Nasze projekty
Radosław Więcławek OP

Warunki dobrej spowiedzi. Q&A

Kiedy przychodzimy do spowiedzi, nie siadamy ani na ławie oskarżonych, ani na krześle w gabinecie terapeuty. Kiedy przychodzimy do spowiedzi, pozwalamy, żeby to Jezus usiadł przy nas i przez swoją łaskę przywrócił nam życie, które sami sobie odebraliśmy przez grzech.

Reklama

Ława oskarżonych czy krzesło w gabinecie terapeuty? Czasem przyjście do spowiedzi może nam się kojarzyć z usadowieniem się w którymś z tych miejsc.

Co więcej, jak w przypadku każdego skojarzenia, również i te związane ze spowiedzią mają w sobie coś z prawdy, ale też element zakłamania rzeczywistości. Bo w istocie konfesjonał ma w sobie coś z ławy oskarżonych. Jak w sądzie tak i tu mówienie nieprawdy wiąże się z sankcją, pożądane jest przyznanie się do winy, a na końcu zapada wyrok. Jednak z drugiej strony spowiednik nie jest i nie powinien stawiać siebie w roli prokurator śledczego, zaś tym, co można dostać w spowiedzi, jest miłość i miłosierdzie – i to nie w zawiasach.

Z kolei siedząc w gabinecie terapeuty, podobnie jak wtedy, gdy klęczmy przy kratkach konfesjonału, mówimy obcej osobie, którą obowiązuje tajemnica, o naszych przeżyciach, mrocznych sprawach i życiowych przejściach, bo mamy nadzieję, że uzyskamy pomoc w powrocie do zdrowia. Ale z drugiej strony w przeciwieństwie do terapeuty spowiednikowi nie płaci się za rozmowę, celem spowiedzi nie jest rozwiązanie problemów psychiczno-emocjonalnych, a zdrowie, które można w jej trakcie uzyskać, dotyka najgłębszych warstw człowieczeństwa. Krótko mówiąc, niestety łatwo stracić orientację w tym, co wiąże się z sakramentem pokuty i pojednania. Na szczęście mamy drogowskazy.

Reklama
Reklama

Pięć warunków dobrej spowiedzi pomaga odnaleźć się w tym spowiedziowym galimatiasie. Bo choć one same wiążą się raczej z prawniczym sposobem myślenia o spowiedzi, to jednak nie ignorują całego naszego bogactwa życia wewnętrznego i koniec końców prowadzą nas pewnie do tego, co w spowiedzi najistotniejsze – spotkania z łaską, która oczyszcza nas z grzechów.

Trzy spośród pięciu warunków, czyli żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy i szczera spowiedź, mówią nam o tym, co jest niezbędne, żeby w ogóle spotkać się z łaską, a więc między innymi uzyskać ważne rozgrzeszenie. Pozostałe dwa warunki – mimo tego, że bez ich wypełnienia, w tym bez odprawienia pokuty, można zaraz po odejściu od konfesjonału przyjąć Najświętszy Sakrament – są również ważne dla rozwoju naszej relacji z Chrystusem przez spowiedź.

Przyjrzyjmy się nieco poszczególnym warunkom dobrej spowiedzi z perspektywy pytań, które spłynęły do redakcji.

Reklama
Reklama

RACHUNEK SUMIENIA

Czy istnieje jakiś uniwersalny rachunek sumienia dla każdego?

Cienka książeczka z pożółkłymi stronami zapisanymi dziesiątkami pytań. Myślę, że nie tylko mnie wyobraźnia podsuwa ten obraz, gdy myślę o rachunku sumienia. I żeby było jasne, nie ma w tym nic złego. Wyglądające w podobny sposób publikacje, które mają nam pomagać w przygotowaniu do spowiedzi za pomocą katalogów pytań o różne aspekty życia, bywają pomocne. Jednak katalog pytań dotyczący grzechów to nie jest rachunek sumienia. Rachunek sumienia to przede wszystkim forma modlitwy, w której prosimy w imię naszego Pana, Jezusa, by Duch Święty pomógł nam zobaczyć nasze życie w swoim świetle i by wskazał nam drogę powrotu do jedności z Ojcem.

Oczywiście możemy o rachunku sumienia myśleć jako o schemacie dochodzenia, w którego toku uzyskujemy listę przewinień do wyznania na spowiedzi. Jednak osobiście wolę myśleć o rachunku sumienia jako o czasie spędzonym z Bogiem, który owocuje tym, że jestem w stanie zidentyfikować w sobie rany zadane przez grzech. A dzięki temu, że znam moje rany, mogę powierzyć je pieczy Miłosiernego Lekarza.

Reklama

W związku z tym odpowiedź na pytanie o to, czy istnieje uniwersalny rachunek sumienia dla każdego, jest prosta. Tak, uniwersalnym rachunkiem sumienia dla każdego jest taki rachunek sumienia, w którym każdy z nas spotyka się z Bogiem. Natomiast to, czy ktoś w czasie rachunku sumienia używa książeczki z pożółkłymi stronami, czy rozważa Kazanie na Górze, czy korzysta z jakiegoś tekstu znalezionego w internecie, jest drugorzędne. Pierwszorzędne jest spotkanie z Bożym Miłosierdziem.

Jak często powinno się go robić?

Przede wszystkim rachunek sumienia warto robić przed każdą spowiedzią. Co więcej osoby odmawiające całość Liturgii Godzin powinny przeprowadzać rachunek sumienia codziennie przy okazji komplety. Natomiast niewątpliwie czymś dobrym jest to, żeby od czasu do czasu pomiędzy spowiedziami każdy z nas poświęcił parę chwil na to, żeby poprosić Boga o to, by rzucił światło na nasze życie. Światło od Boga jest nam potrzebna, bo pozwala nam zobaczyć to, co w nas samych wymaga naszej szczególnej troski i działania Bożej Miłości.


ŻAL ZA GRZECHY

Czy można się spowiadać, nie żałując?

Nie można się spowiadać, nie mając żalu za grzechy, ale można się spowiadać, kiedy nie rozpacza się z powodu grzechów. Jest przecież wiele grzechów, po których popełnieniu nie rodzi się w nas rozpacz lub choćby smutek, ale raczej poczucie satysfakcji lub zadowolenia. Do tego, by uzyskać rozgrzeszenie, nie jest potrzebne użalanie się nad własnym grzechem, a jedynie wzbudzenie żalu za grzechy.

Czym jest żal za grzechy?

Uczucie pomiędzy smutkiem a wstydem, które przeżywamy, gdy zrobimy coś, co kłóci się z naszym kodeksem moralnym. To doświadczenie nazywamy poczuciem winy. Nie jest ono wymagane przy spowiedzi. Natomiast żal za grzechy, który jest konieczny do tego, by sakrament pokuty i pojednania mógł się dokonać, wiąże się ściśle z pracą naszego rozumu i decyzją woli. Praca rozumu polega na zestawieniu własnego działania i motywacji z tym, co w Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła Bóg każe nam robić lub czego unikać.

Decyzja woli polega na tym, by zgodzić się na to, że jeśli to, co ja uważam i co uważa Bóg, nie zgadza się ze sobą, to Bóg ma rację – nawet gdy nie rozumiem Jego stanowiska. Żal za grzechy polega na uznaniu, że Bóg lepiej ode mnie wie, co jest dla mnie dobre i co jest złe, a fakt, że zrobiłem coś wbrew Jego Prawu Miłości, nie tylko niszczy moje życie, ale narusza relację ze Źródłem życia i wymaga pojednania. Krótko mówiąc, żal za grzechy pojawia się we mnie wtedy, gdy widząc, że moja praktyka życiowa kłóci się z Ewangelią, nie chcę zmieniać Ewangelii, ale moją życiową praktykę.

MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY

Jak można postanowić poprawę, skoro jesteśmy wszyscy grzeszni?

Gdybyśmy nie byli grzeszni, postanowienie poprawy nie byłoby możliwe, bo nie byłoby z czego się poprawiać. Postanowienie poprawy jest właśnie dla nas, dla ludzi słabych i poranionych przez grzech. Gdyby nasze postanowienie poprawy, które mamy wzbudzić przy spowiedzi, miało obejmować pewność zerwania z wszelkim grzechem, nikt z nas, nigdy nie uzyskałby najprawdopodobniej odpuszczenia grzechów w sakramentalnej spowiedzi. Przecież, czy tego chcemy, czy nie, nasze życie bywa naznaczone chciwością, bezwładem woli, żądzą i innymi siłami, które w nas działają. Nie przeczę temu, że jesteśmy wezwani do przeciwstawiania się tym czynnikom. Jednak zdolność panowania nad nimi nie przychodzi na początku, ale czeka na nas bliżej końca drogi naśladowania Wcielonej Miłości.

Czy wystarczy deklaracja poprawy, czy to musi być konkretna czynność?

W sakramencie pokuty i pojednania spowiednik zawsze bazuje na tym, co deklaruje osoba, która przychodzi do spowiedzi. Spowiednik nie siedzi w konfesjonale po to, żeby oceniać, czy ktoś mówi prawdę, czy nie, czy żałuje swoich grzechów, czy nie, czy zmieni swoje życie po spowiedzi, czy nie. Rolą spowiednika jest przyjęcie wyznanie grzechów i udzielenie rozgrzeszenia, o ile osoba przystępująca do spowiedzi deklaruje żal za grzechy i postanowienie poprawy, a przy tym jednocześnie nie przeczy temu tym, co sama mówi.

Innymi słowy, gdy ktoś wyznaje w konfesjonale, że zrobił coś sprzecznego z Bożym prawem, deklaruje żal i postanowienie poprawy, ale jednocześnie stwierdza na głos lub wyłącznie w swoim sercu, że nie uznaje tego, co zrobił za grzech, spowiednik nie jest w stanie udzielić tej osobie ważnego rozgrzeszenia. Nie jest w stanie tego zrobić, nie dlatego że jest gdzieś taki przepis, który zabrania udzielenia rozgrzeszenia w opisanej sytuacji. To po prostu nie jest możliwe – ani dla spowiednika, ani nawet dla samego Chrystusa.

Grzech może zostać odpuszczony wyłącznie, gdy osoba, która popełniła ten grzech, wyznaje, co zrobiła, żałuje tego i chce tego więcej nie robić. Jeśli nie widzimy naszego grzechu, nie chcemy usunąć go z naszego życia lub choćby rozpocząć z nim walki, pozbawiamy Wszechmocnego Boga możliwości działania w naszym życiu poprzez przebaczenie i odpuszczenie grzechów.

Natomiast jeśli w naszej spowiedzi, choć w szczątkowej formie jest obecny prawdziwy żal za grzechy i faktyczne postanowienie poprawy, Bóg nie pragnie dla nas niczego innego niż pojednanie z Sobą Samym. A zakres działania, które mamy podjąć w związku z przebaczeniem, które otrzymujemy, zależy od tego, co nam przebaczono i na ile jesteśmy w stanie działać. Bóg jest długodystansowcem. Szanuje czas, którego potrzebujemy na pełne nawrócenie. Wie, że może nam się zdarzyć powrót do zła, nawet jeśli pragniemy zerwać z grzechem. Nie ignoruje tego, na co nas stać w danym momencie, choć to często niewiele.

Po naszej stronie leży pierwszy krok. Bóg z kolei wie, jak poprowadzić nas dalej.


SZCZERA SPOWIEDŹ

Co powiedzieć księdzu o sobie przed wyznaniem grzechów?

Przed wyznaniem grzechów, na początku spowiedzi należy powiedzieć spowiednikowi, kiedy ostatnio było się u spowiedzi i czy odprawiło się zadaną pokutę. Jest też szereg innych informacji, które warto przekazać spowiednikowi. Istotny jest wiek. Ważne jest również to, czy żyje się samotnie, czy w małżeństwie, czy ma się dzieci, czy jest się po rozwodzie, czy jest się zakonnicą, zakonnikiem lub osobą duchowną albo wdową lub wdowcem.

Warto przekazywać spowiednikowi w czasie sprawowania sakramentu tylko te informacje, które są istotne z punktu widzenia wyznawanych grzechów. Jeśli spowiednik uzna, że potrzebuje jakiejś dodatkowej wiedzy, prawdopodobnie zada pytanie, które pozwoli mu ją zdobyć.

Jak często się spowiadać?

Zawsze, kiedy jest to niezbędne. Spowiedź jest konieczna za każdym razem, kiedy świadomie i dobrowolnie przekroczymy Boże prawo w ciężkiej materii, czyli popełnimy grzech ciężki. „Ciężka materia” to element żargonu związanego ze spowiedzią, który zasadniczo oznacza działania przeciwne któremuś z dziesięciorga przykazań. Kiedy nie popełniamy ciężkich grzechów, to zgodnie z jednym z przykazań kościelnych mamy obowiązek przynajmniej raz do roku przystąpić do spowiedzi.

Jednak spowiedź to nie tylko moment, w którym uzyskujemy rozgrzeszenie. Spowiedź jest sakramentem, co oznacza, że zawsze kiedy do niej przystępujemy, Bóg udziela nam swojej łaski. Jeśli potrzeba, odpuszcza nam nasze grzechy, ale również pragnie udzielać nam łaski potrzebnej do życia w zgodzie z przykazaniami, siły do podejmowania nawrócenia, mądrości do harmonijnego funkcjonowania w naszym środowisku życia. Krótko mówiąc, mimo że nie popełniamy grzechów, które sprawiają, że spowiedź jest niezbędna, warto regularnie, na przykład co miesiąc, przystępować do spowiedzi. Bo szkoda marnować okazji, kiedy Bóg chce otoczyć nas swoją mocą, miłością i pokojem.


ZADOŚĆUCZYNIENIE BOGU I BLIŹNIEMU

Na czym powinno ono polegać?

Zadośćuczynienie nie jest ceną, którą musimy zapłacić za przebaczenie grzechów. Cenę za nasz grzech zapłacił Pan Jezus przez swoje życie, śmierć i zmartwychwstanie. Jednak choć Chrystus zgładził nasze grzechy i w spowiedzi jedna nas z Ojcem, to nie usuwa konsekwencji zła, które świadomie i dobrowolnie wyrządziliśmy.

Następstwa grzechu w naszym życiu rozciągają się od krzywdy wyrządzonej innym, poprzez naruszenie relacji z Bogiem i ludźmi, aż po spustoszenie, które dokonuje się w naszych własnych sercach. Zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu jest związane właśnie z tymi konsekwencjami naszych grzechów.

Zadośćuczynienie Bogu, które można kojarzyć z pokutą nakładaną na nas w czasie spowiedzi, ma na celu odbudowanie relacji z Bogiem i powrót do pełnego zdrowia duchowego. Z zasady pokuta powinna odpowiadać w jakiś sposób ranom, które zadaje nam grzech. Może to być podjęcie dzieła miłosierdzia, post, adoracja lub inna forma modlitwy.

Z kolei zadośćuczynienie bliźniemu polega na przywrócenie naruszonego porządku sprawiedliwości. Jeśli komuś coś ukradłem, powinienem to zwrócić. Jeśli kogoś pomówiłem, powinienem sprostować pomówienie. Jeśli postąpiłem nie fair względem kogoś, powinienem przeprosić.

Zadośćuczynienie powinno być współmierne do krzywdy, która się dokonała. Natomiast fakt, że nie mogę zadośćuczynić komuś bezpośrednio, nie zwalnia mnie z obowiązku próby naprawienia szkody, na przykład, poprzez wpłatę pieniędzy na działalność jakiejś fundacji roztaczającej opiekę nad osobami skrzywdzonymi działaniami podobnymi do moich własnych.

Zadośćuczynienie w wielu przypadkach wymaga kreatywności i poświęcenia, ale nigdy nie jest pozbawione sensu.

Czy można zadośćuczynić bliźniemu, nie informując go o tym?

To zależy od rodzaju krzywdy wyrządzonej bliźniemu. Jednak zasadniczo można wyobrazić sobie sytuację, w której nie trzeba informować kogoś, komu czyni się zadość.


Przed spowiedzią skorzystaj z tych propozycji rachunku sumienia:

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite