video-jav.net

Apel o post i modlitwę w intencji pokoju!

"Budujemy nasz naród na nowym Przymierzu" - to przesłanie biskupów, którzy zakończyli nadzwyczajne posiedzenie Konferencji Biskupów Katolickich Sudanu i Sudanu Południowego w Dżubie. Skierowali je do mieszkańców obu krajów i wszystkich ludzi dobrej woli.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jak można przeczytać w oświadczeniu: „kiedy wybuchł kryzys, ludzie spontanicznie skierowali się ku modlitwie. Byliśmy zszokowani wydarzeniami, które od grudnia 2013 r. wstrząsnęły naszym nowym krajem. Byliśmy także świadkami bratobójczych walk, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Nie możemy jednak milczeć w obliczu tego, czego byliśmy świadkami. Przemawiamy w imieniu wysiedlonych i pozbawionych środków do życia, w imieniu milczących ofiar z obu naszych krajów”.

Jak informuje Radio Watykańskie w przesłaniu biskupów wymieniono przyczyny konfliktu, takie jak "napięcia między rządzącymi partiami czy korupcja. Przedstawiono historyczny kontekst krwawych wydarzeń ostatnich tygodni. Droga ku przyszłości nowego kraju została przedstawiona w najważniejszych obszarach, jak przede wszystkim prawda i przebaczenie, dalej negocjacje, które włączą szersze grono obywateli, następnie demokratyczne zarządzanie instytucjami oraz odpowiedzialne informowanie społeczeństwa o tym, co dzieje się w kraju, a także reforma sił zbrojnych, które nigdy nie powinny być wmieszane w politykę wewnętrzną. Jako jeden z najważniejszych kierunków rozwoju kraju została wymieniona edukacja". Biskupi wezwali wiernych do modlitwy i postu w intencji pokoju i przebaczenia.

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Kapucyni zostawieni sami sobie. Na pastwę Muzułmanów z Seleki

"Seleka idzie piechotą w naszą stronę. Uciekamy w pola. Idzie z nami bardzo dużo ludzi."- tego alarmującego smsa od kapucyna, misjonarza o. Benedykta Pączki dostaliśmy dzisiaj o 9. 20 rano. Selekowcy polują na misjonarzy, ich podopiecznych i ich dobytek. Polowanie jest łatwe, bo cel jest bezbronny. Polskim kapucynom w RCA potrzebna jest interwencja MSZ.

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pierwszy niepokojący sms od ojca Benedykta przyszedł do nas dzisiaj (03.02.2014), tuż po północy: „Uciekliśmy w trawy. 6 samochodów z Seleką wkroczyło do Ngaoundaye. Zmierzają w kierunku Ndim” – napisał.

Natychmiast dzwonimy do ojca Benedykta. Mieszkańcy misji i misjonarze zdążyli uciec, schowali się w buszu. Noc w takim przypadku jest sprzymierzeńcem. „Jesteśmy na wzgórzu, pod figurką Matki Bożej. Tutaj spędzimy noc” – mówi w rozmowie przez telefon ojciec Benedykt. Z polskim Kapucynem, są jego współbracia i siostry misjonarki ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza. Razem z nimi uciekło dużo ludzi, mieszkańców misji. Większość rozproszyła się po buszu. „Widać tylko błyskające światełka latarek” – opisuje.

Kapucyni zostawieni sami sobie. Na pastwę Muzułmanów z Seleki

Ojciec Benedykt martwi się o swoich współbraci, którzy są w Ndim. Teraz nie ma ich jak ostrzec. Rozmawiamy kilka minut, choć chciałoby się dłużej. Ale martwimy się o baterie w telefonie polskiego kapucyna. Nie ma wyjścia, trzeba się rozłączyć. Oni zostają tam ze swoją niepewnością, niepokojem, zimną afrykańską nocą i muzułmańską Seleką za plecami. My mamy nadzieję, że kolejny raz uda im się przetrwać. Misjonarze żyją w tym zagrożeniu od kilku tygodni.


Przeczytaj więcej na ten temat na Stacja7.pl


Republika Środkowoafrykańska trawiona jest wojną domową. Muzułmańska milicja, Seleka, wycofująca się do sąsiedniego Czadu. Morduje, porywa i gwałci kobiety, grabi – i nie interesuje ich, czy to mizerny inwentarz misjonarzy czy biednej, miejscowej ludności. Traktują to jak łup wojenny. A ponieważ misje kapucyńskie w Bocaranga i Ngaoundaye są pozbawione jakiejkolwiek ochrony, a są na drodze do Czadu, cel jest łatwy.

Kapucyni zostawieni sami sobie. Na pastwę Muzułmanów z Seleki

Polski MSZ wydał apel, by wszyscy Polacy znajdujący się w Republice Środkowoafrykańskiej (RCA) jak najszybciej opuścili ten kraj i wszelkimi możliwymi sposobami uciekali. Problem w tym, że jedynymi Polakami w RCA, (według danych MSZ z zeszłego tygodnia) są rozsiani po całym terytorium misjonarki i misjonarze. Co mają zrobić, czy uciekać z ogarniętego wojennym chaosem kraju?

„Pasterze nie zostawiają swoich owieczek” – powiedział nam o. Benedykt.

Od kilku dni o. Benedykt ma numer naszego telefonu. Wie, że może dzwonić, alarmować o każdej porze dnia i nocy. Ten telefon jest zawsze włączony i zawsze pod ręką. Stąd wiemy, że noc w buszu minęła spokojnie. Ale nie na długo starczyło tego spokoju. Kolejny sms przyszedł dzisaj rano, o 9.20 (03.02.2014): „Seleka idzie piechotą w naszą stronę. Uciekamy w pola. Idzie z nami bardzo dużo ludzi”.

Dzwonimy. „Uciekliśmy. Przeszliśmy już 5 km. Jesteśmy na farmie, którą prowadzi nasz współbrat” – mówi nam ojciec Benedykt. Mimo grozy sytuacji, głos polskiego misjonarza jest spokojny, a czasami nawet pogodny, choć coraz częściej przebija się gorycz, że zostali pozostawieni sami sobie, i mimo iż polski MSZ, i Francuzi z wojskowej misji pokojowej wiedzą o ich sytuacji. Ale od tylu dni są sami, wystawieni na łatwy łup dla bandytów z muzułmańskiej Seleki. W najlepsze trwa mroczna zabawa w chowanego. Tyle, że stawką jest życie lub śmierć. „Ucieka z nami dużo ludzi. Są dzieciaczki, kobiety w ciąży, rodziny…” – opisuje nam ojciec Benedykt. To nie są żarty. Seleka wszędzie zostawia za sobą trupy.

fot. misje.kapucyni.pl

Muzułmanie są bardzo dobrze uzbrojeni. Mają kałasznikowy i granatniki przeciwpancerne. To bardzo popularna broń – tania i niezawodna. Misjonarze i ich podopieczni mają tylko modlitwę i… nogi. Ucieczka jest ich jedyną bronią.

System powiadamiania działa dobrze, jak na biedny kraj. Informacje przemieszczają się szybko, razem z uciekinierami. Ale, ile szans można w ten sposób wykorzystać? Kiedy zabraknie szczęścia, tej jednej, jedynej minuty na ucieczkę…? Co wtedy?

Wydaje się, że polskie MSZ nie docenia zagrożenia. Wydając komunikat na swojej stronie internetowej o zagrożeniu i konieczności ucieczki z RCA załatwiło sprawę? Na nasze pytania, MSZ przysłał lakoniczną odpowiedź. W piątek, w południe, wysłaliśmy kolejne pytanie:  „Bardzo proszę o doprecyzowanie, w jaki sposób MSZ może przeprowadzić (pomóc) w ewakuacji Polaków z RCA, gdyby zaszła taka – nagła – potrzeba”. Odpowiedzi ciągle brak. A w Republice Środkowoafrykańskiej czas pędzi. Seleka morduje coraz więcej ludzi. „Mamy informację, że zabili pastora z protestanckiej misji. Oni traktują nas wszystkich jak niewierzących” – mówi nam o. Benedykt. I wielokrotnie powtarza, że dla muzułmańskich selekowców, misjonarze oraz bezbronni Środkowoafrykańczycy są gorsi od psów. Nasi misjonarze czekają na pomoc. Na razie im się udaje uciec…

Od autorów: Drodzy czytelnicy! Ojciec Benedykt za każdym razem, gdy się z nim kontaktujemy, dziękuje Wam na pamięć i modlitwę! To daje im siłę i nadzieję…

Zachęcamy do lektury depesz z RCA:


Dzień Apokalipsy w RCA. Depesze

Morderstwa, grabieże, zniszczone dzielnice, strach, łzy i ból – tak wygląda od wielu dni rzeczywistość w RCA. Polscy misjonarze, którzy na miejscu wspierają miejscową ludność, starają się w miarę możliwości wysyłać depesze, by świat nie został obojętny.


Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >