Nasze projekty

7 opowieści o dwóch sakramentach

„Każdy sakrament jest dzianiem się pewnej opowieści” – pisze dominikanin Timothy Radcliffe w „Daj nura”. To książka pod naszym patronatem. Wyciągnęliśmy z niej siedem najlepszych kawałków, które pomogą zrozumieć dwa kluczowe sakramenty: chrzest i bierzmowanie

Reklama

Opowieść 1

Samotny pingwin

 

Reklama
Reklama

W jednym z odcinków Żyjącej planety (The Living Planet) David Attenborough pokazuje masę biało-czarnych pingwinów przypominających Kapitułę Generalną Dominikanów, czyli zwartą masę, tworzącą wielką, tłustą, galaretowatą i ściśniętą gromadę. Każdy pingwin wykluwa się na nogach swojego ojca, ale w tak przejmująco zimnym i wrogim środowisku może przetrwać tylko w społeczności. Kamera pokazywała nieustanne krążenie pingwinów wychodzących z ogrzanego centrum grupy i zajmujących swój posterunek na skraju skupiska, by w ten sposób zrobić miejsce tym zmarzniętym, ciężko stąpającym do jego środka, by znów się ogrzać.

 

Przeczytaj również

7 opowieści o dwóch sakramentach

Reklama
Reklama

Podobnie jak samotnemu pingwinowi ciężko jest przetrwać zimę na Antarktydzie, tak i samotnej jednostce trudno jest nie stracić wiary w destruktywnym, zimnym klimacie współczesnego, świeckiego Zachodu. Niektórzy z nas rodzą się w „domach wiary”, w rodzinach, których wiara umacnia nas tak długo, jak długo nie jesteśmy wystarczająco dorośli, aby ją przyjąć osobiście.

 

W  czasie chrztu ktoś inny odpowiada za nas na pytania nie przez brak szacunku dla naszej wolności, ale z przekonania, że bycie człowiekiem oznacza bycie stworzonym dla Boga, i że dziecku nie można już dłużej odmawiać chrztu, podobnie jak nikt nie odmówiłby mu mleka dlatego tylko, że o nie jeszcze nie poprosiło.

Reklama

Opowieść 2

Wiara niemowlaka

 

Święty Cyprian, biskup Kartaginy z trzeciego wieku, wierzył, że powinniśmy chrzcić dzieci, ponieważ robią tak dużo hałasu! „Od razu, już od samego dnia narodzin, poprzez swoje lamenty i płacze nie robią nic innego, jak tylko usilnie proszą”10. Wierzył, że krzyk niemowlęcia to błaganie o chrzest. Choć to być może szalona myśl, z  pewnością w każdym człowieku jest, poprzedzająca nawet świadomość, ukryta tęsknota za pełnią miłości, którą nazywamy Bogiem. Dziecko może tego nie wiedzieć i może nigdy się tego nie dowiedzieć w tym życiu, ale to wołanie jest wołaniem do Boga. Czyż więc świecka Europa nie jest głodna swojej zapomnianej wiary, jak „niemowlę płaczące w nocy, niemowlę płaczące o światło, nie innym językiem, tylko płaczem”?

 

7 opowieści o dwóch sakramentach

Niektóre dzieci mogą już nigdy nie pojawić się w kościele, a ich późniejsze poszukiwanie sensu życia może zaprowadzić je daleko od chrześcijaństwa, do innych wyznań, a nawet do ateizmu, ale nadal wierzymy w to, że w jakiś sposób Bóg, nigdy się nie poddając, będzie z nimi, pokazując drogę tam, gdzie wydaje się jej nie być. To właśnie dlatego rodzice wyznają swoją wiarę i n i e b o j ą c s i ę, jeśli ich dzieci oddalają się od Kościoła. Inna rekcja byłaby zaprzeczeniem naszej wiary w Boga, który zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć bezpiecznych owiec, by szukać tej jednej, która zaginęła.

Opowieść 3

Po co nam dobre imię?

 

Współdziałamy z Bogiem, nadając nazwy, które wydobywają na światło dzienne istotę rzeczy. Wynalazek języków, siedmiu tysięcy różnych sposobów porozumiewania się ludzkości, nazwy roślin i gór, subtelne niuanse słów określających muzykę, język medycyny, poezji, czuły język miłości, język prawa, filozofii, nauki, trudne do zrozumienia słowa cyberświata, żargon, dialekty, wszystkie one są wyrazem nieustannych usiłowań, aby zrozumieć nasz świat. Bóg „nie stworzył [ziemi] bezładną, lecz przysposobił na mieszkanie” (Iz 45,18). Kiedy nadajemy czemuś imię, mamy udział w Bożym stworzeniu świata, w którym wszystko ma swoje znaczenie i w którym możemy rozkwitać.

 

7 opowieści o dwóch sakramentach

Ojciec Gregory Boyle, jezuita, który zajmuje się młodymi ludźmi wplątanymi w wojny gangów w Los Angeles, szybko zrozumiał, że jego pierwszym zadaniem jest poznanie ich imion. Często są zaskoczeni, że w ogóle chce je poznać, więc z reguły, pytają: „Co? Ja?”. Boyle delikatnie przekonuje ich, żeby wyjawili swoje imiona, odrywając się od swojej ksywy, nazwisk, oficjalnych imion, i przypomnieli sobie, jak zwracają się do nich ich matki, kiedy nie są zdenerwowane. Ten misjonarz z Los Angeles opisuje sytuację dziecka o ksywie Sniper: „Patrzyłem, jak przenosi się w odległe, dalekie miejsce – miejsce, którego od pewnego czasu nie odwiedzał. Jego głos, ciało, język, całe jego jestestwo przyjmuje nowy kształt – na moich oczach. »Czasami – mówi tak cicho, że się pochylam – czasami… kiedy moja nie jest na mnie zła… mówi do mnie… Napito«.

 

Nic dziwnego, że mury naszych miast są pokryte graffiti z imion. To podpisy dzieci, które muszą sobie przypomnieć, że mają imię. Może i oszpecają nasze miasta, ale każde graffiti przypomina o kimś, kogo twarz czeka jeszcze, aby ją rozpoznać.

Opowieść 4

O dziwnych imionach i etykietach

 

Moi rodzice nadawali imiona dzieciom na cześć świętych, w których wspomnienie się urodziliśmy, jeśli tylko nie były zbyt koszmarne. Ja urodziłem się w dzień świętych Tymoteusza, Hipolita i Symforiana. Wyszedłem z tego cało, choć mój prawujek, który mnie ochrzcił, miał w zwyczaju zwracać się do mnie w listach do szkoły, per Pan Timothy Hipolit Symforian Radcliffe, co było powodem kpin. „Tymoteusz” znaczy: „ten, który oddaje cześć Bogu”. Nie oddaje to wiernie mojej osoby. Moje imię jest zaproszeniem, żebym został tą osobą. Nie wszystkie imiona przywołują podróż, którą mamy odbyć. Mój przyjaciel ma na imię Graham, co, jak mi powiedziano, znaczy „żwirownia”, a to nie jest, mam nadzieję, jego chwalebnym przeznaczeniem!

 

7 opowieści o dwóch sakramentach

W „Bądźmy poważni na serio” Oskar Wilde bawi się tym, w jaki sposób imię może albo nie może zdeterminować przyszłość. Gwendolen – narzeczona Jacka – tak samo jak Cecily pragnie poślubić tylko kogoś, kto nosi tak dostojne imię jak Ernest. Członkowie zakonów często przyjmują nowe imiona, kiedy oddają się nowej drodze życia.

Mój mistrz nowicjatu groził mi imieniem „Cuckoofat”. Może i był on wspaniałym hiszpańskim świętym, ale nie przetrwałbym tygodnia jako Cuckoofat Radcliffe!

A zatem, kiedy dziecku w czasie chrztu nadaje się imię, otrzymuje ono coś więcej niż tylko wygodną etykietkę. Jest przygotowywane do uczestnictwa  w dialogu z tymi, którzy je kochają. Nadawanie imienia dziecku w  atmosferze miłości jest jak pokarm pomagający mu wzrastać i stać się człowiekiem, który także będzie w stanie zwracać się do innych z miłością.

Ale jest to rozmowa sakramentalna, przygotowuje do wejścia w dialog z Bogiem, przemieni w sposób, którego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Możemy bać się związania z Bogiem, nie wiedząc, co się może z nami stać. Utrata kontroli nad swoją osobowością to niebezpieczny moment. Czy jeszcze kiedykolwiek będziemy sobą, czy staniemy się nieludzko świętoszkowatymi, kartonowymi świętymi? Augustyn wzywał: „O Panie, pozwól mi zostać Augustynem!”.

Łaska Boża przemienia nas tylko w takim stopniu, żebyśmy mogli rzeczywiście stać się w pełni sobą, na końcu podróży, kiedy będziemy mieć udział w wiecznym, pełnym miłości dialogu. Miłości, którą jest Trójca.

Opowieść 5

Co może zmienić kilka kropel wody?

 

Jak taka prosta, codzienna czynność, jak obmycie wodą, może nieść tak wielką symbolikę? Właśnie tak zareagował Naaman, wielki wódz króla Aramu, który wybrał się w długą wędrówkę przez pustynię, żeby odnaleźć Elizeusza i poprosić o uzdrowienie z trądu. Kiedy Elizeusz wysłał go, aby po prostu poszedł i wykąpał się w Jordanie, ten oburzył się:

 

„Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym” (2 Krl 5,12)? Dlaczego nie jest nam dany bardziej dramatyczny znak zwalczenia śmierci i grzechu, tylko ochlapanie kroplą wody? To wszystko? Słowami znanej piosenki Peggy Lee moglibyśmy zapytać: Is that all there is, my friend? Then, let’s keep dancing (Czy to wszystko, mój przyjacielu? Więc tańczmy dalej). Święty Ambroży z Mediolanu, wyprzedzając Peggy Lee o tysiąc pięćset lat, powiedział: „Czy przypadkiem ktoś z was nie powiedział: »I to wszystko?«. Rzeczywiście, to wszystko, bo tu jest pełnia niewinności i pobożności, pełnia łaski i uświęcenia”.

 

7 opowieści o dwóch sakramentach

Jest to jakoś właściwe, że nasz Bóg, który przychodzi do nas jako niemowlę urodzone w ubóstwie, dotyka nas tak codzienną czynnością, jak mycie. Gdy przygotowujemy się do skromnego, pokornego znaku naszego współudziału w śmierci i zmartwychwstaniu naszego nieśmiałego Boga, jesteśmy nadzy, bez odrobiny pozy.


Opowieść 6

Bierzmowanie czyli full power

 

Jaki ma więc związek chrzest i bierzmowanie? Kościół zawsze utrzymywał, że ochrzczeni otrzymują już Ducha Świętego, a zatem jaki jest sens jeszcze bierzmować? Kwestia ta nadal jest tematem zaciekłych sporów między teologami (…).

 

Kiedy księżna Cambridge otrzymała sakrament bierzmowania, gazety, niemal bez wyjątku, opisały to jako sakrament zobowiązania. Zamysł jest taki, że w czasie chrztu to rodzice zapisują cię jako członka Kościoła, a w czasie bierzmowania ta decyzja staje się twoją własną.

 

7 opowieści o dwóch sakramentach

To by sugerowało, że tylko wtedy stajemy się prawdziwymi chrześcijanami. A jednak wszystkie największe Kościoły chrześcijańskie temu zaprzeczają. Ochrzczeni są pełnoprawnymi chrześcijanami. Może nam zająć lata, aby przyjąć decyzję naszych rodziców i żyć zgodnie z nową tożsamością. Jest to zatem raczej kwestia zaakceptowania tego, kim jestem, a nie dopiero stawania się chrześcijaninem. Trudno to czasem zrozumieć, gdyż bierzmowanie wydaje się sugerować, że „potwierdzamy” nasz chrzest, podpisując kontrakt przygotowany przez naszych rodziców. Confirmatio znaczy jednak „wzmocnienie”, „pokrzepienie”. Ożywia nas.

 

Dowcip rysunkowy Charlesa Adama pokazywał dwie kobiety patrzące na ogromną bryłę galaretki wielkimi jak spodki oczami. Jedna mówi do drugiej: „Nadal czekamy, aż Stanley się zbierze w sobie”. Na bierzmowaniu otrzymujemy Ducha Świętego, abyśmy mogli się zebrać w sobie i dojrzeć, tak jak Bóg to zamierzył.

 

Na początku, „ziemia była bezładem i  pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1,2).

 

W czasie bierzmowania przynosimy Bogu wszystko, czym jesteśmy, naszą siłę i witalność, ale także nasz bałagan, nasz chaos, wszystko, co jest jeszcze bezładem i pustkowiem, aby Duch Święty uczynił nas silniejszymi.


Opowieść 7

Cierpliwość i dorastanie

 

Jezus mówi: „A gdy was poprowadzą, żeby was wydać, nie martwcie się przedtem, co macie mówić; ale mówcie to, co wam w owej chwili będzie dane. Bo nie wy będziecie mówić, ale Duch Święty” (Mk 13,11). Przygotowujemy się jednak na te spontaniczne słowa przez studiowanie i modlitwę, podobnie jak tenisista ćwiczy godzinami, żeby, kiedy trzeba, spontanicznie dobrze zagrać. Musimy uczyć się, jak bronić naszej wiary w sposób racjonalny, inteligentnie, jak dorośli. Tak właśnie otwieramy się na duchowe dary mądrości, rozumu i umiejętności. Kiedy pewnego razu sześcioletni Herbert McCabe był niegrzeczny, jego mama zrugała go, mówiąc: „Jesteś teraz bardzo złym chłopcem, a może nawet masz grzech śmiertelny”. Młody Herbert podobno odpowiedział: „Mamo, to niemożliwe. Nie mogę popełnić grzechu śmiertelnego, póki nie osiągnę wieku używania rozumu. Według Kościoła w wieku sześciu lat jeszcze go nie osiągnąłem. Twoje rozumowanie jest tym samym błędne”.

 

Ludzie potrzebują czasu, aby odnaleźć swój głos, zwłaszcza jeśli są nieprzyzwyczajeni do mówienia. Mają w zwyczaju rozprawiać i pozować, stawiać śmieszne żądania oraz okazywać swoją ignorancję. Rozwiązaniem nie jest jednak to, aby ich uciszać, to jest metoda szatana, ale pomóc im znaleźć słowa, których szukają(…)

 

7 opowieści o dwóch sakramentach

Kiedy ludzie starają się odnaleźć swój głos i podzielić nowymi spostrzeżeniami, mogą na początku mieć problem ze znalezieniem najlepszych słów i mogą wygłaszać opinie, które są ewidentnie złe albo sprzeczne z naszą wiarą. Ale zamiast podnosić alarm, musimy cierpliwie odkrywać prawdziwą myśl, która mozolnie próbuje wydostać się na powierzchnię.

 

Duch Święty został zesłany Kościołowi w dzień Pięćdziesiątnicy, dlatego ten nie zawali się tylko dlatego, że niektórzy nieco pogubili się w swoim poszukiwaniu prawdy.

 

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę