video-jav.net
NEWSY ŚDM

Wszyscy mówimy językiem Ewangelii

Za nami pierwszy dzień Światowych Dni Młodzieży, ale ja mam wrażenie, że trwają przynajmniej tydzień i będzie tak zawsze.

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W zasadzie kiedy pomyślę, że te kolorowe tłumy przemykające wszystkimi zakątkami Krakowa nie będę naszą codziennością – już teraz zaczynam tęsknić. Póki co, wszystko przed nami, a później, wszystko zależy od nas. W końcu te dni są po to, aby zasiać w naszych sercach ziarno, które wzrośnie i będzie owocowało gdy opadnie zgiełk i radosne uniesienie. Jeszcze przed ŚDM rozmawiałem z bp. Damianem Muskusem – koordynatorem generalnym całych obchodów. Powiedział wtedy, że Kościół w Polsce odmłodniał, zmienił się. Teza wydawał mi się odważna, patrząc na niepokojące wskaźniki ateizacji 20, 30-latków. Nie trzeba być również wybitnym socjologiem, żeby wiedzieć jak mocno w Europie zatacza kręgi wdzierająca się w każde dziedziny życia sekularyzacja. A jednak to chyba biskup miał rację, a przynajmniej tak myślę po oficjalnym otwarciu Światowych Dni Młodzieży mszą świętą na Błoniach.

 

2016-07-27 (4)

fot. Marcin Makowski

 

Entuzjazm wiernych z całego świata zaczyna się udzielać Krakowowi, który pomimo przyzwyczajenia do tłumów turystów, po ludzku jeszcze bardziej się otwiera. W sumie obok turystów można żyć tak, jakby nie istnieli – przecież na co dzień nie wydać ich poza centrum. Młodzi pielgrzymi są natomiast wszędzie, i gdziekolwiek dojdą, niosą ze sobą atmosferę tego wyjątkowego święta. Często z balkonów witają ich papieskie flagi i portrety papieża. Nie słyszę już tylu narzekań na „zamknięte miasto”, a nawet najwięksi sceptycy zaczynają wspominać mimochodem, że może przeszliby się na Rynek, skoro tam tak wesoło? Okazuje się nagle, że poza kilkoma odcinkami ulic, jeździ się rewelacyjnie, miasto jest spokojne i bezpieczne, a wszystko perfekcyjnie zorganizowane. Jeśli polski Kościół faktycznie odmłodnieje, to właśnie mentalnie w konfrontacji naszego „nie da się”, z entuzjazmem wariatów, którzy w deszczu i burzy maszerują ku Błoniom śpiewając o Jezusie i papieżu Franciszku. Dziennikarze, krakusi, przyjezdni a nawet ci, którzy z innych rejonów polski śledzą wszystko w telewizji – gdy z nimi rozmawiam, nie kryją podziwu.

 

2016-07-27 (7)

fot. Marcin Makowski

 

To trzeba sobie otwarcie powiedzieć – ludzie, którzy tutaj przyjechali są wariatami. W kolorowych pelerynkach zalali centrum miasta i swoim optymizmem po prostu nie zostawiają miejsca na narzekanie. Co z tego, że trawa i ziemia nasiąknęły błotem? Co z tego, że pada i przez następne dni padać będzie? Każda relacja na żywo w telewizji, każde spotkanie z nimi obezwładnia spontanicznością i atmosferą karnawału wiary. A co będzie się działo, gdy już przyleci Franciszek? Oczywiście ŚDM to nie tylko wygłupy, ale również czas modlitwy i skupienia, które wczoraj mogłem obejrzeć niebo bliżej. Kościół św. Szczepana, do którego chodzę na niedzielne Eucharystie zamienił się w miejsce czuwania i modlitwy Taize. Wczorajsza msza celebrowana przez kard. Stanisława Dziwisza również była piękna i podniosła. Kiedy poprosił o modlitwę za zamordowanego we Francji księdza, czuć było, że ludzie rozumieją, że za naszą radością kryją się również autentyczne i momentami przytłaczające problemy tego świata. Dlatego tym bardziej potrzeba nam właśnie takich świadectw jak Światowe Dni Młodzieży. W kontraście do strachu, wojen religijnych i lęku przez nacjonalizmem oraz ksenofobią, młodzi katolicy dają przykład prawdziwej powszechności wiary.

 

2016-07-27 (1)

fot. Marcin Makowski

 

Grupa z Korei Południowej, Japonii, Portulagii i USA. Wszyscy idą obok siebie z flagami narodowymi, ale łączy nas jedna uniwersalna idea. Wczoraj zrozumiałem lepiej o czym mówił na początku liturgii kard. Dziwisz: „Posługujemy się wieloma językami, ale w rzeczywistości wszyscy używamy jednego języka Ewangelii”. Sądzę, że to ważna lekcja również dla nas, szczególnie w sytuacji kryzysu tożsamości i autorytetów. Mam nadzieję, że Światowe Dni Młodzieży okażą się właśnie takim manifestem jedności w coraz bardziej podzielonym świecie.

 

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy", publicysta Wirtualnej Polski, współpracownik "Dziennika Gazety Prawnej" - wcześniej wydawca w portalu Deon. Pisał do Onetu, Forward, "Rzeczpospolitej", "Tygodnika Powszechnego" i Stacji7. Prowadzi program "Nocna Zmiana" w Radiu Kraków. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Adolfa Bocheńskiego (2016) oraz Stefana Myczkowskiego (2017) nominowany do nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego (2016) oraz Stefana Żeromskiego (2017).

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Władze Chin uniemożliwiają pielgrzymom przyjazd do Polski

Komunistyczne władze Chin stosują wszelkie chwyty, byleby tylko powstrzymać swych obywateli od udziału w Światowych Dniach Młodzieży. 25 lipca zatrzymano na lotnisku w Pekinie 50 młodych ludzi, którzy byli już w samolocie i mieli odlecieć do Polski. Wyciągnięto ich z maszyny, po czym przez kilka godzin przesłuchiwano, „ostrzeżono” i zawrócono do domów, zabraniając przy tym wszelkich kontaktów z cudzoziemcami. A tych, którym mimo wszystko udało się dotrzeć do Polski, mają śledzić i szpiegować pracownicy instytucji chińskich, działających w naszym kraju.

Polub nas na Facebooku!

Poinformował o tym anonimowo włoską agencję misyjną AsiaNews młody katolik chiński, któremu jego proboszcz polecił, aby został kierownikiem grupy młodych Chińczyków, wybierających się do Krakowa. Z jego opowiadania wynika, że grupę tworzą młodzi z Pekinu i sąsiednich diecezji, którzy – nie mogąc znaleźć sponsorów europejskich na wyjazd – przyszli po prostu do konsulatu polskiego w Pekinie i tam od ręki otrzymali wizy, po czym kupili bilety lotnicze i wsiedli do samolotu. Przedstawiciele rządu wyciągnęli ich jednak z maszyny, oskarżając ich przy tym o „złamanie wytycznych dotyczących wyjazdów zagranicznych”, zabrał im paszporty a proboszczowi zagroził „poważnymi skutkami”, jeśli młodzież ponownie „złamie prawo”.

 

Inny anonimowy informator powiedział włoskiej agencji, że mimo wszystko do Polski dotarło sporo Chińczyków: z Hongkongu, Makau i Tajwanu oraz z kontynentu. Według tego rozmówcy w ŚDM bierze udział kilka – może nawet 8 – tysięcy młodych przedstawicieli „świata chińskiego”. „Jesteśmy ogromnie szczęśliwi i zadowoleni, że znaleźliśmy się tutaj, że zobaczymy papieża i będziemy mogli się modlić ze wszystkimi” – powiedział anonimowy Chińczyk. Jednocześnie dodał, że „wszyscy, z którymi rozmawiał, są obecnie smutni i boją się tego, co spotka ich po powrocie do kraju”. „Nie jest przyjemne takie życie” – dodał rozmówca agencji.

 

Tymczasem Pekin nie zamierza rezygnować z kontrolowania na miejscu, w Polsce, tych, którym udało się tu dostać. W tym celu sięgnął po podstęp, wypróbowany jeszcze w czasach maoistowskich, prosząc pracowników chińskich instytucji i placówek kulturalnych, istniejących w Polsce, o udanie się do Krakowa i o zbliżenie się do grup chińskich, aby uzyskać od nich jak najwięcej informacji.

 

AsiaNews podała, że jej wysłannicy rozmawiali dzisiaj z grupą młodych wymachujących wielką flagą chińską na Rynku Głównym przed Kościołem Mariackim w Krakowie. Oświadczyli oni, że pochodzą z prowincji Hebei – głównego skupiska katolików w tym kraju – i zapewnili, że było „bardzo łatwo” przybyć na to spotkanie z młodzieżą z całego świata. Nie umieli jednak odpowiedzieć na zadane im po angielsku i po chińsku pytanie o nazwisko biskupa ich diecezji, a na pytanie, czy mają księdza, który im towarzyszy, odpowiedzieli, że „nie było takiej potrzeby”.


kg (KAI/AsiaNews) / Pekin/Kraków