Nasze projekty

Kard. Pizzaballa o sytuacji chrześcijan w Ziemi Świętej: są zdezorientowani, zmęczeni, ale nie podzieleni

„Czy można rozmawiać z terrorystami? Tak” - twierdzi łaciński patriarcha Jerozolimy. W wywiadzie dla watykańskiego dziennika "L'Osssevatore Romano" kard. Pierbattista Pizzaballa podkreśla, że trzeba rozmawiać ze wszystkimi.

fot. levarTravel/Unsplash

„Rozmawiamy ze wszystkimi”, odpowiada kardynał. „Gdyby to było możliwe, nawet z nimi”, dodaje kard. Pizzaballa, odnosząc się do terrorystów. Z drugiej strony, cała historia Jezusa nie miałaby sensu, gdybyśmy nie musieli rozmawiać z grzesznikami, wyjaśnia patriarcha Jerozolimy. „Bądź przejrzysty dla wszystkich i rozmawiaj ze wszystkimi”, powtarza w wywiadzie dla watykańskiego dziennika.

„Trzeba kochać wszystkich. To jest wielkie wyzwanie, które mamy tutaj jako chrześcijanie”, mówi kardynał o roli chrześcijan w Ziemi Świętej. Chrześcijanie muszą być w stanie kochać Żydów i muzułmanów, Izraelczyków i Palestyńczyków. „Nawet jeśli nie uznają naszej miłości” – zaznacza kard. Pizzaballa.

Jego zdaniem chrześcijanie w Ziemi Świętej nie są podzieleni. „Tak, zdezorientowani, zmęczeni, ale nie podzieleni” – mówi kardynał. Zdezorientowani, ponieważ emocjonalny wpływ dotknął również ich. „Na przykład społeczność hebrajskojęzyczna źle zareagowała na pierwszy list patriarchów Ziemi Świętej, a społeczność arabska może powiedzieć to samo w innych aspektach” – wyjaśnia kardynał. Dla niego najważniejsze jest to, że wierni zobaczyli, że biskup jest obecny wśród nich.

Reklama

„Biskup może być czasem lubiany, a czasem nie, ale jest tam” – powtarza. Potem będą musieli ze sobą rozmawiać, rozumieć się nawzajem. „Nie będzie to łatwe, ale poradzą sobie z tym”, mówi z przekonaniem kardynał. Tak jak trzeba to zrobić ogólnie w społeczeństwach zamieszkujących te kraje.

A wtedy ta mała wspólnota chrześcijańska będzie musiała być w stanie powiedzieć coś wszystkim. „Ale teraz jest jeszcze za wcześnie, ponieważ wciąż jest tak wiele bólu, a kiedy jest ból, przestrzeń do analizy i refleksji staje się węższa” – wyjaśnia łaciński patriarcha Jerozolimy. Żałoba pochłania dużo energii, więc zajmie to trochę czasu. „Jedną z rzeczy, z których zdałem sobie sprawę w tych dniach – i być może jestem pod tym względem trochę słaby – jest to, że istnieje ogromna potrzeba bliskości, uczucia” – dodaje. Pytano go już, czy kocha chrześcijan w Ziemi Świętej. „To ważne, nie należy tego lekceważyć” – wyznaje.

Jeśli chodzi o niego samego, pewne doświadczenie samotności jest konieczne, a także korzystne, jeśli jest się odpowiedzialny. „I to też trzeba cenić”, mówi kard. Pizzaballa i dodaje: „Największą i najbardziej pocieszającą bliskością była oczywiście bliskość papieża Franciszka, który nawet dzwonił do mnie kilka dni temu. Chciałbym dodać coś o kierunku naszej wspólnoty chrześcijańskiej”, mówi patriarcha Jerozolimy, wyjaśniając: „Z pewnością polaryzacja dotykająca chrześcijan mnie boli, ale na koniec dnia wierzący są istotami ludzkimi, jak wszyscy inni, i jak wszyscy inni również żyją uczuciami. Gdyby coś podobnego wydarzyło się we Włoszech, Hiszpanii czy Francji, czy chrześcijanie zareagowaliby inaczej?”.

Reklama

A wtedy ta tragedia byłaby również okazją, „jeśli mogę tak powiedzieć”, do przemyślenia własnej tożsamości. Niedawno otrzymał telefon z informacją, że kursy duchowej orientacji, które zaoferowano na terenie seminarium w Bait Dżala, cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. „Istnieje wielka potrzeba słowa bliskości i wyjaśnienia sytuacji” – zaznacza łaciński patriarcha Jerozolimy.

ZOBACZ TEŻ: Kard. Ryś: problemem nie jest to, jakiego Kościoła chcemy, tylko to, jakiego nie chcemy

KAI, kh/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę