Encyklika na „cztery ręce”

Wyszła w rekordowo szybkim tempie i została napisana przez dwóch Papieży. Już to sprawia, że pierwsza encyklika sygnowana przez Franciszka budzi ogromne zainteresowanie. Nosi tytuł „Lumen Fidei", czyli „Światło wiary”

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Dokument ten jest bez wątpienia „pomostem” łączącym dwa pontyfikaty. Benedykt XVI pracował nad tym tekstem kilkanaście miesięcy pragnąc by encyklika o wierze stała się ważnym drogowskazem w ogłoszonym przez niego Roku Wiary. Jednocześnie miała dopełnić cykl encyklik osnutych przez niego na cnotach teologalnych: wierze, nadziei i miłości. Benedykt XVI pisał je w odwrotnej kolejności. Pierwszą była encyklika Deus caritas est, którą Papież podpisał osiem miesięcy po swym wyborze na Stolicę Piotrową, a kolejną Spe salvi. Do tematu miłości Papież wrócił w 2009  r. w swej ostatniej encyklice Caritas in veritate. Następnie zmierzył się z tematem wiary.

Encyklika na „cztery ręce”

Obecna encyklika Papieża Franciszka jest w znacznej mierze owocem pracy Benedykta XVI. Poprzedni Papież napisał dużą część dokumentu, ale ze względu na rezygnację z urzędu, nie zdążył go opublikować. Choć dokument był prawie gotowy ustępujący Papież wyraźnie stwierdził, że nie chce publikować niedopracowanego tekstu tylko po to, by to była jego encyklika. Franciszek otrzymał papieskie notatki podczas ich pierwszego oficjalnego spotkania w Castel Gandolfo i choć to on jest autorem encykliki to napisał ją, jak sam powiedział, „na cztery ręce” z Benedyktem XVI. Nieprawdą jest jednak jak donosiły włoskie media, że Franciszek nie przyłożył ręki do encykliki i tylko podpisał tekst swego poprzednika. W dokumencie bez trudu da się odnaleźć i piętno Franciszka i fragmenty Benedykta.

W swej encyklice Franciszek pisze wyraźnie:

Te refleksje na temat wiary – zgodne z tym wszystkim, co Magisterium Kościoła powiedziało o tej cnocie teologalnej  – pragnę dołączyć do tego, co Benedykt XVI napisał w encyklikach o miłości i nadziei. Prawie skończył on pracę nad pierwszym szkicem encykliki o wierze. Jestem mu za to głęboko wdzięczny i w duchu Chrystusowego braterstwa przejmuję jego cenne dzieło, dodając do tekstu kilka przemyśleń. Następca Piotra, wczoraj, dziś i jutro, jest bowiem zawsze wezwany do utwierdzania braci w tym niezmierzonym skarbie, jakim jest wiara, którą Bóg daje jako światło na drodze każdego człowieka”.

Bezprecedensowość „encykliki na cztery ręce” leży nie w tym, że Franciszek korzysta z notatek swego poprzednika, ale że ów poprzednik żyje. Benedykt XVI posłużył się bowiem przy pisaniu swej pierwszej encykliki notatkami Jana Pawła II. Na marginesie warto dodać, że pierwsza encyklika Papieża Polaka Redemptor Hominis ukazała się pięć miesięcy po jego wyborze. Dotychczas żaden z następców świętego Piotra nie wydał tak szybko encykliki. Dokument Franciszka jest publikowany zaledwie w cztery miesiące po tym, jak został Papieżem.

Franciszek na temat tekstu napisanego przez swego poprzednika kilka razy zabrał głos publicznie. Stwierdził, że Benedykt XVI wykonał wspaniałą pracę i przekazał mu „mocny dokument”.

Encyklika Lumen Fidei pokazuje rolę wiary w dzisiejszym świecie. Można w niej odnaleźć echo nauczania obu Papieży na ten temat. Tak bliskie Benedyktowi XVI tematy: co znaczy wierzyć i jakie są aktualne zagrożenia wiary oraz tak charakterystyczne dla nauczania Franciszka słowa o wierze jako spotkaniu z żywym Bogiem i konieczności dzielenia się nią z innymi. Wiara jest też prezentowana w swym kontekście historycznym w nawiązaniu do historii biblijnej. Papież pokazuje też, jak ważna jest wiara dla każdego wierzącego. Daje konkretne wskazówki, jak ją rozwijać.

Pierwsza encyklika pontyfikatu kończy się jakże charakterystycznie dla Franciszka, modlitwą o dar wiary:

„Zwracamy się w modlitwie do Maryi, Matki Kościoła i Matki naszej wiary. Matko, wspomóż naszą wiarę! Otwórz nas na słuchanie Słowa, byśmy rozpoznali głos Boga i Jego wezwanie. Obudź w nas pragnienie, by iść za Nim, wychodząc z naszej ziemi i przyjmując Jego obietnicę. Pomóż nam, abyśmy pozwolili dotknąć się przez Jego miłość, byśmy mogli dotknąć Go wiarą. Pomóż nam w pełni Mu się zawierzyć, wierzyć w Jego miłość, zwłaszcza w chwilach zgryzoty i krzyża, gdy nasza wiara wezwana jest do dojrzewania. Zasiewaj w naszej wierze radość Zmartwych­wstałego. Przypominaj nam, że ten, kto wierzy, nie jest nigdy sam. Naucz nas patrzeć oczami Jezusa, aby On był światłem na naszej drodze. Niech to światło wiary wzrasta w nas coraz bardziej, aż nadejdzie ten dzień bez zmierzchu, którym jest sam Chrystus, Twój Syn, nasz Pan!”.

Encyklika na „cztery ręce”

W Watykanie już mówi się o kolejnej encyklice Papieża Franciszka, która miałaby być dedykowana tematowi ubóstwa. Zanim się ukaże warto wczytać się w pisany wartkim językiem tekst pierwszej encykliki i wybrać z dwoma Papieżami do źródeł naszej wiary. Warto przeżyć tę przygodę, bo jak mawia Papież Franciszek:

„jesteśmy dziećmi Boga na zawsze – to nasz dowód osobisty, którego nikt nie może nam ukraść”.

Papieska encyklika to też zachęta do patrzenia na nasze życie, także to wiary, oczami Jezusa.

„W wielu dziedzinach życia zawierzamy innym osobom, znającym sprawy lepiej od nas – pisze Franciszek.  – Mamy zaufanie do architekta, który buduje nasz dom, do farmaceuty, który daje nam lekarstwo mające nas uzdrowić, do adwokata broniącego nas w sądzie. Potrzebujemy również kogoś, kto byłby wiarygodnym ekspertem w sprawach Boga”.

Cóż lepszego niż droga z Jezusem drogą wiary po której prowadzą nas dwaj Papieże. Owocnej wyprawy… i wielu przemyśleń którymi, mam nadzieję, będziemy się wzajemnie dzielić.

Wesprzyj nas
KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Świat według św. Franciszka

Wiele osób uważa, że św. Franciszek z Asyżu był wyjątkowym miłośnikiem przyrody i świata stworzonego. I słusznie! Bo nie kto inny, tylko właśnie on nazywał słońce, księżyc, gwiazdy, wodę, ziemię, rośliny oraz zwierzęta swoimi braćmi i siostrami. Na marginesie dodam tylko jedno sprostowanie: zwierząt nie nazywał nigdy „braćmi mniejszymi”. Tak mówił o współbraciach. A to z racji pokory – cnoty, którą posiadł w stopniu doskonałym i której wymagał od swoich naśladowców.

Jan Maria
Szewek OFMConv
zobacz artykuly tego autora >
Świat według św. Franciszka

© Corbis/FotoChannels

W “Źródłach franciszkańskich”, gdzie w jednym tomie zostały zebrane wszystkie pisma oraz biografie św. Franciszka, możemy przeczytać wiele nieprawdopodobnych historii, świadczących o przyjaznych relacjach, jakie miał św. Franciszek z otaczającymi go stworzeniami. Wynika z nich, że wszystkie stworzenia starały się odwzajemnić Świętemu miłość, jaką on ich darzył i odpowiedzieć wdzięcznością za jego zasługi. Wspomnę tylko kilka z nich, najbardziej wymownych:

Święty Franciszek pozdrawiał napotkane ptaki w stadach tak, jakby były istotami rozumnymi. A że ptaki nie zrywały się do ucieczki, podchodził do nich, dotykał ich główek tuniką i wzywał, by posłuchały słowa Bożego. Mówił do ptaków: “Bracia moi! Winniście chwalić i zawsze kochać swojego Stwórcę, który ubrał was w pióra i dał wam skrzydła do latania. Bo przecież On uczynił was najbardziej wolnymi spośród wszystkich stworzeń, i przydzielił wam czyste powietrze na mieszkanie. Nie siejecie ani nie żniwujecie, a On wami rządzi bez waszej troski”. Na te słowa ptaki wyciągały szyje, rozpościerały skrzydła, otwierały dzioby i uważnie patrzyły na niego.

Innym razem święty Franciszek przybył do pewnego miasta zwanego Alviano, by głosić kazanie. Ludzie przybyli z radością, by słuchać co im powie Franciszek, ale nic nie usłyszeli z powodu jaskółek, które właśnie w tym miejscu zaczęły budować gniazda i bardzo świergotały. Wtedy Franciszek zwrócił się do nich, mówiąc: “Siostry moje, jaskółki, już czas, żebym i ja mówił, ponieważ wyście już dosyć się namówiły! Słuchajcie słowa Bożego i bądźcie cicho, aż do skończenia słowa Pańskiego”. Jaskółki zamilkły i nie ruszały się z miejsca, aż całe kazanie się skończyło. A wszyscy ludzie, którzy to widzieli, wychwalali Boga.

Święta Franciszek przemawiał nie tylko do zwierząt, także do roślin. Kiedy mijał na łąkach kwiaty, mówił do nich i zapraszał je do wychwalania Boga, tak, jakby były istotami rozumnymi. Zachęcał do miłości i radosnej służby Bożej zasiane zboża oraz winnice, kamienie, lasy, pola, źródła wód i zielone ogrody, a także ziemię, ogień, powietrze oraz wiatr. Wszystkie rzeczy obejmował uczuciem niesłychanej pobożności, opowiadając im o Panu i zachęcając do chwalenia Boga.

Świat według św. Franciszka

Współcześni uczeni uważają, że święty Franciszek był nie tylko miłośnikiem wszelkiego stworzenia lecz również prekursorem rezerwatów, gdyż jako pierwszy kazał klasztornemu ogrodnikowi pozostawić dookoła ogrodu nieuprawione obrzeże, by na nim w odpowiednich porach roku, zieleń ziół i piękno kwiatów głosiły chwałę Ojca wszystkich rzeczy.

Święty Franciszek troszczył się również o drzewa: braciom drwalom zabraniał wycinać drzewa w całości, aby pozostawić im nadzieję na odrośnięcie w całości.

Wśród stworzeń były i takie, które darzył większym uczuciem. To te, które – jak czytamy w “Życiorysie większym” św. Bonawentury – “swoją naturą ukazywały łagodność Chrystusa albo wyrażały naukę Pisma Świętego”. Choćby wspomnieć gołębicę czy baranka.

W tym miejscu powinniśmy postawić pytanie, z czego wynikała ta szczególna miłość św. Franciszka do stworzeń? Dlaczego on tak je ukochał? I to ze wzajemnością!

Jego postawa wynikała przede wszystkim z pogłębionej przez wiary w Boga. Uważał, że skoro Bóg stworzył wszystko, to cały świat ożywiony i nieożywiony są siostrami i braćmi dla ludzi. Wszyscy mamy tego samego Ojca – Boga Stworzyciela, pochodzimy z tego samego Źródła. A “pokrewieństwo” w końcu zobowiązuje.

“W każdym tworze podziwiał Mistrza. W przyjemnych widokach dostrzegał ożywiającą zasadę i przyczynę. W pięknych rzeczach poznawał Najpiękniejszego. Bowiem wszystko, co dobre, wołało do niego: Ten, który nas uczynił, jest najlepszy. Po śladach wyciśniętych w rzeczach wszędzie szedł za ukochanym, ze wszystkiego robił sobie drabinę, prowadzącą do Tronu” – dopowiadają biografowie Świętego.

Historycy podają nam wiele przykładów, jak św. Franciszek stawał w obronie zwierząt: odkupywał baranki prowadzone na rzeź, ofiarowane mu zające, bażanty czy ryby wypuszczał na wolność. Jednak nigdy nie zabronił współbraciom spożywać pokarmów mięsnych. W Regule zakonnej napisał wprost: “Zgodnie ze świętą Ewangelią [bracia] mogą spożywać wszystkie potrawy, jakie im podadzą”. A sam osobiście “dla chorego brata nie wstydził się chodzić za mięsem po publicznych placach miejskich” – co odnotował jeden z biografów, br. Tomasz z Celano.

Założyciel trzech zakonów nie głosił zatem innej nauki niż tę, którą przejął z Nowego Testamentu i Tradycji. Nauczał dokładnie tak, jak pisze Katechizm Kościoła Katolickiego.

Świat według św. Franciszka

“Jest uprawnione wykorzystywanie zwierząt jako pokarmu i do wytwarzania odzieży. Można je oswajać, by towarzyszyły człowiekowi w jego pracach i rozrywkach. Doświadczenia medyczne i naukowe na zwierzętach są praktykami moralnie dopuszczalnymi, byle tylko mieściły się w rozsądnych granicach i przyczyniały się do leczenia i ratowania życia ludzkiego. Sprzeczne z godnością ludzką jest niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie. Równie niegodziwe jest wydawanie na nie pieniędzy, które mogłyby w pierwszej kolejności ulżyć ludzkiej biedzie. Można kochać zwierzęta; nie powinny one jednak być przedmiotem uczuć należnych jedynie osobom” – czytamy w KKK w numerach: 2417-2418.

Św. Franciszek znał ponadto księgi Starego Testamentu, z których jasno wynika, że człowiek został powołany do roli ogrodnika, a nie niszczyciela (Rdz 2, 15: “Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał”).

Jednak z obserwacji otaczającego nas świata wynika, że nie wszyscy katolicy mają w tym zakresie pełną wiedzę, a tym samym nie wszyscy postępują zgodnie z nauczaniem Kościoła.

Dlatego w 1981 roku (dokładnie dwa lata po ogłoszeniu przez Jana Pawła II św. Franciszka z Asyżu patronem ekologów) przy Wyższym Seminarium Duchownym Franciszkanów Krakowie powstał Ruch Ekologiczny, w skrócie REFA, którego podstawowym zadaniem jest edukacja i formacja.

Owocem pracy członków tego ruchu jest między innymi ekologiczny rachunek sumienia, który ma pomóc w kształtowaniu ludzkich sumień.

Jako członek REFA w kontekście opisanych powyżej historii z życia św. Franciszka z Asyżu pytam:

Czy uznajesz Boga za Stwórcę, Ojca, Dawcę życia i istnienia? Czy dbasz o własne zdrowie? Czy w miarę możliwości prowadzisz zdrowy tryb życia (sport, zdrowe jedzenie, odpoczynek)? Czy rozwijasz u siebie poczucie piękna przyrody i dbałość o jego zachowanie? Czy rzetelnie dochodzisz prawdy o zagrożeniu środowiska? Czy czujesz się odpowiedzialny za otaczający Cię świat, za ekologię Twego serca, domu, środowiska życia, pracy? Czy starasz się patrzeć perspektywicznie? Czy jesteś w stanie zobaczyć możliwe dobre i złe skutki swoich wyborów, działań i postaw? Czy przykładem i słowem uczysz innych postawy szacunku dla wszelkiego życia jako daru od Boga? Czy wobec świata stworzonego nie zachowujesz się jak pan i rządca? Czy kształtujesz swoją postawę brata i odpowiedzialnego gospodarza? Czy korzystając z bogactw przyrody pamiętasz, że są one dobrem wspólnym wszystkich ludzi i pokoleń, które przyjdą po nas? Czy nie dopuszczasz się rozrzutności i marnotrawstwa? Czy jesteś opiekuńczy wobec tych, za których jesteś odpowiedzialny, których kochasz, którzy są pod Twoją opieką? Czy szanujesz życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci? Czy nie jesteś zwolennikiem aborcji, eutanazji? Czy szanujesz ciało swoje, bliźnich? Czy nie niszczysz życia przez przemoc, nałogi, używki, niedbałość o zdrowie, nieprzestrzeganie zasad higieny i bezpieczeństwa? Czy niepotrzebnie nie wycinasz drzew i krzewów? Czy nie wypalasz trawy na łąkach i miedzach? Czy nie wyrzucasz w niedozwolonych miejscach śmieci, odpadów, resztek środków ochrony roślin? Czy nie zadajesz cierpień zwierzętom np. przez zbyt ciasne pomieszczenia, niedokarmienie itd.? Czy przestrzegasz i wymagasz przestrzegania w lesie, na szlakach i ścieżkach turystycznych zachowania spokoju, niezaśmiecania, chodzenia według oznaczonych tras, niezbierania bez potrzeby roślin i zwierząt? Czy nie zostawiasz po sobie śmieci, nie palisz ognisk ani papierosów w miejscach wyraźnie zabronionych? Czy nie niszczysz bezmyślnie przyrody, np. przez niepotrzebne zrywanie roślin, płoszenie i zabijanie zwierząt, niszczenie jaskiń, skał przez odłupywanie kawałków, wykonywanie napisów? Czy dbasz o dobry stan techniczny pojazdów, aby nie był źródłem nadmiernego hałasu i spalin? Czy przestrzegasz zakazów wjazdu do lasu? Czy nie parkujesz na zieleńcach, nie myjesz pojazdu w rzece, nie spuszczasz oleju do kanalizacji? Czy nie jesteś jednym z drobnych, ale skutecznych niszczycieli Ziemi przez niepotrzebny hałas, deptanie trawników, beztroskie śmiecenie, łamanie gałęzi, rwanie ziół i kwiatów, płoszenie ptaków, wrogość do zwierząt i inne niszczycielskie czyny?

Wesprzyj nas
KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Jan Maria Szewek OFMConv

O. Jan M. Szewek OFMConv, (rocznik ’72), franciszkanin, magister teologii (tytuł pracy magisterskiej: „Zadania twórców środków społecznego przekazu w nauczaniu Kościoła i teologów”) oraz specjalista ds. public relations i reklamy (tytuł pracy dyplomowej „Strategia budowania pozytywnego wizerunku wrocławskiej parafii franciszkanów”). Ponadto odbył podróż studyjną i seminarium szkoleniowe w Międzynarodowej Szkole Nauczania o Holokauście w Instytucie Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie. Na co dzień jest rzecznikiem krakowskiej prowincji franciszkanów, osobistym sekretarzem prowincjała, dziennikarzem agencyjnym, internetowym i telewizyjnym oraz wykładowcą public relations na kilku uczelniach w Krakowie, Wrocławiu i Łodzi.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jan Maria
Szewek OFMConv
zobacz artykuly tego autora >