video-jav.net

“Kościół zrobi dla uchodźców wszystko, co w jego mocy”

– Uważam, że pierwszeństwo powinniśmy dawać zagrożonym chrześcijanom - mówi w rozmowie z KAI Abp Henryk Hoser. - Tym bardziej, że powinna się też ujawnić solidarność krajów arabskich, muzułmańskich, które mają wiele możliwości przyjęcia uchodźców i ogromne fundusze - dodaje

Polub nas na Facebooku!

Rozmowa Tomasza Królaka (KAI) z arcybiskupem Henrykiem Hoserem

Polska ma wielowiekową tradycję przyjmowania i przyjaznego traktowania ludzi różnych narodów, kultur, religii. Jak powinniśmy zachować się dziś – wobec nowej fali uchodźców w Europie?

– Proces przyjmowania uchodźców powinniśmy obwarować pewnymi warunkami. Chodzi nie tylko o możliwość ich przyjęcia i zapewnienie pobytu ale również zabezpieczenia perspektywy integracji ze społeczeństwem polskim, zarówno rodzinnej jak i zawodowej. Problem jest niesłychanie złożony i trudny. Może być rozwiązany jedynie dzięki dobremu przygotowaniu państwa i wszelkich kompetentnych instytucji a także dzięki dobrej ich współpracy.

Chodzi bowiem o ludzi, którzy są w sytuacji skrajnej potrzeby, a których należy przygotować do życia w zupełnie innym kraju, ukształtowanym inaczej niż Syria czy inne kraje Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki, z których przybywają.  

W jaki sposób Kościół w Polsce może się włączyć w program pomocy uchodźcom?

– Na zebrania biskupów diecezjalnych na Jasnej Górze zapoznaliśmy się z projektem Caritas Polska. Ma on charakter rozwojowy, przyszłościowy, a jego celem jest przygotowanie do przyjęcia uchodźców. Należy bowiem mieć jasną wizję tego, co chcemy zrobić i jak tym ludziom pomóc w takiej sytuacji.

Dzięki swoim instytucjom, które niosą ludziom pomoc w wymiarze zarówno cielesnym jak i duchowym, Kościół z całą pewnością zrobi wszystko, co w jego mocy.

Tego typu akcja pomocy jest zupełnie wyjątkowa, ma charakter ratunkowy. Główny wysiłek powinien jednak zmierzać w kierunku wygaszenia konfliktów, które tych ludzi wyganiają z własnych krajów z powodu zagrożenia życia i braku możliwości zaspokojenia elementarnych potrzeb człowieka. Dlatego jest to problem tak trudny i złożony.

Polska nie ma tak wielkich doświadczeń przy przyjmowaniu uchodźców (czy w ogóle obcokrajowców) jak kraje zachodnie, zwłaszcza te, które kiedyś posiadały kolonie. Ale musimy się nauczyć i tego.  

W polskiej debacie publicznej nie brakuje głosów, że procesowi przyjmowania uchodźców powinna towarzyszyć troska o ochronę społeczeństwa przed islamskimi radykałami…

– Uważam, że pierwszeństwo powinniśmy dawać zagrożonym chrześcijanom. Tym bardziej, że w obecnej sytuacji powinna się też ujawnić solidarność krajów arabskich, muzułmańskich, które mają wiele możliwości przyjęcia uchodźców i ogromne fundusze. Tymczasem cała fala kieruje się do Europy, która kulturowo i religijnie jest strefą odmienną.

Niewątpliwie integracja chrześcijan będzie bez porównania łatwiejsza niż integracja muzułmanów, którzy później mogą tworzyć getta, w których rodzą się przemoc i terroryzm. Bądźmy realistami.  

Natomiast muzułmanom, wobec których nie byłoby wątpliwości o powiązania czy sympatyzowanie z islamistami, powinniśmy szeroko otwierać bramy?

– To oczywiste, że nie możemy ich wykluczyć, niemniej należy zaznaczyć jakąś preferencję wynikającą ze specyfiki naszego kraju. Niewątpliwie w takich krajach jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania środowiska muzułmańskie są już bardzo liczne – we Francji populację muzułmanów liczy się w milionach. To jest dużo łatwiejsza integracja niż w Polsce, gdzie poza bardzo zintegrowanymi przez kilka wieków Tatarami, nie mamy ani tego typu doświadczeń ani takich możliwości absorpcji tych ludzi.  


Abp Henryk Hoser, od 2008 r. biskup diecezji warszawsko praskiej, wcześniej przez 21 lat pracował w Rwandzie jako misjonarz i lekarz a następnie wizytator apostolski. Po powrocie do Europy pełnił różne funkcje w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego (księży pallotynów) we Francji i Belgii, m.in. jako duszpasterz w strukturach Wspólnoty Europejskiej. Następnie był sekretarzem pomocniczym watykańskiej Kongregacji Ewangelizacji Narodów.

Bp Solarczyk do uczniów: nie zmarnujcie daru młodości

- Młodość jest jednym z najpiękniejszych darów, jakie człowiek otrzymał. Nie zmarnujcie tego czasu łaski, który będzie procentował przez całe wasze życie – zaapelował do uczniów bp Marek Solarczyk.

Polub nas na Facebooku!

Uroczystą Mszą św. w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennik na warszawskiej Pradze uczniowie, nauczyciele i absolwenci pobliskiego gimnazjum i liceum Władysława IV zainaugurowali nowy rok szkolny. Liturgii przewodniczył bp pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej, który do 22 lat nieprzerwanie uczy religii.

W homilii przestrzegł przed sprowadzaniem zbliżających się Światowych Dni Młodzieży do jednego dużego wydarzenia. – Radość, entuzjazm i wspólnota którą przeżywa się w czasie tych dni jest tym, czego przedsmak możecie doświadczyć już teraz w społeczności, jaką jest szkoła. To w niej przecież uczycie się budowania więzi, także wokół jakiegoś dzieła czy systemu wartości – zauważył bp Solarczyk.

Zaapelował także do młodzieży, aby nie marnowała swojej młodości, która jest jednym z najpiękniejszych darów do Boga. – To, co odkryjecie i czego się nauczycie będzie procentować w przyszłości – powiedział bp Solarczyk.

Podkreślając rolę nauczycieli zachęcał także uczniów do wdzięczności za tych, którzy prowadzą ich po drogach życia, ucząc ludzkiej i Bożej mądrości. Podkreślił, że pierwszymi wychowawcami człowieka są jego rodzice. – Zobaczcie, jak wiele wnieśli oni w wasze życie. Wciąż wam towarzyszą i niosą was oraz wasze sprawy w swoim sercu – zaapelował do młodzieży.

W tym roku wraz z pierwszym dzwonkiem naukę w szkole rozpoczęło prawie pięć milionów uczniów.


mag / Warszawa