video-jav.net

Czym jest dla ciebie Boże Ciało? Sonda Stacji7

Czym jest procesja Bożego Ciała dla młodych? Jak przeżywają ją rodziny z dziećmi? Jak przeżyć to święto, by pomogło nam w medytacji nad tajemnicą Eucharystii? Do naszej sondy zaprosiliśmy kilku zaangażowanych katolików, by podzielili się swoim doświadczeniem.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czym jest dla ciebie Boże Ciało? Sonda Stacji7
Czym jest procesja Bożego Ciała dla młodych? Jak przeżywają ją rodziny z dziećmi? Jak przeżyć to święto, by pomogło nam w medytacji nad tajemnicą Eucharystii? Do naszej sondy zaprosiliśmy kilku zaangażowanych katolików, by podzielili się swoim doświadczeniem.

Po co chodzimy na procesję?

Damian Krawczykowski – pisarz młodego pokolenia. Jest autorem książki “Apostołowie w dresach”, koordynuje projekt ewangelizacyjny “Akademia Apostołów”.

Na procesję Bożego Ciała chodzę, aby uczcić i uwielbić Boga za Jego żywą obecność w sakramentach, ale też aby zamanifestować moją miłość do Niego – publicznie przyznać się do wiary i pokazać innym, może szczególnie tym, którzy dziś śmieją się z Kościoła, że żywa wiara i relacja z Jezusem są dla każdego. Moim zdaniem dzisiaj jak nigdy, musimy wyjść do ludzi, musimy ukazać im wiarę. Publiczne przyznawanie się do żywej wiary i życie nią na co dzień są moim zdaniem tym, co może zmienić nastawienie wielu i właśnie procesja Bożego Ciała jest do tego idealną sposobnością.

 

Jak przeżyć Boże Ciało z dziećmi?

Sylwia Diłanian – psycholog, pedagog, mama 3 dzieci, żona Grzegorza, należy do Domowego Kościoła w diecezji warszawsko-praskiej

Udział w procesji Bożego Ciała ma dla mnie przede wszystkim wymiar poczucia wspólnoty, poczucia przynależności do tych, którzy idą za Jezusem Eucharystycznym. Nie jako przynależności do grupy osób o podobnych poglądach, tylko jako grupy osób idących za tym samym Przewodnikiem i Nauczycielem. Idziemy wspólnie za Chrystusem w monstrancji, świadczymy o tym że w naszym życiu staramy się iść za Nim. To Jezus nas prowadzi, prowadzi przez Eucharystię i prowadzi Słowem, czego mocno doświadczam w rozważaniach Ewangelii przy czterech ołtarzach. Idąc od ołtarza do ołtarza mamy przestrzeń by sobie to przemyśleć i poukładać.

Trochę inaczej przeżywają to moje dzieci. Raczej u starszych, zaangażowanych w służbę liturgiczną, ważnym przeżyciem jest możliwość tworzenia “oprawy” tego wydarzenia, upiększenia tego święta. Starszy sam biegnie wcześniej, wszystko szykuje, zależy mu na tym. W trakcie procesji my tylko dostarczamy mu wodę. Młodszy brat, który niedawno przyjął Pierwszą Komunię Św. też mocno go już naśladuje, widzę, że dla niego też ważnym przeżyciem jest wzięcie udział w procesji jako ministrant.

Zresztą, powiem więcej. Najmocniej przeze mnie przeżytym Bożym Ciałem w życiu było właśnie to, gdy nasz najstarszy syn po raz pierwszy szedł w procesji jako członek służby liturgicznej, dzwoniąc dzwonkami. Pamiętam do dziś dumę z tego jego zaangażowania. Pamiętam też naszą radość że nasz pierworodny syn oznajmia światu: oto idzie Jezus. Przeżyłam to mocno i zapamiętałam.

Wydaje mi się, że dzieci zupełnie inaczej odbierają procesję, gdy idą w niej jako jakby “widzowie”, a zupełnie inaczej, gdy mogą w czymś aktywnie uczestniczyć. Widzę to po naszym najmłodszym dziecku, córce. W odróżnieniu od starszych braci, którzy już należą do służby liturgicznej, jeszcze nie miała okazji być w cokolwiek zaangażowana. Wtedy faktycznie procesja była dla niej niezrozumiała i męcząca, dużo marudziła. Za to gdy w ubiegłym roku zobaczyła sypiące kwiaty dziewczynki i pozwoliłam jej przy nich chwilę iść, zupełnie inaczej już na to patrzyła.

Nie ukrywam również, że dla dobrego rodzinnego przeżywania tej uroczystości potrzebna jest dobra pogoda. Najlepiej umiarkowanie ciepła, bez upału i bez deszczu. To przecież wymagająca forma uroczystości dla rodziny z małymi dziećmi. Do trwającej i tak długo Eucharystii trzeba przecież doliczyć półtorej godziny lub dwie wędrowania wolnym tempem w dużej grupie ludzi. Inaczej to znosimy, gdy jesteśmy dorośli, inaczej znoszą to dzieci. Gdy jest bardzo gorąco to nie ukrywam, nasze dzieci są w stanie pójść maksymalnie do dwóch ołtarzy. Dalej już kończą się siły i chcą wracać do domu. Niestety akurat ten czynnik – pogoda – jest całkowicie niezależny od nas.

 

Boże Ciało we wspólnocie

Agata Burghardt – studentka, zaangażowana w działalność dominikańskiego duszpasterstwa akademickiego “Beczka”

Kiedy myślę o samej nazwie “Boże Ciało”, zastanawiam się nad ludzkim ciałem Jezusa, nad tym jak wyglądało, jak je traktował, jak się w nim czuł, co przez nie i dzięki niemu odczuwał. Myślę też o tym jak w takim razie dla Boga musi być ważny ten wymiar materialny w obecności z nami. Procesja Bożego Ciała zawsze wzbudzała we mnie dużo emocji, zawsze w jakiś sposób na nią czekałam, gdy byłam młodsza, jeszcze w rodzinnej parafii bardzo cieszyła mnie atmosfera podniosłej radości, bardzo doceniałam całą otoczkę – zdobne ołtarze, kwiaty, dzwonki, pieśni… Teraz będąc na studiach mam szczęście brać udział w procesji organizowanej przez duszpasterstwo, która zachwyca oprawą liturgiczną, przez to bardzo adekwatne decorum, można wręcz cieleśnie, zmysłowo odczuć chwałę Boga.

 

A czym dla Ciebie jest Boże Ciało?

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Święto, którego brakowało samemu Chrystusowi

Wszystkie starożytne święta w Kościele są związane ze wspomnieniem konkretnego wydarzenia z historii zbawienia.

Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Święto, którego brakowało samemu Chrystusowi
Wszystkie starożytne święta w Kościele są związane ze wspomnieniem konkretnego wydarzenia z historii zbawienia.

Dopiero późne średniowiecze wprowadza do kalendarza liturgicznego tzw. święta idei, a więc uroczystości, w których czcimy Boga, w jakimś Jego przymiocie, czy tajemnicy: Uroczystość Trójcy Świętej, Uroczystość Najświętszego Serca Pan Jezusa a nade wszystko Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, tradycyjnie nazywana Bożym Ciałem.

Oczywiście święto nie rozpowszechniło się w Kościele od razu, ale już od XIV wieku było obchodzone we Francji, Niemczech, Hiszpanii i Polsce. Boże Ciało w Polsce obchodzono po raz pierwszy w diecezji krakowskiej w 1320 roku. Dopiero 100 lat później święto obowiązywało we wszystkich diecezjach polskich. Od XV wieku uroczystości towarzyszyła jedna procesja eucharystyczna w mieście.

Ułożenie oficjum (formularz mszalny i Liturgia Godzin) tej uroczystości wiązano z osobą św. Tomasza z Akwinu, nie jest to jednak pewne. Najprawdopodobniejsze jest autorstwo Akwinaty sekwencji Lauda Sion, która nie została włączona do nowego Mszału. Formularz z Mszału potrydenckiego został przeniesiony do Mszału Pawła VI z 1970 roku, jednakże została zmieniona nazwa święta na: uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Sanctissimi Corporis et Sanguinis Christi sollemnitas).

🔷 PRZECZYTAJ: Dlaczego chodzimy?

Na powstanie święta Bożego Ciała złożyło się wiele okoliczności. Pierwszą z nich jest paradoksalna sytuacja, która ma swoje początki pod koniec I tysiąclecia a apogeum osiąga na przełomie XI-XII w., w której wraz z niebywałym rozwojem kultu eucharystycznego praktycznie zanika wśród wiernych przystępowanie do Komunii świętej. Na kolejnych synodach i soborach wydaje się dekrety ograniczające możliwość przystępowania do komunii dla wiernych, do tego stopnia, że później trzeba wręcz przykazaniem – zachowanym do dnia dzisiejszego – nakazywać wiernym, żeby przynajmniej raz w roku w okresie wielkanocnym do komunii jednak przystąpili (dekret Soboru Laterańskiego IV z 1215 r.). Skoro – rodziło się to z takiego formy pobożności i doświadczenia niegodności – wierni w średniowieczu rzadko przystępowali do Komunii świętej, to rodziło się w nich pragnienie oglądania (adorowania) hostii, którą zaczęto wystawiać w monstrancjach. Do liturgii zostało wprowadzone podniesienie hostii i kielicha, aby wierni mogli patrzeć na Ciało i Krew Pana, skoro nie mogli ich spożyć. Zaczynają się pojawiać procesje eucharystyczne.

🔷 PRZECZYTAJ: Zróbcie Mu miejsce

Równocześnie w tym czasie pojawiły się herezje negujące realną obecność Chrystusa w Eucharystii, co Kościół musiał skutecznie potępić. Najważniejszym jednak wydarzeniem były wizje bł. Julianny z Retine (koło Liège) żyjącej w XIII wieku. Miała ona widzieć jasną tarczę księżyca z jedną ciemną sferą. Świecąca tarcza księżyca miała symbolizować blask wszystkich uroczystości kalendarza liturgicznego, zaś ta jedna ciemna sfera symbolizowała brak jednego święta. Julianna usłyszała w czasie tej wizji od Chrystusa, że w roku kościelnym szczególnie brakuje święta oddającego część Najświętszej Eucharystii. Julianna, która tę wizję miała w wieku zaledwie 16 lat, ujawniła jej treść znacznie później. Wtedy komisja teologiczna, w skład której wchodził także archidiakon Jakub Pantaleone (późniejszy Urban IV) stwierdziła, że takie święto nie sprzeciwia się prawdom wiary, a wręcz przeciwnie, dopełnia kult Eucharystii w Kościele. W 1246 roku biskup Robert de Thourotte ustanowił święto Bożego Ciała, które pierwotnie odnosiło się tylko do diecezji Liège, a które było obchodzone w czwartek po uroczystości Trójcy Świętej. Kiedy Jakub Pantaleone został papieżem, jako Urban IV bullą Transiturus de hoc Mundo ustanowił dla całego Kościoła uroczystość Najświętszego Ciała Pana naszego Jezusa Chrystusa. Prawdopodobnie miał na to wpływ także cud eucharystyczny, który miał miejsce w Bolsena w 1263 roku. Papież Urban przebywający wtedy w Orvieto miał zobaczyć korporał splamiony krwią spływającą z hostii. Celami tego święta było przeproszenie za zniewagi Najświętszego Sakramentu, przeciwstawienie się herezjom oraz uczczenie ustanowienia Eucharystii.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Ks. Krzysztof Porosło

Ks. Krzysztof Porosło

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >