video-jav.net

Dzieci z Mauthausen spotkają się w 70. rocznicę wyzwolenia obozu

Wszyscy troje urodzili się wiosną 1945 r., na krótko przed zakończeniem II wojny światowej. Ich żydowscy ojcowie zginęli w obozach. Matki przeżyły obóz Auschwitz-Birkenau, ukrywając swoją ciążę przed okrutnymi eksperymentami osławionego doktora Mengele, później przeszły obozy pracy, a wreszcie trafiły do obozu śmierci w Mauthausen w Austrii

Polub nas na Facebooku!

W związku z przypadającą w tych dniach 70. rocznicą oswobodzenia kolejnych obozów koncentracyjnych dom wydawniczy Weltbild przygotował książkę opisującą losy trójki dzieci, które przeżyły obóz w Mauthausen. Urodziły się w kwietniu 1945 r. W chwili, gdy przyszły na świat, żadne z nich nie ważyło więcej niż 1500 gramów. Teraz spotkają się na uroczystościach 70. rocznicy wyzwolenia Mauthausen.

Światowa premiera książki „Schicksalskindern” (Dzieci wspólnego losu) brytyjskiej dziennikarki Wendy Holden, odbędzie się 8 maja. Jej bohaterowie – trójka obecnie 70-latków – dopiero przed pięcioma laty dowiedzieli się o łączących ich losie. Dwie kobiety oraz mężczyzna, dzieci Żydów zamordowanych przez hitlerowców, dziś mieszkają w USA oraz Wielkiej Brytanii. Są jednymi z ostatnich świadków okrucieństw obozów zagłady. 9 maja Hana, Mark i Eva będą świętować 70. rocznicę wyzwolenia w Mauthausen.

Hana urodziła się 12 kwietnia 1945. Matka Priska rodziła ją na podłodze w fabryce Freiberg koło Drezna. Dziecko, podobnie jak jego matka, było żywym szkieletem. Następnego dnia obóz został rozwiązany, a więźniów załadowano do pociągów i wysłano do Mauthausen.

W tym samym transporcie wypełnionym więźniami Rachela urodziła 20 kwietnia (w dzień urodzin Hitlera) Marka, również ze skrajną niedowagą. Po 17 dniach spędzonych w nieludzkich warunkach transport więźniów wyrzucono na dworcu w Linzu, skąd musieli iść pieszo do obozu koncentracyjnego w Mauthausen.

Była wśród nich Anka, matka trzeciego dziecka. Kiedy zemdlała, rzucono ją na drewniany wóz wypełniony ciałami zmarłych. W tak straszliwych okolicznościach przyszła 29 kwietnia na świat jej córka Ewa.

Wydawało się, że dzieci urodzone w takich warunkach nie będą miały najmniejszych szans na przeżycie. A jednak, w sposób niemal cudowny, przeżyły one oraz ich matki. Mark i jego matka byli już o krok od śmierci w komorze gazowej. Przeżyli, bo hitlerowcom zabrakło już gazu cyklon B, a w kilka dni później, 6 maja 1945 r., obóz w Mauthausen wyzwoliły wojska amerykańskie.

Skrajnie zabiedzoną, pokrytą ropiejącymi pęcherzami Hanę, znalazł w baraku amerykański sanitariusz. Przez kilka dni żołnierze opiekowali się matkami i dziećmi, po czym rozpoczął się mozolny powrót do życia.

Przez całe dziesięciolecia żadne z nich nie wiedziało o losie pozostałych. Po raz pierwszy „dzieci obozu koncentracyjnego” spotkały się w 65 lat później, w rocznicę wyzwolenia Mauthausen. Po raz pierwszy mogli też nawzajem usłyszeć niewyobrażalne historie, jaki przyszło im przeżyć. Ich matki: Anka, Rachela i Priska, zmarły.

Dziś 70-letnie dzieci obozu koncentracyjnego spotkają się 9 maja po raz kolejny w Mauthausen, w miejscu, w którym powinny umrzeć tuż po narodzeniu. Trzymając się za ręce przejdą po terenie obozu śladami swoich matek, które nie tylko przeżyły niewyobrażalną kaźń, ale do tego jeszcze nie bojąc się śmierci, urodziły swoje dzieci.

Brytyjska dziennikarka Wendy Holden współpracuje od 10 lat z „Daily Telegraph”. Jest autorką ponad 30 książek, w tym kilku biografii z czasów ostatniej wojny. Historię Hany, Marka i Evy napisała w oparciu o ich wspomnienia, listy i rodzinne opowieści, a także badania historyków.


ts / Mauthausen

Włochy: rodzice przeciw gender w szkole

„O szkołę, która uczy, a nie indoktrynuje” – taki tytuł nosi obywatelska petycja przekazana dziś na ręce prezydenta Włoch Sergio Mattarelli przez przedstawicieli 41 organizacji społecznych, także o charakterze katolickim.

Polub nas na Facebooku!

Jest to reakcja przede wszystkim rodziców na próby wprowadzania we włoskim systemie wychowawczym elementów inżynierii społecznej z osławioną ideologią gender na czele. Pod petycją zebrano 180 tys. podpisów, które dołączono do dokumentu.

Pragniemy, aby wszyscy uczniowie mogli w szkole znaleźć nie destabilizujące ideologie, ale środowisko, które zapewniłoby zdrowy rozwój osobowości, w zgodzie z etyką i podstawową rolą wychowawczą rodziny” – napisano w petycji.

Sygnatariusze dokumentu proponują podporządkowanie programów edukacyjnych „podstawowym zasadom dotyczącym uczuciowości i seksualności w poszanowaniu naturalnej różnicy płci i praw rodziny”. Apelują też do prezydenta o „interwencję u odnośnych władz, na mocy przysługującego mu autorytetu prawnego i moralnego”.

Petycja z podpisami zostanie przekazana także premierowi Matteo Renziemu oraz minister edukacji Stefanii Giannini.


RV / Rzym