Infolinia powołaniowa. Poznańskie seminarium zaprasza

Zastanawiasz się, co dalej? Myślisz o seminarium? Arcybiskupie Seminarium Duchowne w Poznaniu zaprasza do korzystania z infolinii powołaniowej. Wystarczy wysłać SMS, a któryś z księży oddzwoni i odpowie na wszystkie pytania.

Polub nas na Facebooku!

– Chrystus, dobry pasterz, prowokuje do stawiania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Potrzeba postawy ucznia, zasłuchania i wejścia na wspólną drogę. Jeśli chcesz o tym porozmawiać, to zapraszamy cię do kontaktu – słyszymy w nagraniu.

 

https://www.youtube.com/watch?v=kwxsOIcbkNE&feature=emb_title

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

“Był chodzącym vademecum”. Kard. Nycz wspomina kard. Grocholewskiego

"Był człowiekiem ogromnego doświadczenia i wiedzy na temat Rzymu i Watykanu. Był chodzącym “vademecum” na ten temat. Przede wszystkim wspaniałym i dobrym człowiekiem, który potrafił rozmawiać na wszystkie tematy w sposób rzeczowy i kompetentny". Kard. Kazimierz Nycz wspomina zmarłego dzisiaj kard. Zenona Grocholewskiego.

Polub nas na Facebooku!

Moja bliższa znajomość z kard. Zenonem Grocholewskim sięga roku 1988. Zostałem wtedy biskupem, a kard. Grocholewski należał do tych ludzi w Watykanie, którzy na młodsze pokolenie biskupów i księży, a także świeckich, patrzyli z wielką otwartością i życzliwością. Zawsze służył radą – nie w sensie narzucania swoich opinii, lecz udzielania kompetentnych wypowiedzi na stawiane pytania dotyczące kwestii watykańskich, rzymskich, kościelnych. A był w tej dziedzinie wielkim ekspertem.

Trzeba powiedzieć, że 55 lat swojego życia, zaraz po krótkiej pracy kapłańskiej w poznańskiej parafii, spędził w Rzymie, najpierw na studiach na Gregorianum, które ukończył jako licencjat i doktor z wyróżnieniem. Bardzo szybko został uznanym prawnikiem w Trybunale Sygnatury Apostolskiej, w której pracował właściwie przez większość swojego życia, najpierw jako pracownik, sekretarz, kanclerz i wreszcie prefekt Sygnatury Apostolskiej do 1999 r.

Był także uznanym wykładowcą prawa kanonicznego na Uniwersytecie Gregoriańskim, bardzo cenionym przez całe pokolenie starszych polskich prawników. Był jednym z ostatnich wykładowców, którzy prawo kanoniczne wykładali jeszcze po łacinie.

Kiedy skończył pracę w Sygnaturze Apostolskiej, Jan Paweł II powołał go na prefekta Kongregacji ds Wychowania Katolickiego, której podlegają szkoły katolickie i setki uniwersytetów katolickich na całym świecie. Nie był wcześniej związany ze szkolnictwem, ale szybko odnalazł się w tej funkcji, choć musiał się praktycznie wszystkiego uczyć od nowa.

Bardzo bliskie były mu katolickie uniwersytety na całym świecie. Odwiedzał je, zapewniał im “oprzyrządowanie prawne” ze strony Kongregacji. Wiele zawdzięcza mu Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, papieskie wydziały teologiczne, choć trzeba powiedzieć jasno, że był człowiekiem wymagającym i twardym, jeżeli chodziło o wymagania, dla dobra szkolnictwa, dobra uniwersytetu. Stawianie uczelniom wymagań wychodziło im potem na dobre.

Był człowiekiem ogromnego doświadczenia i wiedzy na temat Rzymu i Watykanu. Był chodzącym “vademecum” na ten temat. Przede wszystkim wspaniałym i dobrym człowiekiem, który potrafił rozmawiać na wszystkie tematy w sposób rzeczowy i kompetentny, a zarazem potrafił słuchać ludzi i to było bardzo cenne, ważne dla papieża Jana Pawła II, dla Benedykta XVI i Franciszka. Mimo że w związku z osiągnięciem wieku emerytalnego przestał kierować Kongregacją do spraw Wychowania Katolickiego, nadal był współpracownikiem papieża Franciszka, który go posyłał na liczne misje na całym świecie. Zresztą wydaje mi się, że bardzo te wyjazdy sobie cenił i lubił. W dziedzinie, w której służył w ostatnich 15 latach jako prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego, był kompetentny, posiadł potrzebną wiedzę i służył szkolnictwu i uczelniom katolickim w całym Kościele. Jego zaangażowanie było szerokie. Był także członkiem wielu innych kongregacji, m.in. Kongregacji ds. Biskupów.

To jego długie życie, obecność w Watykanie sprawiała, że stał się rzymianinem, mieszkańcem Watykanu i przedstawicielem Stolicy Apostolskiej – to znaczy wielkim ekspertem w wielu różnych dziedzinach, które dotyczyły Kościoła i problemów świata. A jednocześnie czuł się Wielkopolaninem, poznaniakiem z krwi i kości, bo polskie sprawy zawsze były mu bliskie, często do nich wracał. Często wracał do swojego ukochanego Poznania i swojej archidiecezji poznańskiej.

Należy mu się wielka pamięć, wielka wdzięczność Bogu za to długie życie, a równocześnie modlitwa o zbawienie wieczne i miłosierdzie Boże dla niego.

archwwa.pl

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap