video-jav.net

Franciszek: Bóg kocha nas szalenie

„Szalona miłość Boga do swojego ludu” i niewierność Izraela to główny temat papieskiej homilii na czwartkowej Mszy w Domu św. Marty.

Polub nas na Facebooku!

Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii Franciszek pytał: Dlaczego Jezus płacze nad Jerozolimą? Dlatego, że przypomina sobie historię swojego ludu, z jednej strony obdarowanie go „miłością bez granic”, a z drugiej jego „odpowiedź egoistyczną, nieufną, niewierną, bałwochwalczą”. Wskazując na Jerozolimę Jezus mówił ze smutkiem, że „nie rozpoznała ona czasu swojego nawiedzenia”.

„I to jest to, co sprawia ból sercu Jezusa, ta historia niewierności, historia nie rozpoznania Bożej czułości, miłości Boga, Boga zakochanego, który Cię szuka, chce, byś także ty był szczęśliwy. Jezus widział wówczas, co go czekało jako Syna. I płakał… «Bo ten lud nie rozpoznał czasu swojego nawiedzenia». Ten dramat nie wydarzył się tylko w historii i nie zakończył się wraz z Jezusem. To dramat codzienny. To także mój dramat. Każdy z nas może powiedzieć: «Czy umiem rozpoznać czas, w którym Bóg mnie nawiedził? Czy Bóg mnie nawiedza?” – mówił papież.

Następnie Ojciec Święty zauważył, że Bóg nawiedza człowieka, aby go zmienić, porozmawiać z nim i dać się zaprosić się do jego domu. Zachęcił, by zadać sobie pytanie: „Czy potrafię słuchać Jezusa, kiedy puka do moich drzwi i mówi, żebym się poprawił?”.

„Każdy z nas może wpaść w ten sam grzech, co Izrael, co Jerozolima: nie rozpoznać czasu, w którym Pan nas nawiedził. Codziennie składa On nam wizytę, codziennie puka do naszych drzwi. Ale musimy nauczyć się to rozpoznawać, abyśmy nie popadli w tę jakże bolesną sytuację: «Im bardziej ich kochałem, im bardziej ich wołałem, tym bardziej oddalali się ode Mnie». Powie ktoś: «Ale ja jestem pewny siebie. Chodzę na Mszę, jestem pewny…». Czy robisz z tego codziennie rachunek sumienia i pytasz: «Czy nawiedził mnie dziś Pan? Czy słyszałem wezwanie, zachętę do naśladowania Go jeszcze bardziej, do spełnienia jakiegoś uczynku miłosierdzia, do tego, by modlić się więcej»? Jest tyle rzeczy, do których Pan każdego dnia nas zachęca, aby się z nami spotkać” – mówił Ojciec Święty.

Franciszek zakończył homilię, prosząc Boga, aby dał nam łaskę rozpoznania czasu, w którym nas nawiedza.

„Jezus płacze nie tylko nad Jerozolimą, ale też nad nami wszystkimi. Oddaje swe życie, abyśmy mogli rozpoznać czas Jego nawiedzenia. Św. Augustyn wypowiedział bardzo mocne zdanie: «Boję się Boga, Jezusa, kiedy przechodzi obok!». Ale dlaczego się boisz? «Boję się, że Go nie rozpoznam». Jeżeli w swoim sercu nie jesteś uważny, nigdy nie będziesz wiedział, czy Jezus cię nawiedza, czy nie. Oby Pan dał nam wszystkim łaskę rozpoznania czasu, w którym nas nawiedzał, nawiedza i będzie nawiedzał, abyśmy otworzyli drzwi Jezusowi, sprawiając w ten sposób, że nasze serce będzie bardziej otwarte na miłość i służyć będzie w miłości Panu Jezusowi” – powiedział papież.


RV / Watykan

 

Papież odpowiada na zarzuty do Amoris Laetitia

Pewne sprzeciwy wobec adhortacji „Amoris laetitia” świadczą o niedostatkach recepcji nauczania Soboru Watykańskiego II – powiedział papież Franciszek w rozmowie ze Stefanią Falasca, opublikowaną dziś na łamach włoskiego dziennika katolickiego „Avvenire”. Jej głównym tematem jest dobiegający końca Jubileusz Miłosierdzia oraz kwestia jedności chrześcijan.

Polub nas na Facebooku!

Odpowiadając na pytanie dotyczące pewnych krytyk adhortacji „Amoris laetitia” Ojciec Święty wyraził przekonanie, że głównym celem misji Kościoła jest przekazywanie ludziom miłosiernego planu Boga. Zauważył, że podczas Soboru Watykańskiego II Kościół poczuł swoją odpowiedzialność, by być w świecie żywym znakiem miłości Ojca, zaś w konstytucji „Lumen gentium” powrócił do swych źródeł – Ewangelii. Zatem w centrum jego przepowiadania jest nie tyle pewien legalizm, ile osoba Boga, który we wcieleniu Syna stał się Miłosierdziem.

„Niektórzy nadal nie rozumieją – albo białe, albo czarne – że także w ciągu życia trzeba rozeznawać” – zauważył papież. Powołując się na opinię historyków, twierdzących, że dla recepcji soboru trzeba co najmniej stulecia Ojciec Święty zauważył, że od zakończenia Vaticanum II minęło dopiero pół wieku. Zaprzeczył, jakoby chodziło tutaj o dewaluowanie doktryny.

Franciszek zaznaczył, że Rok Święty nie przebiegał według ściśle przygotowanego planu, ale toczył się zgodnie z natchnieniami Ducha Świętego. Jednocześnie zaznaczył, że spotkania ekumeniczne, w tym niedawne w Lund w Szwecji, nie są związane z Rokiem Miłosierdzia, ale owocem procesu rozpoczętego podczas Soboru Watykańskiego II. Papież wskazał, że dialog ekumeniczny jest obecnie prowadzony na trzech poziomach: wspólne podejmowanie dzieł miłosierdzia, wspólna modlitwa oraz rozpoznawanie wspólnej wiary wyrażającej się w męczeństwie – jest to ekumenizm krwi. Ojciec Święty potępił też wszelki prozelityzm między chrześcijanami, który sam w sobie jest grzechem ciężkim. Wyraził przekonanie, że rakiem Kościoła jest schlebianie jeden drugiemu.


st(KAI) / Watykan