Życie na misji to nie scenariusz (6)

Zadaję sobie pytanie, o co tak właściwie im chodzi? Wcześniej próbowali własnymi siłami przejąć Bang, niestety nie udało im się, gdyż zabrakło amunicji. Wczoraj MISKA przetorowała im drogę, jednak chłopcy po podzieleniu się łupami w większości wrócili do nas, gdzie z radości wiele tego wieczoru strzelali.

Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >

14.02.2014

Wczoraj była u nas przejazdem MISKA, zabrali naszą armię z Ngaoundaye i pojechali zdobyć Bang. Głównie to zasługa kameruńskich żołnierzy, dzięki nim APERDE i Antybalaka zajęli istniejące tam bazy, zabrali co znaleźli i duża część z nich wróciła do Ngaoundaye.

Zadaję sobie pytanie, o co tak właściwie im chodzi? Wcześniej próbowali własnymi siłami przejąć Bang, niestety nie udało im się, gdyż zabrakło amunicji. Wczoraj MISKA przetorowała im drogę, jednak chłopcy po podzieleniu się łupami w większości wrócili do nas, gdzie z radości wiele tego wieczoru strzelali. Na początku wprowadziło dezorientację. Po chwili rozeszły się wielokrotne strzały po wszystkich bazach, zrozumieliśmy, że to z radości i najwidoczniej innego sposobu na jej okazanie nie mają. Cóż… 

Życie na misji to nie scenariusz (6)

Również wczorajszego wieczoru około godziny 21 odbyło się spotkanie z osobami odpowiedzialnymi za konwój MISKI, który przejeżdżał przez Ngaoundaye, a także szefem APERDE i Antybalaki. Byli tam obecni też nasi bracia kapucyni. Postulowali o obecność wojsk w Bang, Miska oznajmiła, że APERDE i Antybalaka muszą się tam sami zorganizować – po prostu muszą sobie radzić sami. Po tej rozmowie konwój Miski odjechał, kierując się do stolicy Banqui.

Kilka słów podsumowujących na temat samodzielnie organizujących się sił w Ngaoundaye. Są to w większości ludzie bardzo młodzi i w tym przypadku na pewno niezbyt odpowiedni do takich zadań. Z ich zachowania wynika, iż w zdobyciu Bang nie chodziło zbytnio o przejęcie władzy i bezpieczeństwo, lecz o łupy. Skoro potrafili walczyć o te miejsce z bronią o wiele słabszą niż miał przeciwnik i bez wystarczającej ilości amunicji, a zostać na miejscu już nie potrafią, to  sugeruje, o co im naprawdę chodzi.

Dziś doszła do nas informacja, że nasi nadal są w Bang, a przepędzona ekipa, którą nazywają Babalade jest nadal w RCA, z tymże bliżej granicy z Kamerunem. To nie jest dobra informacja, jesteśmy nadal odcięci od miejsca, gdzie robiliśmy zakupy –  i nie tylko my, inne misje również.

Życie na misji to nie scenariusz (6)

Ps. Tymczasem dziś cały dzień (można tak powiedzieć) piekłam pączki w związku z jutrzejszym otwarciem akcji charytatywnej „Wyślij pączka do Afryki”.



Ewelina Krasnowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >

Życie na misji to nie scenariusz (5)

Około południa kończyłam pracę w bibliotece (gdzie maluję ściany), kiedy usłyszałam krzyki i za chwilę dźwięk samochodów. Nie wiadomo, co się dzieje - czy się chować, czy czekać. Jak się okazało, były to okrzyki radości!

Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >

13.02.2014

Zazwyczaj w każdy czwartek przychodzą na naszą misję osoby niewidome, którym pomagamy. Zwykle było ich około 15-20, dziś przyszły do nas tylko 3 osoby.

Około południa kończyłam pracę w bibliotece (gdzie maluję ściany), kiedy usłyszałam krzyk ludzi i za chwilę dźwięk samochodów. Nie wiadomo, co się dzieje – czy się chować, czy czekać. To były okrzyki radości!

Wzięłam aparat, przeskoczyłam przez płot, który był zamknięty na kłódkę. W ten sposób bardzo szybko znalazłam się na głównej drodze w Ngaoundaye. I co zobaczyłam?… Dwa duże samochody z żołnierzami. Pytałam ludzi, którzy byli na miejscu i widzieli więcej, co się dzieje? Ktoś mnie poinformował, że to żołnierze MISKA (padł komentarz, że pewnie jadą na zakupy). Nawet jeśli faktycznie chodzi tylko o zakupy, to i tak muszą przejechać przez Bang. Później doszła do nas informacja, że przyjechała wielka ciężarówka i zabrała APERDE i Antybalakę do Bang.

Życie na misji to nie scenariusz (5)

Do naszego proboszcza zadzwonił jakiś znajomy, który mieszka blisko Bang i powiedział mu, że doszło tam do walki, używana jest broń ciężka. Czekamy na rozwój sytuacji. Nie wiemy, jak dalej się to rozegra.

Około 17 pojawiły się kolejne informacje – Bang został zdobyty. Po godzinie spotkaliśmy się z szefem APERDE, który brał w tym udział. Powiedział nam, że faktycznie zdobyli Bang, a także wszystkie ich bazy, które były w polach. Przejęli broń, amunicję i wszystko, co Seleka zostawiła. Nie ma żadnych ofiar, Selekowcy zdążyli uciec z niewielką ilością broni.

Życie na misji to nie scenariusz (5)

Bardzo dużo domów jest spalonych, jakaś część ocalała, ale nikogo tam nie ma. Podobno Selekowcy byli bardzo liczni. Z innego źródła dochodzą do nas informacje o 130 osobach.  Jutro br. Benek i  br. Valetin (proboszcz) mają jechać do Bang, aby ocenić sytuację. Podczas naszego spotkania padają liczne strzały, ale szef APERDE nas uspakaja i mówi, że to z radości.

Jednak zdobycie Bangu to nie koniec. Pojawiają się pytania i problemy. Czy Seleka będzie chciała odbić Bang (to jest strategiczny punkt przy granicy z Czadem i Kamerunem)? Co dalej z tymi bazami, pełnymi broni? Wszyscy są też zdania, że ktoś powinien trzymać pieczę nad tym miejscem, trzeba bronić granic przed wrogiem….


Polecamy wcześniejsze relacje Eweliny Krasnowskiej




Ewelina Krasnowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >