Nasze projekty
Reklama
Oto drzewo krzyża, fot. stacja7

Detale Triduum: Krzyż

W Wielki Piątek klękasz przed niematerialną tajemnicą, która tego jedynego dnia jest centrum wszystkiego

Liturgia Męki Pańskiej: prostracja, potem odczytanie Męki według św. Jana. A następnie, zwykle po krótkiej homilii i rozbudowanej tego dnia modlitwie wiernych, moment centralny.

Dla uchwycenia tego detalu cofnijmy się o kilkanaście dni. W V niedzielę Wielkiego Postu wszystkie krzyże w kościołach zostają zasłonięte. Ukrywają się pod fioletową zasłoną. Przez te dni krzyż ma być niewidoczny.

A teraz, w Wielki Piątek, w godzinie śmierci Jezusa Chrystusa, podczas Liturgii Męki Pańskiej, widzimy go znów. Jakby na nowo. Jakbyśmy zdążyli zapomnieć, że jest.

Reklama

Zostaje wniesiony w procesji. Zasłonięty. Jeszcze ukryty przed wzrokiem.

Zaczyna się jego stopniowe odsłanianie. Kapłan zatrzymuje się trzy razy. Za każdym razem odkrywa kolejną część. I za każdym razem śpiewa:

„Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”.

Reklama

A lud odpowiada:

„Pójdźmy z pokłonem”.

To jedno z tych zdań, które niosą w sobie napięcie całej Ewangelii, a może i całego Pisma Świętego. Gdyby ktoś miał streścić historię zbawienia w jednym zdaniu, to właśnie ono mogłoby nim być.

Reklama

Liturgia nie mówi: „oto narzędzie tortury”. Nie mówi: „oto miejsce śmierci”. Nie mówi nawet: „oto krzyż”. Mówi: „oto drzewo”.

To słowo nie jest przypadkowe. Odsyła do innego drzewa. Do drzewa rajskiego, przy którym zaczęła się historia człowieka i jego przymierza z Bogiem. Do drzewa życia, którego owoc został dany. I do drzewa, z którego człowiek sięgnął wbrew Bogu, rozpoczynając historię grzechu.

Teraz pojawia się nowe drzewo. I na nim dokonuje się coś odwrotnego. Nie upadek, lecz zbawienie.

Paradoks za paradoksem. Upamiętniamy godzinę śmierci Chrystusa, a słyszymy słowo: zbawienie.

Krzyż nie jest ukazany od razu w całości. Trzeba go zobaczyć stopniowo. Liturgia prowadzi wzrok jak reżyser dobrego filmu. Jakby mówiła: nie da się tego przyjąć naraz. I nie chodzi tylko o ten moment, nie chodzi o dreszcz emocji. Chodzi o zdolność przyjęcia prawdy o Krzyżu w czasie całego życia.

Najpierw fragment. Potem więcej. W końcu całość.

Gdy krzyż zostaje odsłonięty, zaczyna się adoracja. Nie oglądanie. Nie analiza. Nie komentarz.

Podejście. Dotknięcie. Ucałowanie.

Każdy robi to inaczej. Jedni klękają długo. Inni tylko na chwilę. Niektórzy nie podchodzą wcale, zostają w ławce. Inni z czułością obejmują. Ale wszyscy są włączeni w ten moment, gdy krzyż zostaje postawiony w centrum.

To jedyny czas w roku, kiedy klękamy przed krzyżem. Również przez całą Wielką Sobotę.

„Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”.

Jezus jest tym zbawieniem. Moim zbawieniem.

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas