Nasze projekty

Dzień Apokalipsy w RCA. Depesze

Morderstwa, grabieże, zniszczone dzielnice, strach, łzy i ból - tak wygląda od wielu dni rzeczywistość w RCA. Polscy misjonarze, którzy na miejscu wspierają miejscową ludność, starają się w miarę możliwości wysyłać depesze, by świat nie został obojętny.

Reklama

Apokalipsa pocieszenia. List z RCA

 

– Panowie zbrojni – wystartowałem – przyszliście tutaj do bazy, by sądzić złodziei, jak to już stało się od lat zwyczajem. Ale ośmielam się wam przypomnieć, że to jest dawne przedszkole. A jako że misja katolicka postawiła je dla edukacji, nie będzie się już więcej tutaj lała ludzka krew.

(całość depeszy)

Reklama
Reklama


Dzwonnik z Notre Dame – czyli z Notre Dame de la Garde Bocaranga

 

Środa, 29 stycznia, niespodziewana wizyta gości z Paoua (135 km od Bocaranga) z HCR (ang. odpowiedzialny za uchodźców) wraz z jednym samochodem opancerzonym żołnierzy afrykańskich – Misca. To pierwsza wizyta żołnierzy w naszym mieście.

(całość depeszy)

Reklama
Reklama


Płacz o poranku

 

Pisząc tę wiadomość zza okna dobiega krzyk, zawodzenie i płacz… Dzisiejszej nocy Seleka zabili jednego młodego mężczyznę, który spał razem ze swoją rodziną na polach blisko granicy z Czadem.

(całość depeszy)

Reklama


Dzień Apokalipsy

 

Przed tygodniem Anty-Balaka zaatakowała Selekę w Bocaranga. Rezultat: miasto wyzwolone z ręki rebeliantów, trochę radości i nadziei. Później smutek i złość, bo miasto stało sie łupem rabusiów i złodziei.

(całość depeszy)



Zdrada przez selekę z Ngaoundaye

 

Od samego rana zaczęli przychodzić do nas ludzie. Na misji mieliśmy około 100 osób. Około 13 dowiedzieliśmy się, że Seleka zaatakowała naszą misję w Bocaranga.

(całość depeszy)



Dopiero później doszło do mnie, że mogłam zostać zgwałcona

 

Dzień przed napadem na nasze misje ludzie zaczęli znosić do nas swoje cenniejsze rzeczy. We wtorek (21 stycznia) od samego rana również znoszone są rzeczy. Na mieście panuję cisza, która krzyczy, że coś jest nie tak.

(całość depeszy)



Bałam się, że nas wywiozą

 

Po raz pierwszy w taki sposób – face en face – miałam spotkanie z Seleką. Byłyśmy w trakcie ewakuowania się do braci kapucynów, kiedy usłyszeliśmy strzały. Wiedziałyśmy, że już nie możemy uciec, więc wyszłyśmy z podniesionymi rękoma.

(całość depeszy)


Zachęcamy także do lektury artykułu Patrycji Michońskiej i Sławomira Dynka:

 


Zagrożone życie polskich misjonarzy

 

"Właśnie otrzymaliśmy alarm, że Seleka jedzie w naszą stronę , a więc ewakuacja…" – ten urwany post z dalekiej Republiki Środkowoafrykańskiej zmroził nam krew w żyłach.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę