Benedykt XVI o Soborze Watykańskim II: był nie tylko sensowny, ale i konieczny

"Gdy w styczniu 1946 roku rozpocząłem studia teologiczne, nikt nie myślał o soborze powszechnym. Kiedy papież Jan XXIII ogłosił go, ku zaskoczeniu wszystkich, było wiele wątpliwości co do tego, czy będzie on miał sens" - mówi Benedykt XVI.

Fot. Angie Menes/Cathopic

Benedykt XVI, który uczestniczył wystosował datowany na 7 października list do o. Dave’a Pivonki, rektora Uniwersytetu Franciszkańskiego w Steubenville (USA), który w dniach 20-21 października organizuje sympozjum na temat eklezjologii papieża-seniora. Odczytano go na otwarciu sympozjum przez księdza Federico Lombardiego SJ, przewodniczącego Fundacji Ratzingera. Jest też jedną z rzadkich wypowiedzi publicznych papieża-seniora.

W liście czytamy między innymi:

Gdy w styczniu 1946 roku rozpocząłem studia teologiczne, nikt nie myślał o soborze powszechnym. Kiedy papież Jan XXIII ogłosił go, ku zaskoczeniu wszystkich, było wiele wątpliwości co do tego, czy będzie on miał sens, a nawet czy w ogóle możliwe będzie uporządkowanie spostrzeżeń i pytań w całość dokumentów soborowych i w ten sposób nadanie Kościołowi kierunku jego dalszej drogi.

Reklama
Reklama

W rzeczywistości nowy sobór okazał się nie tylko sensowny, ale i konieczny. Po raz pierwszy ukazała się w swej radykalności kwestia teologii religii. To samo dotyczy relacji między wiarą a światem czystego rozumu. Oba tematy nie były wcześniej postrzegane w ten sposób. To wyjaśnia, dlaczego Vaticanum II początkowo groziło bardziej zachwianiem i wstrząsem Kościoła, niż nadaniem mu nowej jasności w jego misji. W międzyczasie stopniowo stawała się oczywista potrzeba przeformułowania pytania o naturę i misję Kościoła. W ten sposób powoli ujawnia się także pozytywna moc Soboru.

Moja własna praca eklezjologiczna była naznaczona nową sytuacją, jaka powstała w Kościele w Niemczech po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Jeśli do tej pory eklezjologia była traktowana zasadniczo w kategoriach instytucjonalnych, to teraz z radością dostrzeżono szerszy, duchowy wymiar koncepcji Kościoła. Romano Guardini opisał ten rozwój słowami: „Rozpoczął się proces o ogromnym znaczeniu. Kościół budzi się w duszach”. W ten sposób „Ciało Chrystusa” stało się nośną koncepcją Kościoła, która w konsekwencji w 1943 roku znalazła swój wyraz w encyklice „Mystici Corporis”. Jednak wraz z jej oficjalnym ujęciem, koncepcja Kościoła jako mistycznego Ciała Chrystusa osiągnęła swój szczyt i została poddana krytycznej analizie. W tej sytuacji pomyślałem i napisałem moją rozprawę na temat „Ludzie i Dom Boży w doktrynie kościelnej św. Augustyna”. Wielki Kongres Augustiański, który odbył się w Paryżu w 1954 r., dał mi możliwość pogłębienia mojego spojrzenia na stanowisko Augustyna w ówczesnych zawirowaniach politycznych.

Pytanie o znaczenie Civitas Dei wydawało się wówczas ostatecznie rozstrzygnięte. Rozprawa H. Scholza nt. „Glaube und Unglaube in der Weltgeschichte” (Wiara i niewiara w historii świata), wyrosła w szkole Harnacka i opublikowana w 1911 roku, wykazała, że dwa Civitates nie oznaczały żadnych korporacji, lecz raczej przedstawienie dwóch podstawowych sił wiary i niewiary w historii. Fakt, że to studium, napisane pod kierunkiem Harnacka, zostało przyjęte summa cum laude, sam w sobie zapewniał mu pełną aprobatę. Ponadto pasowało ono do ogólnej opinii publicznej, która przypisywała Kościołowi i jego wierze piękne, ale i nieszkodliwe miejsce. Ktokolwiek odważyłby się zniszczyć ten piękny konsensus, mógłby jedynie zostać uznany za uparciucha. Dramat 410 roku (zdobycie i złupienie Rzymu przez Wizygotów) głęboko wstrząsnął ówczesnym światem, a także myślą Augustyna. Oczywiście Civitas Dei nie jest po prostu tożsama z instytucją Kościoła. Pod tym względem średniowieczny Augustyn popełnił rzeczywiście fatalny błąd, który dziś, na szczęście, został ostatecznie przezwyciężony. Ale całkowita spirytualizacja pojęcia Kościoła, ze swej strony, mija się z realizmem wiary i jej instytucji w świecie. W ten sposób w Soborze Watykańskim II pytanie o Kościół w świecie stało się wreszcie rzeczywistym problemem centralnym.

Reklama
Reklama

Tymi rozważaniami chciałem jedynie wskazać kierunek, w którym poprowadziła mnie moja praca. Mam szczerą nadzieję, że Międzynarodowe Sympozjum na Uniwersytecie Franciszkańskim w Steubenville będzie pomocne w walce o właściwe zrozumienie Kościoła i świata w naszych czasach.

Wasz w Chrystusie

Benedykt XVI

Reklama

kh, KAI/Stacja7

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę