кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

"Ludzie kochani, jeżeli macie jakiś wielki problem módlcie się do Świętej Rity. Ona zawsze pomoże, naprawdę!" Taki wpis pojawił się na blogu św. Rity, który czciciele aktywnie prowadzili w sieci od 2008 do 2011 roku.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wysłuchuje wszystkich intencji

Rita z Cascia to najpopularniejsza święta od kilku stuleci! Urodziła się w średniowieczu, ale dorobiła się niedawno nawet profilu na Facebooku. Ludzie nie ograniczają się we wpisywaniu próśb i podziękowań. Nastolatek prosi, by rodzice znowu byli tacy jak dawniej; studentka, żeby udało jej się zdać egzamin z mikrobiologii; absolwenci wyższych uczelni modlą się do św. Rity o dobrą pracę; kobieta zdradzona prosi, żeby miała siłę wybaczyć i żyć dalej; jedna matka prosi o uzdrowienie córki z anoreksji, druga dziękuje, że św. Rita wyprosiła polepszenie stanu zdrowia dla chorego na autyzm syna. Są tacy, którzy proszą w sprawach finansowych, bo mają kłopot ze spłatą kredytu lub otrzymaniem go. Spora grupa młodych ludzi prosi też o dobrą żonę czy dobrego męża. Różnorodność jest wręcz zadziwiająca!

Sw-Rita-modlitewnik

Podobnie, jak zadziwiające są tłumy, które od wielu lat gromadzą się regularnie w krakowskim kościele św. Katarzyny – jednym z największych w Krakowie. Każdego 22 dnia miesiąca odbywa się tutaj msza św. i nabożeństwo, w których zawsze uczestniczy około tysiąca osób. Kto wątpi, niech spróbuje przejść się obok tego kościoła w godzinach nabożeństw. Na całym świecie kult szerzy się za sprawą sióstr augustianek, które stale przyjmują prośby i podziękowania. W odczuciu krakowskich augistianek ostatnie lata najbardziej obfitują w modlitwy młodych małżonków, o dar rodzicielstwa oraz młodych rodziców, o uzdrowienie dla ich dziecka.



Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

Kim była św. Rita?

Była córką włoskich wieśniaków, niezbyt zamożnych, ale bardzo szanowanych. Ojciec był lokalnym negocjatorem, który między innymi pomagał rozwiązywać konflikty sąsiedzkie – w tamtych czasach nazywany „sędzią pokoju”. Mieszkali w gminie Cascia, położonej na górzystym terenie Umbrii (środkowe Włochy). Rodzice długo modlili się o dziecko i byli już w podeszłym wieku, kiedy św. Rita przyszła na świat. Jako młoda dziewczyna uwielbiała wspinać się na szczyty gór i tam się modlić. Kiedy skończyła 18 lat, chciała wstąpić do klasztoru, ale rodzice wybrali dla niej kandydata na męża. Miał przeszłość wojskową, był politykiem i… typem awanturnika. Małżeństwo z Ritą, która była dziewczyną o niezwykłych zdolnościach do rozwiązywania konfliktów, nie uspokoiło jego temperamentu.

Rita w pierwszych miesiącach próbowała konfrontować się z mężem, ale z czasem zaczęła ustępować i coraz więcej modlić się za niego. Po ludzku wydawać się mogło, że te modlitwy nie były skuteczne, bo mąż zaczął wdawać się w coraz poważniejsze konflikty polityczne i rodzinne. Narodziny dwóch synów przyniosły chwile spokoju do ich małżeństwa. Ale zanim osiągnęli pełnoletniość, mąż Rity wdał się w kolejne spory klanowe i polityczne. Zginął w zasadzce zastawionej na niego w pobliżu rodzinnego młyna (ruiny młyna znajdują się tam po dziś dzień). Jego śmierć chcieli pomścić dorastający synowie. Ich pragnienie wendety zaostrzyło miejscowe konflikty rodzinne i wydawało się, że jedynym wyjściem są kolejne ofiary. Jednak synowie nie zdążyli pomścić ojca, bo według opowieści lokalnych rodzin i podań wielu późniejszych hagiografów, zmarli na dżumę.

Rita po tych wszystkich trudnych wydarzeniach postanowiła wstąpić do klasztoru augustianek eremitek w Casci. Nie została jednak przyjęta, bo wśród zakonnic prawdopodobnie były krewne zabójców jej męża. Ale Rita była pewna powołania i po raz drugi poprosiła o przyjęcie do tego samego klasztoru. Postawiono jej więc warunek, że musi pogodzić zwaśnione rodziny w okolicy Casci. I tutaj zaczyna się jeszcze trudniejsza droga dla przyszłej świętej. By wykonać polecenie przełożonej, musiała odszukać zabójców męża, wybaczyć im i poprosić o wybaczenie.

Niewiele czasu potrzebowała, by spełnić wszystkie warunki. Dotarła do rodziny, która stała za spiskiem na jej męża, przebaczyła im i poprosiła o przebaczanie w imieniu swojej rodziny.  Po tym zdarzeniu stała się symbolem kobiety zdolnej do pojednania rodzin. I została przyjęta do klasztoru augustianek w Casci.

Patronka pokoju i mistyczka

Święta Rita jest w ikonografii przedstawiana jako sprawczyni cudów pokoju. Dzisiaj często w intencjach za jej wstawiennictwem spotyka się prośby o zgodę w rodzinie czy dobrą atmosferę w środowisku pracy.

Święta Rita jest też opisywana jako mistyczka. W czasie życia zakonnego otrzymała jeden stygmat cierpienia Jezusa – otwartą ranę na czole po cierniu z korony. Nosiła go przez piętnaście lat, a na tę pamiątkę powstała po jej śmierci tradycja odprawiania piętnastu czwartków św. Rity. Rana na czole wydawała okropny zapach i zakonnica nie mogła opuszczać swojej celi. Ale podobno raz, kiedy Rita chciała udać się na pielgrzymkę do Rzymu, rana zaczęła wydawać zapach róż.

Róża stała się symbolem tej Świętej i tradycyjnie przed kościołami, w dniu kiedy odprawiane są nabożeństwa, sprzedaje się te kwiaty. A widok tysiąca osób z bukietami róż podniesionymi do góry i modlącymi się do św. Rity, złamał już wątpliwości niejednego sceptyka, który nie wierzy w cuda.

Ze świętą od spraw beznadziejnych kojarzona jest najczęściej opowieść o ogrodzie różanym, który Rita uprawiała zarówno jako młoda wiejska dziewczyna, jak i później za murami klasztoru. Kilka miesięcy przed śmiercią poprosiła jedną z sióstr, żeby przyniosła jej z ogrodu kwiat róży. Był styczeń 1457 (lub 1447 – data nie jest ustalona dokładnie). Można domyślać się z jaką niechęcią siostra poszła do ogrodu. Jednak ku zaskoczeniu zakonnic wróciła z różą.

Rita z Casci zmarła 22 maja w opinii świętości. W wielu miejscach na świecie właśnie tego dnia uroczyście obchodzi się jej wspomnienie. Kult św. Rity jest bogaty w przesłania i symbole, ale dwa są najbardziej wyraźne. Kolec z korony cierniowej symbolizuje ludzkie życie pełne cierpienia i bólu, zaś kwitnącą róża jest symbolem nadziei na przezwyciężenie trudności.

Modlitwa do św. Rity

Święta Rito, Patronko spraw trudnych, Orędowniczko w sytuacjach beznadziejnych, cudna gwiazdo świętego Kościoła naszego, zwierciadło cierpliwości, pogromicielko szatanów, lekarko chorych, pociecho strapionych, wzorze prawdziwej świętości, ukochana Oblubienico Chrystusa Pana, naznaczona cierniem z korony Ukrzyżowanego.

Z głębi serca czczę Ciebie i zarazem błagam, módl się za mną, o uległość woli Bożej we wszystkich przeciwnościach mojego życia. Przybądź mi z pomocą, o święta Rito i spraw, abym doznał/a skutków Twej opieki, by modlitwy moje u tronu Bożego stały się skuteczne.

Wyproś mi wzmocnienie wiary, nadziei i miłości, szczerego dziecięcego nabożeństwa do Matki Bożej oraz łaskę (proszę wymienić prośbę)

I spraw, abym zwyciężywszy wszelkie przeszkody i pokusy, mógł/mogła dojść kiedyś do nieba i tam Ci dziękować i wiecznie cieszyć się towarzystwem Ojca, Syna i Ducha świętego.

Amen.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Tunezja. Starcie z potęgami europejskimi

Reprezentacja Tunezji znalazła się w grupie G, co oznacza że przy ewentualnym awansie mogłaby trafić na Polskę

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Taki scenariusz należy jednak włożyć między bajki – Tunezja nie ma żadnych szans na awans grupy. Rywalizacja toczyć się będzie między Belgią i Anglią o pierwsze miejsce, między Tunezją i Panamą o trzecie.

 

Mieli szczęście

Trudno wyobrazić sobie wyrwanie choćby punktu którejś z europejskich potęg zbudowanych na bazie zawodników z najlepszej ligi świata – brytyjskiej Premier League. Udział Tunezyjczyków w tegorocznym turnieju jest wielką niespodzianką. Mogą go oni zawdzięczać głównie losowi. W afrykańskiej grupie eliminacyjnej trafili na słabe drużyny Libii, Gwinei i Demokratycznej Republiki Konga. Z tymi ostatnimi zagrali najważniejszy mecz w grupie, de facto decydujący o awansie. Tunezja cudem uratowała remis w tym spotkaniu, strzelając 2 gole w ostatnim kwadransie meczu. Ostatecznie drużyna wygrała grupę przewagą jednego punktu nad DR Konga.

 

Łatwo w eliminacjach, trudniej wyjść z grupy

Mistrzostwa w Rosji będą piątymi w historii tego kraju, jednak ani razu nie udało się wywalczyć awansu z grupy. Nic nie zapowiada zmiany sytuacji w tym roku, tym bardziej że najlepszy zawodnik reprezentacji, Youssef Msakni zerwał w marcu więzadła w kolanie i do Rosji nie pojedzie. Poza nim, próżno szukać wielkich gwiazd w kadrze. Fani ligi angielskiej mogą kojarzyć Yohana Benalouane, rezerwowego stopera Leicester, który wobec awansu Tunezji na mundial dopiero niedawno zadeklarował chęć gry dla reprezentacji. Największy wpływ na grę będą mieli z pewnością dwaj pomocnicy z ligi francuskiej. Pierwszy to grający w ubiegłym sezonie dla Stade Rennais Wahbi Khazri, który strzelił w zakończonych rozgrywkach 11 goli i był jedną z najważniejszych zawodników swojego klubu. Z kolei zawodnik Marsylii, Saif-Eddine Khaoui, spisywał się bardzo dobrze na wypożyczeniu w Troyes i pomimo spadku swojej drużyny sezon może zaliczyć do udanych. Na uwagę zasługuje również młody Dylan Bronn, podstawowy obrońca czwartej siły ligi belgijskiej, KAA Gent.

 

Mundial – okno wystawowe na świat

Dla wszystkich tych zawodników mistrzostwa będą oknem wystawowym na świat i być może pomogą im wywalczyć transfer do lepszego zespołu, jednak ich przygoda z tym turniejem zakończy się najprawdopodobniej na trzech meczach grupowych. W starciu z europejskimi siłami głównym celem Tunezyjczyków będzie powstrzymywanie ataków przeciwników i rozgrywanie kontr przez swoich najlepszych zawodników, czyli rozgrywających. Szans na strzelenie gola mogą szukać również po stałych fragmentach – dośrodkowania z rzutów wolnych i rożnych to najmocniejszy element w grze Wahbiego Khazriego. Defensywna taktyka przynosiła efekty w czerwcowym sparingu z Hiszpanią, mistrzowie sprzed 8 lat długo nie mogli znaleźć sposobu na sforsowanie obrony przeciwników, udało im się to dopiero w końcówce meczu.

Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Tunezja. Papierowa wolność

Jedna z najstarszych republik na świecie uchodzi za jedno z najbardziej liberalnych państw islamu. To jednak nie oznacza, że wyznawcy innych religii mogą cieszyć się w tym turystycznym raju pełną swobodą

Andrzej
Mitek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tunezja to niegdyś jeden z najchętniej odwiedzanych krajów przez Polaków marzących o zobaczeniu Afryki. Po politycznej odwilży w ramach Arabskiej Wiosny (2010-2011) na pierwszy rzut oka wydaje się państwem, w którym chrześcijanie nie muszą lękać się o swoje życie. Ten zdominowany przez wyznawców islamu (99% populacji) kraj nie jest jednak oazą spokoju dla tych, którzy chcieliby otwarcie wyznawać wiarę w Jezusa.

Chrześcijanie w Tunezji stanowią ułamek procenta wszystkich mieszkańców – na 11,5 mln obywateli jest ich niewiele ponad 20 tys. Kościół katolicki na terenie kraju prowadzi 12 kościołów, 9 szkół oraz dwie kliniki. Sercem  Kościoła dla tunezyjskich katolików jest katedra św. Wincentego a Paulo w Tunisie, którą w 1998 roku odwiedził Jan Paweł II. Patron tej świątyni, francuski orędownik miłosierdzia, miał w latach 1605-1607 przebywać w stolicy Tunezji w niewoli arabskiej.

Praktykowanie religii innej niż islam nie jest zabronione ani powszechnie szykanowane, przynajmniej jeżeli chodzi o obcokrajowców. W trudniejszej sytuacji pozostają rodowici chrześcijanie. Są narażeni na dyskryminację i ataki, często ukrywane przed wzrokiem opinii publicznej. Otwarte wyznawanie wiary w Jezusa oznacza dla nich szykany, możliwość utraty pracy, przemoc oraz dyskryminację społeczną.

 

Utrata pracy to najniższy “wymiar kary”
Dla muzułmanina-Tunezyjczyka, który postanowi nawrócić się na chrześcijaństwo i otwarcie do tego przyznać, utrata pracy przez niego i jego bliskich to najniższy wymiar kary. Bywa, że od nawróconego odwraca się cała rodzina i przyjaciele, zrywając wieloletnie więzi. Miewa on problemy z uzyskaniem paszportu, służeniem w armii czy dostępem do świadczeń społecznych.

Mimo historii islamu sięgającej VII wieku kraj ten uchodzi za jedno z najbardziej liberalnych muzułmańskich państw. Choć islam Tunezyjczycy mają wpisany zarówno w konstytucję, jak i obowiązkową edukację, w ich kraju w minionych latach chrześcijanie nie tracili życia za wiarę w Jezusa, tak jak to miało miejsce w sąsiedniej Libii. Warty uwagi jest także fakt, że obok finansowanych przez administrację rządową meczetów na terenie Tunezji funkcjonują nieliczne katolickie świątynie (wspomniana katedra św. Wincentego a Paulo), żydowskie synagogi, prawosławne cerkwie i kościoły protestanckie.

Andrzej Mitek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Andrzej
Mitek
zobacz artykuly tego autora >

Amazonki pielgrzymowały do Matki Bożej

200 pań-amazonek z całej Małopolski wzięło udział w pielgrzymce do Matki Bożej Ludźmierskiej, Gaździny Podhala, której zawierzyły życie swoje i swoich rodzin.

Polub nas na Facebooku!

Jak zawsze najważniejszym punktem pielgrzymki była Msza św., której przewodniczył ks. Jerzy Filek, ludźmierski kustosz. – Cieszę się zawsze z waszego przyjazdu. Wybrałyście, drogie panie, piękne miejsce, aby zanosić przed Boże oblicze wszystkie prośby, dziękczynienia – zaznaczył ks. Filek.

Amazonki na zakończenie liturgii odczytały akt zawierzenia siebie i swoich rodzin Matce Najświętszej. Potem przeszły do ogrodu różańcowego, gdzie przy figurze św. Jana Pawła II odbyła się dalsza część pielgrzymki. Panie złożyły kwiaty przy pomniku Ojca świętego. Były okolicznościowe przemówienia i gratulacje od wicestarosty nowotarskiego Władysława Tylki, który podziękował amazonkom za zaangażowanie na rzecz profilaktyki badania piersi, szczególnie u osób młodych.

Ostatnia część sobotniego spotkania amazonek miała miejsce w jednej z nowotarskich restauracji. Panie podziękowały radnemu wojewódzkiemu Stanisławowi Barnasiowi i radnej powiatowej Grażynie Tylce za wsparcie w działaniach związanych z profilaktyką raka piersi. Wiele razy samorządowcy pomogli w uzyskaniu bezpłatnych zaproszeń na badanie piersi, zwanych popularnie – mammografią.

Była to kolejna już pielgrzymka Podhalańskich Amazonek do Ludźmierza. Panie przyjechały na nią z Krakowa, Nowego Sącza, Brzeszcz, Tarnowa, Oświęcimia, Rabki, Zakopanego, a nawet ze słowackiego Popradu. Podhalańskie Amazonki, które zorganizowały pielgrzymkę, działają już od sześciu lat. To grupa kilkudziesięciu kobiet prężnie działających na rzecz zdrowego trybu życia. Panie przeprowadzają szereg akcji, np. wśród podhalańskiej młodzieży, rozdając bezpłatne zaproszenia na badania USG piersi. Współpracują z różnymi organizacjami, samorządami oraz placówkami medycznymi.

KAI/ad

Misja Kościoła to nie sukcesy, lecz powierzenie się Bogu

Autentyczność misji Kościoła zależy nie od sukcesu lub satysfakcjonujących rezultatów, ale od pójścia naprzód z odwagą zaufania i pokorą powierzenia się Bogu. Jest to świadomość, że jesteśmy małymi i słabymi narzędziami, które w rękach Boga i z Jego łaską mogą dokonywać wielkich dzieł, sprawiając rozwój Jego Królestwa - tłumaczył papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” na placu św. Piotra w Watykanie.

Polub nas na Facebooku!

Komentując dwie przypowieści o królestwie Bożym i dynamice jego wzrostu, Ojciec Święty wskazał, że „przez głoszenie i działanie Jezusa, królestwo Boże jest głoszone, wtargnęło na pole świata i, podobnie jak ziarno, rośnie i rozwija się samo z siebie, własną mocą i zgodnie z kryteriami, których po ludzku nie da się odczytać. W swoim rozwoju i kiełkowaniu w dziejach zależy ono nie tyle od pracy człowieka, ile przede wszystkim jest wyrazem mocy i dobroci Boga”.

A gdy „historia ze swoimi wydarzeniami i protagonistami wydaje się zmierzać w kierunku przeciwnym planom Ojca Niebieskiego, który chce dla wszystkich swoich dzieci sprawiedliwości, braterstwa i pokoju”, mamy „przeżywać te okresy jako czas próby, nadziei i czujnego oczekiwania na żniwo”.

– Rzeczywiście, wczoraj podobnie jak i dziś, Królestwo Boże rośnie na świecie w sposób tajemniczy i zaskakujący, ujawniając ukrytą moc małego ziarna, jego zwycięską żywotność. Gdy gromadzą się wydarzenia osobiste i społeczne, które zdają się niekiedy oznaczać katastrofę nadziei, trzeba trwać, ufając w ciche, ale możne działanie Boga. Dlatego w chwilach mroku i trudności nie możemy się załamywać, ale powinniśmy trwać zakotwiczeni w wierności Boga, w Jego obecności, która zawsze zbawia – mówił papież.

Zwrócił uwagę, że Jezus porównuje Królestwo Boże do ziarnka gorczycy, które jest „bardzo małe, ale rozwija się tak bardzo, że staje się największą ze wszystkich roślin w ogrodzie: jest to rozwój nieprzewidywalny, zaskakujący”. – Niełatwo nam wejść w tę logikę nieprzewidywalności Boga i przyjąć ją w naszym życiu. Ale dzisiaj Pan zachęca nas do postawy wiary, która przekracza nasze plany, nasze kalkulacje, nasze prognozy. Jest to zaproszenie do bardziej szczodrego otwarcia się na plany Boga, zarówno na płaszczyźnie osobistej, jak i wspólnotowej. W naszych wspólnotach musimy zwracać uwagę na małe i wielkie okazje czynienia dobra, jakie daje nam Pan, pozwalając się nam zaangażować w Jego dynamikę miłości, gościnności i miłosierdzia wobec wszystkich – zachęcał Franciszek.

Wskazał, że „autentyczność misji Kościoła zależy nie od sukcesu lub satysfakcjonujących rezultatów, ale od pójścia naprzód z odwagą zaufania i pokorą powierzenia się Bogu”. – Jest to świadomość, że jesteśmy małymi i słabymi narzędziami, które w rękach Boga i z Jego łaską mogą dokonywać wielkich dzieł, sprawiając rozwój Jego Królestwa, które jest „sprawiedliwością, pokojem i radością w Duchu Świętym” – stwierdził papież.


st, pb (KAI) / Watykan

W czwartek papież leci do Genewy

Już w czwartek papież Franciszek odbędzie jednodniową pielgrzymkę do Genewy, gdzie odwiedzi siedzibę Światowej Rady Kościołów i odprawi Mszę świętą dla szwajcarskich katolików. Będzie to piąta w historii papieska wizyta w Szwajcarii.

Polub nas na Facebooku!

Dziesięciogodzinna „pielgrzymka ekumeniczna” Franciszka do Genewy rozpocznie się o godz. 10.00 powitaniem na lotnisku przez władze Konferederacji Szwajcarskiej. Obecny będzie prezydent Alain Berset, a także dwoje radców federalnych: Doris Leuthard i Ignazio Cassis, przewodniczący Rady Narodowej Dominique de Buman oraz delegacja władz Genewy. Po uroczystym powitaniu przewidziano spotkanie prywatne z prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej w sali lotniska.

Po ceremonii powitania papież uda się do siedziby Światowej Rady Kościołów, gdzie na godz. 11.15 zaplanowano modlitwę ekumeniczną z homilią Ojca Świętego.

Kolejnym punktem programu będzie obiad z kierownictwem Światowej Rady Kościołów w Instytucie Ekumenicznym w Bossey koło Genewy. Powstał on w 1946 r. z inicjatywy ówczesnego sekretarza generalnego Światowej Rady Kościołów Willema Visser’t Hoofta, jako zaplecze intelektualne dla jej działalności.

O 15.45 ponownie w Ośrodku Światowej Rady Kościołów odbędzie się spotkanie ekumeniczne. W jego trakcie Franciszek wygłosi przemówienie.

Podczas wizyty w siedzibie ŚRK Ojciec Święty spotka się z delegacją chrześcijan Korei Północnej. Chrześcijanie obydwu części Korei obecni będę w Genewie podczas wizyty Papieża Franciszka. Od 1984 roku zarówno Korea Północna jak i Korea Południowa należą do Światowej Rady Kościołów.

Znak dla ekumenizmu

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Ludwig Müller ma nadzieję, że wizyta papieża Franciszka w siedzibie Światowej Rady Kościołów w Genewie będzie dobrym znakiem dla ekumenizmu. Podkreśla, że spotkanie papieża w ŚRK musi służyć jedności, nie ograniczając się do zwykłej wymiany uprzejmości. Powinny zostać na nim poruszone różnice, jakie jeszcze należy przezwyciężyć. – Przyjacielskie spotkanie jest dobre, ale nie wystarczające! – stwierdza niemiecki purpurat.

Przypomina, że z Kościołami i wspólnotami kościelnymi, należącymi do ŚRK „możemy wspólnie się modlić i mamy wiele wspólnego: Biblię, wzajemnie uznawany chrzest, «Ojcze nasz»…”. „Ale o ile w przypadku prawosławia mówimy o Kościołach, to nie jest tak w przypadku protestantyzmu, gdyż te wspólnoty kościelne nie mają sukcesji apostolskiej, a anglikanie ją utracili. Istnieją też bardzo głębokie różnice, szczególnie z protestantami, dotyczące sakramentów, sakramentalnego charakteru Kościoła i wspomnianej sukcesji apostolskiej” – mówi kardynał.

Szwajcarzy czekają na papieża

Następnie papież będzie przewodniczył Mszy św. w Pałacu Wystaw i Kongresów Palexpo. W jej trakcie Ojciec Święty wygłosi homilię. Udział w papieskiej Mszy potwierdzili wszyscy członkowie Konferencji Biskupów Szwajcarii. Obok biskupów szwajcarskich w papieskiej Mszy św. będą też uczestniczyć trzej biskupi z Francji. Ponadto zapowiedziało swój udział ponad 500 księży i diakonów, głównie ze Szwajcarii.

Ogółem na Mszę z Franciszkiem wydano 41 tys. kart wstępu. Darmowe bilety na liturgię, rozprowadzane przez internet, rozeszły się w ciągu jednego dnia. W rozmowie z włoską agencją SIR ordynariusz Lozanny, Genewy i Fryburga bp Charles Morerod OP mówi, że jest to „znak iż wielu Szwajcarów lubi Franciszka”.

Przyznał, że Szwajcaria oczekuje od papieża przesłania nadziei i radości. Franciszek przyjeżdża bowiem do kraju z najwyższym procentem samobójstw na świecie. “Kiedy od strony materialnej ma się wszystko, czego się chce, kiedy nie ma się kłopotów finansowych, gdzie i czego się jeszcze szuka” – zapytał retorycznie bp Morerod. Dodał jednocześnie, że „wielu ludzi nawet nie szuka możliwości innego życia, bo nigdy o nim nie słyszeli”.

Aby zorganizować uroczystość w hali Palexpo, potrzebne są niemal dwa miliony franków szwajcarskich, a więc około 7,5 mln złotych. Biskup pomocniczy Alain de Raemy polecił proboszczom, by umieszczali numer konta bankowego na rozdawanych wiernym kartkach z tekstem niedzielnej liturgii mszalnej. – Diecezja nie ma wystarczająco dużo pieniędzy – wyjaśnił jej ekonom Jean-Baptiste Henry de Diesbach. Msza św. odprawiana przez papieża wymaga nie tylko wielkich wysiłków organizacyjnych, ale także np. odpowiednich środków bezpieczeństwa.

O godz. 20.00, po pożegnaniu oficjalnym, samolot z Ojcem Świętym na pokładzie wyruszy w drogę powrotną do Rzymu.

Ekumenia i pokój

Papież przyjeżdża do Genewy na zaproszenie obchodzącej swe 70-lecie Światowej Rady Kościołów. Celem wizyty są także rozmowy na temat inicjatywy pokojowej dla Syrii.

Mottem podróży jest greckie słowo «oikoumene», od którego wywodzi się słowo «ekumeniczny», a które dosłownie oznacza ziemię zaludnioną. Słowo to pojawia się na początku drugiego rozdziału Ewangelii Łukasza, kiedy Cezar August rozkazał «przeprowadzić spis ludności w całym państwie» (Łk 2,1), tzn. w całym ówcześnie znanym, zamieszkałym świecie.

Papieskiej wizycie w Genewie towarzyszy również logo. Kościół jest na nim przedstawiony jako łódź z masztem w formie krzyża. Łódź unosi się na falach morza, które symbolizuje świat. Te wczesnochrześcijańskie symbole oznaczać mają wiarę i jedność. Swoje źródło czerpią z biblijnego powołania uczniów oraz uciszenia Jeziora Galilejskiego.

Będzie to 23 pielgrzymka zagraniczna papieża Franciszka, a zarazem piąta w historii papieska wizyta w Szwajcarii, którą w 1982, 1984 i 2004 r. odwiedził św. Jan Paweł II, a wcześniej w 1969 r. bł. Paweł VI.

Światowa Rada Kościołów powstała na I zgromadzeniu ogólnym w Amsterdamie w sierpniu 1948 i obecnie skupia 348 wspólnot wyznaniowych – protestanckich, anglikańskich, prawosławnych, starokatolickich i niechalcedońskich – z ponad 120 krajów, liczących przeszło 550 mln chrześcijan. Kościół katolicki nie należy do Rady, ale od czasów Soboru Watykańskiego II utrzymuje z nią bliskie kontakty, a od 1965 istnieje Wspólna Grupa Robocza, złożona z przedstawicieli Stolicy Apostolskiej i ŚRK.

Na czele Rady – największej międzynarodowej organizacji ekumenicznej – stoi 150-osobowy Komitet Naczelny, a na co dzień jej pracami kieruje sekretarz generalny Rady, którym od 1 stycznia 2010 jest 56-letni obecnie norweski pastor luterański Olav Fykse Tveit (wybrany ponownie na drugą 5-letnią kadencją w lipcu 2014).


(KAI) / Genewa

“Aborcja to dzieciobójstwo” – Papież Franciszek

"Nazizm nas gorszył. Dziś robimy to samo, tylko białych rękawiczkach"

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty Franciszek przyjął w sobotę na audiencji rodziny, z okazji dorocznego Forum Włoskich Rodzin. Podczas spotkania, papież w bardzo mocnych słowach przypomniał nauczanie Kościoła Katolickiego dotyczące aborcji:

– W zeszłym stuleciu cały świat był zgorszony tym, co robili naziści, by doprowadzić do czystości rasy. Dziś robimy to samo, tylko w białych rękawiczkach  – powiedział papież

– Aby zapewnić sobie spokojne życie, zabija się niewinnego – stwierdził kategorycznie Ojciec Święty, przy okazji poruszenia kwestii badania dzieci w pierwszych miesiącach ciąży.

Papież przypomniał ewangeliczne nauczanie, że każdego człowieka przyjmuje się takim jaki jest: – dzieci przyjmuje się takie, jakie przychodzą na świat, jakie przysyła je Bóg. – Największym darem są dzieci także wtedy, gdy są chore.

W swoim wystąpieniu papież odniósł się także do „różnych typów rodziny”, o jakich „obecnie się mówi i przypomniał, że:  – Rodzina na obraz Boga jest jedna, ta mężczyzny i kobiety.

Ojciec Święty zwrócił się także do małżeństw w sprawie przebaczania zdrady, powiedział: małżeństwo to jest świętość, która wybacza wszystko, bo kocha, – rodzina jest największym darem, jaki Bóg dał człowiekowi.

Stacja7/al

Nie “mam męża”, ale “jestem żoną”

Naprawdę nienawidzę jego uporu, wszechwiedzy i arogancji. Denerwuje mnie ta chłopina zdecydowanie zbyt często. Jednak - ciężko wzdychając - dochodzę do wniosku, że ten „zespół cech denerwujących” jest mi do zbawienia koniecznie potrzebny.

Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Zebraliśmy się tutaj, aby pożegnać moją serdeczną przyjaciółkę. Była moim wsparciem i podporą od zawsze. Kiedy tylko obudziła się we mnie świadomość, właśnie ją obrałam sobie za przewodniczkę. To ona wiodła mnie przez meandry relacji rodzinnych, to ona czyniła wszystko prostym i klarownym. Tak bardzo ją kochałam…. A jednak wiem, że nie ma innego wyjścia. Dlatego żegnaj, moja najwierniejsza towarzyszko! Żegnaj najświętsza! Żegnaj, do tej pory, zawsze pierwsza! Moja Racjo!”.

Gdyby po przysiędze małżeńskiej, nowożeńcy odczytywali taką „Elegię o swojej racji”, nie byłoby na ziemi prawdopodobnie żadnego rozwodu. Bo jeśli istnieje najgroźniejsza harpia niszcząca miłość, jeśli istnieje nieuleczalna gangrena tocząca bezlitośnie związki, to jest nią właśnie ona – przeklęta moja racja.

Bronimy jej jak Stalingradu: choć osaczona, choć zmuszona do kapitulacji – trwa pomimo i wbrew. Gdyby to jeszcze chodziło o sprawy dużej wagi, ale niestety, są to zwykle drobiazgi i głupoty. Bo sam kupił krawat, a miał ze mną, bo ona czyści okna szmatką, a on woli gazetą, bo ona jest pewna, że dzieci naprawdę tym razem nie ruszały tych płyt, a on wręcz przeciwnie. To, co w tej niekończącej się batalii jest najgorsze, to drugie dno. Przecież o krawacie można by jednak pomówić spokojniej, a te płyty podniesione z podłogi powinny zamknąć sprawę, a my jednak walczymy. Czasem wręcz okrutnie. Błahostka rozpala w nas jakieś poukrywane pokłady agresji. Aż sami się dziwimy, skąd w nas tyle złości. Co się za nią kryje? Dlaczego zawsze musimy udowadniać swoją rację? Dlaczego za każdym razem, nawet za cenę manipulacji, cichych dni i kłamstwa musimy wygrywać? Może dlatego, że boimy się co się stanie jeśli odpuścimy? Skąd mamy mieć pewność, że druga strona nas wtedy nie wykorzysta, nie odbierze godności? Już lepiej strzelać do upadłego…

Aż dochodzimy do punktu, w którym już nie mamy sił. Za nami wiele bezsennych nocy, kiedy patrzyliśmy w sufit myśląc jak wielki błąd popełniliśmy wychodząc za siebie, a świadomość nieodwracalności tej decyzji dosłownie odbierała nam oddech. Rozczarowani, rozgoryczeni, poranieni wywieszamy nad naszym małżeństwem czarną flagę. Nie udało się. Nie wyjdziemy z tego żywi. Nim jednak ostatecznie ogłosimy światu, że także i my zapadliśmy na nieuleczalną „niezgodność charakterów”, możemy zrobić jedną, ostatnią rzecz. Możemy podarować sobie nasze wyobrażenia o małżeństwie i przeczytać Bożą instrukcję do tej „gry”. Bo nagle może się okazać, że nasze egoistyczne oczekiwania uczyniły z nas dwójkę podobną do uczniów z Emaus. Tak bardzo jesteśmy rozczarowani sobą, tak uparcie tkwimy w naszej wizji miłości, że powtarzając w kółko „A myśmy się spodziewali” dosłownie przegapiamy cud zmartwychwstania.

 

 

Kiedy miałam 14 lat przeczytałam, przez przypadek, „Noc ciemną” Jana od Krzyża i bardzo zapragnęłam cierpieć dla Chrystusa. O słodka pycho! Nie zapomnę moich wielkodusznych marzeń o śmiertelnej chorobie wśród trędowatych w Kalkucie, lub o całkowitym oddaniu dzieciom w sierocińcu w Nairobi. Ku mojemu „rozczarowaniu” największy krzyż życia, z jakim – do tej pory – przyszło mi się zmierzyć, nie miał nic z tej wielkiej i chwalebnej egzotyki. Nie był gdzieś daleko i z pewnością nie musiałam go szukać wśród trędowatych. Nie… ciężar krzyża poznałam najmocniej w małżeństwie. I nie był nim bynajmniej mój mąż. O nie! Krzyż mojego życia ma 180 cm wzrostu, od dziecka kręcone włosy i sporą wadę wzroku. Krzyż mojego życia to po prostu ja. To z siebie samej musiałam wreszcie zacząć rezygnować. Z moich zachcianek, z mojego widzimisię i – przede wszystkim – z mojej świętej racji. Po kilku latach bezprawnego zawłaszczenia miałam oddać Bogu „mojego męża”, który tak naprawdę nigdy nie był moją własnością. Miałam zacząć dorastać do roli, jaką mi przeznaczono; przestać „mieć męża”, a zacząć „być żoną”. I Bóg mi świadkiem, że wcale na taką zamianę nie miałam ochoty.

Często mówimy i słyszymy o „skoku wiary”. O tym, że pójście za Chrystusem to krok w przepaść. Kilkakrotnie wchodziłam za Jezusem w taką ciemność, gdzie jedyną nadzieją był On i Jego Słowo. Pamiętam, jak bałam się kolejnych cesarskich cięć, jak umierałam ze strachu o bardzo chorą córeczkę, ale żadna z tych sytuacji nie może się równać ze strachem, jaki poczułam w dniu, w którym zaczęło się nasze małżeństwo. Nie, nie był to bynajmniej dzień ślubu. Nasze małżeństwo zaczęło się siedem trudnych lat później. Pewnej nocy dotarło do mnie z całą brutalnością, że nie zmienię mojego męża. Nawet o milimetr. Nie mam na to żadnych szans. Że powtarzana w kółko mantra „Wszystko byłoby dobrze, gdyby on się zmienił” nie ma żadnego sensu. Jedyną osobą, nad którą mam władzę jestem ja. Tylko siebie mogę zmienić. Poranek, kiedy po raz pierwszy zapytałam siebie „Co ja mogę dzisiaj zrobić dla niego?” był krokiem w przepaść, był skokiem bez spadochronu. Bo po raz pierwszy zapytałam nie kalkulując, co, i czy w ogóle, dostanę w zamian.

Zapytałam, bo wreszcie po latach czytania Pisma Świętego, dotarło do mnie, że nie ma innej drogi, innego sposobu na kochanie drugiego człowieka jak służenie mu. Zabawne, jak bardzo nasze serce potrafi słuchać wybiórczo! Ile razy słyszałam, czytałam, medytowałam scenę Zwiastowania, ale dopiero po kilkunastu latach usłyszałam słowo „służebnica”. Wstrząsnęło mną, że właśnie tak przedstawia się światu Maryja. Nie wymienia swojego imienia, nie wspomina o swoim pochodzeniu… Ona całe swoje jestestwo zamyka w służbie. Możesz wiedzieć wszystko o Kenozie, możesz czytać traktaty o bosko-ludzkiej naturze Syna Bożego, a dopiero po latach poczuć na własnych stopach dotyk dłoni Pana Jezusa i nie usłyszeć z Jego ust ani jednego słowa. Chrystus myje nasze nogi w milczeniu, Chrystus umiera za nas w milczeniu. Nie spisuje umowy na wdzięczność, nie zobowiązuje nas do wzajemności. Zatem, skoro „Syn Człowieczy nie przyszedł po to, aby mu służono, lecz, aby służyć”, to ja nie wyszłam za mąż po to, aby mi służono, lecz aby służyć. Bez fanfarów, bez wielkich gestów.

 

 

Co się stanie, kiedy rzucimy się w tę przepaść? Co jest dalej? Dalej jest wieczność pośrodku życia. Dalej jest żar i śmiałość miłości*. Chrześcijaństwo daje nam nie tylko obietnicę wiecznego poranka, chrześcijaństwo to jest doświadczanie Nieba na ziemi! Tam, gdzie kocha się bez asekuracji, tam, gdzie rezygnuje się ze swoich zachcianek, tam, gdzie miłość rodzi rozwój, a rozwój coraz większą miłość, tam małżeństwo smakuje jak buzujące, rozsadzające bukłaki wino. Tam dosłownie przelewa się dobroć. Tam szczęście zjawia się najzwyczajniej w świecie i zostaje już na zawsze. I to nie szczęście, które potrzebuje wakacji na Zanzibarze, ale szczęście, które rodzi się gdzieś pomiędzy „Herbatę Ci zrobiłem” a „Wow! Dzieciaki! Chodźcie zobaczyć, co Tatuś dla was wymyślił!”.

Oczywiście to wszystko nie jest ani łatwe, ani nie wydarza się z dnia na dzień. My wciąż potrafimy szarpać się o swoje i z galanterią, i wdziękiem wymierzać sobie ciosy poniżej pasa. I prawdopodobnie będzie tak do końca. Ale jedno jest pewne; tam, gdzie ziarno pszenicy zaczyna obumierać, tam plon rozsadza spichlerze, a połowy ryb notorycznie rozrywają sieci. Chrześcijańska wizja małżeństwa dosłownie odbiera mowę. Chociaż z każdym rokiem staję się coraz bardziej niezależna, nie mogę wyjść ze zdumienia jak bardzo potrzebuję mojego męża. Nawet nie mam zamiaru udawać, że jest inaczej: jestem i chcę być od niego zależna. Ale bynajmniej nie dlatego, aby mnie kochał. Bo chociaż codziennie stara się dla mnie pokonywać swój wrodzony pesymizm i nikt nie akceptuje mnie tak, jak on. I chociaż wiem, że gdy popełnię setny raz tę samą głupotę, to on mi ją po prostu wybaczy, a jego oczy będą mi znowu mówić „Wierzę w ciebie. W tę najlepszą wersję ciebie”, to jednak ja go nie potrzebuję przede wszystkim po to, żeby mnie kochał. Ja potrzebuję go, żeby mu służyć. Potrzebuję go, żeby móc go kochać.

Wszystko wskazuje na to, że rację ma nasz wrocławski ks. Maliński „Malina”, kiedy twierdzi, że Bóg jest poznaniakiem i jest po prostu praktyczny. Nie tylko zawołał nas do świętości, ale wyposażył we wszelkie ku temu narzędzia. Naprawdę nienawidzę uporu mojego męża, jego wszechwiedzy i arogancji. Denerwuje mnie ta chłopina zdecydowanie zbyt często. Jednak, ciężko wzdychając, dochodzę do wniosku, że ten „zespół cech denerwujących” jest mi do zbawienia koniecznie potrzebny. Tak jak moja wszechwiedza, mściwość i ocenianie wszystkiego i wszystkich, są niestety potrzebne mojemu mężowi. Miło i przyjemnie jest się zachwycać swoim „awersem”, ale to tak naprawdę o ten nie za ładny „rewers” tu chodzi.

Przypatrzmy się zatem powołaniu naszemu, zdejmijmy wreszcie ten spadochron i skaczmy w przepaść! Niedorzeczne? Ryzykowne? Przerastające nasze siły? Witajcie w chrześcijaństwie!


*”Przebywanie w nurcie Bożej miłości, obranie w niej stałego mieszkania jest warunkiem, aby sprawić, żeby nasza miłość nie utraciła po drodze swego żaru i swej śmiałości”. Papież Franciszek

Anna Hazuka

Anna Hazuka

Mama Marysi, Ulci, Elenki, Basi i Jasia. Siostra Kasi, Agaty i Wojtka. Z życiowej pomyłki - prawnik, z naprawionego błędu - dziennikarz. Niezmiennie od lat zakochana w Wojtku, psach i zupie ogórkowej swojej Mamy. Abolwentka pierwszej edycji Akademii Dziennikarstwa i autorka bloga budujemymosty.pl

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >

Kostaryka. Dała dowód na świętość Jana Pawła II

To niewielkie państwo otoczone opieką Matki Bożej Anielskiej dało dowód na świętość Jana Pawła II.

Maciej Skotnicki
Maciej
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kostaryka to niewielki kraj położony w Ameryce Środkowej. Od północy graniczy z Nikaraguą, na południu zaś z Panamą, gdzie odbędą się najbliższe Światowe Dni Młodzieży. Katolicy stanowią tutaj przeszło 66%. Drugą najliczniejszą grupą wyznaniową są protestanci stanowiący prawie 23% (głównie zielonoświątkowcy).

 

Kostaryka – Kościół w liczbach

Według danych Około 84% ludności stanowi ludność biała i Metysi, 6,7% stanowią Mulaci, 2,4% Indianie, a Murzyni 1,1% populacji. Podział religijny kraju:

  • katolicyzm – 66,7%
  • protestantyzm – 22,7% (głównie: zielonoświątkowcy)
  • brak religii – 7,9%
  • mormoni – 1%
  • tradycyjne religie plemienne – 0,8%
  • Świadkowie Jehowy – 0,6%

Patronka kraju

Według tradycji 2 sierpnia 1635 r. wykonaną z jadeitu 18-centymetrową rzeźbę znalazła na skale indiańska dziewczynka Juana Pereira. Przedstawiała ona Matkę Bożą z Dzieciątkiem. Kilka razy dziecko zabierało ją do domu. Figurka jednak – w identyczny sposób jak nasza Matka Boża Lipska – zawsze wracała na swoje miejsce, gdzie została znaleziona. Dla posługujących tam wówczas księży był to oczywisty znak, że należy tam wybudować kościół.

Z tego powodu Matka Boża Anielska jest niekwestionowaną patronką kraju. Do jej sanktuarium znajdującego się w Cartago pielgrzymuje rocznie ponad milion Kostarykańczyków. Jest to przeszło ¼ obywateli tego niewielkiego państwa. Cudowna figura Maryi, potocznie nazywana „Negrita”, słynie z cudów i uzdrowień dokonanych za Jej przyczyną.

 

Negrita na Mundialu

Również piłkarska reprezentacja Kostaryki, udająca się na mistrzostwa świata do Rosji, zabierze ze sobą wizerunek Matki Bożej Anielskiej, patronki tego kraju. Figurkę przekazał na ręce trenera Oscara Ramireza arcybiskup San José, głównej diecezji kraju, José Rafael Quirós. Selekcjoner, były uczestnik piłkarskiego mundialu z 1990 r., nie tylko obiecał zabrać na turniej w Rosji wizerunek Maryi, ale też zapewnił, że osobiście będzie go strzegł.

 

Dowód na świętość Papieża Polaka

Floribeth Mora Diaz, prawniczka z Kostaryki, w kwietniu 2011 zaczęła się uskarżać na silny ból głowy. W tym samym miesiącu doznała intensywnego, krwotocznego udaru mózgu. Po natychmiastowym przewiezieniu do szpitala i intensywnym, trzygodzinnym zabiegu lekarze stwierdzili u niej nowotwór – tętniaka mózgu. Jednocześnie zakomunikowali Floribeth, że nowotwór usadowił się w bardzo wrażliwej części mózgu i nie sposób go usunąć.

W trakcie zabiegu obok łóżka Floribeth stał obrazek z podobizną Jana Pawła II. Lekarze obwieścili rodzinie, że Floribeth pozostał miesiąc życia i dalsza terapia nie ma sensu, gdyż uczynili już wszystko, co w ich mocy, by wyleczyć kobietę. Możliwa była seria operacji w Meksyku, ale rodziny Diaz nie było na to stać.

Wkrótce potem Floribeth wróciła do domu. Była już wówczas sparaliżowana. 1 maja 2011 obejrzała telewizyjną transmisję z beatyfikacji Jana Pawła II. Niedługo potem zasnęła, a gdy się obudziła, usłyszała głos: „Podnieś się. Nie lękaj się”. Ujrzała też ręce wysuwające się do niej z wiszącego na ścianie obrazu Jana Pawła II. Odpowiedziała: „Tak, Panie”. Stwierdziła natychmiast, że czuje się znacznie lepiej, a ból głowy już jej tak nie dokucza. Mogła nawet o własnych siłach wstać z łóżka.

Maciej Skotnicki

Maciej Skotnicki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maciej Skotnicki
Maciej
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Kostaryka. Największa rewelacja poprzedniego Mundialu

Ciekawie byłoby znowu zobaczyć outsidera spuszczającego łomot faworytom turnieju

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Reprezentacja Kostaryki to największa rewelacja mistrzostw w Brazylii. Skazywana na pożarcie w grupie śmierci z Anglią, Włochami i Urugwajem, ostatecznie zajęła w niej pierwsze miejsce. Dzięki zwycięstwu z Grekami w rzutach karnych Kostarykanie znaleźli się w najlepszej ósemce turnieju, co udało się wszystkim drużynom z Ameryki Północnej łącznie 6 razy w 88-letniej historii mundialu.

 

Kilku skorzystało

Kostarykanie jednak mimo rozgrywania turnieju życia musieli wrócić do domu. Ten turniej pozwolił kilku wyróżniającym się zawodnikom wybić się do lepszych klubów. Do Europy po mistrzostwach przyjechali choćby Yeltsin Tejeda, czy Cristian Gamboa, obu zobaczymy również w Rosji. Największy awans sportowy zaliczył jednak bramkarz Keylor Navas, którego kupił sam Real Madryt. Dla zawodnika, którego jeszcze 3 lata wcześniej odrzuciła Wisła Kraków była to wielka sprawa. Navasa nie zjadła jednak presja i po roku wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie wielkiego Realu. W Brazylii był solidnym punktem reprezentacji, dzisiaj jest jej niekwestionowaną gwiazdą.

 

Czy spuszczą “łomot” faworytom?

Na mistrzostwach w Rosji drużynie Kostaryki ciężko będzie powtórzyć sukces z 2014 roku. Najważniejsi zawodnicy z pola to dalej Joel Campbell i Bryan Ruiz, jednak do mistrzostw w Rosji przyjadą w zupełnie innych momentach kariery niż do Brazylii. Wtedy Campbell przyjeżdżał po udanym wypożyczeniu do Olympiakosu, liczył że dzięki dobrym występom dostanie wreszcie szansę w Arsenalu. Dzisiaj wiemy już, że tej szansy nie wykorzystał i dalej tuła się na wypożyczeniach. Ruiz w Brazylii był w najlepszym dla piłkarza wieku, do Rosji jedzie jako 32-latek niepotrafiący wywalczyć sobie miejsca w pierwszym składzie Sportingu Lizbona.

W ostatnim sparingu z Anglią Kostarykanie wyglądali bardzo słabo, porażka 2:0 to najniższy wymiar kary od Anglików, którzy całą drugą połowę de facto klepali piłkę między sobą. Bukmacherzy nie dają tej drużynie większych szans w Rosji, za złotówkę postawioną na awans Kostaryki z grupy płacą aż 5 zł. Ciekawie byłoby znowu zobaczyć outsidera spuszczającego łomot faworytom turnieju, jednak wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie to bardzo trudne.

Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Peru. Kraj Machu Picchu i św. Róży z Limy

Choć na terenach dzisiejszego Peru jeszcze 500 lat temu kwitła cywilizacja Inków z jej wielobóstwem, dziś Peru chce postrzegać swoją tożsamość tylko w wierze katolickiej, wpisanej jako dominująca do konstytucji

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Peru jest dziś niemal tak samo katolickie jak Polska. 81 proc. obywateli deklaruje się jako wierzący w Boga katolicy. Konstytucja tego kraju wymienia Kościół katolicki jako „ważny element w historycznym, kulturalnym i moralnym kształtowaniu Peru”. Co ciekawe jednak, więcej katolików mieszka tu w miastach, a nie na wsi.

 

Peru – Kościół w liczbach

Według danych z 2007 r. jako katolicy deklarowało się tu blisko 17 mln ludzi czyli dokładnie 81,3 proc. wszystkich obywateli. Resztę stanowią inni chrześcijanie, zwłaszcza ewangelicy (12,5 proc. obywateli), wyznawcy niechrześcijańskich religii (3,3 proc.) tacy jak Świadkowie Jehowy, Mormoni, Adwentyści Dnia Siódmego. Ateizm deklaruje zaledwie 2,9 proc. ludzi czyli ok. 609 tys. mieszkańców.

 

Inkowie

Peru, w którym pierwsze cywilizacje powstały jeszcze 12 tys. lat przed Chrystusem, zostało schrystianizowane dopiero na początku XVI. przez hiszpańskich konkwistadorów z Francisco Pizarro na czele. Bardzo szybko utworzono tu największe i najbogatsze wicekrólestwo Hiszpanii, a imperium Inków musiało się poddać razem ze swym politeizmem. Liczne tradycje wywodzące się z ich rdzennej kultury przetrwały jednak do dziś. Katolicyzm w Peru jest obecnie nasycony wizerunkami i elementami rytualnymi sprzed czasów podbicia przez Hiszpanów. Wszystko to można zobaczyć na wielu festiwalach religijnych odbywających się w całym Peru przez cały rok. Elementy lokalnego folkloru wplatają się w kalendarz świąt chrześcijańskich. Można je też było oglądać w czasie wizyty apostolskiej papieża Franciszka do tego kraju w styczniu br.

To z przedstawicielami lokalnych kultu papież spotkał się w Puerto Maldonado zaraz na początku swojej pielgrzymki. Były pokazy tańców i pieśni tubylczych, ale były i żale: na działalność wielkich spółek użytkujących ich bogactwa naturalne, na poczucie zagrożenia utratą ich zwyczajów, języka i kultury. W odpowiedzi usłyszeli od Franciszka nie tylko imienne powitanie dla każdej z grup etnicznych, ale też zapewnienie o wsparciu ich dążeń do szanowania naturalnych bogactw tej ziemi.

Nie pozostał w tym gołosłowny, bowiem do konieczności zaprzestania rabunkowej eksploatacji tych ziem nawiązywał również po powrocie z Peru, m.in. spotykając się w czerwcu z przedstawicielami największych światowych koncernów energetycznych. Inne problemy będą pewnie poruszone w nadchodzącym synodzie dla Amazonii.

 

Święci z Peru

Pisząc o Kościele w Peru nie sposób pominąć świętych, którzy stąd się wywodzili lub w tym kraju oddali świadectwo wiary. Zwłaszcza, że obecna tożsamość Peruwiańczyków została głęboko ukształtowana właśnie przez życie miejscowych świętych. Dwoje z nich łączą ten kraj z Polską. Najbardziej znani święci Peruwiańczycy to oczywiście św. Róża z Limy oraz św. Marcin de Porres. Tu także błogosławionymi męczennikami zostali dwaj franciszkanie z Polski, wspominani niedawno w liturgii ojcowie Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski.

Znana na całym świecie św. Róża z Limy (1586-1617) wcześnie ślubowała dozgonną czystość. Od dziecka inspirowała się przykładem św. Katarzyny ze Sieny, dlatego – mimo sprzeciwu rodziców – tak jak ona została tercjarką dominikańską. W domu rodzinnym założyła przytułek dla potrzebujących, w którym osobiście zajmowała się opuszczonymi dziećmi i starcami, zwłaszcza pochodzenia indiańskiego.

Z kolei św. Marcin de Porres (1569-1639) jako Mulat i dziecko nieślubne był w swojej epoce podwójnie napiętnowany. Mając 15 lat wstąpił do zakonu dominikańskiego i całe życie spędził w klasztorze w Limie, pełniąc obowiązki furtiana. Bez wytchnienia pielęgnował chorych, rannych, nędzarzy, bezdomnych – nieraz wbrew nakazom przeora przyjmował ich w klasztorze, udostępniając nawet własne łóżko. Zganiony kiedyś przez współbrata za to, że położył w swoim łóżku jakiegoś żebraka w odrażającym stanie, odpowiedział: „Współczucie jest ważniejsze niż czystość.”.

Natomiast święci męczennicy z Polski to świadectwo wojny domowej, jaka toczyła się w Peru od lat 80., gdy ugrupowania komunistyczne walczyły zbrojnie z rządem o władzę nad krajem. Postrach siał zwłaszcza „Świetlisty Szlak”, komunistyczna partyzantka, słynąca z porwań kobiet i dzieci oraz atakująca również misjonarzy. Właśnie z jej ręki w sierpniu 1991 r. w Pariacoto śmierć ponieśli dwaj franciszkanie z Polski Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski. Ich dopiero trzecie wspomnienie liturgiczne obchodziliśmy w Kościele 7 czerwca.

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Peru. Szanse na wyjście z grupy

Awans na mundial był dla kraju tak ważny, że prezydent ogłosił dzień wolny od pracy

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Reprezentacja Peru ma szansę na stanie się jedną z rewelacji nadchodzącego turnieju. Na arenie międzynarodowej drużyna ostatni raz przegrała w 2016 roku, a w Rosji zmierzy się w słabej grupie z Francją. Danią i skazywaną na pożarcie Australią. Szanse na awans do jednej ósmej finału z pewnością są wysokie, kluczowym pojedynkiem zdaje się być mecz z Duńczykami.

 

Peruwiańczycy tworzą zbalansowaną drużynę tracącą mało bramek, której największe gwiazdy to piłkarze ofensywni. W kadrze znajduje się choćby Jefferson Farfan z przeszłością w europejskiej piłce na najwyższym poziomie w barwach Schalke. Farfanowi dobrze leżą rosyjskie boiska, bowiem w ubiegłym sezonie był najlepszym strzelcem mistrza kraju Lokomotiwu Moskwa i wznosił puchar razem z reprezentantem Polski, Maćkiem Rybusem. Należy też zwrócić uwagę na uzdolnionego technicznie i szybkiego jak wiatr Andre Carrillo przez wiele lat czarującego w lidze portugalskiej, który rok temu przeniósł się do angielskiego Watfordu. Największą gwiazdą jest jednak kapitan reprezentacji, były napastnik samego Bayernu Monachium, 34-letni Paolo Guerrero. Wyjazd peruwiańskiej gwiazdy stał pod dużym znakiem zapytania ze względu na banicję Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA), która wyeliminowała go z gry na mundialu po wykryciu kokainy w jego organizmie po meczu z Argentyną. Okazało się jednak, że liście koki, zawierające śladową ilość kokainy, są naturalną przyprawą, używaną w Peru choćby do parzenia herbaty. Największa gwiazda kadry zostałaby więc wyeliminowana z najważniejszego turnieju w swoim życiu za wybicie lokalnej herbatki. Na całe szczęście ostatniego dnia maja FIFA zawiesiła swoją decyzję, dzięki czemu Guerrero w Rosji zagra.

 

Peru wygrało bilet na mistrzostwa po raz pierwszy od 36 lat, czym sprawiło niemałą sensację, bo w południowoamerykańskich eliminacjach było lepsze m. in. od Chile, rewelacji brazylijskiego mundialu. Chilijczyków zabraknie przez to w Rosji. Peruwiańczycy zajęli piąte miejsce w eliminacjach, czym zapewnili sobie awans do interkontynentalnego barażu. W nim bez trudu rozprawili się z Nową Zelandią, pomimo braku Guerrero. Awans na mundial był dla kraju tak ważny, że dzień po pokonaniu Nowej Zelandii prezydent ogłosił dniem wolnym od pracy.

Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Jutro Niedziela – XI Zwykła B

Historia zbawienia toczy się wśród drzew. Historia drzewa - to nasza historia

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

 

Historia zbawienia toczy się wśród drzew. Od drzewa życia poprzez drzewo poznania dobra i zła, aż do Drzewa Krzyża. A i historia drzewa – od ziarna po dorodny okaz – obrazuje wiele. Tak wyrażano nadzieję na przyjście Mesjasza, Odrośli Dawida (pierwsze czytanie). Taka jest logika wiary: z Królestwem Niebieskim dzieje się tak, jak z rozwojem roślin czy drzew (Ewangelia).

Dzisiejsza liturgia zaskakuje, bo uświadamia, że nie tylko wśród tych drzew żyjemy, ale nimi jesteśmy. Starotestamentalny postulat brzmi: być jak zielone, dorodne drzewo (pierwsze czytanie, psalm). Zielone drzewo ukazuje, że czerpie skądś siły, że gdzieś blisko jest źródło. Jakim drzewem jestem? Zielonym, dorodnym, dającym innym owoc i schronienie (drugie czytanie), ukazującym źródło?

 

PUNKT WYJŚCIA


JEDENASTA NIEDZIELA ZWYKŁA • Rok B • KOLEKTA: Będziemy prosić Boga, aby nasza wola i nasze czyny były poddane Jego przykazaniom KOLOR: zielony • CZYTANIA: Księga Ezechiela 17,22-24 • Psalm 92,2-3.13-16 • Drugi List do Koryntian 5,6-10 Ewangelia wg św. Marka 4,26-34

 

• CHMURA SŁÓW • Słowem dnia dzisiejszej liturgii jest DRZEWO (5). Drzewo, które ZASADZA (4) PAN (7). Czytania wspominają o CEDRACH (3), PALMIE (1) i dających schronienie GAŁĘZIACH (4). Obraz drzewa powraca w pierwszym czytaniu, psalmie, a także w Ewangelii.

Jutro Niedziela - XI Zwykła B

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi Ezechiela

(Ez 17,22-24)

Tak mówi Pan Bóg: Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej. Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi. I wszystkie drzewa polne poznają, że Ja jestem Pan, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa, który sprawia, że drzewo zielone usycha, który zieloność daje drzewu suchemu. Ja, Pan, rzekłem i to uczynię.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

PIERWSZE CZYTANIE

Przypowieść o cedrze Ez 17,22-24

KSIĘGA: Ezechiel• AUTOR: Ezechiel • CZAS POWSTANIA:  VI w. przed Chr. • MIEJSCE: Babilonia (wygnanie)  • KATEGORIA: wyrocznia prorocka


WIZJE I WYROCZNIE • Trzecia z wielkich ksiąg prorockich – obok Izajasza i Jeremiasza – zawiera 48 rozdziałów. Jej autorem jest prorok Ezechiel, deportowany wraz z Izraelem do Babilonii. Tam właśnie otrzymuje wyrocznie. To dlatego w Księdze Ezechiela dominują wizje i wyrocznie prorockie to najczęściej spotykany tu gatunek literacki. Najbardziej znana jest ta o wyschłych kościach (rozdział 37). Księgę dzieli się przeważnie na trzy części, ze względu na charakter proroctw tam zawartych: rozdziały 1-24 zapowiadają upadek Judy, 25-32 skierowane są przeciw pozostałym ludom świata, zaś rozdziały 33-48 to zapowiedź odnowy Izraela. 

PRZYPOWIEŚĆ O ORŁACH I DRZEWIE • W rozdziale 17 Ezechiel przedstawia przypowieść o dwóch orłach i o wierzchołku cedru. Pierwszy wielki, różnobarwny orzeł nadleciał nad Liban i ułamawszy czubek pędu cedrowego zasadził go w mieście kupców, w Babilonie – to teologiczna interpretacja znanej Izraelitom historii: Orzeł to król Babilonii, Nabuchodonozor który w 597 roku uprowadził Jojakina – wierzchołek cedru – i wybranych z JudyNastępnie inne nasienie zasadził na urodzajnym polu, gdzie wyrosła z niego piękna winnica – to Sedecjasz, którego król osadził w Jerozolimie. • Wówczas nadleciał drugi orzeł, ku któremu winnica wyciągnęła swe gałęzie, aby ją nawadniał – drugi orzeł to Egipt. Sedecjasz rzeczywiście wstąpił w sojusz z Egiptem przeciw Nabuchodonozorowi. Wszystko kończy się klęską: gdy Babilon wyruszył przeciw Izraelowi, Egipt nie stanął w jego obronie. Co jest istotą tej alegorii? Sedecjasz nie dotrzymał zobowiązań wobec Babilonu zaciągniętych pod przysięgą. Ich złamanie przyniosło klęskę.

NOWA OBIETNICA • Usłyszymy zakończenie tej wyroczni, zapowiedź. Będzie ona związana z przytoczoną wyżej przypowieścią: Bóg zapowiada, że postąpi dokładnie tak samo, jak pierwszy orzeł z przypowieści: Wezmę wierzchołek z wysokiego cedru. Ale zasadzi go nie “w mieście handlowym” – w Babilonie, lecz na górze izraelskiej. To kolejna Boża obietnica.

 

LINKI


Zasadzone przez PanaNa wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc, i stanie się cedrem wspaniałym (Ez 17,23)

W Starym Testamencie drzewo jest znakiem siły życiowej, którą Bóg wszczepił w naturę – każdego roku na wiosnę zapowiada nowe odrodzenie tej siły, na wysuszonej pustyni ukazuje miejsca, gdzie jest woda, żywi człowieka owocami. Stąd drzewo przyrównywane jest do człowieka sprawiedliwego, którego Bóg darzy swym błogosławieństwem:

Ps 1,3: Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną

Ps 92,13-14 (PSALM): Sprawiedliwy zakwitnie jak palma, rozrośnie się jak cedr na Libanie

Jer 17,7: Błogosławiony mąż… jest on podobny do drzewa zasadzonego nad sodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi

Mk 4, 31-32 (EWANGELIA):jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie

Bóg wywyższa pokornychJa jestem Pan, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa, który sprawia, że drzewo zielone usycha, który zieloność daje drzewu suchemu (Ez 17,24)

Drzewa – i ludzi – rozpoznaje się po owocach – są drzewa dobre (zielone) i złe (suche). Tu jednak spotykamy przeciwstawienie się biblijnej regule: Pan wywyższa to, co w oczach ludzkich jest bezowocne:

Ps 113,7-9: Podnosi nędzarza z prochu, a dźwiga z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt, wśród książąt swojego ludu

Łk 1,51-53: Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych, głodnych syci dobrami, a bogaczy odprawia z niczym

ProroctwoNa wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę (Ez 17,24)

• W czytaniu odnajdziemy też proroctwo mesjańskie, zapowiedź powrotu potomków Dawida na tron Jerozolimy. Historia pokazała, że już żaden potomek Dawida nie zasiadł na tronie w Jerozolimie. Mowa więc o Jezusie i o królestwie nie z tego świata. Odrośl Dawida – tu nie nazwana wprost – obecna jest w proroctwach Starego Testamentu bardzo często:

Iz 4,2: W owym dniu Odrośl Pana stanie się ozdobą i chwałą, a owoc ziemi przepychem i krasą  dla ocalałych z Izraela.

Iz 60,21: Cały twój lud będzie ludem sprawiedliwych, którzy posiądą kraj na zawsze, nowa odrośl z mojego szczepu, dzieło rąk moich, abym się wsławił

Ap 5,5: “Przestań płakać! Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy, Odrośl Dawida, tak że otworzy księgę i siedem pieczęci”

 

TWEETY


Bóg o tym, że popiera pokorę: Ja jestem Panem, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst psalmu

(Ps 92,2-3.13-16)

REFREN: Dobrze jest śpiewać, Tobie, Panie Boże

Dobrze jest dziękować Panu

i śpiewać Twemu imieniu, Najwyższy:

z rana głosić Twoją łaskawość,

a wierność Twoją nocami.

Sprawiedliwy zakwitnie jak palma,

rozrośnie się jak cedr na Libanie.

Zasadzeni w domu Pańskim

rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga.

Nawet i w starości wydadzą owoc,

zawsze pełni życiodajnych soków,

aby świadczyć, że Pan jest sprawiedliwy,

On Opoką moją i nie ma w Nim nieprawości.

[01][02]

 

PSALM

Jak palma Ps 92,2-3.13-16

PSALM 92 • AUTOR: anonimowy lewita • CZAS POWSTANIA: IV-III w. przed Chr.


DOBRZE JEST DZIĘKOWAĆ • Psalm 92 należy do gatunku dziękczynienia indywidualnego, hebr. todah. W utworach tego typu Izraelici dziękowali Bogu za wysłuchane modlitwy, wspominali nieszczęścia, od których zostali uwolnieni i wzywali do uwielbienia Jahwe. Psalmy te towarzyszyły modlitwom w świątyni, podczas których dopełniano złożonych ślubów i składano ofiary dziękczynne. W tytule psalmu znajdujemy wzmiankę o tym, że służył on jako pieśń podczas celebracji liturgicznej szabatu.

SPRAWIEDLIWY JAK PALMA • Usłyszymy trzy fragmenty psalmu, w tym wersety rozpoczynające psalm: Dobrze jest dziękować Panu… z rana głosić Twoją łaskawość, a wierność Twoją nocami. Psalm ten został wybrany z powodu dwóch pozostałych fragmentów, które nawiązują do tematu, o którym wspomina już pierwsze czytanie: zasadzonego cedru, który staje się wielkim drzewem.

TWEETY DAWIDA


Psalmista o modlitwie dziękczynnej: Dobrze jest dziękować Panu

Psalmista o ludziach-drzewach: Sprawiedliwy zakwitnie jak palma, rozrośnie się jak cedr na Libanie

Psalmista raz jeszcze: Zasadzeni w domu Pańskim rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

Czytanie z II Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian

(2 Kor 5,6-10)

Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję... i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

DRUGIE CZYTANIE

Z daleka od Pana 2 Kor 5,6-10

KSIĘGA: List do Koryntian · NADAWCA: św. Paweł · SKĄD: Efez lub w drodze między Troadą a Macedonią · DATA:  54/55 r. · ADRESACI: gmina w Koryncie


TAJEMNICZY INCYDENT W KORYNCIE • Okoliczności napisania Drugiego Listu do Koryntian związane są z pewnym incydentem, który zdarzył się w Koryncie po pierwszej wizycie Pawła. Nie wiemy, co się stało. Wiadomo, że Paweł zrezygnował z powtórnej wizyty. Zamiast tego przysłał do Koryntian List we łzach – pismo, które jednak nie przetrwało. Kiedy winny tajemniczego tzw. przestępstwa korynckiego został ukarany, Paweł w odpowiedzi pisze list, zwany dziś Drugim Listem do Koryntian.

KIERUJE ŁASKA • Kontynuujemy myśl Pawła, którą słyszeliśmy już w zeszłym tygodniu. Przypomnijmy: Paweł próbuje wykazać, że jego apostolatem kieruje łaska. Oponuje przeciw twierdzeniom przeciwników, którzy twierdzą, że cierpienia, niepowodzenia są znakiem braku bożego Błogosławieństwa. Przeciwnie, Paweł tłumaczy, że cierpienia są dowodem na autentyczność posługi.

BYĆ W CIELE • Usłyszymy kolejny fragment wywodu Pawła. Wyjaśnia w nim, dlaczego doświadczamy cierpień i niedostatków: wynika to z pozostawania w ciele, z daleka od Pana. Pozostawianie w ciele jest dla nas nie karą, a zadaniem: mamy się Mu podobać, mamy dbać o uczynki dokonane w ciele.

 

TRANSLATOR


• Mając ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami z daleka od Pana (2 Kor 5,6) Dosłownie w tekście greckim: Pozostajemy odważni, wiedząc, że będąc w domu w tym ciele, pozostajemy w obcej ziemi, z dala od Pana. Paweł żyje na ziemi jako pielgrzym i obcy, podążając do prawdziwego domu w niebie.

Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy (2 Kor 5,7) Dosłownie: Za pomocą wiary bowiem kroczymy, nie za pomocą wzroku. Paweł nie wpatruje się w to, co fizyczne i powierzchowne, lecz w to, co ukazuje mu wzrok wiary.

 

TWEETY ŚW. PAWŁA


Pawłowa rada dla kobiet, wróć, chrześcijan: Dlatego też staramy się Jemu podobać, czy to gdy z Nim jesteśmy, czy gdy z daleka od Niego

Św. Paweł prawie jak Platon (prawie robi różnicę): Mamy jednak nadzieję i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana

Paweł o tym, że czeka nas sprawa w sądzie: Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.

EWANGELIA

Zasiewać Królestwo Mk 4,26-34

EWANGELISTA: Marek • CZAS POWSTANIA:  ok. 60-70 r.

KATEGORIA: wydarzenie • CZAS AKCJI: ok. 30-33 • MIEJSCE AKCJI: Galilea • BOHATEROWIE: Jezus, uczniowie • WERSJE: Mt 13,31-32, Łk 13,18-19 (przypowieść o ziarnku gorczycy)


KIM JEST JEZUS • Kontynuujemy lekturę Ewangelii według św. Marka. Przypomnijmy, ta ewangelia powstała jako pierwsza. Korzystali z niej także Łukasz i Jan, gdy pisali swoją Ewangelię. Według Hieronima Marek napisał swoją Ewangelię na prośbę braci w Rzymie • W pierwszej części Marek odpowiada na pytanie: kim jest Jezus. To dlatego Jezus objawia się przez cuda jako Mesjasz. Punktem centralnym Ewangelii jest wyznanie Piotra pod Cezareą Filipową (patrz Mk 8,27-30).

KRÓLESTWO W PRZYPOWIEŚCIACH • U św. Marka praktycznie wszystkie przypowieści znajdują się w czwartym rozdziale. W tej wersji Ewangelii znajdziemy pięć przypowieści: o ziarnie, o lampie, o mierze, zasiewie i ziarnku gorczycy. Celem nauczania w przypowieściach jest objawienie tajemnic Królestwa Bożego. 

OD ZIARNA • Usłyszymy dwie z pięciu markowych przypowieści przypowieści:  • o zasiewie iznaną nam doskonale przypowieść o ziarnku gorczycy. Pierwszą z nich przytacza tylko Marek. Przypowieść o ziarnku gorczycy podają ponadto Mateusz i Łukasz

 

LINKI


Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak (Mk 4,27

• Jk 5,7-8: Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi…

Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu (Mk 4,32)

• Dn 4,9: Drzewo wzrastało potężnie, wysokością swą sięgało nieba, widać je było aż po krańce ziemi… Pod nim szukały cienia dzikie zwierzęta, na jego gałęziach mieszkały ptaki podniebne… (Sen Nabuchodonozora)

 

TRANSLATOR


Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jakW oryginale ciekawiej: I będzie spał, i się budził, nocą i dniem, a ten siew będzie kiełkował i będzie wydłużał się…

 

1/5
Przypowieść o ziarnku gorczycy, Jan Luyken, ok. kon. XVII, lic. FAL
2/5
3/5
Jérusalem Jérusalem, James Tissot, m. 1886 a 1894, Muzeum w Brooklynie, USA
4/5
Siewca, Jean François Millet, 1850, Museum of Fine Arts, Boston
5/5
Siewca, Leon Wyczółkowski, 1896, Muzeum Śląskie, Katowice
poprzednie
następne
ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >