video-jav.net

Miłosierna 14. Supermoc #23. Boża gościnność

Podróżnych w dom przyjąć. Temat, który w związku z aktualną sytuacją na Starym Kontynencie zapewne w znacznej mierze będzie orbitował wokół uchodźców i migrantów. Jakoś tak naturalnie rodzi skojarzenia. Jednak ta nieco wymuszona sytuacją koncentracja na jednym aspekcie może też przyćmiewać inne, być może ważniejsze kwestie. Spróbuję więc trochę poszerzyć perspektywę.

Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Przed swoim odejściem z tego świata Jezus powiedział do uczniów: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę.” (J 14, 2-4)

Na te słowa dość przytomnie zareagował Tomasz, który odparł, że skoro nie zna celu, to jakże mógłby znać drogę? Wyobraźmy sobie, że ktoś nas pyta o drogę do… no właśnie bez podania, dokąd. To lubię i podziwiam w sposobie nauczania Jezusa. Prowokował takie reakcje jak ta Tomasza, czy chwilę później Filipa. Pozornymi sprzecznościami zachęcał do stawiania Mu pytań przez tych, którzy Go słuchali. Ci, którzy naprawdę chcieli się nauczyć, pytali. Ale wracając do tematu… Ojciec ma dom, dom, w którym jest wiele mieszkań. O jakie mieszkania chodzi? Co znaczy, że Jezus idzie przygotować nam miejsce? Będzie budował, urządzał, sprzątał? Skoro te mieszkania już są, to chyba nie. A może są dopiero w fazie projektu?

List do Kolosan mówi o Nim, że jest Pierworodnym wobec każdego stworzenia (Kol 1, 15) oraz Pierworodnym spośród umarłych (w. 18). Droga, którą przebywa Jezus, prowadzi przez śmierć i zmartwychwstanie do życia w odnowionym i niepodlegającym zniszczeniu ciele. On tę drogę przeszedł jako pierwszy, jest pierworodnym spośród umarłych, bo jako pierwszy otworzył łono śmierci i wyszedł na zewnątrz. W Nim jako pierwszym zostało stworzone nowe, niezniszczalne ludzkie ciało, które i nam ma przypaść w udziale po naszym zmartwychwstaniu, jest więc Chrystus i w tym wymiarze pierworodnym wobec każdego stworzenia. W ten sposób o ciele mówi św. Paweł, nazywając je mieszkaniem, domem lub przybytkiem (gr. oikos lub oikia):

„Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. Tak przeto teraz wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek, o ile tylko odziani, a nie nadzy będziemy. Dlatego właśnie udręczeni wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz przywdziać na niego nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez życie. A Bóg, który nas do tego przeznaczył, dał nam Ducha jako zadatek. Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana.” (2 Kor 5, 1-6)

Bóg jest dla nas nad wyraz gościnny. Nie tylko stworzył świat, w którym zostaliśmy przyjęci jak w domu, ale przygotowuje dla nas mieszkanie w swoim własnym domu, to znaczy tam, gdzie – inaczej niż na tym świecie – wszystko trwa wiecznie i nie rozpada się. Będąc podróżnymi, pielgrzymami oczekujemy przyjęcia na stałe do Jego domu, w którym mamy otrzymać wiecznie trwałe mieszkania, nieśmiertelne ciała na wzór nieśmiertelnego ciała zmartwychwstałego Pana, Jezusa Chrystusa. „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. (…) I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa…” (1 Kor 15, 20.22.23). Ogłaszając światu tajemnicę Zmartwychwstania głosimy zatem prawdę o niezwykłej Bożej gościnności, o Bogu, który pragnie każdego z nas, tułających się przez życie w tym przemijającym i podlegającym zniszczeniu świecie przyjąć do swego własnego domu, w którym odnajdziemy mieszkanie, miejsce do życia na zawsze, dom, z którego już nigdy nie zostaniemy wygnani, którego nie będziemy chcieli ani musieli opuścić.

To jest ze strony Boga czysty czyn miłosierdzia względem nas. Jesteśmy przez Boga zaproszeni do tego, by ów wyraz Bożego miłosierdzia naśladować naszymi miłosiernymi uczynkami, przyjmując w dom podróżnych, którzy z różnych względów nie mogą sobie sami zapewnić schronienia. Na tym polega miłosierdzie, że będąc postawionym w obliczu czyjejś biedy i będąc tą sytuacją do głębi poruszonym, udzielamy dobra z tego, co sami posiadamy. Św. Tomasz z Akwinu mówił, że miłosierdzie jest dobrocią, która koncentruje się na usuwaniu nędzy.

Są takie konieczne dobra, którymi dzielenie się z potrzebującymi i niemogącymi ich sobie samemu zapewnić niesie ze sobą ryzyko. Dzielenie się własnym domem jest ryzykowne. „Jak może ktoś wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże?” (Mt 12, 29) Może zostać przyjęty w dom jako podróżny! Jest ryzyko i to ryzyko nie dotyczy wyłącznie posiadanego mienia, ale nade wszystko innych domowników. W domu mocarza są również ci, którzy nie mogą się sami obronić, kobiety, dzieci. Mocarz powinien dobrze rozważyć, kogo i w jakich okolicznościach wpuszcza do swego domu. Inaczej może pogwałcić prawa innych domowników, przyczynić się do tragedii, stracić bliskich i całe swoje mienie. Podróżnych w dom przyjąć nie znaczy uczynić ich z miejsca domownikami. Uczynek nie mówi: każdego przechodzącego uczyń członkiem swej rodziny. Każdego przyjmij za córkę czy syna. Nie. Podróżnych w dom przyjmuje się tylko na krótki czas, do czasu, gdy gotowi są pójść w dalszą drogę, gdy minie niebezpieczeństwo nocy i zimna. Nawet „sługa nie przebywa w domu na zawsze, lecz syn przebywa na zawsze” (J 8, 35). Potrzeba dużej rozwagi.

Trzeba wreszcie powiedzieć, że przyjęcie podróżnych w gościnę może zaowocować ogromnym błogosławieństwem. Przekonał się o tym Abraham, gdy przyjął pod swój dach trzech nieznajomych (Rdz 18). Z przyjęciem w dom niektórych podróżnych Chrystus związał szczególną obietnicę: „Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim” (Łk 10, 5-6). „Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę” (Hbr 13, 2). Aniołom, czyli Bożym posłańcom, Bożym współpracownikom. To także ryzyko przyjęcia w dom podróżnych. Potrzeba rozwagi, a może jeszcze bardziej wrażliwości na głos Bożego Ducha.

 

Trening #23

Proponuję krótki trening modlitewny: „Panie, daj mi serce wrażliwe, gościnne i mądre”.


Aleksander Sztramski, doktorant na Wydziale Teologicznym UMK

 

wklejka2016kwiecien

Miłosierna Czternastka

Miłosierna Czternastka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >

Miłosierna 14. Supermoc #22. Autostop

W ostatnie wakacje pewien człowiek brał udział w jednym z ewangelizacyjnych wydarzeń. Przez kilka dni przebywał wśród ludzi, których próbował zarazić życiem wg Jezusowego nauczania. Gdy nadszedł czas powrotu do domu, postanowił wracać autostopem i tym sposobem dalej głosić Ewangelię. Dziś chcę Wam trochę opowiedzieć o tym, co przeżył, ale najpierw mały wstęp.

Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Podróżnych w dom przyjąć – naucza nas Kościół. Nasze życie często nazywamy pielgrzymką, a niebo, do którego wędrujemy – domem. Tak to mamy i my naśladować Pana Boga i przyjmować wędrujących do swoich domów. Jezus jednak, gdy chodził po ziemi, już po rozpoczęciu swojej działalności publicznej mawiał, że On sam nie ma domu, w którym mógłby odpocząć (Łk 9,58). Był On wtedy raczej tym podróżującym, którego to w dom przyjmowali inni – godni tego ludzie (por. Mt 10,11).

Nasz wspomniany wyżej autostopowicz postanowił naśladować Jezusa i też udać się w podróż, by głosić Słowo Boże, chociaż zakładał, że raczej wróci do domu jeszcze tego samego dnia. Spakowawszy się, wyszedł na drogę, aby znaleźć dobre miejsce i prosić o podwózkę. Pan Bóg szybko się o niego zatroszczył, bo gdy jeszcze szedł, sam ks. biskup, który też uczestniczył we wspomnianym wcześniej wydarzeniu ewangelizacyjnym zatrzymał się i zaprosił go do auta. Samochód dla niektórych jest domem na kółkach, a i autostopowicz poczuł się właśnie tak, jakby go do takiego domu przyjęto. Okazało się, że ks. biskupowi dokuczała choroba gardła i nie mógł wiele mówić. Aby w aucie nie zdążyła zagościć niezręczna cisza, pasażer poprowadził koronkę do miłosierdzia Bożego, a po modlitwie opowiedział świadectwo – jak to Pan wyprowadził go z niewiary i grzechu.

Kolejny, młody tym razem kierowca, wiózł z sobą dwóch kolegów. W tym „domu” głosić Jezusa było niezwykle trudno, ale dobre i parę słów. Gdy nasz pielgrzym wyszedł z auta, znalazł się w miejscu, w którym nie było dobrego miejsca dla potencjalnego zatrzymującego się samochodu. Z tego powodu przez dugi czas nikt się nie zatrzymał. Zaczęło się ściemniać. W takich sytuacjach człowiek próbuje ufać Panu, ale myśli o nocowaniu w lesie narastają odwrotnie proporcjonalnie do ilości światła słonecznego. Czego jednak nie robi się dla Pana – pomyślał. W końcu zatrzymał się pewien człowiek i nasz podróżnik znowu głosił Ewangelię. Kierowca zaproponował też, by jego „gość” przenocował w zakonie Salezjanów.

Salezjanie zostali zaskoczeni wizytą pielgrzyma późno, bo około godz. 23.00. Ksiądz, który otworzył drzwi spojrzał na niego podejrzliwym okiem. Ten jednak opowiedział, że wraca z pewnego wydarzenia ewangelizacyjnego i należy do jednej z katolickich wspólnot. Jak się okazało, ów ksiądz brał udział w tym samym wydarzeniu, ale nie dane im było tam się spotkać, tak, że nie rozpoznali się po twarzach. Salezjanin zaczął więc dokładnie wypytywać pielgrzyma o to, co działo się na wspomnianej ewangelizacyjnej imprezie. Pytał o organizację, o autorów projektu, a nawet o treść kazania. Po zadaniu około 10 pytań, uwierzył, że ten, który prosi o nocleg jest prawdomówny i pozwolił przenocować, proponując kolację i śniadanie i Mszę świętą.

Nazajutrz nasz pielgrzym wyruszył w dalszą drogę i znowu głosił osobiste świadectwo, jak to zaczął naśladować Jezusa, zachęcając do podobnego życia tych, którzy go przyjmują. Ostatni z kierowców, mieszkał od naszego podróżnika około 10 km, ale po wysłuchaniu świadectwa postanowił odwieźć tego, któremu pomagał do samego domu, nadrabiając drogi.

Tak to sprawdzają się słowa Jezusa, który mówi: „Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, (…) z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, (…) a życia wiecznego w czasie przyszłym.” (Mk 10,29-30).

Droga siostro, drogi bracie w Chrystusie! Wiara w narodzie maleje! Laicyzacja a za nią grzech, którego owocem jest śmierć (por. Rz 6,23) na wszelkie sposoby próbuje wedrzeć się do naszych instytucji, domów i serc! Kochasz Jezusa? Zacznij przyprowadzać Mu tych, których On kocha, i za których oddał życie! Nie patrz na innych, którzy może wydają się do tego bardziej predysponowani. To Ty chcesz naśladować Jezusa. „Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę (…)” (2 Tm 4, 1-2)

 

Trening #22

Prowadząc auto zabieraj autostopowiczów i opowiadaj o twoim doświadczeniu Jezusa, a jadąc na wakacje sam/a podróżuj autostopem i bądź Jego świadkiem aż po krańce ziemi!


Witold Ziętarski, kleryk II roku WSD w Toruniu

 

wklejka2016kwiecien

Miłosierna Czternastka

Miłosierna Czternastka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >