W archidiecezji łódzkiej pierwsze komunie będą indywidualne

Mimo pandemii i braku możliwości zorganizowania pierwszych komunii tak jak kiedyś nie zostały one przeniesione na jesień. Abp Grzegorz Ryś zachęcił, aby w parafiach archidiecezji łódzkiej na każdej Mszy jedno dziecko przystępowało do pierwszej komunii.

Polub nas na Facebooku!

W archidiecezji łódzkiej pierwsze komunie będą indywidualne
Mimo pandemii i braku możliwości zorganizowania pierwszych komunii tak jak kiedyś nie zostały one przeniesione na jesień. Abp Grzegorz Ryś zachęcił, aby w parafiach archidiecezji łódzkiej na każdej Mszy jedno dziecko przystępowało do pierwszej komunii.

– Zachęciłem, żeby także teraz na poszczególne Msze św. w parafiach zapraszać do pierwszej komunii jedno dziecko z najbliższą rodziną (rodzice, chrzestni). Dla wszystkich będzie to wielkie przeżycie – mówi abp Ryś w rozmowie z KAI.

Od tygodnia abp Ryś w swojej prywatnej kaplicy udziela sakramentu bierzmowania jednemu z kandydatów lub kandydatek. – Chodzi o to byśmy zrozumieli, że nie adresujemy Ewangelii do grupy, tylko adresujemy zawsze do konkretnych osób. I czas epidemii w tym pomaga. Możemy tego doświadczyć w praktyce – podkreślił.

KAI, kh

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Nie tylko dominikanki! Zakony ruszyły na pomoc DPS-om

Spośród 824 Domów Opieki Społecznej w Polsce, kwarantanną objęto 26 z nich. Dramatyczną sytuację, związaną z brakiem personelu w tych miejscach, udało się rozwiązać dzięki pomocy sióstr i braci zakonnych, którzy ruszyli na pomoc placówkom.

Polub nas na Facebooku!

Nie tylko dominikanki! Zakony ruszyły na pomoc DPS-om
Spośród 824 Domów Opieki Społecznej w Polsce, kwarantanną objęto 26 z nich. Dramatyczną sytuację, związaną z brakiem personelu w tych miejscach, udało się rozwiązać dzięki pomocy sióstr i braci zakonnych, którzy ruszyli na pomoc placówkom.

“Siostro, w moim DPS nie ma już kto pracować! Pracownicy są na kwarantannie. Błagam siostry o pomoc, bo Mieszkańcy zostaną sami”. Z taką prośbą w Wielki Piątek z siostrami dominikankami skontaktował się starosta bocheński Adam Korta. Z ponad stuosobową grupą pensjonariuszy domu, w którym wykryto koronawirusa, zostały zaledwie dwie osoby. Jeszcze tego samego dnia do pomocy zgłosiło się 7 sióstr z Krakowa i z Białej Niżnej, później dołączyły kolejne. Ze wsparciem do Bochni pojechali także krakowscy bracia dominikanie oraz misjonarz z diecezji tarnowskiej, ks. Piotr Dydo-Rożniecki.

„Dziś Jezus jest tak bardzo konkretnie obecny w chorych. I prosi, żeby być z Nim w chorobie” – piszą na Facebooku dominikanki z Broniszewic. Jak relacjonują, siostry zamknięte w bocheńskim DPS mają pod opieką 150 chorych.

W placówce w oddzielnych budynkach przebywają osoby w podeszłym wieku oraz przewlekle chore psychicznie. W budynku, gdzie wykryto zakażenie, sytuacja była bardzo trudna, bo koronawirusa stwierdzono u 26 mieszkańców i 16 pracowników.

Także młodzi salezjanie z Krakowa zaangażowali się w wolontariat w jednym z miejscowych domów opieki społecznej. – Sytuacja związana z pandemią zmusiła wielu z nas do zmiany stylu pracy i szukania nowych dróg dotarcia z Ewangelią – podkreśla kl. Maciej Sokalski SDB, jeden z wolontariuszy.

Salezjanin informuje, że w domu, gdzie pomagają klerycy, nie ma zachorowań na COVID-19, a oni sami nie kontaktują się z mieszkańcami. – Pracownicy domu dbają o podopiecznych. Jest świetna atmosfera, bo wszyscy, mimo zmęczenia, są bardzo zaangażowani. Mieszkańcy domu mają opiekę na najwyższym poziomie – opowiada.

Kl. Maciej Sokalski dodaje, że salezjanie byli cały czas w gotowości, by się zaangażować w pomoc potrzebującym. – Zainspirowała nas historia ks. Bosko, który razem ze swoimi wychowankami posługiwał w Turynie podczas epidemii cholery w XIX wieku. Wiedzieliśmy, że przyjdzie czas, żeby pójść jego śladami – mówi.

Młodzi naśladowcy ks. Jana Bosko wykonują w domu podstawowe prace. – Pomagamy w kuchni, obieramy ziemniaki, dezynfekujemy jadalnię, poręcze, windy, schody, korytarze. Przynosimy potrzebne rzeczy z magazynu, sprzątamy, porządkujemy – wylicza kl. Maciej.

Dzięki wsparciu zakonów opanowano też dramatyczną sytuację związaną z koronawirusem w Domu Pomocy Społecznej w Stalowej Woli. Po wykryciu zakażenia COVID-19 u jednego z mieszkańców część personelu medycznego poszła na zwolnienia lekarskie, a kilkunastu innych pracowników zostało objętych kwarantanną. Z powodu dużych braków w personelu starosta stalowowolski poprosił o pomoc przełożonych zakonnych, dzięki czemu w DPS pomaga teraz 14 sióstr i braci zakonnych m.in. siostry dominikanki oraz bracia kapucyni.

Z kolei dwóch braci z opactwa benedyktynów w Lubiniu wyjechało do Kalisza, gdzie brakuje pielęgniarzy w domu opieki społecznej dotkniętym koronawirusem. Decyzję o posłudze chorym podjęli po lekturze Pisma Świętego. – Rozważanie lectio divina prowadziło nas do zastanowienia się nad sferami komfortu, w których współczesny człowiek gotów jest żyć – mówi o. Maksymilian.

W kaliskim centrum opieki długoterminowej leczeni są m.in. pacjenci onkologiczni. Sytuacja w ośrodku jest dramatyczna, a zakażenie stwierdzono także wśród personelu medycznego. Piętnastu pacjentów zakażonych koronawirusem przewieziono już do jednoimiennego szpitala zakaźnego w Poznaniu.

W ostatnich dniach koronawirus zaatakował pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej „Zameczek” w Lublińcu. W ośrodku potwierdzono do tej pory kilkanaście zachorowań. Mimo heroicznej postawy wielu pracowników ośrodka, którzy spędzają na miejscu całą dobę, rąk do pracy brakuje. Dlatego, na prośbę starosty lubinieckiego, do personelu dołączyła trójka wolontariuszy z oblackiej wspólnoty NINIWA. Jola, Franek i Kasia rozpoczęli swoją dwutygodniową misję pomocy w DPS „Zameczek”. Jola brała udział w 6 wyprawach NINIWA Team a Franek w jednej. Cała trójka brała udział w Festiwalu Życia, podczas którego udzielali się jako wolontariusze. Tym razem pomagają ratować ludzkie życie.

Ponad 20 sióstr z różnych zgromadzeń zgłosiło się również do pomocy w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie, w którym spośród 1800 pracowników ponad 400 opiekuje się dziećmi lub przebywa na zwolnieniach.

W gronie wolontariuszek znalazły się m.in. felicjanki, urszulanki i loretanki, a większość z nich ma wykształcenie medyczne i doświadczenie zawodowe. Siostry pomagają na oddziale chirurgicznym, psychiatrycznym i gastrologicznym, ponieważ pomocy – oprócz pacjentów z COVID-19, wymagają również osoby o innych, czasami długotrwałych, schorzeniach.

Zakres obowiązków sióstr zależy od ich kwalifikacji, potrzeb placówki oraz możliwości czasowych wolontariuszek. Osoby konsekrowane wykonują czynności pielęgnacyjne, tłumaczą w jakim kierunku zmierza leczenie oraz wspierają pacjentów dobrym słowem.

KAI, kh, ot

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap