video-jav.net

Młodzi z aureolą

Czy mając dwanaście, piętnaście czy osiemnaście lat można pójść za Jezusem na całość, na śmierć i życie? Nastolatkowie z aureolami przekonują nas, że wiek nie ma znaczenia – liczy się miłość!

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Urodzona się w szacownej, rzymskiej rodzinie śliczna 12-letnia Agnieszka miała wielu kandydatów do małżeństwa. I wybrała – ale jej Oblubieniec nie był dostrzegalny ludzkim okiem. Swoją decyzją wzbudziła furię w jednym z niedoszłych narzeczonych. I nic dziwnego – przegrać z którymś z rywali to w końcu żaden wstyd, ale z niewidzialnym Jezusem? Zawiedziony młodzieniec postanowił się zemścić. Agnieszkę oskarżono o bycie chrześcijanką, co u progu IV wieku było prawie równoznaczne z wyrokiem śmierci. Sędzia namawiał ją, prosił, groził, w końcu rozniecił ogień i przyniósł narzędzia tortur – nic z tego. Agnieszka patrzyła spokojnie i nie zmieniała swojego zdania. Aby ją upokorzyć, odesłano ją do domu publicznego, gdzie – jak głosi legenda – wzbudziła taki szacunek, że żaden z bywalców nie odważył się do niej zbliżyć. A gdy w końcu znalazł się jeden śmiałek, upadł porażony ślepotą. Agnieszka wróciła przed oblicze sędziego, który skazał ją na ścięcie. Św. Ambroży pisał później, że „udała się na miejsce kaźni szczęśliwsza niż inne, które szły na swój ślub”. Swojego Oblubieńca ukochała bardziej, niż życie.

 

Czesiek, Franek, dwóch Edków i Jarogniew, zwany Jaroszem. Poznali się w salezjańskim oratorium w Poznaniu – tam razem bawili się, uczyli i modlili. I stamtąd poszli razem, najpierw na dwuletnią tułaczkę po gestapowskich więzieniach, aż w końcu na śmierć. Najmłodszy miał 19 lat, najstarszy 23. O takich, jak oni, mówi się dziś: Kolumbowie. Zamiast umawiać się na pierwsze randki i martwić się, jak powiedzieć rodzicom o dwójce z polskiego, musieli uczyć się ukrywania przed niemieckimi łapankami i stawiania oporu okupantom, działając w konspiracji. Przez rok służyli w szeregach Narodowej Organizacji Bojowej, ale we wrześniu 1940 roku zostali zadenuncjowani i oskarżeni o zdradę stanu. Więzieni i torturowani, nie stracili młodzieńczej pogody ducha. Franek Kaźmierski w jednym z grypsów do Edka pisał: „Ja się mego humoru jeszcze nie pozbyłem, jeszcze figle płatam”. Ale to, co najważniejsze, działo się w ich sercach. Dojrzewali, zbliżając się coraz bardziej do Tego, który już na wolności pociągnął ich do Siebie. Edek Klinik w liście do siostry pisał: „Dzisiaj, mając już za sobą duży okres szkoły życiowej, patrzę inaczej na świat, gdyż więzienie bardzo zmienia człowieka. Dla niejednych staje się szkodliwym, dla innych zbawiennym. Ja i moi koledzy możemy powiedzieć, że dla nas jest i będzie tym drugim”. Cierpienie ofiarowali za swoich prześladowców, a wyrok skazujący na śmierć przyjęli ze spokojem. Z listów, pisanych na kilka chwil przed śmiercią, przebija pełna zgoda na Bożą wolę i radość z bliskiego spotkania z Panem. Zaopatrzeni sakramentami, zostali zgilotynowani 24 sierpnia 1942 roku.

 

Jaki ojciec, taki syn. Od kiedy Augustyn Yu Chin-gil usłyszał o Chrystusie, robił wszystko, aby Kościół katolicki dotarł do Korei. Dzięki jego staraniom na „Ziemię porannej ciszy” trafili pierwsi misjonarze. Swojego syna, Piotra Yu Tae-ch’ŏl, wychowywał pomimo sprzeciwów swojej żony zgodnie z wartościami, które wyznawał. Piotr był we wszystkim posłuszny matce, ale w sprawach wiary zaufał swojemu ojcu. Tak bardzo, że kiedy w lipcu 1839 roku Augustyn został aresztowany na fali prześladowania koreańskich chrześcijan, 13 – letni Piotr sam oddał się w ręce władz. W więzieniu nikt nie zważał na jego młody wiek – biciem i torturami usiłowano go zmusić do wyrzeczenia się wiary. Chłopiec nie ugiął się i do końca zachował pogodę ducha i odwagę, która zawstydzała dorosłych. Został uduszony w więzieniu 31 października 1839 roku.

 

Wyrwać się do szkoły w dużym mieście – który nastolatek nie marzy o takiej możliwości? Do domu daleko, do rozrywek blisko. Ale 14-letni Staszek Kostka nie interesował się tańcami i spotkaniami towarzyskimi. Ten pochodzący z Rostkowa młody szlachcic miał jeden cel – zostać księdzem. Wiedeńskie kolegium jezuitów wydawało się spełnieniem jego marzeń! Ale rzeczywistość okazała się trudniejsza. Jezuici nie przyjmowali nikogo bez zgody rodziców, a na nią Staszek, przygotowywany do przejęcia rodzinnego majątku, nie mógł liczyć. Głos powołania okazał się jednak silniejszy od woli najbliższych. Aby spełnić swoje pragnienie, Staszek wyruszył najpierw do Augsburga, potem do Dylingi, aby w końcu – po pieszej przeprawie przez Alpy – dotrzeć do Rzymu. Poruszeni jego determinacją jezuici przyjęli go do nowicjatu. Swoją pokorą, dojrzałością i rozmodleniem ujął swoich zakonnych braci. Sielanka nie trwała długo – po dziecięciu miesiącach w nowicjacie ciężko zachorował. Zmarł 15 sierpnia 1568 roku. Wyniesiono go na ołtarze jako pierwszego członka Towarzystwa Jezusowego – wyprzedził nawet samego Ignacego!

 

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Arcybiskup Feliński – święty metropolita Warszawy

Przyjaźnił się z Juliuszem Słowackim i był jedynym Polakiem obecnym przy jego śmierci. Zasłynął jako arcybiskup Warszawy, który wstawił się u cara za represjonowanymi Powstańcami Styczniowymi. 17 września wspominamy Zygmunta Szczęsnego Felińskiego.

Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Na świat przyszedł 1 listopada 1822 r. w Wojutynie – miejscowości w powiecie wołyńskim na terenie dzisiejszej Ukrainy, w majątku Felińskich. Wcześnie osierocony przez ojca był od dzieciństwa pod wielkim wpływem matki Ewy z Wendorfów Felińskiej, kobiety głęboko religijnej i zaangażowanej na rzecz sprawy polskiej.

To jej zaangażowanie sprawiło zresztą, że gdy Zygmunt miał zaledwie 16 lat została pojmana przez władze carskie i zesłana na Syberię za udział w tzw. spisku Konarskiego.
Opieką nad pozostawionymi przez nią dziećmi zajęli się przyjaciele rodziny. Zygmunty trafił do zamożnego Zenona Beliny-Brzozowskiego, który zadbał o finansowanie jego dalszej edukacji. Najpierw wysłał go na studia matematyczne w Moskwie, a następnie na humanistyczne do Paryża. Tam młody Feliński zetknął się z polską emigracją, w tym z poetą Juliuszem Słowackim.

Bardzo się zaprzyjaźnili. “Był dla mnie więcej niż przyjacielem” – wspominał potem Słowackiego przyszły kapłan i biskup. Feliński był również jedynym Polakiem obecnym przy śmierci polskiego wieszcza.
Gdy wiosną 1848 r wybuchło powstanie poznańskie Zygmunt Feliński zapragnął wziąć w nim udział i wyjechał do Polski. Nim upadło zdążył jednak wziąć udział jedynie w jednej bitwie. To właśnie w trakcie tego zaangażowania doszedł do wniosku, że Ojczyźnie swojej najbardziej pomoże jako duchowny, pracując nad odrodzeniem wewnętrznym narodu. Jesienią 1851 r. wstępuje więc do seminarium duchownego w Żytomierzu, a z końcem 1852 r. kontynuuje naukę w Akademii Duchownej w Petersburgu. Kierujący Akademią abp Ignacy Hołowiński widział w kleryku Zygmuncie kandydata do zgromadzenia, które zamierzał założyć, więc przyspiesza o rok święcenia kapłańskie Felińskiego. Kapłanem Zygmunt zostaje zaledwie po 4 latach przygotowania, 8 września 1855 r. Wkrótce potem zostaje wikariuszem w parafii św. Katarzyny w Petersburgu, a po dwóch latach wraca do Akademii Duchownej w tym mieście już jako profesor i ojciec duchowny.

W tym mieście również styka się z ludzką biedą. Jego przyjaciel, ks. Konstanty Łubieński prowadzi zakład pomocy Rodzina Maryi, opiekujący się m.in. osieroconymi dziećmi. Z uwagi na częste wyjazdy ks. Konstantego jego obowiązki coraz częściej przejmuje ks. Feliński. Wkrótce na stałe zostaje mu powierzone kierownictwo przytułkiem, a jego praca i zaangażowanie czynią go rozpoznawalnym wśród duchowieństwa, urzędników i arystokracji.
Gdy po śmierci arcybiskupa Warszawy Antoniego Fijałkowskiego w 1861 r. na stanowisku metropolity warszawskiego pozostaje wakat, kandydatem na to stanowisko zostaje wysunięty właśnie ks. Szczęsny Feliński. Popierali go zarówno urzędnicy carscy – bo nie pochodził z kleru warszawskiego, jak i urzędnicy Watykanu, bo miał opinię dobrego księdza. Papież Pius IX wydaje więc w styczniu 1862 r. bullę w której nowym arcybiskupem Warszawy zostaje Zygmunt Szczęsny Feliński. Święcenia przyjmuje 25 stycznia w Rzymie. Z powodu śnieżyc w całej Polsce do swojej nowej stolicy zmierza okrężną drogą, dzięki czemu udaje mu się nawiedzić Jasną Górę i powierzyć opiece Matki Bożej swoją nową kapłańską drogę. Bardzo szybko przełamał niechęć wobec swojej osoby panującą wśród niektórych duchownych Warszawy. Obawiano się, że jest “człowiekiem cara”, on tymczasem nie angażował się bezpośrednio w sprawy polityczne, lecz dał się poznać jako szczerze zainteresowany sprawami Kościoła w warszawskiej metropolii. Otwierał zamknięte wcześniej kościoły, odwiedzał przytułki i szpitale, wstawiał się za więźniami.

Gdy wybuchło Powstanie Styczniowe, nie popierał tych dążeń, gdyż uważał, że do celu Niepodległej nie wiedzie zbrojna droga. Jednak, gdy po upadku Powstania Polaków zaczęły dotykać surowe represje carskie, osobiście napisał list protestacyjny do cara, nie tylko wzywając go do uznania niepodległości Polski, ale i prosząc o zaniechanie zemsty. Gdy list został upubliczniony przez francuskie pismo “Journal”, arcybiskup zostaje pojmany przez władze carskie i internowany do Jarosławia nad Wołgą. W archidiecezji po zesłaniu arcybiskupa wprowadzono żałobę kościelną: zamilkły organy, dzwony i śpiewy. Stolica Apostolska długo zabiegała u władz rosyjskich o uwolnienie arcybiskupa. Łącznie jego niewola trwała 20 lat. Rząd nie zgodził się jednak na jego powrót do Warszawy, domagając się nawet odebrania mu tytułu arcybiskupa. Po kilku ustępstwach ze strony Watykanu abp Feliński zostaje jednak uwolniony, do Warszawy już jednak nigdy nie wraca. W Rzymie witany jest jak bohater narodowy.
Po powrocie do kraju, już cierpiąc zostaje kapelanem kaplicy przy dworku hrabiny Heleny Koziebrodzkiej w Dźwiniaczce, gdzie staje się duszpasterzem ludności wiejskiej. Często i długo dyżuruje w konfesjonale, głosi kazania, pisze, buduje kościół. Niedługo przed śmiercią zakłada naukowo-wychowawczy zakład dla niezamożnych dziewcząt w Łomnie.

Abp Feliński umiera 17 września 1895 r. w pałacu biskupa Jana Puzyny w Krakowie. Pochowano go najpierw na cmentarzu Rakowickim, potem na miejscowym cmentarzu w Dźwiniaczce, wreszcie tymczasowo w kościele św. Krzyża w Warszawie. 14 kwietnia 1921 r. trumnę z jego szczątkami przeniesiono do podziemi archikatedry warszawskiej. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1965 r. a na ołtarze wyniósł go Jan Paweł II w roku 2002. Decyzję o kanonizacji arcybiskupa wydał Benedykt XVI, a świętym ogłosił go 11 października 2009 w Watykanie.

Ania Drus

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >