Nasze projekty

85 lat temu zmarł o. Maksymilian Kolbe. „Oddał swoje życie za człowieka mu nieznanego”

W 85. rocznicę męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego w Miejscu Pamięci zgromadziło się kilkaset osób. Liturgii przy bloku 11 przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, arcybiskup senior archidiecezji warszawskiej.

Cela śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego w obozie koncentracyjnym Auschwitz (blok 11) | Fot. Wikipedia

W podziemiach bloku nr 11, w celi głodowej nr 18, 14 sierpnia 1941 r. niemieccy funkcjonariusze zamordowali franciszkanina, który dobrowolnie oddał życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka.

W homilii kard. Nycz podkreślił, że Auschwitz pozostaje miejscem, które przemawia nie tylko do pamięci, ale także do sumienia współczesnego człowieka.

– Trzeba, byśmy tu przychodzili, by przeżywać refleksję nad Auschwitz, modlić się, ale także zastanawiać się nad wymową tego miejsca dla naszego współczesnego życia – powiedział.

Reklama

Kardynał zwrócił uwagę, że Auschwitz jest miejscem szczególnym również dlatego, że tutaj w sposób wyjątkowo przejmujący spotykają się tajemnica ludzkiego cierpienia i tajemnica chrześcijańskiej ofiary. Sprawowana Eucharystia uobecnia jedyną ofiarę Chrystusa, a pamięć o ofiarach obozu pozwala – jak zaznaczył – do tej ofiary dołączyć świadectwo tych, którzy w tym miejscu oddali swoje życie.

– Mało jest z pewnością takich miejsc, w których wymowa ofiary Chrystusa sprawowanej w tym miejscu jest tak wielka, kiedy do tej Jego jedynej ofiary możemy dołączyć te wszystkie ofiary, które tutaj zostały złożone – mówił kard. Nycz.

Duchowny odwołał się do słów Ewangelii: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Kard. Nycz odniósł je bezpośrednio do decyzji św. Maksymiliana. Podkreślił, że franciszkanin oddał życie za człowieka, którego wcześniej nie znał, ponieważ dostrzegł w nim wartość i godność ludzkiego życia.

Reklama

– Maksymilian oddał swoje życie za człowieka anonimowego, nieznanego przedtem, ponieważ dostrzegł w nim, tak jak w każdym człowieku, godność człowieczeństwa – powiedział.

Pytanie skierowane do nas

Kardynał podkreślił jednak, że świadectwo Kolbego nie kończy się na jego heroicznym czynie. Jest ono pytaniem skierowanym do każdego chrześcijanina o sposób realizowania przykazania miłości.

– Miłość bliźniego, mająca swoje źródło i będąca w miłości Boga do człowieka, jest miarą naszego chrześcijaństwa – zaznaczył.

Reklama

Jak wyjaśnił, o jakości chrześcijaństwa świadczą przede wszystkim czyny miłości: codzienna troska małżonków o siebie nawzajem, poświęcenie rodziców dla dzieci, pomoc sąsiadowi i gotowość do budowania prawdziwych relacji z drugim człowiekiem.

Kard. Nycz zwrócił uwagę, że współczesny człowiek coraz częściej zastępuje bezpośrednie relacje kontaktami wirtualnymi. Tymczasem – jak podkreślił – chrześcijańska miłość wymaga realnej obecności, zainteresowania drugim człowiekiem i gotowości do poświęcenia.

Przywołał też słowa św. Jana Apostoła: „Kto nie miłuje, trwa w śmierci, a każdy, kto nienawidzi, jest zabójcą”. Ich wymowa – jak zaznaczył – jest szczególnie mocna w Auschwitz, gdzie nienawiść do człowieka i jego godności doprowadziła do masowego mordu.

Jednocześnie właśnie tutaj, jak wyjaśnił, świadectwo św. Maksymiliana pokazało możliwość przezwyciężenia tej logiki. W miejscu, w którym panowała pogarda dla człowieka, franciszkanin odpowiedział miłością.

Kard. Wyszyński: „Maksymilian jest zwycięzcą”

Kard. Nycz zacytował w tym kontekście słowa bł. kard. Stefana Wyszyńskiego i wypowiedziane w Auschwitz podczas uroczystości dziękczynnej po beatyfikacji Kolbego w 1971 r. Prymas nazwał wówczas Maksymiliana zwycięzcą.

Purpurat wspomniał także o jego własnej postawie wobec prześladowców. Prymas Tysiąclecia, mimo że sam był więziony i prześladowany, sprzeciwiał się nienawiści wobec tych, którzy go krzywdzili. Jego życiową dewizą były słowa „Będziesz miłował”, a także przekonanie: „Kto nienawidzi, ten już przegrał”.

Kard. Nycz odniósł tę refleksję do współczesnych podziałów społecznych oraz języka obecnego w mediach i mediach społecznościowych. – Chcemy być dla bliźnich otwarci, chcemy naszym bliźnim, niezależnie od tego, z jakiego pochodzą kraju, czy ze wschodu, czy z zachodu, czy z południa, chcemy dla nich być braćmi – powiedział.

Zaapelował, aby chrześcijanie nie pozwolili się zdominować przez głosy budzące niechęć i nienawiść. – Nie dajmy się zdominować przez te głosy, które słyszymy w mediach lub czytamy w mediach społecznościowych. Idźmy drogą miłości, tej miłości, która na pewno zaprowadzi nas do dobra – zachęcił.

Zajął miejsce współwięźnia

Maksymilian Kolbe został przewieziony do Oświęcimia 28 maja 1941 roku i osadzony w KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 16670. Podczas apelu na obozowym placu wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć za to, że jeden więzień uciekł z bloku.

O. Maksymilian wystąpił z szeregu i zwrócił się po niemiecku do lagerfuehrera Karla Fritzscha z prośbą, aby mógł zająć miejsce nieznanego mu współwięźnia, Franciszka Gajowniczka, który błagał o litość tłumacząc, że ma rodzinę. Za nieregulaminową postawę kapłan mógł zostać od razu zastrzelony lub dołączony do skazańców. Jednak Niemcy zgodzili się na prośbę zakonnika.

Historycy na podstawie relacji świadków nie ustalili dokładnej daty dziennej tego zdarzenia, ale jedną z najczęściej przez nich wymienianych jest 29 lipca 1941 r. Wtedy właśnie wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć za to, że jeden więzień uciekł z bloku.

O. Kolbe przez ostatnie dni swego życia konał w celi nr 18 w podziemiach Bloku 11, gdzie został przeniesiony z grupą innych więźniów wyznaczonych na śmierć.

We wspomnieniach więźniów utrwaliło się, że skazani na śmierć głodową początkowo śpiewali i modlili się. Po kilku dniach dobywające się z celi głosy cichły.

Niemcy sukcesywnie wynosili ciała kolejnych zmarłych osób. O. Kolbe zmarł jako ostatni, dobity zastrzykiem z kwasu karbolowego. Jak wspominał tłumacz w bloku, który przeżył obóz, Brunon Borgowiec: „Ojciec Kolbe siedział na posadzce oparty o ścianę i miał oczy otwarte. Jego ciało było czyściutkie i promieniowało”.

Papież Paweł VI 17 października 1971 ogłosił o. Maksymiliana Kolbego błogosławionym. Papież Jan Paweł II 10 października 1982 zaliczył o. Maksymiliana do grona świętych męczenników Kościoła katolickiego.

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas