Dziś uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej

Obchodzona dziś uroczystość NMP Częstochowskiej ściśle jest związana z sanktuarium maryjnym na Jasnej Górze, w którym od końca XIV wieku otaczany jest wielką czcią obraz Bożej Rodzicielki. To jeden z najważniejszych odpustów, który co roku gromadzi tysiące wiernych licznie przybywających także w pielgrzymkach pieszych.

Polub nas na Facebooku!

Ikonę sprowadził do Częstochowy Władysław Opolczyk, książę opolski, syn Bolesława II księcia Opolskiego, z zamku w Bełżcu, gdzie cieszył się szczególnym kultem wiernych i umieścił w ufundowanym przez siebie klasztorze, do którego sprowadził z Węgier ojców paulinów. Obraz bardzo szybko zasłynął cudami. W roku 1429 król Władysław Jagiełło w liście do papieża Marcina V pisał o tym miejscu, że na Jasnej Górze koło Częstochowy dzieją się często tajemnice licznych cudów. Jasna Góra stawała się głównym ośrodkiem kultu maryjnego w całej Polsce i zarazem duchową stolicą naszej Ojczyzny.

Obraz przedstawia Maryję z Dzieciątkiem Jezus na ręku. W 1430 roku miał miejsce napad na klasztor i częściowe uszkodzenie obrazu. Jakby na przekór wydarzenie to przyczyniło się do rozwoju kultu Matki Bożej z Częstochowy, zwanej także „Czarną Madonną”. Z czasem klasztor na Jasnej Górze stał się twierdzą obronną stawiającą czoło najazdowi szwedzkiemu w 1655 r. Najazd na klasztor nastąpił już po wybudowaniu umocnień zewnętrznych w tym wałów, co w zasadniczy sposób wpłynęło na skuteczną obronę. Obrona klasztoru lotem błyskawicy rozeszła się po całym kraju i jak później opisywał Henryk Sienkiewicz, duch tego zwycięstwa pozwolił uwierzyć narodowi w ostateczne zwycięstwo.

Zwycięska obrona Jasnej Góry sprawiła, że sanktuarium to zdobyło sławę w całej Polsce. W roku 1717 biskup Szembek dokonał pierwsze koronacji obrazu koronami papieskimi. Po wielu staraniach paulinów papież Pius X w roku 1904 ustanowił dla sanktuarium specjalne święto Matki Bożej Częstochowskiej na 24 sierpnia. Papież ten podarował także korony, którymi powtórnie ukoronowano obraz w 1910 roku. Następnie papież Pius XI, w roku 1931 ustalił obchód święta na 26 sierpnia. Cztery lata później zatwierdzono specjalne teksty liturgiczne przeznaczone na święto Matki Bożej Częstochowskiej. Od 1956 roku święto obchodzone jest w całej Polsce.

Teksty liturgiczne wysławiają opiekę Matki Bożej nad Polską i porównują twierdzę jasnogórską z Syjonem, siedzibą Arki przymierza w Starym Testamencie. Obecność i wstawiennictwo Maryi zobowiązuje naród do walki w obronie wiary, czyli do dawania świadectwa posłuszeństwa wierności Bogu i Ewangelii.

 

KAI

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

MARYJA

Sens pielgrzymowania

Z pielgrzymki wracamy do tego samego życia, ale nie jesteśmy tacy sami. Nawet jeśli na starcie wyznaczyliśmy sobie jakieś cele – szczególną intencję, decyzję do podjęcia – owoce pielgrzymki zazwyczaj przekraczają to, co planowaliśmy.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nie jest łatwo wytłumaczyć sens pieszej pielgrzymki komuś, kto nigdy się na nią nie zdecydował. Żadne słowa nie zastąpią godzin spędzonych na pielgrzymim szlaku. Podobnie rzecz się ma z kultem Matki Bożej. Mimo wspólnej podróży przez biblijne argumenty nie da się tego tematu zakończyć. Potrzeba relacji, której same słowa nie zbudują. Dlatego tak ogromną pomocą w odkryciu Maryi w swoim życiu duchowym może być właśnie pielgrzymka. Czasem nawet bardzo dosłownie.

 

Decyzja

Poznawanie Maryi rozpoczynamy od sceny zwiastowania – Jej zgody na miłość. To odważne oddanie siebie Bożemu planowi nie było jednostkowym wydarzeniem. Praktycznie każde wydarzenie z Jej życia to poddanie się Bożej woli, zgodnie z zakorzenioną w sercu deklaracją „Niech mi się stanie według Twego słowa”. Potwierdza swoje „tak”, gdy przyjmuje proroctwo Symeona, stoi wśród uczniów, przyjmuje ich w opiekę pod krzyżem, modli się z nimi w wieczerniku. Wierność podjętej decyzji jest dla Niej oczywista.

Potrzebujemy zapatrzenia się w tę wierność. Musimy się jej uczyć od Maryi, bo – niestety – zbyt wielu ludzi już nie wierzy w decyzje podejmowane na zawsze. Rzeczywiście, wierząc tylko w siebie, nic nie można zagwarantować. Taka decyzja wymaga konkretnego fundamentu. Wybór drogi życiowej, decyzja o małżeństwie, nawet podjęcie konkretnego kierunku kształcenia – to wszystko wymaga poświęcenia i pracy. To wszystko niesie też radość pod warunkiem, że w naszych decyzjach będziemy konsekwentni każdego dnia.

Taką szkołą decyzji jest też pielgrzymka. Jak wielu pielgrzymów doświadczyło tego, że ciężko było postawić kolejny krok… A może jednak wrócić do domu? A może jednak przeceniam swoje siły? Jak bardzo wtedy pomaga najkrótsza nawet modlitwa! Nagle wracają siły, nagle pojawia się orzeźwiający wiatr, nagle bliska osoba chwyta pod rękę. Na pielgrzymce takie rozpaczliwe wołania modlitewne i boskie ingerencje to codzienność… Tym bardziej powinniśmy zawalczyć o to, aby stały się naszymi nawykami też w zwykłej, szarej rzeczywistości. Pielgrzymując do Maryi uczymy się, że da się być wiernym jak ona – każdego dnia.

 

 

Pielgrzymowanie? Tylko razem!

A skoro już mowa o bliskiej osobie stającej obok… Z kart Ewangelii poznajemy Maryję, która jest z ludźmi. Uczestniczymy w spirali radości pomiędzy Nią a Elżbietą, gdzie wiara i służba objawiają się jako najlepszy materiał do budowania relacji. W tłumie uczniów z Maryją słyszymy, kto może zasłużyć na miano ucznia Jezusa. W Kanie podziwiamy Ją, gdy jako pierwsza zauważa z wyprzedzeniem brak, który może upokorzyć parę młodą. Stoi z nami pod krzyżem i w swoim sercu przechowuje tę wiarę, której nam brakuje, zanim dojrzejemy do przyjęcia prawdy o zmartwychwstaniu. Jest tam, gdzie są wierzący w Jej Syna, i dopełnia swoją wiarą to, czego ich wierze brakuje.

Podczas pielgrzymki uczymy się, że wiara dojrzewa we wspólnocie. Od najprostszych słów modlitwy Pańskiej, podkreślających, że adresatem jest nasz wspólny Ojciec, przez najprostsze gesty – łyk wody, kawałek koca na postoju, przyniesienie komuś wrzątku. Małe gesty miłości budują wspólnotę w sposób, którego nie zauważamy – my stawiamy pojedyncze cegły, a projektantem i budowniczym jest Ten, który jako jedyny ogarnia całość. A Maryja, jako Ta, która najpełniej odczytuje Jego wolę, w subtelny sposób nam pomaga. Co więcej, często podczas kolejnych kilometrów pielgrzymki i przewróconych w palcach paciorków różańca zacieśniają się także więzi z tymi, którzy są daleko. Odległość między ludźmi często nie mierzy się w kilometrach. Dzięki temu, że podczas pielgrzymki niesiemy kogoś w sercu, po powrocie od razu jest bliższy.

Dlatego warto na co dzień pamiętać o tym, że to Bóg buduje relacje. Tak jak Maryja umiała przybliżać Boga tym, których postawił na Jej drodze, tak i nam może pomóc w umiejętnym budowaniu relacji i dzieleniu się wiarą.

 

 

Trzeba znaleźć prawdziwy cel

Pytając o sens pielgrzymki można zapytać wreszcie, jaki jest jej cel. Gdyby celem była tylko Częstochowa, Kalwaria Zebrzydowska, Gietrzwałd, Myślenice, to po co tracić tyle dni na osiągnięcie go? Przecież teraz wszędzie można dojechać! A jednak w pielgrzymowaniu nie chodzi o to, żeby stanąć w miejscu, w którym często już się wiele razy stało. Nie chodzi o to, żeby uklęknąć przed konkretnym wizerunkiem Matki Bożej. W tym spotkaniu najpiękniejsze jest to, że każdy pielgrzym przychodzi do celu zmieniony. Są zmiany najbardziej prozaiczne, jak opalenizna, bąble na nogach, otarcia czy zmęczenie, ale za nimi kryje się coś więcej – długa droga z samym sobą. Milczenie, odmówione modlitwy, wiele małych zwycięstw nad sobą. I w tym wszystkim wdzięczność, która wypełnia serce.

Z pielgrzymki wracamy do tego samego życia, ale nie jesteśmy tacy sami. Nawet jeśli na starcie wyznaczyliśmy sobie jakieś cele – szczególną intencję, decyzję do podjęcia – owoce pielgrzymki zazwyczaj przekraczają to, co planowaliśmy. Niekiedy przychodzą też długo po pielgrzymce. Gdy ruszamy na szlak nie jest ważne wyznaczenie konkretnego celu – ważne jest zaufanie, że Jezus doprowadzi nas tam, gdzie chce. Gdy klękamy przed wizerunkiem Matki Bożej, Ona wskazuje na Niego – Tego, który najlepiej wie, czego nam potrzeba. Doświadczenie pielgrzymki ma nas też nauczyć wrażliwości na Jego działanie na co dzień – wtedy, kiedy trudniej je zobaczyć. Dzięki temu będziemy mogli podczas modlitwy jak najczęściej wołać wraz z Maryją „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, bo Jego Imię jest święte”.

 

Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju,
od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży.
Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej
oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych.
Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10,
pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap