video-jav.net

Papież: Konfesjonał to nie pralnia

By wejść w tajemnicę przebaczenia, konieczna jest modlitwa, skrucha i wstyd – powiedział Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Ojciec Święty podkreślił znaczenie uświadomienia sobie jak wielkiego cudu dokonuje w nas Bóg, okazując nam miłosierdzie, abyśmy z kolei sami mogli okazywać je innym. Przestrzegł też przed obłudą prowadzącą do „wykradzenia” udawanego rozgrzeszenia w konfesjonale.

Polub nas na Facebooku!

Papież nawiązał w swej homilii do dzisiejszej Ewangelii (Mt 18,21-35), zawierającej przypowieść o niemiłosiernym słudze, która pozwala nam wejść w wielką tajemnicę Bożego miłosierdzia. Wskazał, iż pierwszym krokiem jest łaska wstydu z powodu swoich grzechów, której nie możemy uzyskać sami. Zauważył, że o tej łasce opowiada pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii (Dn 3,25.34-43) zawierające modlitwę skruszonego Azariasza. Natomiast czytany dziś fragment Ewangelii ukazuje niemiłosiernego sługę, który choć zyskał od króla darowanie wielkiego długu, nie potrafił darować jednemu ze współsług, który był mu winien niewiele. „Nie zrozumiał tajemnicy przebaczenia” – skomentował tę scenę Franciszek. Następnie Ojciec Święty odniósł tę historię do naszego życia powszedniego.

„Jeśli zapytam: «Czy wszyscy jesteście grzesznikami?» – «Tak, Ojcze, wszyscy» – «A co robicie, by zyskać odpuszczenie grzechów?» – «Spowiadamy się» – «A jak idziesz do spowiedzi?» – «Idę, wyznaję grzechy, kapłan mi je odpuszcza, zadaje trzy ‘Zdrowaś Mario’ za pokutę, a następnie wracam w pokoju». Nic nie zrozumiałeś! Poszedłeś tylko do konfesjonału, żeby dokonać operacji bankowej i praktyki urzędowej. Nie poszedłeś zawstydzony z powodu tego czego się dopuściłeś. Dostrzegłeś kilka plam na sumieniu i popełniłeś błąd, bo sądziłeś, że konfesjonał jest jakąś pralnią, by wywabić plamy. Nie potrafiłeś się wstydzić z powodu twoich grzechów” – powiedział papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że przebaczenie powinno wejść do naszych sumień, bowiem mogę przebaczyć tylko wówczas, gdy sam czuję, że odpuszczono mi moje grzechy.

„Jeśli nie masz świadomości, że tobie przebaczono, to nigdy nie będziesz mógł wybaczyć. Zawsze jest postawa chęci porachowania się z innymi. Przebaczenie jest natomiast całkowite. Ale można to uczynić tylko wówczas, kiedy czuję mój grzech, gdy mi wstyd, wstydzę się i proszę Boga o przebaczenie oraz odczuwam, że Ojciec mi przebaczył, a więc mogę wybaczyć innym. Jeśli nie, to nie można przebaczyć, nie jesteśmy do tego zdolni. Dlatego przebaczenie jest tajemnicą” – stwierdził Franciszek.

Papież komentując postawę niemiłosiernego sługi zauważył, że miał on poczucie swego wielkiego sprytu, iż się jemu upiekło – tymczasem nie zrozumiał szczodrości swego pana. Zauważył, że podobnie i my mamy wrażenie, że nam się upiekło, ale przestrzegł, iż nie jest to przebaczenie, a jedynie obłudna kradzież rozgrzeszenia, fałszywe przebaczenie.

„Prośmy dziś Pana o łaskę zrozumienia tego «siedemdziesiąt siedem razy». Prośmy o łaskę wstydu przed Bogiem. To wielka łaska! Wstydzić się swoich grzechów, a tym samym otrzymać przebaczenie i łaskę hojności, aby dać je innym, bo jeśli Bóg przebaczył mi tak wiele, kimże jestem, by nie wybaczyć innym ludziom?” – zakończył swoją homilię Ojciec Święty.


st (KAI) / Watykan

 

Przestroga przed obojętnością wobec ubogich

Przed obojętnością wobec ubogich i potrzebujących, prowadzącą do deprawacji przestrzegł Franciszek podczas porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty. Franciszek nawiązał do czytań dzisiejszej liturgii, a zwłaszcza Ewangelii (Łk 16,19-31), zawierającej przypowieść o Łazarzu i bogaczu.

Polub nas na Facebooku!

Papież wyszedł do słów dzisiejszej antyfony na wejście, zaczerpniętej z psalmu 139: „Przeniknij mnie, Boże, i poznaj moje serce, doświadcz mnie i poznaj moje myśli. Zobacz, czy idę drogą nieprawą, i prowadź mnie drogą odwieczną”. Następnie zwrócił uwagę na słowa psalmu responsoryjnego (Ps. 1) wskazując, że człowiek, który pokłada ufność w człowieku, w ciele umieszcza swoje pokrzepienie, to znaczy w tym, czym może zarządzać, w próżności, pysze, bogactwie, a stąd wypływa oddalenie od Boga. Franciszek podkreślił płodność człowieka, który ufa Panu oraz bezpłodność człowieka pokładającego ufność w sobie samym, we władzy i bogactwie. Przestrzegł, iż droga, gdy ufam jedynie swemu sercu, jest niebezpieczna i zwodnicza.

 

Franciszek zauważył, że kiedy człowiek żyje w swoim zamkniętym kręgu, oddycha atmosferą właściwą swoim dobrom, zadowoleniem, próżnością, poczuciem się pewnie i ufa tylko sobie, traci orientację, kompas i nie wie, gdzie są granice. To właśnie dzieje się z bogaczem, o którym mówi Ewangelia św. Łukasza, człowiekiem, który spędzał swoje życie na ucztach i nie dbał o biedaka, który leżał u bram jego domu.

 

„Wiedział, kim był ten biedak, gdyż później, rozmawiając Abrahamem, mówi: «Poślij Łazarza» – doskonale wiedział, jak miał na imię! Ale nie obchodził go ten biedak. Czy bogacz był człowiekiem grzesznym? Tak. Ale z grzechu można się wycofać: prosimy o przebaczenie i Pan odpuszcza. Jednak bogacza serce doprowadziło na drogę śmierci do tego stopnia, że nie można wrócić. Jest taki punkt, moment, istnieje granica, od której trudno wrócić, kiedy grzech staje się deprawacją. A bogacz nie był grzesznikiem, tylko człowiekiem zdeprawowanym. Ponieważ wiedział o wielkiej nędzy, ale był szczęśliwy i nic to go nie obchodziło” – powiedział Ojciec Święty.

 

Papież zauważył, że ludzkie serce jest zdradliwe serce i trudno je wyleczyć. Kiedy znamy drogę choroby, bardzo trudno wyzdrowieć. Dlatego skierował pytanie: „Co czujemy w sercu, gdy idziemy ulicą i widzimy bezdomnych, samotne dzieci proszące o jałmużnę… «- Ależ to są dzieci z tej grupy etnicznej, która kradnie …». Czy idę dalej? Bezdomni, ubodzy, ludzie pozostawieni samym sobie, również ci bezdomni dobrze ubrani, bo nie mają pieniędzy na opłacenie czynszu, gdyż nie mają pracy… co czuję? To część krajobrazu, panoramy miasta, jak posąg, przystanek autobusowy, urząd pocztowy, czy także bezdomni są częścią miasta? Czy to normalne? Uważajmy, gdy te rzeczy rozbrzmiewają w naszych sercach jako normalne – «Ależ tak, takie jest życie.. jem, piję, ale żeby ulżyć nieco poczuciu winy składam małą ofiarę i idę dalej » – to nie jest dobra droga” – przestrzegł Franciszek.

 

W tym kontekście Ojciec Święty podkreślił konieczność zdania sobie sprawy, kiedy jesteśmy na śliskiej drodze od grzechu ku deprawacji. Zauważył, że często jesteśmy zobojętniali na ludzkie dramaty, kiedy bomby zabijają bezbronnych ludzi, podobnie jak bogacz z dzisiejszej przypowieści. Gdyby tak było, bylibyśmy na drodze od grzechu ku deprawacji – stwierdził papież.

 

„Dlatego prośmy Pana: «Przeniknij mnie, Boże, i poznaj moje serce, spójrz czy moja droga jest błędna, czy jestem na tej śliskiej drodze od grzechu do deprawacji, z której zazwyczaj nie ma powrotu», bo grzesznik, jeśli żałuje powraca, natomiast osoba zdeprawowana z trudem, gdyż zamknięta jest w sobie. Niech dzisiejszą modlitwą będzie prośba: «Poznaj moje serce, i pozwól mi zrozumieć na jakiej jestem drodze, w jakim kierunku zmierzam»” – zakończył swoją homilię Franciszek.


st (KAI) / Watykan