video-jav.net

“Nie redukujmy encykliki wyłącznie do polityki ochrony środowiska”

Celem encykliki „Laudato si’” nie jest wchodzenie w kompetencje naukowców, ani też dokładne ustalenie, w jakiej mierze zmiany klimatyczne są konsekwencją działań człowieka – wskazał na to w czasie watykańskiej prezentacji papieskiego dokumentu kard. Peter Turkson

Polub nas na Facebooku!

Przewodniczący Papieskiej Rady Iustitia et Pax zauważył, że z perspektywy encykliki i Kościoła wystarczająca jest już świadomość tego, że to ludzka działalność jest jednym z elementów tłumaczących zmiany klimatyczne.

„Z tego właśnie wypływa nasza moralna odpowiedzialność za stworzenie, która wzywa nas, byśmy uczynili wszystko co w naszej mocy, aby zapobiegać efektom negatywnym, jakie te zmiany prowokują zarówno w środowisku naturalnym, jak i w życiu najuboższych” – mówił kard. Turkson.

„Dla papieża Franciszka ważne jest to, by podejmować działania konkretne, a nie ideologiczne, powierzchowne i redukujące. Konieczny jest więc dialog. «Trwa dyskusja na temat kwestii związanych ze środowiskiem naturalnym, w której trudno osiągnąć konsensus. Kościół nie usiłuje definiować zagadnień naukowych, ani też zastępować polityki, ale zachęca do uczciwej i przejrzystej debaty, aby potrzeby indywidualne lub ideologie nie wyrządzały szkód dobru wspólnemu»” – mówił kard. Turkson.

Przypomniał, że po ostatniej modlitwie Anioł Pański Franciszek „zachęcił do odnowienia naszej wrażliwości na degradację środowiska naturalnego, ale też na aspekt jego rewitalizacji. Nie wskazuje nam więc wyłącznie tego, co idzie źle, ale zachęca do podejmowania pozytywnych i dobrych działań. Małych codziennych gestów, indywidualnych czy wspólnotowych, które będą świadectwem ekologicznego nawrócenia na naszym terenie. Kierując swą encyklikę do każdego z nas Papież oczekuje ekologicznego nawrócenia, tak by każdy podjął troskę o wspólny dom. Oczywiście «Laudato si»’ będzie miała wpływ na te procesy. Jednak nawet pobieżna analiza treści ukazuje, że ma ona charakter nauczania duszpasterskiego i duchowego. Zasięg encykliki, jej rozległość tematyczna i głębia nie mogą zostać zredukowane wyłącznie do samej polityki ochrony środowiska”.


RV / Watykan

Krzyk planety jest też krzykiem ubogich. „La Croix” o „Laudato si’”

Już w encyklice „Pacem in terris” bł. Jan XXIII postanowił zwrócić się do „wszystkich ludzi dobrej woli”. Teraz Franciszek w „Laudato si’” mówi o „wspólnym domu”, aby zwrócić się z apelem do „całej rodziny ludzkiej”. O wspólnym domu, o który ludzkość musi się pilnie zatroszczyć - pisze Isabelle de Gaulmyn, watykańska korespondentka paryskiego dziennika „La Croix”

Polub nas na Facebooku!

Mimo to nie znajdzie się w encyklice „katastroficznej wizji radykalnego ekologizmu”. – Oczywiście, papież nie szczędzi mocnych słów, by – na podstawie ustaleń naukowców i ekonomistów – przedstawić smutny stan planety. Robi to ściśle łącząc niszczenie natury z niszczeniem relacji międzyludzkich: krzyk planety jest też krzykiem ubogich. A wspólny dom papież Franciszek ogląda z perspektywy Południa, którego czyni się rzecznikiem – zauważa dziennikarka.

Jednak cały tekst encykliki jest przeniknięty „wielkim powiewem nadziei”. Tonem, który przypomina konstytucję duszpasterską Soboru Watykańskiego II „Gaudium et spes” o Kościele w świecie współczesnym, „Laudato si’” jest przede wszystkim „ufnym wezwaniem do odpowiedzialności politycznej ludzi”, do ich sumień, aby troszczyli się o ten wspólny dom. Całość encykliki „jest przeniknięta wybitnie pozytywnym spojrzeniem na stworzenie, a szczególnie na człowieka”, a także „antropologią relacji, w której działanie ludzi jest nieustającą interakcją między nimi i z naturą” – pisze De Gaulmyn.

Podkreśla, że w centrum encykliki znajduje się „ekologia integralna”, która przywołuje „integralny rozwój” z encykliki „Populorum progressio” bł. Pawła VI. – Ekologia integralna bierze pod uwagę całego człowieka w jego wszystkich wymiarach oraz całą naturę w całej jej różnorodności. Jest ona nie tylko sprawą technicznych rozwiązań, ale – jak podkreśla papież – głębokiego nawrócenia. Nie jest też dogmatem, zespołem narzuconych prawd: tworzy się poprzez relacje, jest pluralistyczna, tak jak sam tekst, który inspiruje się innymi tradycjami niż katolicka (prawosławną) i chrześcijańska (muzułmańską) oraz opiera się na wkładzie specjalistów od środowiska naturalnego. Wspólny dom zostanie ocalony niejedynie dzięki katolikom, ale w dialogu i współpracy wszystkich. Wierzących i niewierzących – konkluduje francuska watykanistka.


pb (KAI/religion-gaulmyn.blogs.la-croix.com) / Watykan