ZE ŚWIATA

Al-Azhar: konieczna jest walka ideologiczna z ISIS

Konieczna jest walka ideologiczna z Państwem Islamskim - uważa Abbas Shoman, zastępca szejka uniwersytetu Al-Azhar w Kairze, najwyższego autorytetu sunnickiej wersji islamu. Według niego walka ta powinna obejmować kształcenie umiarkowanych imamów, którzy powstrzymają skrajne interpretacje Koranu.

W rozmowie z agencją AFP Shoman podkreślił, że z islamskim ekstremizmem trzeba walczyć nie tylko na poziomie bezpieczeństwa, ale także na poziomie intelektualnym. Dlatego Francja i Europa potrzebują umiarkowanych imamów, tak aby ci, którzy przemawiają w imieniu religii nie pomagali w upowszechnianiu terroryzmu.

Według Shomana, fakt, że co najmniej 4 tys, Europejczyków przystąpiło do Państwa Islamskiemu (IS) świadczy o tym, że w meczetach na kontynencie głoszone są ekstremistyczne kazania. Osobom tym brakuje islamskiego wychowania, praktykują religię od niedawna i traktują to, co robią jako dżihad – świętą wojnę.

Shoman zasugerował, by otworzyć we Francji ośrodek edukacyjny dla imamów, który przeciwstawiałby się literalnej i salafickiej wizji islamu, typowej dla dżihadystów. Dodał jednocześnie, że wykładowcy tego ośrodka musieliby być chronieni przed ekstremistami.

Od wielu miesięcy Al-Azhar opowiada się przeciwko Państwu Islamskiemu i wszystkim, którzy usprawiedliwiają przemoc słowami Koranu. Szejk Ahmed al-Tayyeb potępił dokonane przez IS egzekucje na pilocie, którego spalono żywcem i na 13 koptach ściętych w Libii.


pb (KAI/AsiaNews) / Kair


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Jan Karski po zbrodni w Paryżu domagałby się czynu

Jan Karski po tej zbrodni domagałby się czynu - czytamy w oświadczeniu związanym ze zbrodnią w Paryżu. Uznając jego trafność, uważamy jakikolwiek komentarz ze zbyteczny. W serii zamachów terrorystycznych 13 listopada br. w Paryżu zginęło 132 osób a ok. 350 zostało rannych.

Publikujemy tekst oświadczenia:

Oświadczenie

Towarzystwo Jana Karskiego chyląc czoła przed ofiarami zbrodni paryskiej, poruszone aktem wojny wypowiedzianej cywilizacji europejskiej, przez ludobójcze struktury ekstremizmu islamskiego chce zwrócić uwagę na podobieństwo obecnej sytuacji do sytuacji połowy lat trzydziestych.

Tak jak wtedy, tak obecnie polityka europejska i światowa nie zdaje egzaminu moralnej przyzwoitości. Wówczas przymykano oczy i czyniono przyzwolenie na ekspansję faszystowskiej ideologii i ekspansji, co w efekcie doprowadziło do II wojny ze wszelkimi jej zbrodniom, z Holokaustem w szczytowej formie rozwoju perwersji. Obecnie struktury wspólnot europejskiej i światowej zdają się stawać bezradne wobec perwersji ekspansjonizmu i terroru islamskiego.

Tak jak wyrazem bluźnierczej przewrotności było przywoływanie Boga na patrona zbrodni w dewizie „Got mit uns” („Bóg z nami”), tak samo dziś jest tym samym okrzyk „Allah Akbar” („Allach jest wielki”), z którym na ustach, dokonuje się rzezi niewinnych i destrukcji wartości cywilizacyjnych, które stworzyły Europę.

Tak samo, jak w czasie II wojny, kiedy dymiły kominy krematoriów KL Auschwitz, a remedium na to miały być bombardowania torów kolejowych, którymi zmierzały tam pociągi z ludźmi przeznaczonymi na śmierć, tak dziś tworzy się zbiorową iluzję polityczną, iż wysyłanie dronów i samolotów przeciwko tzw. państwu islamskiemu coś zmieni. Nie zmieni nic. Tak, jak nie mogło zmienić nic zrzucanie ulotek i bomb na Berlin podczas drugiej wojny, a do czego doszło dopiero po jego zdobyciu i realnym wyeliminowania faszystowskiej potęgi militarnej.

Mają rację, ci którzy w prostych słowach wyrażają przekonanie, iż tylko bezpośrednia, zdecydowana i konsekwentna akcja na lądzie może powstrzymać epidemię zbrodni rozlewającej się na Europę i świat. Nie ma wątpliwości, gdyby Jan Karski żył, opowiadałby się za takim rozwiązaniem.

Gdyby przywódcy Europy znaleźli w sobie tyle sprawiedliwości i odwagi by powstrzymać Hitlera w latach trzydziestych, jej mieszkańcy nie musieliby przeżywać hakatomby drugiej wojny, a Jan Karski nie musiałby w pojedynkę apelować do wielkich ówczesnego świata o zatrzymanie Holokaustu. Dziś Europa i świat stoją przed bardzo podobnym wyzwaniem. Tylko od ich przywódców zebranych na szczycie G-20 zależy, co wybiorą. Iluzję dronów i latawców czy realną obronę cywilizacji przed tymi, którzy na nią ruszyli.

Czy naprawdę potrzebny jest następny Karski, który tłumaczyć ma przywódcom obecnego świat, że ucinanie głów niewinnym lub strzelanie im głowę jest takim samym złem, jak gazowanie ich w komorach i palenie w krematoryjnych piecach?

Co jeszcze musi się stać, aby zmusić dzisiejszych przywódców do rzeczywistego działania?


tom (KAI) / Nowy Jork


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments