video-jav.net

Papież odwiedzi Gruzję – “Raj na ziemi”

W dniach 30 września – 2 października Franciszek odwiedzi Gruzję i będzie to – po odwiedzinach Armenii w czerwcu bieżącego roku – druga część jego wyprawy na Kaukaz. Hasłem tej wizyty są słowa: „Pokój wam”. Według popularnej legendy po stworzeniu świata Bóg postanowił oddać radosnym Gruzinom Raj na Ziemi, miejsce, które przeznaczył na swój ziemski odpoczynek. Do dziś uważają oni, że mają to szczęście i mieszkają w najpiękniejszym zakątku świata.

Polub nas na Facebooku!

W duchu dialogu

Papież zapowiadając swą wizytę, wskazał na jej cele: – Z jednej strony chodzi o dowartościowanie starożytnych korzeni chrześcijańskich, obecnych na tych ziemiach – zawsze w duchu dialogu z innymi religiami i kulturami – i z drugiej strony o dodanie otuchy, nadziei w podążaniu drogami pokoju.

Z kolei administrator apostolski Kaukazu bp Giuseppe Pasotto CSS oświadczył, że „katolicy gruzińscy widzą w papieskiej wizycie objęcie uściskiem przez Kościół powszechny tej ziemi – gdzie niekiedy odnosi się wrażenie samotności – oraz potwierdzenie obranej drogi wiary”. Wskazał też na dwa jej cele: jeden związany z jednością Kościołów i drugi – dążenie do pokoju. Na tych ziemiach istnieje bowiem nie tylko konflikt między Armenią a Azerbejdżanem o Karabach Górski, ale także kwestie dotyczące gruzińskich obszarów Abchazji i Osetii Południowej, zajętych przez Rosję w sierpniu 2008 r. i uznanych przez nią za państwa „niepodległe”. W odpowiedzi na te działania Moskwy Gruzja zerwała z nią stosunki dyplomatyczne i uznała oba regiony za tereny okupowane.

 

Program

W piątek 30 września papież przyleci na międzynarodowe lotnisko w Tbilisi o godz. 15.00 czasu miejscowego. Po ceremonii powitania złoży kurtuazyjną wizytę prezydentowi w pałacu prezydenckim, na którego dziedzińcu przemówi do przedstawicieli władz, społeczeństwa i korpusu dyplomatycznego. Następnie spotka się z prawosławnym katolikosem – patriarchą całej Gruzji Eliaszem II w jego pałacu. Nie będzie jednak wspólnej modlitwy, gdyż – jak ogłosił Patriarchat – „nie zostały jeszcze przezwyciężone doktrynalne różnice między dwoma Kościołami”. „Gruziński Kościół Prawosławny powita papieża zgodnie z tradycyjną gościnnością jako przywódcę państwa i suwerena Watykanu” – napisał Patriarchat.

Ten dzień zakończy wizyta w kościele katolickim obrządku chaldejskiego pw. św. Szymona i spotkanie ze wspólnotą asyryjsko-chaldejską. Franciszek będzie pierwszym papieżem w historii, który przekroczy progi świątyni tego Kościoła. Chaldejski patriarcha Babilonii Louis Raphaël I Sako zapowiedział, że Ojciec Święty spotka się tam z 13 chaldejskim biskupami z Iraku. – Kraj ten jest domem dla ok. 10 tys. członków naszego Kościoła. Z tej okazji nie tylko biskupi, ale także wielu księży i wiernych z Iraku przyjedzie do Tbilisi, aby spotkać się z papieżem – oznajmił zwierzchnik katolików chaldejskich.

W sobotę 1 października papież odprawi Mszę św. na stadionie im. Micheila Meschiego. W kościele pw. Matki Bożej Wniebowziętej spotka się z kapłanami, zakonnicami i zakonnikami, zaś przed ośrodkiem charytatywnym oo. Kamilianów – z podopiecznymi kościelnych dzieł charytatywnych. Dzień zakończy wizyta w patriarszej katedrze Sweti Cchoweli w Mcchecie. W niedzielę rano Franciszek uda się do sąsiedniego Azerbejdżanu.

 

Wizyta w cieniu wyborów

Papież przybędzie do Gruzji na tydzień przed wyborami parlamentarnymi. Przyleci do kraju ogarniętego pogłębiającym się kryzysem społeczno-politycznym. Przedwyborcze sondaże pokazują, że przed żadnymi z dotychczasowych wyborów Gruzini nie byli tak niezdecydowani jak teraz. Faworytem jest rządząca partia Gruzińskie Marzenie najbogatszego Gruzina Bidziny Iwaniszwilego. Może ona liczyć na niespełna 20 proc. głosów. Zjednoczony Ruch Narodowy byłego prezydenta Micheila Saakaszwiliego ustępuje im zaledwie o 4-5 proc. Dowodem na rozczarowanie Gruzinów zarówno rządzącymi, jak i opozycją jest niezwykła kariera sławnego śpiewaka operowego Paaty Burczuladzego, który w ciągu roku, zakładając partię Państwo dla Ludzi, z ukochanego artysty stał się najpopularniejszym politykiem w kraju.

Prawie połowa Gruzinów nie wie jednak, na kogo głosować. Tym bardziej że reformy tracą impet, pojawia się stagnacja, a nawet oznaki powrotu do czasów sprzed „rewolucji róż” w 2003 r. Poważny kryzys przeżywa gruziński system polityczny, zaś w społeczeństwie narastają frustracja i apatia wynikające głównie z braku poprawy sytuacji materialnej. Na tle marazmu politycznego i społecznego rośnie eurosceptycyzm i rozczarowanie Zachodem, na co wpływa także konflikt między wartościami skrajnie liberalnymi a tradycyjnymi – gruzińskimi. Społeczeństwo nie rozumie też, dlaczego większość oficjalnych instytucji europejskich z dystansem odnosi się do dziedzictwa chrześcijańskiego, które w oczach Gruzinów stanowi podstawę tożsamości europejskiej.

Mimo sukcesów gospodarczych po 2003 r. żaden z rządów nie był w stanie rozwiązać najważniejszych problemów gospodarczo-społecznych: utrzymującego się na wysokim poziomie bezrobocia (ok. 15 proc.), które wśród młodzieży jest aż dwukrotnie wyższe, niskich zarobków (średnia płaca w 2014 r. wyniosła 818 lari, czyli ok. 340 dolarów), struktury zatrudnienia (53 proc. ludzi pracuje w rolnictwie). Ponadto 14 proc. mieszkańców Gruzji żyje poniżej granicy ubóstwa. Zjawiskiem świadczącym o trudnej sytuacji ekonomicznej Gruzinów jest ogromna migracja. Od 2002 r. liczba ludności zmniejszyła się z 4,4 mln do 3,7 mln, głównie wskutek wyjazdów za granicę.

Mimo tych problemów Gruzja pozostaje krajem wyjątkowym na obszarze postsowieckim. Obok państw bałtyckich zawsze deklarowała jednoznacznie i niezmiennie, iż jej celem jest pozbycie się rosyjskich wpływów i integracja ze strukturami euroatlantyckimi. Dla Gruzinów Rosja jest ze względu na swój imperializm główną przeszkodą na drodze do Europy i zagrożeniem dla suwerenności i integralności terytorialnej, jak również synonimem regresu i zacofania, w przeciwieństwie do utożsamianego z postępem świata zachodniego. Choć wynik wyborczy jest trudny do przewidzenia, kurs na współpracę z Zachodem, integrację z Unią Europejską, z którą podpisała w czerwcu 2014 r. umowę stowarzyszeniową, i NATO zostanie utrzymany niezależnie od tego, kto te wybory wygra.

 

Kościół prawosławny najważniejszy

W kontekście sytuacji polityczno-społecznej nie da się nie zauważyć bardzo dużego wpływu na opinię publiczną Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego (GKP), cieszącego się najwyższym zaufaniem. Aż 91 proc. uczestników sondażu, przeprowadzonego w lutym 2015 r. przez International Republican Institute, pozytywnie oceniło jego działalność. Za rządów Gruzińskiego Marzenia GKP cieszy się znacznie większym wsparciem państwa oraz autonomią i swobodą w wychodzeniu ze społeczno-politycznymi inicjatywami niż za rządów Saakaszwilego, który trzymał go z dala od polityki. Choć oficjalnie Kościół popiera dążenie kraju do integracji z Zachodem, w praktyce wielu hierarchów i duchownych widzi w Zachodzie i liberalnych wartościach zachodnich zagrożenie dla gruzińskiej tożsamości, czując i podkreślając religijną i cywilizacyjną bliskość z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym, z którym utrzymują bliskie stosunki. O pojednanie z Rosją wielokrotnie apelował cieszący się ogromnym autorytetem patriarcha Eliasz II.
Historia chrześcijaństwa

Gruzini są jednym z najstarszych narodów chrześcijańskich. Wiarę mieli tu przynieść już w pierwszym wieku apostołowie, przede wszystkim Andrzej Pierwszy Powołany oraz Szymon i Maciej, a według innych źródeł – także Bartłomiej i Tadeusz. Jednak za rzeczywistych misjonarzy tego narodu uchodzą św. Nina (Nino), św. Mirian Król i św. Nana Królowa. Wszyscy oni działali na przełomie III i IV w. Nina pochodziła z Kapadocji w dzisiejszej Turcji, ale przybyła do Gruzji z Jerozolimy na polecenie Matki Bożej, która jej się objawiła i wysłała z misją na Kaukaz. Zastała tam kraj pogański. Jako niewolnica trafiła na dwór króla Kartlii Miriana, gdzie miała w sposób cudowny wyleczyć jego ciężko chorą żonę Nanę. Z wdzięczności za to i spełniając daną wcześniej niewolnicy obietnicę, król nawrócił się na chrześcijaństwo, a wraz z nim królowa i najbliższe ich otoczenie. Kościół gruziński obdarzył ich później tytułem „Równych Apostołom”. Według oficjalnej historiografii gruzińskiej chrzest narodu odbył się w 326 r.

Najwspanialszy rozkwit Kościoła gruzińskiego przypada na stulecia XI i XII za panowania dynastii Bagratydów. Szczególne zasługi mają tu król Dawid III (1089-1125) i królowa Tamara, zwana Wielką (1184-1213). Istniało wówczas 68 archidiecezji i diecezji, działało wiele klasztorów, szkół kościelnych, Kościół zaś stał się największą siłą w kraju. Wielki rozwój przeżywała także kultura narodowa: wtedy to, za panowania Tamary, powstał epos „Rycerz w tygrysiej skórze” Szoty Rustawelego, arcydzieło literatury rangi światowej.

Nieustanne zagrożenie kraju ze strony islamskich sąsiadów zmuszało władców Gruzji do szukania pomocy w krajach chrześcijańskich, przede wszystkim w Rosji, która była najbliżej i też wyznawała prawosławie. Na początku XIX w. Gruzja została wcielona do Rosji i od tamtego czasu Kościół rosyjski panował na terenie kraju.

Po upadku caratu państwo gruzińskie odzyskała na krótko niepodległość w latach 1918-21. Ale już w 1921 r. Armia Czerwona zdobyła cały Kaukaz, kładąc kres niepodległości tamtejszych państw i rozpętując krwawy terror. Kościół poniósł dotkliwe straty w ludziach – uwięzionych, zesłanych, rozstrzelanych, i w obiektach – zabranych, zniszczonych, wysadzonych w powietrze. Jeśli w 1917 r. czynnych było prawie 2,5 tys. świątyń, to na początku lat 80. XX w. liczba ich nie przekraczała 80.

Podobne prześladowania dotknęły Kościół katolicki. Komuniści natychmiast uwięzili licznych świeckich i wszystkich księży, z których większość zginęła w okresie tzw. wielkiej czystki lat 1937-38. W czasach sowieckich w Gruzji działał jedyny kościół pw. św. Piotra i Pawła w Tbilisi, którym opiekował się polski kapłan, pochodzący z Ukrainy, ks. Jan Śnieżyński, a jego wierni wywodzili się z różnych narodowości: Polacy, Niemcy, Litwini, Ukraińcy, także Ormianie i Asyryjczycy, niemający własnych świątyń.

 

Kościół dzisiaj

Po dziesięcioleciach ciężkich prześladowań i praktycznie zaniku życia katolickiego zaczęło się ono powoli odradzać w 1990 r. – Po upadku komunizmu odmawianie różańca pozostało właściwie jedyną formą modlitwy w rodzinach katolickich. Jestem przekonany, że te modlitwy różańcowe sprawiły, iż Kościół przetrwał w Gruzji – powiedział bp Pasotto. Do Gruzji zaczęli napływać nowi kapłani i zaczęły powstawać, a właściwie odradzać się parafie łacińskie, zwłaszcza w większych miastach kraju. W 1993 r. Gruzja nawiązała stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską.

Obecnie katolicy stanowią jedynie 1 proc. mieszkańców Gruzji i jest ich ok. 30-40 tys. Należą do trzech różnych obrządków: łacińskiego, ormiańskiego i asyryjskiego-chaldejskiego. Prawosławni stanowią 85 proc. ludności, a muzułmanie ok. 11 proc.

Dziś działa 12 świątyń katolickich. Kościół dąży też do odzyskania m.in. pięciu świątyń przejętych przez Kościół prawosławny. Niedawno udało się odbudować kościół katolicki w Achalcyche, w regionie Samche-Dżawachetii, gdzie żyje najwięcej katolików. Został tam wzniesiony klasztor Sióstr Benedyktynek – pierwszy i jak dotąd jedyny ośrodek katolickiego życia kontemplacyjnego na Kaukazie.

Wśród katolików w Gruzji, obok Gruzinów, są głównie Ormianie, a także Gruzini polskiego pochodzenia. W Tbilisi skupiała się w XIX w. największa polska kolonia, i to Polacy stanowili większość spośród 29 tys. gruzińskich katolików w 1884 r. Teraz Polonia liczy ok. 1000 osób. Sporą grupę praktykujących stanowią obcokrajowcy, którzy czasowo przebywają w Gruzji: dyplomaci, studenci z Azji i Afryki… Dlatego w kościele pw. Piotra i Pawła w Tbilisi w niedziele odprawiane są Msze św. nie tylko po gruzińsku i po łacinie, ale również po angielsku.

Specyfiką Kościoła katolickiego w Gruzji jest jego zaangażowanie społeczne: opieka nad osobami ubogimi, wsparcie dla młodzieży, pomoc w najbardziej zaniedbanych regionach kraju. Jako pierwsze podjęły posługę w tym kraju misjonarki miłości św. Matki Teresy z Kalkuty, które zaopiekowały się ubogimi i bezdomnymi w Tbilisi. Niemal równocześnie, w 1991 r., przybyli na Kaukaz kamilianie. Od 1998 r. prowadzą oni Ośrodek Zdrowia im. Jana Pawła II, gdzie najbiedniejsi mają dostęp do lekarzy prawie wszystkich specjalności. Zakonnicy służą w domach prywatnych. Co miesiąc wydają dla 500 rodzin produkty żywnościowe. W otwartym w 2012 r. przez nich Centrum dla Osób Niepełnosprawnych w Tbilisi można uczestniczyć w zajęciach artterapii, muzykoterapii, fizjoterapii, skorzystać też z pomocy logopedy i psychologa. To jeden z niewielu takich ośrodków w Gruzji. Obecnie z terapii zajęciowej i rehabilitacji korzysta tam ok. 40 osób.

Od 1997 r. w Tbilisi są też obecne salezjanki, prowadzące dom – oratorium, do którego przychodzą dzieci i młodzież. Działa w nim Centrum Wsparcia Rodziny i Dzieci, w którego ramach do miniżłobka uczęszcza 16 dzieci, w większości katolickich, ale także jedno prawosławne i jezyda. Ponadto aktywnie działa Caritas Gruzja, która w 1994 r. uzyskała status organizacji pozarządowej. Prowadzi stołówki, małe przychodnie w najuboższych regionach kraju, szkoły zawodowe, pomaga dzieciom ulicy.

– Obecność Kościoła katolickiego także w przeszłości była niewielka, ale znacząca. Był on zawsze obecny w rzeczywistości społecznej kraju, stanowiąc część życia tego narodu – podkreślił bp Pasotto.

 

Bycie katolikiem nie jest łatwe

Franciszek przybędzie do kraju niewolnego od napięć międzywyznaniowych. Z chwilą upadku komunizmu i po odzyskaniu przez ten kraj wolności, w tym także religijnej, Kościół prawosławny zaczął coraz bardziej zyskiwać status religii państwowej, z czym wiąże się ograniczanie wolności i praw innych Kościołów. Od 1988 r. na dużą skalę GKP zaczął przejmować – w ramach odzyskiwania świątyń niegdyś zabranych przez władze – także te obiekty, które nigdy do niego nie należały, głównie katolickie i ormiańskie. Kościół katolicki stracił np. na rzecz GKP co najmniej trzy duże zachowane świątynie w Kutaisi, Batumi i Gori, a Ormiański Kościół Apostolski – kilkaset.

Innym przykładem trudnych relacji jest bezpodstawne odmawianie przez władze miasta Rustawi w południowo-wschodniej Gruzji zwrotu miejscowym katolikom zezwolenia na budowę kościoła. Według Gruzińskiego Ośrodka Badania i Monitoringu Praw Człowieka (EMS), który występuje z ramienia administratury apostolskiej Kaukazu, zakaz ten ma charakter dyskryminacyjny. Wydaniu zezwolenia sprzeciwia się część miejscowych prawosławnych.

Zdaniem abp. Marka Solczyńskiego, nuncjusza apostolskiego w Gruzji, Armenii i Azerbejdżanie, podjęcie decyzji o byciu katolikiem w kraju prawosławnym nie jest łatwe. – Dla nas, Polaków, katolicyzm w Polsce jest czymś naturalnym. Tutaj nie jest prosto dokonać takiego wyboru. Na przykład małżeństwo ormiańskie odnalazło swoją wiarę w Chrystusa w Kościele łacińskim i chce kontynuować swoją przygodę wiary w tym Kościele. Małżonkowie są jednak Ormianami i według prawa kanonicznego już samo pochodzenie łączy i wiąże ich trwale z obrządkiem ormiańskim – podkreślił nuncjusz. Dodał, że „jeśli Gruzin odnajduje wiarę dzięki Kościołowi katolickiemu i pragnie w nim praktykować, bo np. dziadkowie byli katolikami, to podjęcie takiej decyzji wymaga wielkiej determinacji”.

GKP znany jest z bardzo konserwatywnego, wręcz negatywnego podejścia do ekumenizmu i stosunków z innymi religiami i wyznaniami. W połowie lat 90. ubiegłego wieku wystąpił oficjalnie ze Światowej Rady Kościołów i z Konferencji Kościołów Europejskich, a w czerwcu br. nie wziął udziału w Soborze Wszechprawosławnym na Krecie. Szczególnie niechętnie władze GKP odnoszą się do Kościoła katolickiego i do protestantów. Gdy 9 listopada 1999 r. św. Jan Paweł II w czasie swego pobytu w Gruzji odprawił Mszę św. w hali sportowej w Tbilisi, Patriarchat wezwał swych wiernych, aby – pod groźbą kar kościelnych – nie uczestniczyli w niej jako „heretyckiej”.

Mówiąc o stosunkach Kościoła katolickiego z GKP, abp Solczyński podkreślił zasługi tego Kościoła dla rozwoju chrześcijaństwa na tym obszarze. – Ziemia gruzińska położona między potężnymi mocarstwami – z jednej strony było to imperium otomańskie, a z drugiej Persja – pozostała wierna Chrystusowi – zaznaczył. Podkreślił też, że Watykan umożliwia osobom świeckim i duchownym studiowanie na uniwersytetach katolickich w Rzymie i we Francji, co – zdaniem nuncjusza – rokuje bardzo dobrze na przyszłość, bo kontakty bezpośrednie i zaangażowanie we wspólne projekty przezwyciężają emocjonalną nieufność.

 

Oczekiwania

Pomimo wyborów i skupienia uwagi mediów na sprawach politycznych, zainteresowanie spotkaniem z papieżem jest duże, także ze strony niekatolików. Zdaniem bp. Pasotty będzie to także okazja do przedstawienia Franciszkowi Kościoła w tym kraju i jego specyfiki. Papież zaś utwierdzi chrześcijan w słuszności obranej przez nich drogi wiary. „Idźcie tak dalej – powie nam Ojciec Święty – to jest droga, jaką wskazał wam Bóg. Nie wątpcie o tym” – przewiduje administrator apostolski Kaukazu.

Z kolei minister spraw zagranicznych Gruzji Micheil Dżanelidze jest przekonany, że wizyta papieża będzie ważnym wydarzeniem dla całego regionu. – Cieszymy się, że będziemy mogli go powitać, i jesteśmy mu wdzięczni za każdy znak wsparcia tego, iż na Kaukazie chcemy żyć w harmonii i pokoju – powiedział szef gruzińskiej dyplomacji w Tbilisi. Dodał, że „Gruzja jest stabilnym mostem między Azją a Europą” i „chce to papieżowi Franciszkowi pokazać”.


Krzysztof Tomasik (KAI) / Warszawa

 

Papież odwiedzi muzułmański Azerbejdżan

Pod hasłem: "Wszyscy jesteśmy braćmi" przebiegać będzie 2 października podróż Franciszka do Azerbejdżanu. Będzie to druga wyprawa obecnego papieża na Kaukaz, po jego wizycie pod koniec czerwca br. w Armenii. Wcześniej papież w dniach 30 września-2 października odwiedzi Gruzję. Azerbejdżan - największy pod względem powierzchni i liczby ludności kraj kaukaski - odwiedził w maju 2002 r. Jan Paweł II.

Polub nas na Facebooku!

W cieniu konfliktu

W muzułmańskim Azerbejdżanie – podobnie jak w Armenii – Ojciec Święty będzie zachęcał do dyplomatycznego rozwiązania konfliktu o Karabach Górski – przewiduje słowacki salezjanin ks. Vladimír Fekete, który od pięciu lat stoi na czele prefektury apostolskiej Azerbejdżanu. Od ponad 30 lat między Azerbejdżanem i Armenią toczy się terytorialny spór. Po rozpadzie ZSRR i ogłoszeniu przez oba te kraje niepodległości konflikt o Karabach Górski przerodził się w otwartą wojnę. Najgwałtowniejsze walki toczyły się w latach 1992-94, pociągając za sobą śmierć ok. 30 tys. osób. W wyniku wojny Ormianie, wspierani przez Rosję (bo Baku obrało wtedy kurs na Zachód i zbliżenie z Turcją), opanowali całe terytorium Karabachu i część rejonów Azerbejdżanu.

Od tamtego czasu stale dochodzi do zbrojnych incydentów. Ostatnio walki wybuchły na początku kwietnia: zginęło kilkudziesięciu żołnierzy obu armii. Starcia trwały krótko i zakończyły się nieoczekiwanymi deklaracjami stron o zawieszeniu broni. Jednocześnie wznowiono rozmowy pokojowe.

Wizyta papieża będzie też okazją do lepszego poznania głowy Kościoła katolickiego przez mieszkańców tego muzułmańskiego kraju. Według sondaży w Azerbejdżanie pozytywnie o papieżu Franciszku wyraża się 6 proc. mieszkańców i 8 proc. negatywnie, ale aż 87 proc. nic o nim nie wie.

 

Program

Logo podróży to błękitne, czerwone i zielone płomienie (kolory flagi Azerbejdżanu) obejmujące stylizowany żółty krzyż. Ten kolor odwołuje się z kolei do barw Stolicy Apostolskiej i przypomina o tradycji chrześcijańskiej, obecnej od zamierzchłych czasów na tych obszarach. Płomienie nawiązują z kolei do tego, iż Azerbejdżan jest nazwany „Ziemią Ognia”, oraz do kształtu serca, przypominając o trwającym Roku Miłosierdzia.

W niedzielę 2 października Franciszek przyleci do Baku ze stolicy Gruzji – Tbilisi. Na międzynarodowym lotnisku im. Hejdara Alijewa (pierwszego prezydenta kraju) odbędzie się ceremonia powitania. Potem w stołecznym kościele pw. Maryi Niepokalanej papież odprawi Mszę św., po czym zje obiad z salezjanami. Po południu odbędzie się kurtuazyjna wizyta u prezydenta, a następnie spotkanie z władzami w Centrum Hejdara Alijewa. Franciszek odbędzie też prywatną rozmowę z przywódcą muzułmanów Kaukazu w meczecie również noszącym imię pierwszego szefa państwa. Spotka się też z prawosławnym biskupem Baku i przewodniczącym miejscowej wspólnoty żydowskiej.

 

W autorytarnym kraju

Ojciec Święty przybędzie do najsilniejszego państwa Kaukazu Południowego, od ponad ćwierć wieku rządzonego autorytarnie przez dynastię polityczną, na której czele stoi obecnie Ilham Alijew. Dzięki bogatym złożom ropy i gazu państwo to przez wiele lat przeżywało rozkwit gospodarczy, który jednak po spadku cen tych surowców się załamał. Wcześniejsza dobra koniunktura ekonomiczna nie wpłynęła na stan demokracji i sytuację społeczną – pogłębia się rozwarstwienie, panują korupcja i nepotyzm.

Choć na arenie międzynarodowej Azerbejdżan stara się balansować między Wschodem a Zachodem i Turcją, to jednak w ostatnich latach coraz bardziej zacieśnia stosunki z Rosją, co ma mu pomóc utrzymać wewnętrzną stabilność i przetrwać w niekorzystnych warunkach geopolitycznych, gospodarczych i społecznych. Konsekwencją zwrotu w stronę Rosji będzie dalsze umacnianie autorytaryzmu, ograniczanie podmiotowości politycznej Azerbejdżanu i włączenie go w geopolityczny blok budowany przez Rosję na obszarze postsowieckim, m.in. w ramach Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Scena polityczna kraju zdominowana jest przez proprezydecką Partię Nowego Azerbejdżanu. Brakuje innych partii politycznych, które miałyby realne wsparcie sił społecznych. Opozycja to zaledwie kilkudziesięciu społecznych aktywistów zepchniętych do roli dysydentów. Od 2008 r., gdy zniesiono ograniczenie liczby kadencji pełnionych przez prezydenta, Alijew może sprawować swój urząd dożywotnio.

Największymi chorobami Azerbejdżanu są klanowość, korupcja i nierozwiązany konflikt karabaski. Do tego dochodzi pogłębiające się rozwarstwienie społeczne między rządzącą kastą a resztą społeczeństwa. Polityka państwa nastawiona jest na walkę z obrońcami praw człowieka, wolnymi mediami i osobami niepokornymi, skutecznie eliminując oddolne inicjatywy.

W ciągu minionej dekady można zaobserwować też gwałtowny wzrost znaczenia islamu, szczególnie wśród młodych wykształconych ludzi. Przybywa świadomie wierzących, nowych meczetów, szkół islamskich, sklepów z odzieżą muzułmańską, pielgrzymów udających się do Mekki. Mimo iż państwo próbuje przeciwdziałać upolitycznianiu ruchów religijnych, wyraźnie przybiera na znaczeniu radykalny islam, zarówno wśród szyitów, stanowiących większość, jak i sunnitów.

 

Chrześcijańskie początki

Chrześcijaństwo zaczęło docierać na teren Azerbejdżanu pod koniec I wieku – być może za sprawą apostołów lub ich bezpośrednich uczniów. Pierwszym misjonarzem miał być sam apostoł Bartłomiej, który zginął śmiercią męczeńską. Na legendarnym miejscu jego kaźni, w pobliżu Baszty Dziewiczej w historycznym sercu Baku, do czasów sowieckich znajdowała się świątynia – później zburzona. Innym misjonarzem był św. Elizeusz, który z kolei zginął śmiercią męczeńską w sąsiedniej Armenii.

W 313 r. chrześcijaństwo miał przyjąć Urnajr – władca Albanii Kaukaskiej (to grecka nazwa kraju ciągnącego się od Gruzji do Morza Kaspijskiego, mityczna Kolchida), znajdującej się wówczas na terenach dzisiejszego Azerbejdżanu. Choć w połowie VIII stulecia, po podbiciu tych ziem przez Arabów, większość mieszkańców przyjęła – częstokroć pod przymusem – islam, to Kościół albański przetrwał, zwłaszcza wśród ludności zamieszkałej wysoko w górach. Po zajęciu Kaukazu przez Rosję carską w XIX wieku został on wcielony do Kościoła ormiańskiego.

Po rozpadzie ZSRR w 1991 r. rozpoczął się powolny proces jego odrodzenia. Wiernymi Kościoła albańskiego są przedstawiciele narodu Udynów, uważający się za potomków Albanów. Ich duchowym i kulturalnym przywódcą był zmarły w 2006 r. Zora Keczari, który przetłumaczył m.in. Pismo Święte na język udyński. Kościół albańsko-udyński – jak obecnie nazywa się to wyznanie – znajduje się pod opieką duchową Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP). Udyni – jest ich ok. 10 tys. – mają świątynię w Nidżu w północnym Azerbejdżanie. Podczas wizyty Jana Pawła II w 2002 r. podarowali mu albański krzyż, swoisty znak rozpoznawczy ich Kościoła. Stał on na ołtarzu podczas sprawowanej przez papieża Mszy św. w Baku.

Natomiast tradycje katolickie w stolicy sięgają przełomu XIX i XX wieku. Przeżywający naftowy boom Azerbejdżan przyciągnął wówczas m.in. wielu Polaków. W początkach XX wieku ich liczba przekroczyła 10 tys. i potrzeba zbudowania kościoła stała się paląca. Fundamenty położono w 1909 r., budowę ukończono dwa lata później. Wsparł ją geolog Witold Zglenicki, ale darczyńcami byli nie tylko katolicy, bo znaczne środki ofiarowała prawosławna rodzina polskiego pochodzenia naftowych milionerów Ryskich. Neogotycki kościół Niepokalanego Poczęcia NMP uchodził za jedną z najpiękniejszych budowli Baku. W 1931 r. świątynię zburzono na polecenie władz sowieckich, a pracującego tam ks. Stefana Demurowa – Gruzina, o którym Stefan Żeromski wspomniał w „Przedwiośniu”, rozstrzelano w 1938 r. za prowadzenie w ukryciu duszpasterstwa. Na fundamentach kościoła postawiono Dom Kultury KGB im. Feliksa Dzierżyńskiego.

Gdy kraj opanowali Sowieci, rozpoczęły się prześladowania, tak jak w całym ówczesnym Związku Sowieckim. Stosunkowo najsilniejszy pozostał islam jako wiara większości miejscowego społeczeństwa, ale i on był zwalczany jako uosobienie wstecznictwa i przesądów. Kościół katolicki przez cały okres sowiecki w praktyce nie istniał – nie było ani parafii, ani kapłana, nie mówiąc o biskupie.

Odrodzenie religijne rozpoczęło się pod koniec lat 80. XX wieku wraz z nadejściem w całym ówczesnym ZSRR procesu demokratyzacji i przywracania podstawowych swobód obywatelskich. Objęło ono przede wszystkim muzułmanów – w całym kraju zaczęto otwierać nieczynne do tego czasu meczety i budować nowe. Powstały szkoły teologiczne, państwo otworzyło się na kontakty z krajami muzułmańskimi, coraz więcej obywateli pielgrzymowało do Mekki i Medyny.

 

Odrodzenie Kościoła

Po uzyskaniu przez Azerbejdżan niepodległości w 1992 r. nieformalny „komitet organizacyjny” skierował do Watykanu prośbę o przysłanie duchownego katolickiego. Pierwszym kapłanem został Polak, ks. Jerzy Piluś, który przyjechał do Baku w 1997 r. i odprawiał początkowo Msze św. na stole w dużym pokoju wynajmowanego mieszkania. Wkrótce na potrzeby nowo utworzonej parafii wynajęto dom: z trzech połączonych pokoi na parterze utworzono świątynię, na piętrze urządzono salę katechetyczną, salę spotkań oraz pokoje mieszkalne księży. Obecnie dom stanowi własność parafii i mieści kaplicę Chrystusa Odkupiciela.

Utworzenie pierwszych struktur kościelnych stało się możliwe dopiero na początku lat 90. 30 grudnia 1993 r. Jan Paweł II ustanowił administraturę apostolską Kaukazu, obejmującą trzy kraje tego regionu: Armenię, Gruzję i Azerbejdżan. Ten ostatni został potem wydzielony z tej struktury, gdy 11 października 2000 r. papież utworzył misję „sui iuris”, którą z kolei 4 sierpnia 2011 r. Benedykt XVI podniósł do rangi obecnej prefektury apostolskiej. Przez cały czas tworzenia struktur kościelnych opiekę duszpasterską w Azerbejdżanie sprawują słowaccy salezjanie.

Oficjalnie wspólnota katolicka została zarejestrowana w 1999 r. Centrum katolickiego życia stanowi ponownie kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, konsekrowany 7 marca 2008 r. przez ówczesnego watykańskiego sekretarza stanu kard. Tarcisio Bertone, a w uroczystości tej wzięli udział także prezydent Ilham Alijew oraz zwierzchnicy największych wspólnot religijnych – muzułmańskiej, prawosławnej i żydowskiej – i oczywiście miejscowi wierni.Świątynię w Baku wzniesiono na terenie podarowanym Janowi Pawłowi II w czasie pielgrzymki w 2002 r. przez ówczesnego prezydenta kraju Hejdara Alijewa. Dzwony dla kościoła ofiarował prezydent Lech Kaczyński.

Wspólnota katolicka w tym liczącym 9,3 mln mieszkańców państwie jest bardzo niewielka – liczy nieco ponad 500 osób, głównie zresztą przybyszów z zagranicy. Pracuje w nim sześciu księży i trzy siostry zakonne. Są też misjonarki miłości św. Matki Teresy z Kalkuty, które prowadzą w Baku dom dla najbardziej potrzebujących. Ponadto 1,45 proc. azerskiego społeczeństwa wyznaje prawosławie, a 1,35 proc. należy do Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego.

 

Oczekiwania

– Uczucia, które wśród nas dominują w związku z wizytą Franciszka, to radość i nadzieja. Musimy wyrazić mu swoją głęboką wdzięczność za to, że zgodził się przyjechać do tego zakątka świata niemal całkowicie muzułmańskiego, który dla wielu jest mało znany – powiedział prefekt ks. Fekete. Ma on nadzieję, że ta wizyta przyniesie obfite owoce, jak ta św. Jana Pawła II, która była punktem zwrotnym: ludzie dowiedzieli się o Kościele katolickim, że nie jest jakąś chrześcijańską sektą, a katolicy cieszą się powszechnym szacunkiem.

Słowacki zakonnik zwrócił uwagę, że Azerowie to ludzie otwarci, ciekawi cudzoziemców i różnych tradycji religijnych. Władze bardzo pilnują i zachęcają do dobrych stosunków między wszystkimi zgodnie z tradycją tej ziemi, gdzie przez wieki chrześcijanie, muzułmanie i żydzi żyli razem w pokoju. Ks. Fekete zaznaczył, że do kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP często przychodzą pomodlić się muzułmanki, zwłaszcza spodziewające się dziecka


Krzysztof Tomasik (KAI) / Warszawa