video-jav.net

Krok po kroku do… wolności

Przejdź kolejne kroki z Krzysztofem Pałysem OP i poznaj najważniejsze zasady wolności.

Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Krok dwudziesty drugi
Post to wolność płynącą z rezygnacji.
poprzednie
następne
Krok dwudziesty pierwszy
Szalony konsumpcjonizm ogranicza naszą wolność, a często narusza godność. „Nie chcę być niewolnikiem pewnych rzeczy. Mam swój wewnętrzny świat, który daje mi jakąś niezależność” – mówiła nieżyjąca już aktorka Krystyna Feldman, znana z życiowego ascetyzmu. Nie wystarczy mieć. Sztuką jest umiejętne korzystanie z już nabytych dóbr. Ważne jest to, w jaki sposób używamy tego, co mamy. Czy potrafimy się cieszyć, czy narzekamy?
poprzednie
następne
Krok dwudziesty
Niekiedy można odnieść wrażenie, że dzisiaj ludzie uważają, że psychologia, terapia jest rozwiązaniem wszystkich kłopotów i problemów. Owszem, bywa, że jest potrzebna, ale nie może uszczęśliwić człowieka. Nawet Freud pisał do Sandora Ferenczi o bezradności psychoanalizy. Był świadom granic psychoterapii. Szczęście nie polega na wolności od wszelkiego cierpienia, to raczej trud odkrywania tego jak być szczęśliwym w cierpieniu, albo mimo cierpienia. To trudne dla ludzi, którzy myślą, że duchowość ogranicza się do wydobycia z własnego ciała i własnej historii.
poprzednie
następne
Krok dziewiętnasty
Człowieku, nie katuj siebie! Za co próbujesz się katować? Że miałeś trudną historię życiową? Że miałeś taką a nie inną sytuację rodzinną? Za to, że byłeś źle traktowany w szkole? Wszystko, nawet momenty najbardziej bolesne czy wstydliwe historie, mogą służyć dobru człowieka. Tam, gdzie grzech jeszcze obficiej rozlała się łaska – twierdzi św. Paweł. Można więc śmiało za nim dodać, że tam, gdzie była ludzka krzywda, jeszcze obficiej rozlała się łaska.
poprzednie
następne
Krok osiemnasty
Prymitywna psychologia nieraz maluje takie ideały: dziecko wychowywane w domu, gdzie mama i tata bardzo się kochają, może być świadkiem tej miłości i z pewnością będzie dojrzałe. To jest zbyt naiwne. Z takich rodzin wychodzą straszliwi egoiści, narcyzy. Człowiekowi, który nigdy nie miał żadnych przeszkód, nigdy nie cierpiał, będzie o wiele trudniej osiągnąć dojrzałość, niż temu, który miał trudności.
poprzednie
następne
Krok siedemnasty
W dążeniu do dojrzałości powinno przestać się myśleć o deficytach, a zacząć myśleć o zasobach. Taka postawa wdzięczności daje człowiekowi wolność i umiejętność dostrzegania dobra, nawet w najtrudniejszych momentach.
poprzednie
następne
Krok szesnasty
Bóg jest jak dobry trener dodaje kolejnych wyzwań, abyśmy byli silniejsi.
poprzednie
następne
Krok piętnasty
Szkoda tracić czas na zatrzymywanie się nad swoimi wadami. Jeśli pójdą w ruch nasze talenty, to wady same zaczną obumierać.
poprzednie
następne
Krok czternasty
Zebranie zbyt dużej ilości doświadczeń, mądrych tekstów, dobrych rad może zabić. Dostęp do materiału jest bardzo łatwy, nie sposób jednak, zdążyć go przepracować, ani z punktu widzenia światopoglądowego, ani osobowości. Powstaje w końcu wielki plac budowy z ogromną ilością materiału, ale człowiek mieszka w kurnej chacie. Materiał bowiem nie został przez niego wykorzystany. Jeśli zaczynam budować źle, to muszę rozebrać budowlę, do tego punktu, do którego budowałem według pionu. Nie wolno mi budować dalej, bo wszystko się zwali. A jeśli się już wali, to należy na to pozwolić. Czasami wali się kilkanaście lat życia i muszę zacząć od nowa. To także droga nawrócenia.
poprzednie
następne
Krok trzynasty
Można budować na błędnych założeniach: to budowanie na własnych siłach, talentach, na tym, że „ja potrafię”. Ale gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Jego łaska? Ten błąd w myśleniu popełniają ludzie o wielu talentach (dominuje w nich zbytnia pewność siebie) i Ci, którzy mają tylko jeden talent (nie chce im się ryzykować). Jedna postawa to kompleks wyższości, druga – niższości.
poprzednie
następne
Krok dwunasty
Jeśli nie buduję swojej osobowości i swojego życia na skale, tylko na piachu, zabijam w sobie Bożego ducha. Nie dbam o fundament. Jeśli autorytetem jestem sam dla siebie, to jest to błoto. Jeśli tym autorytetem są ludzie, to inny rodzaj błota. Jest tylko jeden autorytet, który nie zawodzi. Gdy człowiek zacznie budować na Bogu, to wtedy budowla, nawet jeśli przejdzie przez próbę kryzysu, zostanie ocalona.
poprzednie
następne
Krok jedenasty
Pewien emerytowany wojskowy opowiadał, że pilot myśliwca zawsze, nawet jeśli jego samolot już dymi, walczy do końca. Zawsze liczy, że uda mu się jakiś niekonwencjonalny manewr. Albo, że przeciwnikowi odpadnie skrzydło. Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony – mówi Jezus. Nie dodaje w jakim stanie…
poprzednie
następne
Krok dziesiąty
Jeśli coś jest wolą Bożą, to jest dla nas najlepsze. Ile nerwów byśmy zaoszczędzili robiąc to, co do nas należy i nie zamartwiając się? Bóg zatroszczy się o nas. Zawierz i pozostań spokojny.
poprzednie
następne
Krok dziewiąty
Można zabić w sobie całą radość życia nieustannym zamartwianiem się, tym co było, na co nie mam się już wpływu. Jeśli nie jesteś w stanie zmienić przeszłości, a wciąż się tym zamartwiasz, to marnujesz teraźniejszość na wyrzuty sumienia.
poprzednie
następne
Krok ósmy
Są różne rodzaje życiowych dróg. Niektóre dają wewnętrzną pewność, w jakim kierunku iść. Na innych człowiek czuje się, jakby dryfował na krze, ta nagle pęka i musi zdecydować, na którą połówkę wskoczyć. Są chwile, w których potrzeba deklaracji i decyzji, bez odwracania się za siebie. Taką drogę pokazuje Psalmista: Zawierzyć i pozwolić, aby odtąd On już działał
poprzednie
następne
Krok siódmy
Wolność w Bogu to przekonanie, że wszystko co nas spotkało, jest wpisane w naszą drogę: dobro i zło. Bóg nie jest autorem zła, ale zło dopuszcza i zawsze potrafi je wykorzystać do większego dobra.
poprzednie
następne
Krok szósty
To co zabija w człowieku spontaniczność i wolność, to nadmierne pragnienie sukcesu i brak umiejętności przegrywania. Jeśli ktoś nie potrafi przegrywać konflikt jest nieunikniony.
poprzednie
następne
Krok piąty
Ewagriusz z Pontu pisał o takim okresie w życiu duchowym człowieka, który określił „letniością”. Tego typu stan duszy popycha człowieka do byle jakich czynów i obowiązków. Wiąże się on z przeciętnością, nie ma zgody na grzech ciężki, ale też nie ma gorliwości. To tak, jakby uczyć się w szkole tylko po to, by nie dostać oceny niedostatecznej. W chrześcijaństwie nie chodzi o to, by wciąż myśleć o tym, jak żyć, żeby nie zgrzeszyć, ale co zrobić, by w życiu było więcej miłości.
poprzednie
następne
Krok czwarty
Jeden z niemieckich filozofów, Martin Heidegger, twierdził, że gdy umieramy, świat ginie razem z nami. Przed śmiercią jednak dodał: „Tylko Bóg może nas uratować”.
poprzednie
następne
Krok trzeci
Benedykt XVI na spotkaniu z młodzieżą w Niemczech powiedział zdanie, które przeszło niemal niezauważone: Bóg nie pamięta o naszych upadkach, ale o tym ile razy powstajemy.
poprzednie
następne
Krok drugi
Mówienie o tym, że środowisko wiele znaczy, to teza socjologów, a nie Pana Boga. Zupełnie beznadziejne środowisko potrafi wydać świętego, ale też święte środowisko potrafi wydać drania. Judasz miał środowisko fenomenalne, najlepsze z możliwych: Matka Boża, Apostołowie, sam Jezus – jednak nie było go stać na próbę ratowania siebie. Może nie pomyślał, że Chrystus mu przebaczył. Są ludzie, którzy wolą skończyć ze sobą, niż nad sobą zapłakać.
poprzednie
następne
Krok pierwszy
Pod wpływem konfliktów w środowisku najprościej się wycofać. Proboszcz na parafii, nie jest taki jak bym chciał, przełożony w klasztorze, współpracownicy, szefowie, podwładni... Jestem niezaakceptowany więc odchodzę. Zastanawiam się jednak, w którym miejscu Ewangelii jest napisane, że przełożony musi spełniać moje oczekiwania? Jezus nie miał „wybitnych” przełożonych: Herod, Piłat, Kajfasz, Ananiasz… Jeśli chcesz znaleźć wolność w Bogu, najpierw naucz się żyć z takimi ludźmi, jakich daje ci Bóg.
poprzednie
następne
Krzysztof Pałys OP

Krzysztof Pałys OP

Dominikanin, pasjonat odnajdywania Pana Boga w ludziach, duszpasterz powołań dominikańskich. Nudny, tuzinkowy, powtarzalny. Nie potrafi grać na gitarze, śpiewać, ani być w centrum uwagi. Nie jest szalony, oryginalny, odjazdowy, błyskotliwy czy odjechany. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Odkamieniacz do duszy

Post był dla mnie przez lata zjawiskiem z gatunku czysto teoretycznych. Piękna, stara tradycja nie przepuszczana do dalszych rozważań przez dwa pytania.

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Bywa coś takiego w naszej katolickiej formacji, co każe nam podejrzewać, że Bóg woli widzieć jak idziemy pod górkę, a nie po płaskim, koją Go nasze łzy, nie lubi uśmiechu. Bywa i przekonanie, że jak się odpowiednio napedałujemy na duchowym rowerku, dostaniemy dużo łask, a szatan, widząc nasz duchowy biceps, będzie nas omijał z daleka. Prawdziwy post powinien nas z tych dwóch chorych myśli leczyć.

Post to nie sterydy dla katotwardzieli. To odkamienianie życia. Oczyszczenie się w każdej dziedzinie z nadmiaru, z osadu, który utrudnia relacje z samym sobą, Bogiem i z ludźmi. Bywa za dużo mięsa, słodkości albo wina, ale czy nie bywa też za dużo: czasu spędzonego na głupotach, Internetu, narzekania, nerwów, pracy, zdań w pierwszej osobie itd.?

Niezależnie od tego, co myślą o tym mieszkańcy warszawskiego Muranowa, ja figurę postu widzę w wykonanej właśnie rekonstrukcji Ogrodu Krasińskich. Wycięto trzysta drzew -wydawałoby się zgroza, ale zrobiono to po to, by wartościowe wreszcie nie musiały walczyć o wodę i światło.

Moje duchowe chwasty też potrafią pięknie się zielenić, ile robiły zniszczeń, przekonam się dopiero, gdy je wyrwę. Wiem, o czym mówię, mam kawałek ziemi. Widziałem, co stało się w obejściu, gdy burza powaliła niebrzydką, dominującą nad okolicą topolę. Nagle cała tłumiona przez nią dotąd zielona różnorodność strzeliła ku słońcu.

Odkamieniacz do duszy

A ponieważ piękno to nie abstrakt, a metoda komunikowania się Stwórcy ze Stworzeniem (i nawzajem) – post, żeby miał sens, musi być przeżywany w relacji, czyli iść pod rękę z modlitwą i jałmużną. Pisałem o tym w „Monopolu na zbawienie“- odmawiasz sobie czegoś w poście? Niech to rzeczywiście zmieni świat na lepsze. Nie jesz czegoś? Odkładaj pieniądze i przekaż tym, co nie jedzą nic.

A jeśli poszcząc nie będziesz się modlić? Owszem, wyszczuplejesz i będzie ci się zdawało, że więcej możesz, ale będzie tak tylko do czasu, aż przyjdą realne pokusy. Przerobił je Jezus, który na pustyni pościł przez czterdzieści dni. Można powiedzieć, że sam sobie dopadające go tam pokusy wyindukował, bo gdyby normalnie spał, jadł i nie katował się w słońcu, łatwiej by mu było nie dopuszczać Złego. Każda z pokus była dobrą propozycją – zmień kamienie w chleb, daj ludziom (i sobie cud), przejmij władzę (a świat będzie lepszy).

Warto zmierzyć się z myślą, że Jezus na pustyni nie odstawiał moralizatorskiego teatru dla przyszłych chrześcijan, on tam realnie doświadczył ludzkiej słabości, przekonał się, że zło inteligentnym ludziom zawsze objawia się jako dobro. A rozpoznać je można tylko jednym testerem, pytając: burzy to, czy nie burzy moją relację z Bogiem (ergo: ze światem i z ludźmi)?

Odkamieniacz do duszy

Gdy się modlisz, gdy jesteś z Nim w kontakcie, będziesz czuł, że milion dolarów, który ci oferują, byś oddał to „na biednych“ może być pułapką, bo zburzy zaufanie, nadgryzie miłość.

Post, jałmużna i modlitwa w niczym nie pomogą, jeśli potraktuje się je jako popielcową wersję noworocznych postanowień, których czar pryska, gdy pierwszy raz się w nich potkniemy.

Czterdzieści dni to nie zachęta do tego, by przez pozostałe trzysta dwadzieścia sześć upijać się życiem i obżerać. Przestań myśleć o poście jako o zadaniu, niech zmieni się w postawę. Pismo mówi: jeśli chcesz pościć – umyj twarz. Przetrzyj oczy. Przez czterdzieści dni możesz znów nauczyć się patrzeć, przez następne nie przestawaj widzieć.

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >