video-jav.net

Franciszek: rodziny powołane są do misji miłosierdzia

O rodzinach jako miejscach miłosierdzia i świadkach miłosierdzia napisał Ojciec Święty w liście adresowanym na ręce prefekta Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, kard. Kevina Farrella w związku z przygotowaniami do przyszłorocznego Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie.

Polub nas na Facebooku!

Papież zaznaczył, że spotkanie w Dublinie powinno stanowić okazję do pogłębienia swej refleksji i dzielenia się treścią posynodalnej adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”. Wskazał, że rodziny są wyłącznym związkiem kobiety i mężczyzny, otwartym i służącym życiu na wszystkich jego etapach, zaś bez miłości nie można żyć jako dzieci Boże, jako małżonkowie, rodzice i bracia. Oznacza ona dawanie siebie, przebaczanie sobie nawzajem, bycie cierpliwymi, uprzedzanie drugiego, wzajemne szanowanie siebie. „Każdy z nas, zarówno rodziny jak i duszpasterze, potrzebujemy na nowo pokory, która kształtowała by pragnienie formowania siebie, wychowywania się, by być uprzejmymi, aby pomagać i przyjmować pomoc, aby towarzyszyć, rozpoznawać i włączać wszystkich ludzi dobrej woli” – napisał Franciszek.

Ojciec Święty nawiązał do swojej myśli wyrażonej już na początku pontyfikatu, apelując o otwartość Kościoła, by był miłosierny, głosząc istotę objawienia Boga Miłości, którą jest Miłosierdzie. „Jest to to samo miłosierdzie, które czyni nas nowymi w miłości. A wiemy, jak bardzo rodziny chrześcijańskie są miejscem miłosierdzia i świadkami miłosierdzia. Po Jubileuszu Nadzwyczajnym będą nimi jeszcze bardziej, zaś spotkanie w Dublinie będzie mogło dać konkretne tego znaki” – stwierdził papież.

Franciszek wezwał cały Kościół do uwzględnienia tych wskazań w przygotowaniu duszpasterskim najbliższego Światowego Spotkania. Natomiast Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia powierzył zadanie szczegółowego nakreślenia nauczania Amoris laetitia, z którym Kościół pragnie, aby rodziny zawsze były w drodze, w tej pielgrzymce wewnętrznej, która jest przejawem autentycznego życia. Na zakończenie zapewnił Kościół w Irlandii o swej szczególnej modlitwie.


st (KAI) / Watykan

 

Franciszek: Abraham ojcem w nadziei

O Abrahamie jako ojcu nie tylko w wierze, ale także w nadziei mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Papież nawiązując do fragmentu Listu św. Pawła do Rzymian (4,16-19a.22), wskazał, że w dziejach Abrahama możemy już znaleźć zapowiedź zmartwychwstania, które przezwycięża zło i samą śmierć. Słów Franciszka na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 13 tys. wiernych.

Polub nas na Facebooku!

Charakteryzując doświadczenie wiary Abrahama Ojciec Święty podkreślił, że Bóg, który objawia się Abrahamowi jest Bogiem, który zbawia, Bogiem, który wyprowadza z rozpaczy i śmierci, Bogiem, który powołuje do życia. Nawiązując do Pawłowego stwierdzenia, że Abraham „wbrew nadziei uwierzył nadziei” (Rz 4,18) Franciszek podkreślił powiązanie wiary z nadzieją. Dodał, że nasza nadzieja przejawia się tam, gdzie nie ma już nadziei, a wielka nadzieja jest zakorzeniona w wierze. Nie opiera się ona bowiem na naszym słowie, ale na Słowie Boga, Boga zmartwychwstania i życia.

 

„Prośmy dziś Pana o łaskę trwania będąc opartymi nie tyle na naszych zabezpieczeniach, na naszych zdolnościach, ile na nadziei wypływającej z obietnicy Boga, jako prawdziwe dzieci Abrahama. Kiedy Bóg obiecuje, to wypełnia swoją obietnicę. Nigdy nie zabraknie Jego słowa. A wtedy nasze życie nabierze nowego światła, wiedząc, że Ten, kto wskrzesił swego Syna, wskrzesi również nas i uczyni nas naprawdę jedno z Nim, wraz ze wszystkimi naszymi braćmi w wierze. My wszyscy wierzmy, jesteśmy na placu św. Piotra, by wielbić Pana, będziemy śpiewali „Ojcze nasz” i przyjmiemy błogosławieństwo, ale to wszystko mija. Jeśli dzisiaj otworzymy nasze serce, to wówczas spotkamy się znowu wszyscy razem na placu w Niebie i otrzymamy obietnicę, jaką złożył nam Pan!” – zakończył swoją katechezę papież.

 

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Usłyszany przed chwilą fragment listu świętego Pawła do Rzymian jest dla nas wspaniałym darem. Jesteśmy bowiem przyzwyczajeni, by uznawać w Abrahamie naszego ojca w wierze. Dziś Apostoł uświadamia nam, że Abraham jest też dla nas ojcem w nadziei, a to dlatego, że w jego dziejach możemy już znaleźć zapowiedź zmartwychwstania, nowego życia, które przezwycięża zło i samą śmierć.

 

Mowa w tekście, że Abraham uwierzył w Boga „który ożywia umarłych i to, co nie istnieje, powołuje do istnienia” (Rz 4,17). Następnie mamy uściślenie: „Nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe … i że obumarłe jest łono Sary” (Rz 4,19). To jest właśnie owo doświadczenie, do którego przeżywania i my jesteśmy wezwani. Bóg, który objawia się Abrahamowi jest Bogiem, który zbawia, Bogiem, który wyprowadza z rozpaczy i śmierci, Bogiem, który powołuje do życia. W dziejach Abrahama wszystko staje się hymnem na cześć Boga, który wyzwala i odradza, wszystko staje się proroctwem. A staje się proroctwem dla nas, którzy teraz rozpoznajemy i celebrujemy spełnienie tego wszystkiego w tajemnicy paschalnej. Bóg rzeczywiście „wskrzesił z martwych Jezusa” (Rz 4,24), abyśmy i my mogli w Nim przejść ze śmierci do życia. I doprawdy wtedy Abraham może słusznie również być nazywany „ojcem wielu narodów”, ponieważ jaśnieje jako zapowiedź nowej ludzkości, odkupionej przez Chrystusa z grzechu i śmierci, wprowadzonej raz na zawsze w objęcia miłości Boga.

 

W tym momencie, Paweł pomaga nam skoncentrować się na ścisłej więzi między wiarą a nadzieją. Stwierdza on bowiem, że Abraham „wbrew nadziei uwierzył nadziei” (Rz 4,18). Nasza nadzieja nie opiera się na rozumowaniu, prognozach i ludzkich gwarancjach. Przejawia się ona tam, gdzie nie ma już nadziei, gdzie nie ma niczego, w czym można by pokładać nadzieję, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Abrahama, w obliczu jego bliskiej śmierci i bezpłodności jego żony, Sary. Dla nich nie było już wyjścia, nie mogli mieć dzieci i w tej sytuacji Abraham uwierzył i miał nadzieję wbrew wszelkiej nadziei, a to jest wspaniale! Wielka nadzieja jest zakorzeniona w wierze, i właśnie dlatego jest ona zdolna do wykroczenia poza wszelką nadzieję. Tak, ponieważ nie opiera się na naszym słowie, ale na Słowie Boga. Zatem również w tym sensie jesteśmy wezwani do pójścia za przykładem Abrahama, który pomimo oczywistości sytuacji zdającej się wieść ku śmierci, pokładał ufność w Bogu, „był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał” (Rz 4,21).

 

Chciałbym wam zadać pytanie: czy my wszyscy jesteśmy o tym przekonani? Czy jesteśmy przekonani, że Bóg nas miłuje? I że to wszystko, co nam obiecał gotów jest wypełnić? – Ależ Ojcze, ile za to musimy zapłacić? Jest pewna cena – trzeba otworzyć serce! Otwórzcie wasze serca, a ta moc Boga będzie was prowadziła naprzód i sprawi cudowne rzeczy! I nauczy was, czym jest nadzieja. To jest jedyna nadzieja: otworzyć serce na wiarę, a On uczyni resztę. Oto paradoks, a jednocześnie najmocniejszy, najwznioślejszy element naszej nadziei! Nadziei opartej na obietnicy, która z ludzkiego punktu widzenia wydaje się niepewna i niemożliwa do przewidzenia, ale której nie zabraknie nawet w obliczu śmierci, kiedy tym, który składa obietnicę jest Bóg zmartwychwstania i życia. Tego nie obiecuje byle kto, ale obiecującym jest Bóg zmartwychwstania i życia.

 

Drodzy bracia i siostry, prośmy dziś Pana o łaskę trwania będąc opartymi nie tyle na naszych zabezpieczeniach, na naszych zdolnościach, ile na nadziei wypływającej z obietnicy Boga, jako prawdziwe dzieci Abrahama. Kiedy Bóg obiecuje, to wypełnia swoją obietnicę. Nigdy nie zabraknie Jego słowa. A wtedy nasze życie nabierze nowego światła, wiedząc, że Ten, kto wskrzesił swego Syna, wskrzesi również nas i uczyni nas naprawdę jedno z Nim, wraz ze wszystkimi naszymi braćmi w wierze. My wszyscy wierzmy. Jesteśmy na placu św. Piotra, by wielbić Pana, będziemy śpiewali „Ojcze nasz” i przyjmiemy błogosławieństwo, ale to wszystko mija. Jeśli dzisiaj otworzymy nasze serce, to wówczas spotkamy się znowu wszyscy razem na placu w Niebie i otrzymamy obietnicę, jaką złożył nam Pan. Dziękuję!


st (KAI) / Watykan