video-jav.net

STOP deprawacji w edukacji

Pod takim hasłem odbyła się w Warszawie potężna demonstracja polskich organizacji prorodzinnych. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi, całe rodziny, przeszły Starym Miastem i spotkały się na wiecu na Mariensztacie

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ani upał, ani słabe nagłośnienie w mediach nie przeszkodziły. Do Warszawy, z całej Polski zjechały osoby, którym zależy na rodzinie. Najpierw, w samo południe, w kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu odprawiona została Msza Święta. Potem tłum ruszył na Rynek Mariensztacki. Dopiero teraz można było ocenić, ile osób bierze udział w manifestacji. Demonstrujący nieśli ze sobą biało-czerwone flagi i transparenty z napisami: "Ręce precz od naszych dzieci!" i "Sex edukacja szerzy lewicowe kłamstwa". Wielokolorowy tłum przeszedł m.in. ulicą Bednarską, która przypominała ludzką rzekę. Głowa przy głowie.

– Wiedziałam, że będzie tu sporo moich znajomych z rodzinami, ale ten tłum całkiem mnie zaskoczył. To super! Niech władze zobaczą, ile osób tu przyszło. Niech zobaczą, że nam zależy na przyszłości naszych dzieci. – powiedziała nam Agnieszka, mama trójki dzieci.

Organizacje prolife zorganizowały niedzielny protest w odpowiedzi na działania Ministerstwa Edukacji. W lipcu minister Joanna Kluzik-Rostkowska zapowiedziała przygotowanie, jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego 2015/2016, materiałów dla nauczycieli prowadzących zajęcia z wychowania do życia w rodzinie. Z zapowiedzi wynikało również, że MEN chce powołania zespołu ekspertów, który zajmie się zmianami w podstawie programowej nauczania tego przedmiotu. Szefowa resortu mówiła, że badania przeprowadzone przez Instytut Badań Edukacyjnych wskazują, że zdaniem zdecydowanej większości rodziców, takie zajęcia są ważne i oczekują oni, że szkoły będą je prowadziły.

W niedzielę kilkadziesiąt tysięcy osób postanowiło odpowiedzieć Kluzik – Rostkowskiej. – Jesteśmy tu, żeby dać znać, że zależy nam na bezpieczeństwie naszych dzieci i na tym, żeby szkoła była przyjazna rodzinie. Musimy być czujni, bo zmiany są wprowadzane małymi kroczkami – metodą salami – plasterek po plasterku, żebyśmy się nie zorientowali. – mówią Jarek i Ania, rodzice trójki dzieci.

STOP deprawacji w edukacji

Organizatorzy manifestacji w wydanym oświadczeniu zaprotestowali przeciwko zmianom podstawy programowej dotyczącej wychowania do życia w rodzinie. Ich zdaniem są one podyktowane "intencją wprowadzenia narzucanych nam z zewnątrz elementów kontrowersyjnej seksedukacji, zgodnej z tzw. standardami WHO i postulatami środowisk LGBTQ".

Do Warszawy na manifestację przyjechały tysiące rodziców, którzy nie chcą dopuścić do tego, żeby robić krzywdę ich dzieciom. Te tysiące rodzin tutaj to powinien być początek – potrzebny jest masowy ruch w całej Polsce, który powstrzyma deprawatorów – mówi Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro prawo do życia. – Spotykamy się, żeby powiedzieć "NIE" maniakom seksualnym, którzy chcą uzależnić dzieci w szkołach od seksu. Wypierają się tego, ale prawdę znajdziemy w dokumentach, na przykład w standardach edukacji seksualnej w Europie, które Ministerstwo Edukacji popiera, w sprawozdaniach ministerialnych, które mówią o współpracy z PONTONEM i innymi deprawatorami. Prawda jest dostępna, choć dosyć trudno. Prawda jest zatrważająca – dodał.

Po dojściu na Mariensztat tłum rozlał się po całym rynku, przyległych uliczkach i skwerach. Tu dopiero rozpoczęła się właściwa część manifestacji. Wtedy, ze sceny zaczęły padać słowa, które zebrany tłum oklaskiwał. – Zło i kłamstwo obrały sobie za cel edukację i szkołę, a w nich – nasze dzieci. Jak to często bywa, zło przedstawia się jako dobro – udaje, że walczy ze złem: z nierównością, z dyskryminacją, przemocą, zwodzi umysły i deprawuje dusze kłamstwami. – mówił wprost Grzegorz Strzemecki, z Obywatelskiej Inicjatywy Rodzin, jeden z organizatorów manifestacji. – Szkoły mają uczyć o pseudorodzinach i wtedy będą światopoglądowo neutralne – tak mówi ZŁO! Ta rzekoma światopoglądowa neutralność ma swoją nazwę: to jest ideologia gender.- dodał Strzemecki.

STOP deprawacji w edukacji

Pojawił się także głos z zagranicy. – W Wielkiej Brytanii edukacja seksualna przez lata powoli wślizgiwała się do szkół. Teraz ten trend znacznie przyspieszył i niemal każda szkoła w naszym kraju uczy tego przedmiotu – mówiła do zebranych Antonia Tully – z Towarzystwa Ochrony Dzieci Nienarodzonych (SPUC) – pozawyznaniowej organizacji, która działa na rzecz obrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Według brytyjskiej działaczki, Wielka Brytania ma prawdopodobnie najbardziej szkodliwą edukację seksualną na świecie.

– Znam rodziców, których małe dzieci wierzą w Świętego Mikołaja, a w szkole pokazuje się im bajki, filmy pokazujące stosunki seksualne. My, jako rodzice, powinniśmy protestować o wiele wcześniej, przed wprowadzeniem takich lekcji. Polsko! Nie powielaj naszego błędu! Musicie protestować już teraz! Protestujcie teraz w obronie waszych dzieci! Oczy całego świata były skierowane na was 16 października 1978 roku i oczy całego świata patrzą na was teraz, poprowadźcie nas w obronie wartości! – dodała Tully.

– Wierzę, że każdy zwykły rodzic ma wpływ, ma coś do powiedzenia. Angażujmy się w życie szkoły, wybierajmy dobrych reprezentantów do samorządów i do Sejmu. Musimy mówić głośno o tym, co nas niepokoi – powiedział nam  Karol, jeden z uczestników manifestacji.

Organizatorem wydarzenia było 26 organizacji prorodzinnych, m.in. Polska Federacja Ruchów Obrony Życia i Fundacja Pro-Prawo Do Życia.

Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Między wczesnym a późnym macierzyństwem

Gdy mówię, że mam czworo dzieci, to dla mnie więcej niż bym powiedziała, że jestem laureatką nagrody Grammy. Dla mnie to po prostu spełnienie marzeń.

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
Agata Puścikowska
Agata
Puścikowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czy decyzja o urodzeniu pierwszego dziecka w okolicy czterdziestki wynika z braku czasu na pieluchy i chęci zrobienia oszałamiającej kariery zawodowej? Oczywiście, bywa i tak. Bywa też, że zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka przez starszą matkę jest w ogóle niemożliwe. Rzeczywistość jest jednak (na szczęście) bardziej skomplikowana, a na życiowe decyzje kobiet składa się bardzo wiele przyczyn.

Temat ten został szeroko poruszony w tygodniku “Gość Niedzielny”. W artykule, pt. “Między wczesnym a późnym macierzyństwem” znajduje się wiele ciekawych wypowiedzi kobiet, którym nie obca jest zawrotna kariera zawodowa oraz specjalistów medycznych.


Tylko dla Stacja7.pl specjalna rozmowa Agaty Puścikowskiej z Anetą Liberacką, dyrektor i redaktor naczelną Stacji7.pl


Agata Puścikowska: Dlaczego tak wcześnie zdecydowałaś sie na dziecko?

Aneta Liberacka: Wcześnie? Ja marzyłam o dzieciach od zawsze. Nie uważałam, że to jest wcześnie. Wręcz przeciwnie, byłam pewna, że czas mi za szybko ucieka :)  Byłam przekonana, że dawno dojrzałam do macierzyństwa. Potem nie mogłam zajść w ciąże i jeszcze bardziej z dnia na dzień tego dziecka pragnęłam.

Najtrudniejsze momenty początków macierzyństwa?

Pewnie takie momenty były. Tyle, że ich nie pamiętam. W ogóle nie umiem teraz już mówić w kategoriach problemów np. o niewyspaniu, pracach, które trzeba wykonać przy małym dziecku, bólu piersi, czy może jakimś niedostatku materialnym (byliśmy studentami, gdy urodził się Jaś). To wszystko było też piękne.

Taką chwilą, którą zapamiętałam, jako wielkie i trudne przeżycie, był pierwszy „wypadek” Jasia. Miał niespełna rok, woziłam go w „sali zabaw” (jeszcze wtedy w akademiku) jakimś samochodzikiem, gdy inny chłopiec w nas wjechał, tak, że nie zdążyłam złapać Jasia i uderzył głową o podłogę. Stracił na chwilę przytomność. To był dla mnie taki wstrząs, że nigdy tego nie zapomnę. Pierwszy raz zrozumiałam, że można odczuwać ból fizyczny, w momencie gdy coś się dzieje drugiemu człowiekowi. Ta kruchość małego dziecka, jest największą troską rodziców. Strach o to, żeby dobrze odczytać objawy, zrozumieć rodzaj płaczu, odsunąć niebezpieczeństwa. Dopilnować.

Co zyskałaś jako młoda mama?

Duma, to jest chyba najbardziej szczere słowo, jakie mogę w tej sprawie powiedzieć :) Po ślubie, który się odbył na trzecim roku studiów, nosiłam obrączkę tak, żeby wszyscy ją widzieli a moje nowe nazwisko recytowałam z największym namaszczeniem. Byłam zwyczajnie dumna, że jestem żoną. Gdy zaszłam w ciąże, poza tym, że było to dla mnie z niczym nie porównywalne szczęście (leczyłam się  kilka miesięcy, żeby zajść w ciążę), stałam się po prostu dumną kobietą.  Poczułam, że to wszystko ma naprawdę wielki sens. Najpiękniejsze zdanie jakie pamiętam z tej mojej młodości, o której rozmawiamy, to: mam trzech synów. Uważałam, że gdy to mówię, to jest więcej niż bym powiedziała, że jestem laureatką nagrody Grammy. Dla mnie to było po prostu spełnienie marzeń.

Między wczesnym a późnym macierzyństwem

Z perspektywy czasu: czy to była dobra decyzja i dlaczego tak?

Nie traktuję tego w kategoriach decyzji. To było i jest życie. Naprawdę ani ja ani mój mąż, nigdy nie zastanawialiśmy się nad tym, kiedy jest dobry czas na dzieci. Czy musimy najpierw skończyć studia, znaleźć pracę, potem się w niej utrzymać a może jeszcze przed narodzeniem dziecka awansować… Nie było takich rozmów, ani nawet takich myśli. Gdy się spotkaliśmy, wiedzieliśmy oboje, że chcemy być razem i mieć dzieci. I oboje nie mogliśmy się tego doczekać. Pewnie to nieco przerażało naszych rodziców, myśleli, że jesteśmy zbyt młodzi, że sobie nie poradzimy, że może to wszystko zbyt pochopne… Z perspektywy widać, że lepiej nie można było :)

Podobnie było z adopcją Madzi, wszyscy pytali, czy to dobra decyzja, czy jesteśmy pewni… A nawet czy nie upadliśmy na głowę, że mając troje dzieci, chcemy adoptować kolejne. Nie, nie upadliśmy na głowę. Myślę, że taki był plan. Nawet nie nasz. My jesteśmy tylko realizatorami, asystentami w wielkim Bożym Planie. Wiemy, że wszystko zawdzięczamy Bogu, i że wszsytko co mamy od Niego pochodzi.

Czasem marzenia ludzi o dużej rodzinie określa się jako brak fajniejszego pomysłu na życie i podchodzi do tego z brakiem szacunku a wręcz pogardliwie. Rodzina wielodzietna w Polsce nie jest synonimem sukcesu.  Otóż dla nas jest. Chcieliśmy mieć dużą rodzinę i zawsze uważaliśmy, że cała reszta, inne sprawy w życiu, to są tylko dodatki. Ozdobniki.

Wyobrażasz sobie siebie jako 40-letnią mamę pierwszego dziecka?

Myślę, że macierzyństwo, ciąża, poród to coś niesamowitego w każdym wieku. To cud.  Pewnie inaczej się trochę przeżywa, gdy jest się młodym a inaczej gdy starszym. Wyobrażam sobie siebie w tej sytuacji. Myślę, że byłoby mi zdecydowanie trudniej. Nie mam już tyle siły :) ale to byłoby też cudownie. Koleżanka ze studiów, z mojego roku ma córkę (22 lata) i syna (20 lat) i trzy lata temu urodziła synka, bo bardzo chciała jeszcze raz przeżyć ten etap macierzyństwa ale jakoś bardziej dojrzale. Myślę, że to się trochę różni, świadomość i dojrzałość jest inna ale w każdym przypadku jest pięknie.

Jak udało ci się zrobić karierę z trojką dzieci?

Nasza – moja i mojego męża – tak zwana kariera, realizowała się sama, wbrew naszej woli. To nasze dzieci ukształtowały nas i naszą karierę. Tylko dzięki nim mamy, to co mamy.

Jeśli dziś młodzi ludzie mają obawy, że nie udźwigną odpowiedzialności za rodzinę, że skończy się czas beztroski, szaleństwa, możliwości. Odpowiadam kategoryczne NIE! Młode rodzicielstwo (młode w granicach rozsądku) daje właśnie te wszystkie możliwości. Nic bardziej nie czyni człowieka zmotywowanym do pracy, kariery, bycia najlepszym specjalistą, profesjonalistą w swoim zawodzie, jak to, że ma się dla kogo te wszystkie rzeczy robić.

Kiedyś, pracując w korporacji,  wygrałam konkurs na Kierownika Projektu, ze względu na to, że byłam wśród kandydatów najlepiej zorganizowana. Ja inaczej nie mogłam, życie mnie samo nauczyło tej organizacji. Dzieci mnie tego nauczyły.  Mój mąż jako pierwszy wyjeżdżał zakładać na całym świecie oddziały firmy, w której wtedy pracowaliśmy, ponieważ był najbardziej odpowiedzialnym facetem w całym departamencie :)  Tylko jemu można było powierzyć to zadanie, choć chętnych nie brakowało.

Między wczesnym a późnym macierzyństwem

Uważam, że młodzi rodzice, to najbardziej zmotywowani, najlepiej zorganizowani i najbardziej odpowiedzialni pracownicy.

Jeśli więc mówimy o mojej pracy w kategoriach jakiejś kariery, to naprawdę z pełną odpowiedzialnością i bez jakiejkolwiek kokieterii mówię, że wszystko co zawodowo osiągnęłam w życiu, zawdzięczam mojemu mężowi i moim dzieciom.

Nie wiem, gdzie byłabym teraz, gdybym odłożyła macierzyństwo na później. Wiem, że to właśnie dzięki moim dzieciom, jestem w tym miejscu. Dzięki nim pracuję, rozwijam się i mam nadzieję robię dobre rzeczy. To one gdy były małe, uczyły mnie pracowitości, odpowiedzialności, ustawiania priorytetów. Gdy już poszły do przedszkola, szkoły, uczyły mnie wysokiego poziomu organizacji, logistyki, planowania. Gdy dorastają uczą mnie, jak cieszyć się z tego wszystkiego, jak nie “odlecieć” i wciąż czuć się młodą, jak łapać ich język i całą tę nowoczesność, która tak gna. Wiele razy w mojej pracy są dla mnie inspiracją. Większość projektów, które realizuję prowadząc portal stacja7.pl, powstała jako odpowiedź na ich potrzeby. Przy okazji mam nadzieję, że też na potrzeby ich rówieśników. To oni są odbiorcami, to dla nich chcę, żeby treści, które publikujemy były dobre, mądre, niosły dobre wartości i przesłanie. To moje dzieci mnie tu doprowadziły i mam nadzieję, że są ze mnie dumne, tak jak ja z tego, że jestem ich mamą.

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Puścikowska

Agata Puścikowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
Agata Puścikowska
Agata
Puścikowska
zobacz artykuly tego autora >