„Szusta Rano” od kuchni. 160 godzin z o. Szustakiem

„Trzeba by podejść bliżej do Pana Boga, trzeba by zrobić coś dla ducha, trzeba by poszukać mądrości” – nie raz myślałam sobie, nie robiąc żadnej z tych rzeczy. Na szczęście mam dobry zwyczaj mówienia wprost do Pana Jezusa, więc poprosiłam: „Panie Jezu, pomóż mi sobie to jakoś zorganizować”. Pomógł, a jakże. Ba, nawet zorganizował to za mnie. Wkrótce dostałam zlecenie spisania cyklu „Szusta Rano” i przełączyłam się w tryb ora et labora.

Katarzyna
Zawodnik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Szusta Rano” od kuchni. 160 godzin z o. Szustakiem
„Trzeba by podejść bliżej do Pana Boga, trzeba by zrobić coś dla ducha, trzeba by poszukać mądrości” – nie raz myślałam sobie, nie robiąc żadnej z tych rzeczy. Na szczęście mam dobry zwyczaj mówienia wprost do Pana Jezusa, więc poprosiłam: „Panie Jezu, pomóż mi sobie to jakoś zorganizować”. Pomógł, a jakże. Ba, nawet zorganizował to za mnie. Wkrótce dostałam zlecenie spisania cyklu „Szusta Rano” i przełączyłam się w tryb ora et labora.

Labora niewątpliwie, bo transkrypcja nagrań na tekst to wbrew pozorom ciężka i żmudna praca. Teoretycznie potrafi to każdy. W praktyce wiele osób, które próbują tego rzemiosła, rezygnuje. Spisywanie godziny nagrania trwa od trzech do pięciu godzin. Z ojcem Adamem spędziłam więc co najmniej sto sześćdziesiąt godzin.

Wszyscy, którzy słuchają ojca, wiedzą, że pośród licznych darów, którymi obdarzył go Pan, jest także bardzo szybkie tempo mówienia. Wyliczyłam, że ojciec Adam mówi średnio dziesięć minut na godzinę szybciej niż przeciętny mówca. To, co inni mówią przez godzinę i dziesięć minut, on zamyka w godzinie. Na czterdziestu godzinach to już spore przebicie.

Z drugiej strony spisywanie go w aspekcie technicznym było o tyle ułatwione, że jest bardzo sprawnym mówcą, a osoby mówiące umiejętnie spisuje się łatwiej.

Profesjonalni mówcy stwarzają jednak inne wyzwanie, mianowicie wyzwanie interpunkcyjne. Ojciec Adam śmiało mógłby zgłosić się do konkursu na najbardziej wielokrotnie złożone zdanie. Sądzę, że zobaczylibyśmy go na podium. Wyobraźcie sobie zdanie siedmiokrotnie złożone z wplecionym w nie cytatem oraz zahaczającymi o siebie dwoma zdaniami wtrąconymi, rozbijającymi pierwszą myśl. Jak w tym wszystkim postawić przecinki, pauzy, średniki, cudzysłowy, wielokropki? Może warto rozbić to na kilka krótszych zdań. Ale przecież ostatnie spośród siedmiu zdań składowych ściśle wiąże się gramatycznie i merytorycznie z pierwszym, a samo wyglądałoby niezręcznie. Może zatem warto zapisać to jako zdanie-rzekę, bo przecież redakcja nie należy do mnie, a tu bez ingerencji w tekst się nie obejdzie. Mówca nieprofesjonalny już dawno zgubiłby wątek. Mówca profesjonalny pamięta, od czego wyszedł i zręcznie tam ląduje.

Tak wyglądała część labora, bardzo zresztą przyjemna, ale jest też ora. Wiele z tych krótkich nauk dotknęło bezpośrednio mojego serca, wiele było plastrem na moje duchowe zadrapania, wiele poklepaniem po ramieniu: „Tak trzymaj, dziewczyno, a wszystko będzie dobrze”.

Najbardziej lubiłam przepisywać piątkowe odcinki. Kiedy ojciec Adam interpretuje Biblię, płonie w nim ogień Boży, który rozpala serca słuchających. Zaraził mnie też fascynacją Księgą Syracha. Wybrane przez niego cytaty były dla mnie tak inspirujące, że przeczytałam całą księgę, czego nie zrobiłabym, gdyby nie te szustoranne piątki z biblijnymi cytatami.

Każdy chce, by jego praca była komuś potrzebna. Przy takich zleceniach jak to czuję, że moje cierpliwe klepanie w klawiaturę, banalna z pozoru czynność, ma sens, bo mogę wklepać ludziom odrobinę Pana Boga.

Nie mam daru płomiennego przemawiania. Często gdy mówię o Bogu, słyszę, jak nieporadnie opisuję Go niewierzącym lub wątpiącym. I jak tu ewangelizować? Właśnie tak, przez stukanie w klawiaturę. Przez dołożenie swojej cegiełki do powstania książki „Szusta Rano”, która poniesie w świat płomienne słowa, jakich ja nie umiałabym wypowiedzieć, ale umiem zapisać.

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Katarzyna Zawodnik

Zobacz inne artykuły tego autora >
Katarzyna
Zawodnik
zobacz artykuly tego autora >

Jak zacząć dzień, by przeżyć go jak najlepiej?

Jak często zadajesz sobie takie pytanie? A jeszcze lepiej – jak często na nie odpowiadasz? Pewnie gdybym cię o to zapytała, to szybko odpowiedziałbyś, że co tu myśleć – jest tyle rzeczy do załatwienia; że trzeba wstać wystarczająco wcześnie i zacząć realizować tę całą listę spraw spraw punkt po punkcie, a i tak pewnie wiele jeszcze zostanie do zrobienia.

Małgorzata Dąbrowska
Małgorzata
Dąbrowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jak zacząć dzień, by przeżyć go jak najlepiej?
Jak często zadajesz sobie takie pytanie? A jeszcze lepiej – jak często na nie odpowiadasz? Pewnie gdybym cię o to zapytała, to szybko odpowiedziałbyś, że co tu myśleć – jest tyle rzeczy do załatwienia; że trzeba wstać wystarczająco wcześnie i zacząć realizować tę całą listę spraw spraw punkt po punkcie, a i tak pewnie wiele jeszcze zostanie do zrobienia.

Właśnie tak mamy!

„Biegamy” dzień za dniem i wciąż brakuje nam czasu, aby się tak naprawdę zastanowić po co ten cały pośpiech – do czego tak się spieszymy? Żeby więcej przeżyć, więcej doświadczyć – więcej czego…?

O czym myślisz, kiedy wstajesz? O tym, że masz ciężkie życie, że nie zdążysz, że masz tyle obowiązków czy… budzisz się raczej z wdzięcznością? Sprawdź jakie masz poranne nawyki. Na początek, jeśli chodzi o poranne myśli. To co myślisz rano o swoim życiu, to Twoje wypracowane przez lata nawyki. Jeżeli to są dobre myśli to miałeś dużo szczęścia, że obserwowałeś zachowania mądrych ludzi, albo już sam podjąłeś decyzje, że chcesz z radością rozpoczynać każdy dzień. A jeśli rano towarzyszą ci przygniatające myśli – chcesz tak dalej? To Ty decydujesz na czym skupiasz swoją uwagę.  Święty Augustyn napisał: raz wybrawszy ciągle wybierać muszę.  Prawda jest jednak taka, że nic nie musisz – jesteś wolnym człowiekiem – możesz wybierać na czym skupiasz swoją uwagę. I tu powoli dochodzimy do tajemnicy szczęśliwego życia.

Wyćwiczony umysł czyli wiedza, że Ty wybierasz i świadome wybieranie tego na czym się chcesz skupić każdego ranka i każdej chwili swojego życia to dopiero część świadomego życia. To praca nad umysłem – nad tym jak możesz go używać. Za każdym razem, kiedy myślę o życiu i obserwuję siebie i ludzi utwierdzam się w tym podejściu, że tylko jeśli zatroszczymy się o wszystkie cztery obszary naszego życia: o ciało, o ducha, o serce i o umysł, mamy szansę na równowagę – na szczęście. Tę wiedzę, że nasze życie jest czterowymiarowe zaczerpnęłam wiele lat temu od Stephena Coveya (nawiasem mówiąc zapraszam cię do książki: „7 nawyków skutecznego działania”).

 

Żyj na całego!

Chcę Cię zaprosić do takiego podejścia każdego ranka – zaplanuj swoje szczęście, czyli żyj świadomie, żyj na całego. Zbyt często wpadamy w pułapki myślenia jednotorowego, czyli np. teraz zajmę się swoim ciałem i jak będzie piękne to wszystko się ułoży: będę kochana/ kochany, dostanę dobrą pracę i będę szczęśliwa/y. Albo: jak skończę studia, obronię doktorat, czyli wystarczająco wyszkolę swój umysł to wszystko będzie jak trzeba. Znajdę wtedy drugą połówkę i dobrą pracę i będziemy żyli długo i szczęśliwie. Zdarza się, że spotykamy się jeszcze z innym podejściem: jak znajdę wspaniałego małżonka to będziemy się wspierać i znajdziemy dobrą pracę i będziemy szczęśliwi. Jest jeszcze czwarta wersja: jeśli wszystko zawierzę Bogu – postawię na modlitwę to On wszystko sam poukłada: i męża lub żonę znajdzie, i pracę, i zdrowie da. A jednak to tak nie działa. I praktycznie każdego dnia spotykam się w swojej pracy z ludźmi, którzy coś przeoczyli.

Skoro nie tak – to jak? Każdego dnia popatrz na swoje życie całościowo. Zatroszcz się o ciało (sen, dieta, ruch), ducha (modlitwa, świadomość misji czyli po co jesteś na tym świecie), serce (czyli relacje z innymi ludźmi – zaplanuj na to czas) i umysł – nigdy nie przestawaj się uczyć nowych rzeczy. Zrób sobie każdego dnia „poranny rozruch” całego swojego człowieczeństwa i zacznij być szczęśliwy.  A może to będzie Twoje wyzwanie wielkopostne?

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Małgorzata Dąbrowska

Małgorzata Dąbrowska

Właścicielka m.in. “Boskiego Biznesu”, mama czwórki dzieci, zaangażowana w duszpasterstwo przedsiębiorców Talent.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Małgorzata Dąbrowska
Małgorzata
Dąbrowska
zobacz artykuly tego autora >