Nasze projekty

Kard. Nycz do księży w czasie Mszy Krzyżma: jesteśmy posłani do wszystkich

"Kościół w wymiarze parafii musi być Kościołem ewangelizującym. Musimy być dla wszystkich, niezależnie od wieku, wykształcenia, nastawienia do wiary" - wskazywał kard. Kazimierz Nycz w homilii wygłoszonej w Wielki Czwartek podczas Mszy Krzyżma Świętego w archikatedrze warszawskiej.

fot. Wojciech Łączyński/archwwa.pl

Msza Krzyżma celebrowana w Wielki Czwartek jest tradycyjnie okazją do wyrażenia jedności biskupa i kapłanów. W czasie Eucharystii księża odnawiają przyrzeczenia złożone w dniu święceń kapłańskich.

W homilii kard. Nycz przypomniał, że Msza Krzyżma Świętego jest w katedrach szczególną godziną spotkania kapłanów. Nie podkreślam tego dlatego, że jesteście tu najliczniej dziś zgromadzeni, nawet nie dlatego, że jesteście najważniejsi, ale ze względu na to, że Kościół daje nam wspaniałą okazję raz w roku, aby spotkać się w gronie prezbiterium Kościoła warszawskiego po to, aby razem się modlić, razem sprawować Eucharystię i razem przeżywać Wielki Czwartek. W dzień ustanowienia Eucharystii i kapłaństwa przeżywać ten moment, gdy każdy z nas został namaszczony Duchem Świętym i posłany – mówił metropolita warszawski.

Kardynał podkreślał służebny w wielu wymiarach charakter stanu kapłańskiego. Jesteśmy bowiem ustanowieni dla Eucharystii. Jezus powołuje nas, mężczyzn, i obdarza szczególnym udziałem w swoim kapłaństwie, abyśmy byli służebni wobec Eucharystii, wobec sakramentów świętych, wobec słowa Bożego w kościele, wobec wspólnoty ludu Kościoła – wskazywał.

Reklama

„Kościół, który przeżywamy dziś w wymiarach naszych parafii, musi być Kościołem ewangelizującym”

W dalszej części homilii mówił o wyzwaniach, jakie wkrótce czekają Kościół w jego całości, a duchowieństwo szczególnie. Idą niewątpliwie czasy nowe, chciałoby się powiedzieć: zmiany epokowe. Musimy na te nowe czasy odpowiedzieć nową gorliwością, ale równocześnie nowym oparciem się o modlitwę i Eucharystię, z której wszystko w kapłaństwie się zaczyna i musi się zaczynać, jeżeli ma być skuteczne i owocne – podkreślał kard. Nycz.

W pierwszym rzędzie wskazał na „tych, dla których jesteśmy ustanowieni, a których już w obrębie naszych kościołów i parafii nie mamy”. Z różnych powodów zerwali kontakt z Kościołem. Tym bardziej, że w tym przyspieszeniu zwłaszcza ostatnich lat XXI wieku, szczególnie w miastach, także w Warszawie, tak naprawdę jesteśmy dla pewnej cząstki wiernych, którzy trzymają się Chrystusa i Kościoła. I tej prawdy nie ma co omijać. Nie ma co się tłumaczyć, pocieszać – mówił kard. Nycz.

Trzeba sobie uświadomić, że jesteśmy posłani do wszystkich. Kościół, który przeżywamy dziś w wymiarach naszych parafii, musi być Kościołem ewangelizującym, idącym, szukającym wszystkich. Nie można ulec wrażeniu, że jest nam wygodnie, mamy swoje małe ciepełko we wspólnocie czy grupce, którą prowadzimy. Owszem, te grupy są konieczne, bez nich dziś nie będzie nowej ewangelizacji. Ale to muszą być grupki nie dla naszej satysfakcji, nie „moje”, jak to nieraz mówimy: „to jest moja msza, moja grupka, moja wspólnota”. To muszą być wspólnoty apostołów, najpierw uczniów wprowadzających w Kościół i wiarę, a potem idących głosić Ewangelię wszędzie tam, gdzie żyją na co dzień, w miejscu swojej pracy i zamieszkania – wskazywał hierarcha.

Reklama

Kardynał podkreślał: Wszyscy jesteśmy powołani do takiej ewangelizacji, i katolicy świeccy, i przewodnicy duchowi – kapłani. Kościół musi być jeszcze bardziej misyjny, szukający tych, którzy się pogubili, albo nawet jeśli wyrośli w kulturze chrześcijańskiej, to żyją niejako obok tej kultury, nie umieją się w niej obracać, kontestują jej poszczególne elementy a nawet są to tacy, którzy już prawie o Chrystusie nie słyszeli.

„Trzeba wychodzić do tego świata mądrą, roztropną otwartością”

Następnym wyzwaniem dla dzisiejszego duchowieństwa jest posłanie do młodego i średniego pokolenia, bo nie chodzi tylko o młodzież szkolną, choć, jak zaznaczył kard. Nycz, ta jest szczególnym wyzwaniem dla katechetów i duszpasterzy. Chodzi o młodych w ogólne, którzy są ukształtowani w swojej mentalności w tym wszystkim, co świat w ostatnich dwudziestu latach przyniósł i dał: w świecie nowych mediów, nowego obrazu, którym się karmią ze swoich komórek. To jest moment, gdy przychodzi, przyjmowany z pewną wątpliwością, nawet niepokojem, czas sztucznej inteligencji – wymieniał kard. Nycz, zaznaczając, że od listopada ub. roku ów termin „robi ogromną furorę, jeszcze większą niż te wszystkie Tik-Toki i Twittery w ciągu minionych lat”.

Jak zaznaczył, „do tego się nie można obrócić plecami i powiedzieć: zamkniemy się i stworzymy getto”. Trzeba wychodzić do tego świata mądrą, roztropną otwartością, ale taką, która nie przyjmuje wszystkiego jak leci z tego świata, który proponuje różne rzeczy – mówił kard. Nycz, tłumacząc, że chodzi o taką otwartość, która wnosi w ten świat świadectwo Ewangelii. Uwierzyć, że mamy temu światu coś do powiedzenia, coś do dania. I nawet, jeśli sami nie dożyjemy, mówię o sobie przede wszystkim, skutków tego świadectwa Ewangelii, którą niesiemy dzisiejszemu światu, to miejmy nadzieję, że kiedyś świat powróci do tych wartości. I będzie musiał wrócić, jeśli nie chce bardziej zboczyć na bezdroża – dodał.

Reklama

„Będziemy zdawać egzamin ze społecznej miłości i pomocy”

Nawiązał też do obecnego ostatnio w przestrzeni publicznej kontestowania pontyfikatu Jana Pawła II, ale i Benedykta XVI. Oba te pontyfikaty próbowały pokazać obiektywizm moralności i życia w tym świecie, natomiast ich kontestacja wynika z tego, że „współczesnemu światu, dość mocno nastawionemu na wygodę i hedonizm, na posiadanie, na 'szybko, jak najwięcej’, te pontyfikaty są po prostu w poprzek”.

Zwracając się do duchownych, kard. Nycz wskazał, że muszą oni być dla wszystkich, niezależnie od wieku, wykształcenia, nastawienia do wiary; nawet dla tych, którzy robią wrażenie wrogów Kościoła; być dla ludzi wszystkich poglądów społecznych, do których w imię swojej wolności, czasem pojmowanej skrajnie mają prawo; być dla tych, którzy mają różne opcje polityczne i też do tego mają prawo, bo mają sumienia, według których mają prawo żyć – mówił.

Wreszcie przed nami trudny czas, powiedziałbym – niebezpieczny czas dla Kościoła – najbliższych dwunastu miesięcy, gdy będziemy dźwigać na sobie skutki i pandemii, i wojny, która nie wiadomo kiedy i jak się skończy. Ale będziemy [wtedy] zdawać egzamin ze społecznej miłości i pomocy, jaką niesiemy potrzebującym, w tym wypadku uchodźcom z Ukrainy i Ukrainie jako państwu i narodowi. Będzie to egzamin z naszej gotowości do podzielenia się tym, co mamy – nauczał kard. Nycz.

„Formować to nie znaczy instruować, podpowiadać, jak to często lubimy robić”

Na zakończenie wskazał, że najbliższy rok upłynie też pod znakiem kampanii politycznych do wyborów. Chciałoby się powiedzieć: to Kościoła nie powinno obchodzić. Będzie obchodzić i to jest nieuniknione i potrzebne. Ale wiemy doskonale, jak wyniszczające są kampanie, zwłaszcza, jeśli są w jednym roku trzy – i dla życia społecznego, i dla Kościoła mogą być niebezpieczne, jeżeli w tej dziedzinie Kościół zapomni, a zwłaszcza my księża i biskupi, że jesteśmy dla wszystkich, niezależnie od opcji politycznych – powiedział kard. Nycz.

Jeżeli przyjmiemy, tak jak naucza Kościół i jak mówił Jan Paweł II, że polityka jest roztropną troską o dobro wspólne; że może być najdoskonalszą formą miłości bliźniego, to Kościół w takiej polityce nie tylko chce, ale powinien uczestniczyć i ma do tego prawo. Naszym natomiast zadaniem jako kapłanów i biskupów jest formować katolików świeckich, także do działań społecznych i politycznych. Ale chciałbym tu bardzo wyraźnie powiedzieć: formować to nie znaczy instruować, podpowiadać, jak to często lubimy robić. Nie uważajmy naszych świeckich w Kościele za absolwentów przedszkola. To są absolwenci niejednych studiów, niejednej formacji i wśród tych formacji powinna być też nasza kościelna. To bardzo ważne i odpowiedzialne zadanie dla księży. Współpraca z aktywnymi świeckimi w parafii będzie sprawdzała naszą synodalność – tłumaczył metropolita warszawski.

W tych czasach, które są wyzwaniem, ale nie są katastrofą dla życia Kościoła, potrzebne jest zaufanie Panu Bogu i Bożej Opatrzności. Potrzebna jest modlitwa i wychodzenie od Eucharystii. Nie przeżyjemy różnych naszych kryzysów, które są i będą, jeśli nie będziemy zanurzeni w modlitwie i przy stole Eucharystii – podsumował kard. Nycz.

Eucharystię wraz z kard. Kazimierzem Nyczem koncelebrowali biskupi pomocniczy Piotr Jarecki, Michał Janocha i Rafał Markowski oraz księża archidiecezji warszawskiej.

Metropolita warszawski podczas Mszy Krzyżma poświęcił również oleje chorych i krzyżmo, używane później przez cały rok przy udzielaniu sakramentów chrztu, namaszczenia chorych i święceń kapłańskich.

KAI, pa/Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę