video-jav.net

Rusza akcja Caritas “Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom”

Dwudziesta piąta edycja "Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom" została uroczyście zainaugurowana dziś w Warszawie, z udziałem przedstawicieli trzech Kościołów: katolickiego, prawosławnego i luterańskiego.

Polub nas na Facebooku!

Inauguracja XXV edycji Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom odbyła się dziś, 29 listopada przed południem w warszawskim Centrum Luterańskim przy ul. Miodowej. W wydarzeniu wzięli udział nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennaccio, metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz a także koordynatorzy akcji w różnych Kościołach: ks. Marcin Iżycki – Dyrektor Caritas Polska, Wanda Falk – Dyrektor Diakonii Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, Biruta Przewłocka-Pachnik – Prezes Diakonii Kościoła Ewangelicko-Reformowanego i ks. Doroteusz Sawicki – Dyrektor Prawosławnego Metropolitalnego Ośrodka Miłosierdzia Eleos.

– Ta świeca to pewien symbol. Tworzy polską wigilię. Świeca jest tym znakiem, symbolem, który nas jednoczy, który pokazuje, że jesteśmy wspólnotą – mówił ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska. Na przestrzeni 25 lat to ponad 50 milionów świec i kilka pokoleń dzieci, które otrzymały pomoc dzięki otwartości serc Polaków.  W tym roku do sprzedaży trafi 2,5 mln wigilijnych świec przygotowanych przez Caritas Polska we współpracy z innymi Kościołami.

Obecnego na uroczystości kard. Kazimierza Nycza zapytano o to, jakie ma życzenie, kiedy zapala na stole wigilijnym świecę Caritas. Metropolita warszawski opowiedział o tym, że jako mały chłopiec myślał zawsze o radości z wieczerzy wigilijnej, a w miarę upływu lat o tych najbardziej potrzebujących. – Od 25 lat, kiedy na stole stoi świeca z znaczkiem Caritas (…) życzymy sobie tego, żeby wokół nas nie było dzieci biednych, głodnych, którym nikt nie pomaga. Życzymy sobie tego, aby ta świeca przypominała ludziom bogatszym, żeby się dzielili i pamiętali o biednych dzieciach potrzebujących takiej zwyczajnej codziennej pomocy – mówił. – Dzisiaj, kiedy jestem już starszy, dodaję do tych życzeń jeszcze jedno życzenie niezwykle ważne – żeby wśród ludzi panował pokój, żeby święta były znakiem pokoju – mówił.

Świąteczna świeca Caritas tworzy polską Wigilię od 25 lat. Od 19 lat Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom jest ekumenicznym dziełem tworzonym wspólnie przez Caritas Kościoła Katolickiego, Diakonię Kościoła Ewangelickiego i Eleos Polskiego Kościoła Prawosławnego.

Pomysł Wigilijnej Świecy Caritas zrodził się w 1993 r. w ośrodku pomocy dzieciom niepełnosprawnym w Rusinowicach. Rok później światło świecy zajaśniało na stołach w całej Polsce. Każda świeca daje potrzebującym dzieciom wakacyjny wypoczynek, darmowe posiłki, zwiększa ich szanse edukacyjne za pomocą stypendiów oraz wspiera w rehabilitacji i leczeniu.

Akcję można wesprzeć nabywając świece Caritas, których dystrybucja odbywa się w grudniu w parafiach i Caritas diecezjalnych na terenie całego kraju. Można również wysłać SMS o treści WIGILIA pod numer 72052 (koszt: 2,46 z VAT) lub dokonać wpłaty na konto Caritas Polska z dopiskiem „Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom”.

Świeca Caritas, a także Betlejemskie Światło Pokoju, które roznoszone jest przez harcerzy ze Związku Harcerstwa Polskiego są nieodłącznym elementem Wigilii w Polsce. Ogień to symbol braterstwa, jedności i pokoju. Świecę Caritas można odpalić od Betlejemskiego Światła Pokoju, które dostępne będzie od 17 grudnia w miejscach wskazanych na specjalnej Mapie Światła: https://swiatlo.zhp.pl/mapa-swiatla.

KAI/ad

Tłumy warszawiaków na wykładzie o cudach w XXI w

Czy możliwe są cuda w XXI wieku? Katolicka wizja choroby i uzdrowienia – ten temat przyciągnął tłumy warszawiaków na spotkanie z cyklu „Duchowość dla Warszawy” organizowane przez Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie. W dwugłosie wystąpili filozof i teolog ks. prof. Andrzej Kobyliński z UKSW oraz ks. prof. Krzysztof Guzowski teolog z KUL.

Polub nas na Facebooku!

Cuda – czym są?
Nigdy nie mówiono tyle o cudach, co w XXI wieku. Cuda są możliwe, a w różnych nurtach chrześcijaństwa nastąpiła wręcz moda na nie – zauważył ks. prof. Kobyliński. Według niego cud w znaczeniu religijnym to nadnaturalne działanie Bożej mocy w życiu człowieka i świata. Duże zainteresowanie wydarzeniami o charakterze cudownym – zdaniem ks. prof. Kobylińskiego wynika z procesów desekularyzacji – czyli gwałtownego rozwoju różnych form życia religijnego w Azji, Afryce i Ameryce Południowej, które docierają również do Polski. Z kolei ks. prof. Guzowski zwrócił uwagę, że cud jest znakiem Boga, dostosowanym do możliwości poznawczych ludzi.

– Cuda dokonują się, ale nie są czymś częstym. Częściej Bóg przychodzi jako pocieszenie czy ulga w cierpieniu niż uzdrowienie. Przykładem może być sanktuarium w Lourdes, które istnieje 150 lat, co roku pielgrzymuje tam 7 mln ludzi a potwierdzono tam „tylko” lub „aż” 70 cudów. Jeden cud na dwa lata – mówił ks. prof. Kobyliński, zwracając uwagę, że w Lourdes międzynarodowa komisja weryfikuje wszystkie przypadki zgłaszanych uzdrowień.

– Cuda nie dzieją się od czasu do czasu – oponował ks. prof. Guzowski. „W każdej Eucharystii dokonuje się cud. Duch Święty przemienia człowieka poddanego prawom natury i instynktom, kształtuje go na wzór Chrystusa” – podkreślił i dodał, że cuda są znakiem wszechobecności i potęgi Boga.

Co pochodzi od Boga a co nie?
Zasada, która pozwala oceniać różnego zjawiska lub zdarzenia budzące wątpliwości każe uwzględniać trzy możliwości. Albo dane wydarzenie da się wytłumaczyć naturalnie, dzięki wiedzy o człowieku i świecie, albo jest to działanie Bożej łaski (i tu może pojawić się kategoria cudu), gdy nie da się go wyjaśnić rozumowo. Trzeba też pamiętać, iż również moce zła mogą czynić rzeczy nadzwyczajne, niewytłumaczalne w sposób naturalny – mówił ks. Kobyliński.

Sugerował rozważne podejście do zjawisk cudownych. – Każdy chciałby być zdrowy więc prosimy Boga o uzdrowienie, ale też o siły do znoszenia cierpienia, o wsparcie, żeby zaakceptować własną niepełnosprawność. Z jednej strony prosimy Boga o różnego rodzaju cuda i uzdrowienia, jeśli to jest zgodne z jego wolą, z drugiej zaś strony poddajemy wszystko, co uznajemy za cudowne rzetelnej ocenie, aby mieć pewność, że to, co ma charakter nadzwyczajny jest rzeczywiście przejawem Bożej mocy i Bożego działania w nas i w świecie – zaznaczył.

Jeśli chcemy oceniać, co jest cudem a co nie, trzeba sięgnąć do tajemnicy Trójcy Świętej, która w nas mieszka. Trzeba sięgać do magisterium Kościoła, żeby oceniać co jest normą a co nadużyciem – przekonywał z kolei ks. prof. Guzowski, który podczas spotkania przybliżył też słuchaczom naukę Kościoła o działaniu Ducha Świętego, którego nazwał „osobą pierwszego kontaktu” dla chrześcijanina.

Ks. prof. Kobyliński przypomniał też o ogłoszonej w 2000 r. i nieco zapomnianej w Polsce Instrukcji watykańskiej kongregacji nauki wiary nt. modlitwy w celu osiągnięcia uzdrowienia od Boga. – Jeśli ktoś chce wiedzieć, czy spotkania w których uczestniczy są katolickie, warto je porównać z tym dokumentem. Znajduje się tam m.in. zakaz, by prowadzący spotkanie modlitewne ogłaszał w trakcie jego trwania zaistnienie cudu lub sugerował uczestnikom liczbę uzdrowień, gdyż może to być chwilowa zmiana, emocje itp. – zwrócił uwagę duchowny. Przestrzegał, by pod wpływem spotkań religijnych w żadnym wypadku nie przerywać leczenia.

Moda na cuda?
Duże zainteresowanie zjawiskami cudownymi wynika z atrakcyjności i spektakularności zdarzeń mających miejsce podczas spotkań modlitewnych, organizowanych nie zawsze zgodnie z watykańskim dokumentem – uważa ks. prof. Kobyliński, dlatego zachęcał do ostrożności i refleksji nad tym, czy wszystkie praktyki proponowane przez przyjeżdżających do Polski spikerów z Azji, Afryki czy Ameryki Południowej możemy przyjmować jako katolicy?

Zwrócił też uwagę, że myślenie, iż „cuda zależą tylko od wiary” są typowe dla religijności zielonoświątkowej, która jest mieszanką wiary, emocjonalnej wrażliwości oraz osobistego doświadczenia. „Jeśli chorujesz znaczy, że nie wystarczająco wierzysz”. Religijność tę cechuje subiektywizacja: „ja sam słyszę Boży głos i nikt inny nie będzie oceniał”. Zjawiskiem typowym podczas spotkań modlitewnych tego typu duchowości jest występowaniu u uczestników różnych objawów psychosomatycznych np. drgawek, spazmatycznego śmiechu itp.

Pentakostalizacja chrześcijaństwa
Obok Kościoła katolickiego na świecie jest obecnie 48 tys. denominacji chrześcijańskich. Skąd te różne nurty? To – zdaniem ks. prof. Kobylińskiego – ogólnoświatowy proces pentakostalizacji czyli uzielonoświątkowienia, ucharyzmatycznienia chrześcijaństwa. Głoszona jest „ewangelia sukcesu”: „jeśli wystarczająco wierzysz w Boga, będziesz zdrowy, szczęśliwy i bogaty”. W tej wizji nie ma miejsca na chorobę, smutek czy cierpienie – przestrzegał.

Natomiast zdaniem ks. prof. Guzowskiego, sama nazwa „pentakostalizacja” jest bardzo „nieszczęśliwa”. W języku angielskim oznacza ona „nową pięćdziesiątnicę”, rozlanie Ducha Świętego, zwycięstwo Boga, który daje swojego Ducha, natomiast w Polsce ma znaczenie pejoratywne.

Rok Ducha Świętego
Ks. prof. Guzowski jest przekonany, że w kolejnym roku duszpasterskim poświęconym Duchowi Świętemu zamiast stawiać ciągle pytania o pentakostalizację powinniśmy głosić Ducha Świętego a nie nadużycia. – Gdybyśmy skoncentrowali cały nasz wysiłek na budowaniu wiary a nie żeby odpierać ataki, to sam Bóg oczyściłby nas z błędów. Tymczasem my, swoimi siłami próbujemy bronić się przed obcymi zagrażającymi nam wpływami i w rezultacie nie jesteśmy w stanie się obronić. Zadaniem pasterzy jest rozeznawać, a nie mówić „to się nie dzieje”. Pomagać ludziom przyjmować dary Ducha Świętego i wyrzekać się szatana i jego spraw – mówił teolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Anna Wojtas/archwwa

FOT. Mirosław Wiśniewski