Nasze projekty

Troje młodych Belgów rozmawia z Franciszkiem

Papież Franciszek? Ma problemy, ale jest szczęśliwy. Troszczy się o biednych, ale nie jest komunistą. Martwi się o przyszłość pozbawionej perspektyw młodzieży zarazem jednak wierzy, że młodzi mają siłę, by przemienić świat. Modli się na siedząco i zdarza mu się przysypiać. Uczy się na błędach, choć przychodzi mu to z trudem, bo jest uparty.

Reklama

Ten niezwykły rysopis papieża z krańca świata wyłania się z niecodziennego wywiadu, jakiego Franciszek udzielił… młodzieży. Troje Belgów z flamandzkiej diecezji Gandawa, ośmielonych udziałem w Światowych Dniach Młodzieży w Rio, poprosiło go o rozmowę. Chyba sami do końca nie wierzyli, że papież na to przystanie, bo pierwsze pytanie, jakie mu zadali brzmiało: „Dlaczego właściwie zgodził się na ten wywiad?”. Franciszek odparł:

 

 „Kiedy widzę, że młodego człowieka coś niepokoi, wiem, że moim obowiązkiem jest służyć takiemu człowiekowi. Ten niepokój bowiem to ziarno, które z czasem może przynieść owoce. Ja tylko służę wam w tym bezcennym momencie waszego niepokoju”.

Reklama
Reklama

Troje młodych Belgów rozmawia z Franciszkiem

Franciszek potraktował młodych dziennikarzy bardzo serio. Wywiad odbył się w Pałacu Apostolskim. Na papieskim biurku stanął profesjonalny mikrofon, a tuż obok kamera. Zaplanowane na dwadzieścia minut spotkanie dwukrotnie przedłużyło się w czasie. Papież odpowiadał tym chętniej, iż jedna z dziewcząt przyznała mu się, że jest osobą niewierzącą i wciąż szuka swej drogi. Szczere odpowiedzi Franciszka były autentycznym świadectwem chrześcijańskiego życia. Na koniec papież sam wcielił się w rolę dziennikarza i zadał młodym ewangeliczne pytanie: „Gdzie jest twój skarb? Co jest dla ciebie w życiu najważniejsze: władza, pieniądze, pycha, czy też dobroć, pragnienie służby, chęć czynienia dobra…?”. Zostawił młodym czas do refleksji. Odpowiedzi przyślą mu listownie. Na zakończenie Franciszek napisał im dedykację na zdjęciu, na którym są ze swymi przyjaciółmi z duszpasterstwa.

Młodzieżowy wywiad zaczął się od pytań o to, czy papież czuje się szczęśliwy i skąd się bierze jego ogromna troska o ubogich i potrzebujących?

Reklama
Reklama

 

„Absolutnie tak, jestem szczęśliwy. A dlaczego tak jest? Może dlatego, że mam pracę, nie jestem bezrobotny; mam pracę, pracę pasterza! Jestem szczęśliwy, ponieważ odnalazłem swoją drogę w życiu i kroczenie nią czyni mnie szczęśliwym. To spokojne szczęście, bo w moim wieku nie jest to takie same szczęście, jak wówczas gdy się jest młodzieńcem, to coś zupełnie innego. Jest pewien wewnętrzny spokój, szczęście przychodzi też jakby z wiekiem. Nawet wówczas, gdy napotykamy na trudności. Także teraz mam różne problemy, ale to nie neguje bycia szczęśliwym. Trzeba dostrzegać problemy, pokonywać je i iść do przodu. W głębi serca czuję jednak pokój i szczęście. To dla mnie wielka łaska Boga. Naprawdę łaska, nie zasługuję na nią zupełnie.

 

Reklama

Biedni są dla mnie ważni, ponieważ oni są sercem Ewangelii. Ja jestem człowiekiem wierzącym. Wierzę w Jezusa i Jego Ewangelię, a jej sercem jest przesłanie do biednych. Kiedy czytasz Błogosławieństwa, choćby Mateusza 25, widzisz jak Jezus jasno mówi. W tym jest serce przesłania Ewangelii. Jezus mówi o sobie: «Przyszedłem głosić ubogim wolność, uzdrowienie, łaskę Boga». Ubogim. To oni potrzebują zbawienia, to oni muszą być przyjęci w społeczeństwie. I jeśli będziesz czytał Ewangelię zobaczysz, że Jezus miał słabość do ludzi zepchniętych na margines społeczeństwa: trędowatych, wdów, osieroconych dzieci, niewidomych… a także do wielkich grzeszników. I w tym znajduję pociechę. On nie bał się nawet grzechu! Kiedy stanął twarzą w twarz z Zacheuszem, który był złodziejem czy Mateuszem, który dla pieniędzy stał się zdrajcą, nie przeraził się! Spojrzał na nich i ich powołał. To także jest ubóstwo: bieda grzechu. Dla mnie sercem Ewangelii są ubodzy. Przed dwoma miesiącami, ktoś mi powiedział, iż mówiąc w ten sposób o ubogich jestem komunistą. Nie! Ubodzy są sztandarem Ewangelii, a nie komunizmu! Ubóstwo bez ideologii, ubodzy są w samym sercu Ewangelii Jezusa. Wystarczy ją czytać. Problem tkwi w tym, że takie traktowanie biednych zostało wykorzystane ideologicznie. Serce Ewangelii to jednak coś zupełnie innego niż ideologie. Stąd właśnie ubogich stawiam zawsze w centrum”.

Troje młodych Belgów rozmawia z Franciszkiem

Dziewczyna wyznała, że choć nie wierzy w Boga, to gesty i przesłanie papieża są dla niej inspirujące. Zapytała Franciszka, co by chciał przekazać ludziom niewierzącym lub wierzącym inaczej. Dopytywała też o to, jak każdy z nas konkretnie może zarażać innych swymi ideałami?

 

„Uważam, że potrzeba nam szczerości i autentyzmu, przekonania, że rozmawiam z bratem. Wszyscy jesteśmy braćmi. Wierzący, niewierzący, wyznawcy tej czy innej religii, żydzi, muzułmanie, wszyscy. W centrum historii stoi człowiek i to jest dla mnie bardzo ważne. Niestety w obecnym momencie historycznym człowiek został wyrzucony z tego centrum i w jego miejsce postawiono władzę i pieniądze. Musimy przywrócić właściwą perspektywę. Dlaczego trzeba myśleć o młodzieży? Ponieważ ona jest ziarnem, które wyda owoc. A w świecie gdzie władza i pieniądze stanowią centralne miejsce wyrzucamy na śmietnik także ludzi. Pozbywamy się dzieci, nie chcemy ich. Rodziny są coraz mniejsze. Pozbywamy się starców. Coraz więcej ludzi w podeszłym wieku umiera w wyniku ukrytej eutanazji, ponieważ przestajemy o nich dbać, a oni powoli odchodzą. I teraz coraz bardziej wyrzuca się młodzież. Pomyślcie, że we Włoszech bezrobocie wśród młodzieży poniżej 25 roku życia sięga 50 procent. Zastanówcie się, co oznacza pokolenie młodych mniemających pracy! Może mi powiesz: «Mają przecież co jeść, społeczeństwo dba o nich». To jednak nie wystarcza, brakuje im doświadczenia godności przynoszenia do domu chleba. To jest moment «męki młodych ludzi». Żyjemy w kulturze jednorazowości i wyrzucania na śmietnik: to, co jest nam niepotrzebne w zglobalizowanym świecie wyrzuca się. Starszych, dzieci, młodzież. Ale w ten sposób wyrzucamy naszą przyszłość, ponieważ w dzieciach i młodzieży jest właśnie przyszłość naszego ludu, a ludzie starsi są naszą pamięcią, przypominają nam o tym, co przeszliśmy. Jeśli ich wyrzucimy pozbawimy się zarówno przyszłości jak i pamięci. W naszym życiu potrzeba konkretów. To bardzo ważne. Konkret rozwija twoje życie, same idee nie wystarczą. Wy młodzi tego potrzebujecie. Potrzeba planować konkretne działania w zależności od sytuacji i dostosowywać do nich odpowiednie strategie. Jestem głęboko przekonany, że obecnie młodzież musi naprawdę wypłynąć na głębię i odważnie iść przez życie. To daje mi nadzieję! Nie wiem czy zadowalająco ci odpowiedziałem: konkret w działaniu!”.

Chłopak powiedział papieżowi, że niejednokrotnie gdy czyta gazety i ogląda telewizję zadaje sobie pytanie: gdzie w danym momencie był Bóg? Zastanawia się też, czy człowiek jest w stanie wziąć odpowiedzialność za przyszłość świata. Pytał również Franciszka, czy popełnia błędy i czy czegoś się na nich nauczył?

 

„Ja stawiam sobie dwa pytania: gdzie jest Bóg i gdzie jest człowiek? To jest pierwsze pytanie, które jak opowiada Biblia, Bóg zadaje człowiekowi: «Adamie, gdzie jesteś?». I także ja pytam się: «Ty, człowieku XXI wieku gdzie jesteś?». Myślę też o drugim pytaniu: Boże gdzie jesteś? Kiedy człowiek odnajduje siebie szuka Boga. Może nie zawsze udaje mu się Go znaleźć, ale idzie drogą szczerości, prawdy, dobroci i piękna. Uważam, że młody człowiek, który kocha prawdę i jej poszukuje, który kocha dobro i sam jest dobry, który idzie za pięknem i sam je tworzy jest już na najlepszej drodze do spotkania Boga. Wcześniej czy później, ale Go spotka! Droga jest jednak długa i wielu ludzi nie zawsze ją od razu odkrywa. Albo idą nią w sposób nie do końca świadomy. Spotkanie z Bogiem zawsze jest łaską. Każdy spotyka Go na swój sposób, ale musi spotkać osobiście. Boga nie można znać tylko ze słyszenia, za spotkanie Go nie można zapłacić. To droga osobistego spotkania.

 

I ja się  myliłem  i wciąż popełniam błędy. W Księdze Mądrości jest napisane, że mądry człowiek myli się siedem razy dziennie! By powiedzieć, że każdy z nas popełnia błędy. Mówi się, że człowiek jest jedynym zwierzęciem, które upada dwa razy w tym samym miejscu ponieważ nie uczy się od razu na swoich błędach. Ktoś może powiedzieć: «Ja się nie mylę», ale nie staje się lepszy. To prowadzi do pychy, dumy, wyniosłości… Jestem przekonany, że błędy, także w moim życiu, były wielkim nauczycielem życia. Uczą nas wiele. Uczą także pokory, pokazują, że nie możemy czuć się superludźmi, popełniamy błędy i to ustawia nas na właściwym miejscu. Muszę wyznać, że nie z wszystkich swoich błędów wyciągnąłem nauczkę, niektóre niczego mnie nie nauczyły ponieważ jestem uparty, a wtedy trudno wyciągnąć lekcję. Wiele błędów mnie jednak czegoś nauczyło i to ma bardzo dobry wpływ na moje życie. Trzeba umieć dostrzegać swoje błędy i pomyłki, nazywać je konkretnie: tu i tu zawaliłem… To pomaga, by dwa razy nie wejść do tej samej wody. Trzeba dialogować z naszymi błędami, one uczą nas także w życiu pokory. Ja na przykład popełniałem błędy w kierowaniu życiem Kościoła. Kiedy zostałem mianowany przełożonym popełniłem wiele błędów dopuszczając się autorytaryzmu. Byłem zbyt autorytarny, a miałem wówczas 36 lat… Potem nauczyłem się, że trzeba dialogu, że trzeba rozmawiać i słuchać, co mają do powiedzenia inni. Nie można się jednak wszystkiego nauczyć raz na zawsze. Z mego autorytatywnego zachowania jako przełożony wyciągnąłem pewną nauczkę, ale wciąż jeszcze popełniam błędy”.

Troje młodych Belgów rozmawia z Franciszkiem

Młodzi Belgowie pytali też papieża o to gdzie dostrzega Boga oraz o to dlaczego i jak się modli?

 

„Szukam Boga i próbuję Go dostrzec we wszystkich okolicznościach życia. Znajduję go w lekturze Pisma Świętego, w sprawowaniu Sakramentów, a także w mojej codziennej pracy. Próbuję Go dostrzec w ludziach, tak bardzo przecież różnych. Znajduję go przede wszystkim w chorych. Te spotkania robią mi bardzo dobrze. Często się wówczas pytam: dlaczego to jego spotkała choroba, a nie mnie? Staram się szukać i dostrzegać Boga w czasie całego mego dnia, wychodzi to z różnym skutkiem. Dobrze umieli to robić święci, a ja wciąż nie potrafię. Długa droga przede mną.

 

Jak się modlę? Często biorę Biblię, czytam fragment, potem odkładam księgę i pozwalam, by Bóg mógł na mnie patrzeć. To jest sposób mej modlitwy. Pozwalam, by na mnie patrzył. I w głębi czuję, i nie jest to wcale żaden sentymentalizm, to co On do mnie mówi. Niejednokrotnie nic nie mówi… nic, pustka, totalna pustka… jednak cierpliwie trwam, to jest moja modlitwa. Modlę się na siedząco ponieważ klękanie sprawia mi dużą trudność. Niejednokrotnie na modlitwie zasypiam… To także jest sposób modlitwy, jak syn w ramionach ojca. To jest dla mnie bardzo ważne: naprawdę czuję się synem mego Ojca. Modlę się ponieważ czuję taką potrzebę. Mam wrażenie, że coś mnie do niej dosłownie pcha, tak jakby Bóg wołał mnie na rozmowę… Modlę się za ludzi, których spotykam, w intencji wielu problemów, które mi są powierzane. Ostatnio nuncjusz w Syrii pokazał mi zdjęcie ludzi, którzy zmarli w tym kraju z głodu. To były szkielety. Wciąż nie mogę zrozumieć jak w naszym świecie, który jest zdolny przecież wykarmić wszystkich, są ludzie, którzy umierają z głodu. I to mnie popycha do modlitwy za cierpiących”.

Na koniec młodzi zapytali papieża, czy czegoś się boi.    

 

„Samego siebie! Spójrz do Ewangelii, Pan Jezus wiele razy mówił: «Nie lękajcie się», gdyż strach jest rzeczą normalną: boimy się wyzwań życia, odczuwamy lęk przed Bogiem. Wszyscy przeżywamy lęk. Nie można się na tym jednak skupić. Trzeba pytać się o motywy strachu i przed Bogiem i z samym sobą próbować wyjaśnić sytuację. Strach nie jest dobrym doradcą. Często popycha cię na niesłuszną drogę. Stąd też Jezus tak często powtarza: «Nie lękajcie się! Nie lękajcie się!». Musimy starać się siebie dobrze poznać i odkryć te miejsca w których najczęściej popełniamy błędy i tej sfery się trochę obawiać. Jest bowiem strach dobry i zły: dobrym jest roztropność. Roztropne postępowanie mówi nam: «Zobacz, w tym i tym jesteś słaby, uważaj i staraj się nie upaść». Zły lęk nas unicestwia, nie pozwala nic zrobić – i ten należy usunąć. Nie możemy bać się mówić o Chrystusie. Trzeba świadczyć jednak z prostotą, a nie prowadzić wyprawy krzyżowe czy dokonywać prozelityzmu. Najlepszą drogą głoszenia jest pełne pokory świadectwo: «Ja taki jestem », bez najmniejszego triumfalizmu. To jest nasz wielki grzech, postawa pełna tryumfalizmu. A Jezus taki nie był. Świadectwo – ono jest kluczem, który otwiera, stawia pytania. Świadczę z prostotą i bez lęku”.

 

Wywiad zakończył się spotkaniem poza protokołem. Młodzi wyznali papieżowi, że ich trójka została wybrana do przeprowadzenia rozmowy jednak pozostali czekają za drzwiami. Ojciec Święty odparł, że temu można zaradzić i spotkał się z całą 15-osobową ekipą z duszpasterstwa młodzieżowego Flandrii, która pracowała nad przygotowaniem bezprecedensowego młodzieżowego wywiadu z Franciszkiem.

 

Żegnając się z papieżem młodzi mieli łzy w oczach. Wyznali, że dawno nie spotkali osoby tak autentycznej i szczerze zainteresowanej ich losem.


Zobaczcie wywiad w wersji wideo


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę