Bierzmowanie pozwala nam żyć jak prawdziwi chrześcijanie

"Kiedy przyjmujemy w naszym sercu Ducha Świętego i pozwalamy mu działać, sam Chrystus staje się obecny w nas i przybiera realne kształty w naszym życiu. To On będzie się poprzez nas modlił, przebaczał, wlewał nadzieję i pocieszenie, aby służyć naszym braciom, stać się bliskim dla potrzebujących i ostatnich, aby tworzyć komunię, rozsiewać pokój" - powiedział papież podczas dzisiejszej audiencji ogólnej.

Ojciec Święty kontynuując cykl katechez o sakramentach mówił dziś o bierzmowaniu. Zaapelował, aby nie zaniedbywać tego sakramentu i troszczyć się by otrzymywała go młodzież katolicka. Papieskiej katechezy na placu św. Piotra wysłuchało dziś ok. 15 tys. wiernych.

Ojciec Święty przypomniał, że bierzmowanie wraz z chrztem i Eucharystią należy do sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego, które w pierwszych wiekach przyjmowano podczas jednego wydarzenia liturgicznego, najczęściej Wigilii Paschalnej. Stanowi ono jakby przypieczętowywanie procesu kształtowania i stopniowego wprowadzania do wspólnoty chrześcijańskiej.

Papież wskazał, że przez sakrament bierzmowania jesteśmy namaszczani i upodobnieni do Jezusa Chrystusa oraz umocnieni w naszej więzi z Jezusem i Kościołem. Otrzymujemy też specjalną moc Ducha Świętego do szerzenia i obrony wiary, do wyznawania imienia Chrystusa oraz do tego, by nigdy nie wstydzić się Krzyża.

"Dlatego trzeba się zatroszczyć, aby nasze dzieci, nasza młodzież otrzymała ten sakrament. Oczywiście wszyscy troszczymy się, żeby zostali ochrzczeni, i to dobrze. Ale może nie troszczymy się tak samo o to, by otrzymali bierzmowanie. Wówczas pozostają w pół drogi i nie otrzymują Ducha Świętego, który jest tak ważny w życiu chrześcijańskim, bo daje nam moc, byśmy szli naprzód. Pomyślmy trochę: czy rzeczywiście troszczymy się, aby nasze dzieci i młodzież otrzymała bierzmowanie? To naprawdę ważne!" – stwierdził papież.

Franciszek podkreślił wagę odpowiedniego przygotowania kandydatów, aby doprowadzić ich do osobistego przylgnięcia do wiary w Chrystusa i obudzić poczucie przynależności do Kościoła. Dodał, że podobnie jak każdy sakrament, bierzmowanie jest dziełem Boga, wylewającego swego Ducha Świętego, którego działanie przenika całą osobę i całe życie, co ukazuje się w siedmiu darach.

"Kiedy przyjmujemy w naszym sercu Ducha Świętego i pozwalamy mu działać, to sam Chrystus staje się obecny w nas i przybiera realne kształty w naszym życiu. To On będzie się poprzez nas modlił, przebaczał, wlewał nadzieję i pocieszenie, aby służyć naszym braciom, stać się bliskim dla potrzebujących i ostatnich, aby tworzyć komunię, rozsiewać pokój" – powiedział papież. Zachęcił też wiernych do dziękczynienia za ten dar i proszenia Boga o łaskę życia jak prawdziwi chrześcijanie.

Do pamiętania o łasce otrzymanej w sakramencie Bierzmowania i otwarcia na działanie Ducha Świętego, by kierował naszym życiem zachęcił Ojciec Święty Polaków uczestniczących w dzisiejszej audiencji ogólnej. Większość z nich stanowiły grupy parafialne i szkolne.

Zwracając się do Polaków papież Franciszek powiedział: "Pozdrawiam serdecznie uczestniczących w tej audiencji pielgrzymów polskich. Bracia i siostry, pamiętając o otrzymanej łasce sakramentu Bierzmowania pozwólmy, by Duch Święty kierował naszym życiem. Niech On udoskonala naszą modlitwę, umiejętność przebaczania, służenia braciom, wprowadzania w życie Bożego ładu i pokoju. Wam i waszym bliskim z serca błogosławię".


st (KAI) / Watykan

Wesprzyj nas

Lista Bergoglio. Sensacyjna lektura

Na początek proszę o wyrozumiałość. I trochę cierpliwości. Bo to, o czym napiszę – brzmi jak bajka. Albo tani hollywoodzki scenariusz. A chwilami może nawet jak jedna z tych nie do zniesienia polukrowanych historyjek, które w szkole opowiadały nam zbyt egzaltowane katechetki. Ale trudno –innego wyjścia nie ma. Takie są fakty.

Marek Zając
Marek
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Lista Bergoglio. Sensacyjna lektura

Wyobraźcie sobie zakonnika w średnim wieku, jak na kościelne standardy – jeszcze dosyć młodego. Z pozoru niczym się nie wyróżnia, podczas gdy w rzeczywistości organizuje skomplikowany system ratowania, udzielania schronienia i przerzucania za granicę Bogu ducha winnych ludzi tropionych przez zbrodniczą juntę. Niemal każdego dnia naraża własne życie, żeby ocalać innych – porywanych z ulic i własnych domów, więzionych, torturowanych i okrutnie mordowanych, np. wyrzucanych z wojskowych samolotów wprost do oceanu. Ksiądz nieraz siada za kierownicą i długo kluczy, żeby zgubić ewentualny ogon i dotrzeć do człowieka, wokół którego zaciska się pętla obławy. A potem wraca do siebie i jak gdyby nigdy nic odprawia Mszę, spowiada, chrzci i udziela ślubów. Przez lata tak doskonale zwodzi wojskową bezpiekę, że o jego drugim życiu wiedzą właściwie tylko ci, którym pomógł. A i tak nie wszyscy, bo często stara się pomóc, w ogóle nie wychodząc z cienia. Zgodnie z regułami konspiracji. Tyle że w tym przypadku złote zasady przestrzegane przez podziemne organizacje i spiski, wywiady i kontrwywiady wraz z całą armią ich szpiegów i tajnych informatorów zadziwiająco współbrzmią z przestrogą, która wybrzmiewa w szóstym rozdziale Ewangelii według św. Mateusza: „Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

Kiedy wreszcie upada dyktatura, ksiądz oczywiście nadal niczego nie ujawnia. Ba – zawiera niepisany układ z uratowanymi, że nadal zachowają tajemnicę. Nie chce być posądzony o odcinanie kuponów od dawnego bohaterstwa. Ale wtedy następuje typowy dla amerykańskiego kina zwrot akcji. Pojawiają się zarzuty, że zakonnik… współpracował z reżimem. Los bywa okrutny, ironiczny i przewrotny. Oskarżenie dotyczy przede wszystkim porwania dwóch jego współbraci, których w rzeczywistości usiłował chronić, a potem wydostał na wolność. Ale ksiądz nadal milczy jak grób. Dopiero niedawno wezwany w charakterze świadka przed trybunał badający zbrodnie wojskowych nieco uchyla rąbka tajemnicy, ale generalnie wciąż pomniejsza swą rolę.

Lista Bergoglio. Sensacyjna lektura

Marek Zając

Od tamtego przesłuchania nie miną trzy lata, gdy 13 marca 2013 roku stanie przed całym światem jako człowiek od tamtego dnia zwany Franciszkiem.

Stałem wtedy w tłumie na Placu św. Piotra. Kiedy kardynał protodiakon odczytał tradycją przepisane łacińskie formuły i ogłosił, że nowym papieżem wybrano kard. Jorge Mario Bergoglio – jakaś kobieta obok mnie jęknęła: „No, nie… A jednak wybrali Włocha”. Natychmiast uspokoiłem, że to żaden Włoch, ale Argentyńczyk. Niestety właściwie na tym kończyła się moja wiedza o metropolicie Buenos Aires. A tu przecież, niech to szlag trafi, za chwilę mam w telewizji komentarz na żywo! Błyskawicznie zadzwoniłem do kolegi, który siedział przy komputerze… w Polsce i zapytałem, co wiadomo o Bergoglio. „Niewiele – powiedział. – Podobno do pracy jeździ metrem, sam sobie gotuje. Aha, był też oskarżany o współpracę z argentyńską juntą, ale nie podają żadnych szczegółów”. Cudownie, kocham współczesne media… Anegdotka, sensacja – i na tym koniec.

Przez kolejne dni fascynacja stylem Franciszka mieszała się z głuchym pomrukiem oskarżeń o jego postawę podczas tzw. brudnej wojny (1976-1983). Zarzutów nikt jednak nie potrafił sprecyzować, zaraz też pojawiły się zaprzeczenia – dodatkowo wiarygodne, bo padające z ust argentyńskich działaczy praw człowieka niezwiązanych z Kościołem, m.in. noblisty Adolfo Péreza Esquivela. Ale prawdę odkrywa dopiero książka „Lista Bergoglio. Uratowani przez Franciszka w czasie dyktatury”, którą napisał doświadczony reporter i dziennikarz śledczy Nello Scavo z „Avvenire”. Tytuł – oczywiście nieprzypadkowo – przywodzi na myśl „Listę Schindlera”.

Zwyczajem głupich recenzentów jest streszczanie książki. Nie zamierzam Wam odbierać, drodzy przyszli czytelnicy, przyjemności z poznawania drugiego, niezwykłego i nieznanego dotychczas życia ks. Bergoglio. Ale to naprawdę lektura obowiązkowa. Jeżeli oczywiście chcecie wiedzieć, skąd się wziął, kim w głębi duszy był i jest Franciszek. Życie znowu przerosło fikcję.

Wesprzyj nas
Marek Zając

Marek Zając

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marek Zając
Marek
Zając
zobacz artykuly tego autora >