Nasze projekty

Uwolniono cztery zakonnice porwane w Nigerii. „Spędziły dwa dni bez jedzenia, bez picia, bez niczego”

Napastnicy uwolnili cztery uprowadzone siostry zakonne. "To była straszna sytuacja. Były w drodze na mszę dziękczynną za złożenie ślubów wieczystych przez jedną z sióstr" - opowiedziała o okolicznościach porwania sekretarz generalna Zgromadzenia Jezusa Zbawiciela.

fot. Josh Applegate/Unsplash

W ostatnich miesiącach w Nigerii dochodzi do licznych porwań, często dla okupu. Napastnicy uprowadzają również księży i przywódców religijnych różnych wyznań. Tylko w zeszłym tygodniu na drodze między Okigwe a Umunneochi porwano katolickiego księdza i seminarzystę. Uwolniono ich dwa dni później.

ZOBACZ: Cztery siostry zakonne porwane w Nigerii. Były w drodze na mszę świętą

Siostry Johannes Nwodo, Christabel Echemazu, Liberata Mbamalu i Benita Agu ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Zbawiciela porwano w niedzielę.

Reklama

O uwolnieniu czterech zakonnic poinformowała sekretarz generalna Zgromadzenia Jezusa Zbawiciela. Chrześcijanie cały czas boją się, nikt nie może być pewny, że wróci do domu żywy – powiedziała Radiu Watykańskiemu s. Ascensio Madukaji SJS, dyrektorka ds. misji Zgromadzenia.

To była straszna sytuacja. Siostry były w drodze, aby dołączyć do innej współsiostry na Mszę dziękczynną za złożenie przez nią ślubów wieczystych. Po wyruszeniu w drogę zostały zaczepione i uprowadzone przez uzbrojonych mężczyzn. Zabrano je do buszu. Spędziły dwa dni bez jedzenia, bez picia, bez niczego. Porywacze skontaktowali się ze zgromadzeniem licząc na uzyskanie okupu. Próbowałyśmy tłumaczyć, że nie mamy żadnych dużych pieniędzy. Więc zwrócili się do rodzin sióstr. Całe gromadzenie natychmiast rozpoczęło intensywną modlitwę. Modliłyśmy się non stop. Wszystkie ręce były na pokładzie. Wiemy, że modlił się za nas również cały świat. W końcu je uwolnili. Porwania księży i sióstr biorą się stąd, że politycy dają milczącą zgodę na te porwania i zabójstwa chrześcijan. Rząd musi w końcu zasiąść do stołu i zapewnić Nigeryjczykom bezpieczeństwo, muszą sprostać swojej odpowiedzialności. W tym momencie… naprawdę nie wiem, czym oni w ogóle się zajmują? Ludzie giną, wszystkim towarzyszy wielkie napięcie – powiedziała o okolicznościach porwania sióstr s. Madukaji.

kh, KAI/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę