że zrobiono wszystko, by pomóc Alfiemu. Pomimo wielkiego smutku i bólu, cieszę się, że ostatecznie jego rodzice i szpital doszli do zgody i harmonii.

KAI: Historia Alfiego bardzo poruszyła Polaków. Wielu z nas modliło się i postulowało, by chłopiec dostał szansę wyjazdu do Włoch, w celu dalszej opieki medycznej. W jaki sposób rozeznawać na przyszłość, jak powinniśmy reagować i co czynić w podobnie trudnych sytuacjach?

– To bardzo trudne przypadki. Papież Franciszek napisał w liście do Papieskiej Akademii Życia, że to, czego potrzeba najbardziej, to mądrość. Mądrość, która ma pozwolić podejmować decyzje w oparciu o najpełniejsze informacje. W ostatnich tygodniach wiele osób zajmowało stanowiska w sprawie Alfiego, nie zapoznając się wcześniej z tymi informacjami. To nie zawsze służyło największemu dobru chłopca. Niestety, znaleźli się nawet tacy, którzy wykorzystywali tę sytuację do celów politycznych.

Wiele osób miało rozdarte serca, tymczasem w takich sytuacjach musimy również być zdolni do działania na trzeźwo, bez emocji.

KAI/ad