video-jav.net

Prawdziwy “boom” kultu świętej Rity!

Coraz więcej Polaków czci patronkę od spraw trudnych i beznadziejnych

Polub nas na Facebooku!

Choć żyła na przełomie XIV i XV w., a św. Tadeusz Juda “zagospodarował” w Polsce modlitwy w sprawach beznadziejnych, od kilkunastu lat niezwykle dynamicznie rozwija się kult św. Rity. W krakowskim kościele ojców augustianów pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, 22. dnia każdego miesiąca na Msze św. przychodzą tłumy wiernych. Natomiast 22 maja – w dniu wspomnienia liturgicznego świętej, uznawanej za znakomitą orędowniczkę od spraw trudnych i beznadziejnych, gdy podczas Mszy św. w kościele święci się róże – przychodzi kilka tysięcy uczestników.

– Święta Rita trafia w dobry czas, gdyż uczy walki i wytrwałości, uznaje się ją za bardzo skuteczną orędowniczkę – mówi Małgorzata Bilska, autorka książki poświęconej rozwojowi kultu mistyczki z Cascii. Jej zdaniem św. Rita przemawia do dzisiejszych ludzi, gdyż w jej życiu przenikało się wiele powołań – była żoną i matką, zanurzoną w codzienności, a także zakonnicą, pozostającą wciąż blisko ludzkich problemów.

Autorka, która jest socjologiem analizującym oddolne inicjatywy społeczne zwraca uwagę, że kult włoskiej mistyczki rozwija się spontanicznie, dzięki informacjom, otrzymywanym pozornie z przypadku. Choć z pewnością pomaga w tym mocny ośrodek augustiański w Krakowie – kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, w której znajduje się rzeźba św. Rity, klasztor augustianek oraz ośrodek informacyjny, dzięki któremu wierni dowiadują się o życiu i duchowości augustiańskiej zakonnicy.

Kilka lat temu wydawnictwo Rafael wydało książkę, poświęconą patronce spraw beznadziejnych z załączoną płytą DVD z włoskim filmem o jej życiu. Publikacja rozeszła się w bardzo wysokim nakładzie. Coraz więcej Polaków pielgrzymuje też do sanktuarium świętej w Cascii.

Małgorzata Bilska przypomina, że mimo tych faktów trudno wyjaśnić fenomen nagle ożywionego kultu. Włoska mistyczka nie była całkiem nieznana wcześniej w Polsce, ale nie da się do końca wyjaśnić, dlaczego od kilkunastu lat obserwuje się prawdziwy boom zainteresowania jej osobą.

Książka zawiera życiorys świętej, która połowę życia przeżyła jako osoba świecka. Urodzona w 1381 r. w Roccaporena Rita (Margherita) Lotti, wyszła za Paolo Manciniego mając 14 lat. Urodziła mu dwóch synów, była sumienną żoną i matką. Niełatwe małżeństwo skończyło się tragicznie – gdy Rita miała 32 lata Paolo zginął w walkach między Gibelinami i Gwelfami. W tej sytuacji synów obowiązywała vendetta – musieli pomścić śmierć ojca. Zaniepokojona planami zemsty, kiełkującej w chłopcach, młoda wdowa prosiła Boga by lepiej zmarli niż narazili dusze na wieczne potępienie. Chłopcy rzeczywiście zmarli nagle, rok po śmierci ojca, a Rita pozostała zupełnie sama. Powróciło dawne pragnienie by wstąpić do Zakonu Augustianek, które miały swój klasztor w Cascii. Musiała o to długo prosić, w końcu została przyjęta. Tu wiodła surowe życie pokutnicy.

Klasztorne mury nie odgrodziły jej od świata, ale Rita stała się powszechnie znana po otrzymaniu w 1442 r. stygmatu ciernia na czole – to jedyny taki przypadek znany w świecie chrześcijańskim. Zmarła w opinii świętości 22 maja 1457 roku.

Opisując jej życie autorka prostuje kilka faktów – św. Rita nie była ofiarą przemocy ze strony męża. Nie była uległa, energicznie kształtowała jego charakter, z czasem to zaowocowało. Gdy była przekonana o słuszności, cierpliwie walczyła o realizację swoich zamierzeń.

Bilska zwraca uwagę, jak bardzo los augustiańskiej zakonnicy działał na wyobraźnię wiernych. Powstało wiele pięknych legend, które trzeba jednak oddzielić od rzeczywistych wydarzeń. Pewne jest natomiast, że wzorem swych rodziców Rita cierpliwie mediowała między zwaśnionymi rodami, wprowadzała pokój i wzajemny szacunek. Piękny jest też przekaz o różach, które na polecenie świętej znalazła jedna z jej kuzynek w przyklasztornym ogrodzie w środku mroźnej zimy – stąd tradycja święcenia róż, które są też atrybutem świętej w ikonografii.

Małgorzata Bilska wylicza też miejscowości, w których rozwija się kult włoskiej mistyczki – przede wszystkim są to parafie w Polsce południowej, ale jedna z nich znajduje się na Pomorzu.

Odrębną częścią są świadectwa o cudach, dokonanych za wstawiennictwem świętej (są to przeważnie uzdrowienia) oraz ludzi, którzy mają szczególny kult dla augustianki z Cascii. Obecny prowincjał Zakonu o. Wiesław Dawidowski OSA ma nadzieję, że św. Rita wyprosi odnowę polskiej prowincji wspólnoty i chociaż… pięć powołań rocznie.

Student UJ Michał Gołębiowski wyjaśnia: “Święta Rita nie daje odpowiedzi: «jest tak i tak», nie pakuje do głowy intelektualnych informacji. Jej porady i wyjaśnienia czuje się w sercu. Są wyraźne, choć nie są gotową receptą”.

Wojciech Nowak, reżyser serialu TVP “Siostry”, której bohaterki należą do fikcyjnego Zgromadzenia św. Rity wyjaśnia, że w naturalny sposób wybrał tę właśnie świętą, gdyż była ona zawsze blisko zwykłych ludzkich spraw, a o takich opowiada serial.

Przejmujące jest świadectwo znanej piosenkarki Eleni Tzoka, która przebaczyła zabójcy swej jedynej córki Afrodyty. Za ten gest otrzymała międzynarodową Nagrodę św. Rity za 1999. Jest ona przyznawana kobietom, które przebaczyły doznanych krzywd i cierpień. “Nagrodę dedykowałam wszystkim kobietom, które potrafiły przebaczyć. Przebaczenie nie jest łatwe, wiele osób ma z tym problemy. Ale daje wolność” – pisze Eleni. Laureatką nagrody jest także Marianna Popiełuszko, która przebaczyła mordercom swego syna – ks. Jerzego.

“Święta nie rozwiąże wszystkich trudnych i beznadziejnych spraw. Warto zobaczyć w niej nie tylko skuteczną patronkę, która pomaga w kłopotach, ale mistrzynię na drodze walki i miłości. Święta Rita całym swoim życiem uczy, jak piąć się do Boga…” – pisze Bilska na zakończenie swojej książki.


aw / Kraków

Św. Bernardyn ze Sieny – najlepszy patron dobrej spowiedzi

Ta postać jest dzisiaj średnio popularna. Ale gdyby go przyrównać do współczesnych kaznodziejów, pobiłby nawet charyzmatycznego ojca Bashoborę

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Na kazania św. Bernarda ze Sieny przychodziło ponad 10 tysięcy ludzi! Spowiednicy, którzy posługiwali podczas spotkań z nim, mdleli w konfesjonałach z przemęczenia. Sam też był świetnym spowiednikiem.

Nie sięgał ani po ostre słowa ani zbyt wyszukane porównania. Mówił prosto, odwołując się do Pisma Świętego i Ojców Kościoła. To wystarczyło, by trafiać w serca ludzi.

Początkowo wydawało się, że jako kaznodzieja będzie miał marne szanse na popularność, choć przełożeni doceniali jego talent. Bernard od dziecka męczył się z wadą wymowy i nie umiał głośno przemawiać. W małych średniowiecznych kościółkach może to nie był tak wielki kłopot, choć można sobie wyobrazić poirytowanie wiernych siedzących z tyłu, tym większe, im większą mieli świadomość, że ten ksiądz dobrze mówi. Przełom nastąpił niespodziewanie, św. Bernard zawierzając swoją wadę Matce Bożej, został uzdrowiony. Jego głos stał się silny, a wada zniknęła.

Św. Bernardyn ze Sieny – najlepszy patron dobrej spowiedzi

Małe toskańskie kościoły nie mogły z czasem pomieścić tłumów. Na msze święte i kazania Bernarda przybywali ludzie nie tylko z okolicznych miejscowości. Zakonnik musiał zacząć głosić Słowo Boże na placach. Przemierzał ówczesne Włochy. I licznie nawracał ludzi. Otrzymał też od Pana Boga charyzmat uzdrawiania, co przyciągnęło już nie tylko tych, którzy chcieli zmienić swoje życie, ale też chorych.

W swoim wędrownym kaznodziejskim życiu Bernard ze Sieny miał jeszcze jedną metodę docierania do ludzi. Stale nosił przy sobie małą tabliczkę z wypisanym na niej Imieniem Jezus. Podczas kazań kilkakrotnie podnosił ją do góry, a tłum klękał i pobożnie się modlił.

Bernard w tym cudownym i mocnym życiorysie został też posądzony o herezję. Ale grono jego przeciwników przegrało. W obronie zakonnika stanęło bowiem dwóch kolejnych papieży. Przychylność Kościoła wobec jego osoby była ogromna. W sześć lat po śmierci, w dniu Zesłania Ducha Świętego, dokładnie 24 maja 1450 roku, papież Mikołaj V, ogłosił go świętym. Na kanonizację przybył tłum ludzi, którzy nawrócili się pod jego wpływem.

Warto jeszcze wiedzieć, że św. Bernard urodził się w małej miejscowości Massa Marittimia, niedaleko Sieny, w święto Narodzenia Matki Bożej 8 września 1380 roku, i dokładnie w pięć miesięcy po śmierci słynnej mistyczki, która upominała nawet papieża, św. Katarzyny ze Sieny – Doktor Kościoła i patronki Europy.

Św. Bernardyn ze Sieny – najlepszy patron dobrej spowiedzi

Pietro di Sano, przemówienie św. Bernarda, 1445 r.

Święty Bernard ze Sieny, za liczne dzieła teologiczne i stworzenie ostrej reguły zakonnej, zgodnie z którą żyją dzisiaj oo. Bernerdyni, również został ogłoszony Doktorem Kościoła. Poza tym, jest znakomitym patronem spowiedzi. Warto modlić się do niego o dobrego spowiednika. Choć ma też przypisaną zaskakującą specjalizację – jest patronem od czkawki! A to już zawdzięcza nie faktom historycznym lecz legendzie, która podaje, że urodził się jako schorowane dziecko z notoryczną czkawką.

I jeszcze jedna informacja na koniec. Po jego śmierci zakon Bernardynów, był jedną z najlepszych kaznodziejskich wspólnot. W Polsce pojawili się za sprawą św. Jana Kapistrana i zapełniali miejskie place tłumami, głosząc Ewangelię. W historii polskiego zakonu pojawili się tacy święci jak Szymon z Lipnicy czy Jan z Dukli.

Modlitwa św. Bernarda ze Sieny do św. Józefa

Pamiętaj o nas, błogosławiony Józefie i wstawiaj się za nami u Twego domniemanego Syna oraz spraw, aby nam była łaskawa Błogosławiona Dziewica, Oblubienica Twoja, a Matka Tego, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje po wszystkie wieki wieków. Amen.

Popularne cytaty:

Imię Jezus jest chwałą kaznodziejów. Ono sprawia, iż chwalebnym się staje słuchanie, jak i głoszenie Bożego słowa.

Lepsi są źli kapłani niż brak kapłanów. Gdyby wszystkich złych przegonić, pozostałoby niewielu. Bierz od nich dobro, mianowicie sakramenty i godność, pozostaw im ich zło. Pan Bóg już wszystko inne załatwi!

Pan Bóg dał nam dwoje uszu i jeden język, bo powinniśmy więcej słuchać niż mówić.

Z kazania św. Bernardyna ze Sieny

(Kazanie 49, 2: O chwalebnym Imieniu Jezusa Chrystusa; Opera omnia, 4, s. 505-506)

Imię Jezus jest chwałą kaznodziejów

Imię Jezus jest chwałą kaznodziejów. Ono sprawia, iż chwalebnym się staje zarówno słuchanie, jak i głoszenie Bożego słowa. Skąd bowiem, jeśli nie dzięki głoszeniu Jezusa rozprzestrzenia się po całym świecie tak szybkie i jasne światło wiary? Czyż blaskiem i wonnością tego Imienia i nas samych nie pociągnął Bóg do swego przedziwnego światła? Słusznie przeto może Apostoł powiedzieć do tych, którzy w tym świetle zobaczyli swoje światło: „Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości”.

Trzeba nam zatem głosić to Imię, aby świeciło, a nie pozostawało w ukryciu. Nie może być jednak głoszone zbrukanym sercem i nieczystymi wargami. W wybranym naczyniu przechowywać je należy i stamtąd wydobywać.

Dlatego mówi Pan o Apostole: „Jest on dla Mnie naczyniem wybranym, aby ponieść moje imię do narodów, przed królów i synów Izraela”. „Naczynie wybrane” – powiada – w którym znajduje się wyborny napój do sprzedania, aby mieniąc się i jaśniejąc w drogocennych naczyniach, tym bardziej zachęcał do picia: „Aby ponieść – dodaje – moje Imię”.

Judyta Syrek

Judyta Syrek

Manager ds PR i z-ca redaktora naczelnego portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Współprowadzi program w TVP1 z o. Leonem Knabitem OSB "Sekrety mnichów. Ojca Leona przepis na udane życie".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >