WIARA

Służba duchownych w czasach zarazy

„Komunii św. udzielimy - jak nie na Mszy, to w drzwiach. Wyspowiadamy - jeśli trzeba, to na wolnym powietrzu. Pójdziemy do umierających…”

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Służba duchownych w czasach zarazy
„Komunii św. udzielimy - jak nie na Mszy, to w drzwiach. Wyspowiadamy - jeśli trzeba, to na wolnym powietrzu. Pójdziemy do umierających…”

Pewnie wielu z nas może przeczytać tak podnoszące serca komentarze, smsy, posty… Nasi Bracia: Księża, Zakonnicy ruszyli na służbę, jaką przyszło im w tym trudnym czasie pełnić, by być bliżej nas. By zapewnić nam spokój serca i sumienia. By odpowiedzieć na naszą tęsknotę za Panem Bogiem, za sakramentami. Żyjemy w strachu i niepewności nie tylko o nasz byt, ale o nasze sumienie. To taki czas, kiedy człowiek częściej niż zwykle myśli sobie: – A co, jeśli jutro mnie nie będzie? – Jak jestem przygotowany na spotkanie z Panem Bogiem? Lęk pogłębia fakt, że wirus zabrał nam także tak dotąd oczywistą i łatwą możliwość przyjęcia sakramentów, by czuć się gotowym na spotkanie, czy choćby mieć poczucie życia w czystości.

 

„Coś wymyślimy!”

Z odpowiedzią na te wszystkie nasze lęki i tęsknoty przychodzą nam nasi Bracia Duchowni. Dzięki ich posłudze w zasadzie o każdej godzinie możemy – za pośrednictwem mediów – brać udział w nabożeństwach, Mszy św., łączyć się w modlitwie. Duchowni proponują także osobom, które pragną się wyspowiadać i przyjąć komunię, że mogą się do nich zgłosić. Deklarują, że przyjdą do umierających, udzielą sakramentów.

Krakowscy Bracia Kapucyni napisali na Twitterze:

Zachowując wszystkie konieczne rozporządzenia rządowe i kościelne, bracia mniejsi kapucyni posługują, jak się da. Nasze kościoły otwarte, Komunii św. udzielimy – jak nie na Mszy, to w drzwiach, wyspowiadamy – jeśli trzeba na wolnym powietrzu, pójdziemy do umierających. Można RT.

 

 

Wiemy, że dla bezpieczeństwa najważniejsza jest izolacja. Bardzo mocno bierzemy sobie do serca rozporządzenia i apele Rządu. Dlatego też, Duchowni mając pełną tego świadomość, zwracają uwagę na to, że wszystkie te posługi będą uwzględniały zachowanie wszelkich środków ostrożności, oraz brak fizycznego kontaktu, podania ręki, czy zbyt bliskiej odległości.

Nasz znajomy Duchowny – Zakonnik napisał do nas:

Moi Drodzy, mam nadzieję, że wszyscy jesteście zdrowi, jak i wasi bliscy. Piszę takiego zbiorowego smsa, żeby dać Wam znać, że jeśli w tych dniach i w okresie świątecznym będziecie mieli problem ze spowiedzią albo przyjęciem komunii świętej, proszę o kontakt, coś razem wymyślimy. Polecam Was Bogu. Módlcie się za mnie. Wasz brat.

 

Na pierwszej linii frontu

Kapelani z Radomskiego Szpitala Specjalistycznego, mimo tego, że nie mogą wejść na oddział zakaźny zapewniają, że zakażeni koronawirusem nie pozostaną bez opieki duchowej. – Prosimy, żeby personel poinformował pacjentów, żeby wzbudzili sobie żal za grzechy. Wtedy ja staję przed drzwiami tego oddziału czy na jego wysokości i proszę, żeby mieli tę świadomość, że my im udzielamy rozgrzeszenia, zgodnie ze wskazaniami Penitencjarii Apostolskiej – mówi w wywiadzie dla Radia Plus Radom ks. Mirosław Bandos, kapelan w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym.

Pacjenci oddziałów zakaźnych mogą skorzystać też z możliwości komunii św. duchowej. Ks. Mirosław Bandos zachęca także do uczestnictwa we Mszy Św. za pośrednictwem internetu w telefonach komórkowych.Duża trudność jest w przypadku sakramentu namaszczenia chorych w obliczu śmierci zakażonego. – Inspiruję się tu obrazem z Wielkiego Piątku kiedy obok Pana Jezusa jest dwóch łotrów. Skoro pacjent wzbudził w sobie żal doskonały, to tak jak ten Dobry Łotr on nie prosi o zbawienie, ale tylko o wspomnienie. Zatem sakrament namaszczenie fizycznie nie jest udzielony, ale na pewno zostałby duchowo przyjęty przez tego chorego – mówi gość Radia Plus Radom.

Bezpośrednia posługa kapelana dotyczy obecnie wszystkich pacjentów szpitala poza strefą zakażenia. Zachowane są tu wszelkie środki ostrożności. Podstawa to mycie rąk. – Staramy się zakładać również rękawiczki ochronne i maskę. Zalecane są również okulary. Kiedy przychodzi mi słuchać spowiedzi staram się zachować stosowną odległość. Udzielamy też komunii św. na rękę. Pacjenci rozumieją tę sytuację – mówi ks. Bandos. W pełni udzielane jest też namaszczenie chorych.

 

Wszystkie ręce na pokład

W pomocy duszpasterzom angażuje się także wiele osób z Kościoła. “Naczelny Organista Twittera” – Pan Jan Buczyński, prowadzi w porozumieniu z Księżmi swojej parafii zapisy do spowiedzi. Na Twitterze pisze: “W parafii św. Kazimierza w Pruszkowie przygotowujemy się do zapisów na spowiedź w Wielkim Tygodniu. Będzie specjalny formularz na stronie, plus zapisy przez telefon. Wstępnie: 15 os./15 minut, księża w przygotowanych miejscach, z zachowaniem przepisów.”

 

 

 

Telefonicznie spowiedź umawia też wrocławskie Centrum Nowej Ewangelizacji „DON BOSCO”. Telefon został nazwany “JESUS CALL CENTER” i działa pod numerem +48 22 188 1234. – “Korzystając z doświadczeń i możliwych narzędzi obrony pragniemy zapewnić wam dostęp do sakramentów świętych, modlitwy i Eucharystii, której jeszcze bardziej potrzebujemy w dzisiejszych czasach. Ponieważ wirus atakuje nasz najczulszy punkt – relacje osobiste, to o nie musimy zatroszczyć się teraz szczególnie w wspólnocie Kościoła. Najlepszym rozwiązaniem jest uporządkowany sposób spotkania z Panem Jezusem, dlatego dla waszego bezpieczeństwa i wygody uruchomiliśmy umawianie sakramentu spowiedzi przez telefon. Proponujemy ustalenie wspólnego czasu spowiedzi, dla której przygotujemy odpowiednio bezpieczne i sterylne miejsca spotkania. Osoby młode, najmniej narażone na działanie wirusa, zachęcamy do odpowiedzialnego spędzania czasu u stóp Pana Jezusa, przy adoracji Najświętszego Sakramentu w godzinach od 8.30 do 18.00, oraz uczestnictwa w Eucharystii, w trakcie której gwarantujemy wam zachowanie wszystkich obostrzeń sanitarnych. Centrum Nowej Ewangelizacji DON BOSCO zadba o zdrowie waszej duszy i zatroszczy się o bezpieczeństwo ciała, więc korzystajcie z tego każdego dnia” – piszą inicjatorzy “JESUS CALL CENTER”.

 

Parafia pw. Świętego Ottona z Bambergu w Szczecinie | FOT. Twitter/piotrstudnicki

 

Razem!

My, ludzie wierzący, bardzo dokładnie wiemy, że odpowiedzią na wszelkie problemy świata jest modlitwa i sakramenty. Nie mamy żadnej wątpliwości, że gdyby sytuacja nie dotyczyła tego, że będziemy stanowić dla siebie wzajemnie zagrożenie, w przypadku każdego innego niebezpieczeństwa dziś wypełnilibyśmy kościoły. Upadlibyśmy wszyscy przed Najświętszym Sakramentem bo wiemy, że tylko stamtąd możemy dostać prawdziwą dla nas pomoc.

W obliczu epidemii nie możemy tego zrobić. Dlatego dziś, jeszcze bardziej niż zwykle, towarzyszy nam ogromne pragnienie przyjęcia sakramentów. Tak dobrze rozumieją to nasi Duchowni, że piszą nam: “Zgłoście się, dajcie znać, razem coś wymyślimy”, żeby było i bezpiecznie i by nakarmić się tym prawdziwym dla nas pokarmem. A my, nie zwlekajmy z odpowiedzią na to zaproszenie.

Drodzy Kapłani! Dziękujemy!

 

Opracowanie: Aneta Liberacka, Zofia Świerczyńska

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Zwiastowanie czyli odwaga

Zwiastowanie jest najważniejszym świętem maryjnym. Oczywiście nie ma żadnego rankingu Świąt maryjnych, nic takiego w Kościele nie istnieje. Dlaczego zatem pozwalam sobie nazwać to wydarzenie najważniejszym? Ponieważ bez maryjnego „tak” podczas Zwiastowania, nie byłoby Betlejem, Ofiarowania, Stabat Mater, Zesłania Ducha Świętego, czy Wniebowzięcia. Tutaj wszystko się zaczęło.

Maciej Okoński OP
Maciej
Okoński OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zwiastowanie czyli odwaga
Zwiastowanie jest najważniejszym świętem maryjnym. Oczywiście nie ma żadnego rankingu Świąt maryjnych, nic takiego w Kościele nie istnieje. Dlaczego zatem pozwalam sobie nazwać to wydarzenie najważniejszym? Ponieważ bez maryjnego „tak” podczas Zwiastowania, nie byłoby Betlejem, Ofiarowania, Stabat Mater, Zesłania Ducha Świętego, czy Wniebowzięcia. Tutaj wszystko się zaczęło.

W naszej pobożności jednak większą wagę przykładamy do Bożego Narodzenia. Od oczekiwania na nie rozpoczynamy przecież rok liturgiczny. Nie jest to oczywiście błąd, ale myślę, że tracimy przez to prawdę, która mogłaby nam otworzyć oczy na sposób w jaki Bóg działa w życiu człowieka. Zwiastowanie bowiem pokazuje wyraźnie, jak przebiega współpraca między Bogiem a człowiekiem w historii zbawienia. Boże Narodzenie jest konsekwencją, widzialnym efektem tego, co dokonało się dziewięć miesięcy wcześniej.

Na czym polegała współpraca?

Po pierwsze, podczas Zwiastowania pierwszy raz w historii ludzkości człowiek w pełni zgodził się na wolę Bożą.

Do tej pory, począwszy od naszych pierwszych rodziców, człowiek nie chciał pójść w pełni za Bogiem. Chciał zachować choć trochę swobody. Błędnie zakładał, że przyjęcie woli Bożej będzie dla niego zniewoleniem, odebraniem mu przez Boga autonomii, pozbawieniem go osobowości. Wszyscy wielcy, tacy jak Abraham, Mojżesz, czy Dawid nie poszli za Bogiem w PEŁNI, nie oddali wszystkiego Bogu.

Z drugiej strony jednak, ludzkość czekała na kogoś, kto wreszcie wszystko odda.

Zwiastowanie czyli odwaga

I właśnie w dzień Zwiastowania Bóg po raz kolejny wyszedł ku człowiekowi, zadając mu pytanie, czy chce w pełni wypełniać Jego wolę. Tym człowiekiem okazała się młoda Palestynka, Mariam z Nazaretu.

W dramatycznych słowach wyraża to oczekiwanie całej ludzkości Bernard z Clairvaux:

Świat cały czeka, leżąc u Twych stóp; nie bez powodu, bowiem od ust Twoich zależy pocieszenie strapionych, odkupienie więzionych, wyzwolenie skazanych, wreszcie zbawienie wszystkich synów Adama, całego jego rodu. Pośpiesz się, Panno, z odpowiedzią (Św. Bernard, „In laudibus Virginis Matros”, Homilia IV, 8).

Maryja odpowiedziała Bogu „tak”. Wreszcie człowiek stał się tym, kim miał być od początku, obrazem Boga, tym w którym Boża wola odbija się w sposób pełny i wyraźny.

Kiedy patrzymy  na tego człowieka, na Maryję, to tak jakbyśmy patrzyli na zwierciadło odbijające obraz samego Boga. Człowiek stał się w Maryi CAŁY dla Niego. I to jest właśnie pierwsza nauka, która płynie ze Zwiastowania. Ewangeliczny człowiek ma być poddany w CAŁOŚCI Bogu i w ten sposób staje się na powrót sobą.

Druga prawda, której uczy nas Zwiastowanie polega na tym, że wydarzenia, które najbardziej wpływają na losy ludzkości dokonują się w ukryciu.

Zwiastowania nikt nie oglądał. Dokonało się w nazaretańskim domku, nie wiemy nawet, o której godzinie i jak do końca wyglądało. Wiemy, że było ukryte przed oczami ludzi. To, co potem podziwiają pasterze, magowie ze wschodu i aniołowie, najpierw musiało dokonać się w ciszy i odosobnieniu. Tak, jak mówi Izajasz: W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła (Iz 30,15).

Ten, kto chce pełnić dzieła Boże, musi się najpierw spotkać z Bogiem w milczeniu; wsłuchać się w Jego głos. Wykonanie zadania może już odbywać się w zgiełku i pośród chaosu świata, tak jak wyglądało dalsze życie Maryi, ale początek każdego Bożego dzieła zaczyna się w osobistym spotkaniu.

Zwiastowanie czyli odwaga

Schemat Zwiastowania powtórzyć się musi w życiu każdego człowieka.

Jan Paweł II, którego wyniesienie na ołtarze niedługo będziemy świętować, jest tego wybitnym świadkiem. W jego życiu najpierw dokonało się osobiste spotkanie z Bogiem w ciszy wadowickiego miasteczka. Wspominał, że od dziecka modlił się codziennie do Ducha Świętego modlitwą, którą dał mu ojciec. Modlił się na osobności, w ciszy. Nikt pewnie nie zwracał na niego uwagi. Dopiero po latach objawiła się jego wielkość i świętość. Tysiące ludzi mogły to podziwiać. Jednak wszystko zaczęło się właśnie podczas tego pokornego spotkania z Bogiem na osobności.

W życiu Jana Pawła II możemy dostrzec także drugi element Zwiastowania. Tak jak Maryja i przez Maryję, wszystko postawił na Boga. Był Mu cały, bez reszty oddany. Świadczy o tym, zarówno jego życie, jak i zawołanie z herbu papieskiego „Totus Tubus”.

Dzisiejsza Uroczystość zaprasza nas do dwóch rzeczy – po pierwsze, do spotkania z Bogiem na osobności w cichej modlitwie. Po drugie, do zaufania mu do końca i do wyłaniania Jego woli w całości. Bardzo tego sobie i Wam życzę przez Maryję!

 


Już dziś, 25 marca, nakładem wydawnictwa Bratni Zew, ukazuje się książka o Manuelu – niezwykłym 10-latku, który przeżył spotkanie z Jezusem w trakcie swojej choroby nowotworowej.

„Najpiękniejsza w naszej przyjaźni jest chwila, kiedy go jem. To tak jakby do mojego wnętrza wpadła bomba łaski i błogosławieństwa, która sprawia, że czuję się lepiej i jestem bezpieczny, bo On kocha mnie o wiele bardziej niż ja jestem w stanie kochać Jego” – mówił Manuel. Odszedł do Domu Ojca w 2010 r. 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Maciej Okoński OP

Maciej Okoński OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maciej Okoński OP
Maciej
Okoński OP
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap