Nasze projekty
Reklama
Fot. X/Alicja Stefaniuk/YT - Sejm RP

Czy apaszka Pierwszej Damy – prezent od Łukasza Litewki – może stać się symbolem zwycięstwa dobra nad podziałami?

Zarówno Łukasz Litewka jak i Pierwsza Dama przełamali pewien schemat i pokazali, że jedność wobec wartości wyższych, wobec pomocy innym, jest ważniejsza niż wzajemna niechęć.

Są takie spotkania, które tworzą relacje niemożliwe do stworzenia bez słuchania. Są takie relacje, które budują mosty a nie mury. Są wreszcie takie gesty, które po pewnym czasie nabierają jeszcze większego znaczenia.

Tak można powiedzieć o spotkaniu Łukasza Litewki, posła Lewicy, z Pierwszą Damą Martą Nawrocką, żoną Prezydenta wspieranego przez PIS. Takie spotkania zwykle są kurtuazyjną rozmową z przeświadczeniem, że i tak jedna strona z drugą nigdy się nie spotka w kwestii poglądów.

Łukasz Litewka i Pierwsza Dama przełamali schemat

Zarówno Łukasz Litewka jak i Pierwsza Dama przełamali ten schemat i pokazali, że jedność wobec wartości wyższych, wobec pomocy innym, jest ważniejsza niż wzajemna niechęć.

Reklama

Łukasz Litewka spotkał się z Pierwszą Damą 1 lutego 2026 r. Tego dnia podarował Pierwszej Damie apaszkę polskiej firmy, z symbolami polskich miast i zabytków. Jak wspomina pani Alicja Stefaniuk, fotograf Prezydentowej: „Od tamtej chwili często ją zakładała, jakby wysyłała cichy sygnał o wartościach, o uważności, o tym, co ważne.”

ZOBACZ TAKŻE >>> Pan Łukasz był potrzebny nie tylko „swoim”, ale wszystkim

Pierwsze Damy otrzymują wiele prezentów, oficjalnych darów, które coś symbolizują lub też są prostym wyrazem grzeczności ze strony odwiedzającego. Zwykle te prezenty są gdzieś przechowywane, komuś ofiarowane.

Reklama

Apaszka od Łukasza Litewki dla Prezydentowej była ważna

W przypadku apaszki od Łukasza Litewki było inaczej. Pierwsza Dama z jakiegoś powodu, uważała ten prezent jako dla niej ważny. Zakładała apaszkę na różne związane z rocznicami w Polsce wydarzenia i spotkania.

Najbardziej jednak wzruszające było to, że zabrała apaszkę od Łukasza Litewki także na jego pogrzeb. „Jako gest pamięci i hołd dla posła Łukasza Litewki.” – wspomina Alicja Stefaniuk.

ZOBACZ TAKŻE >>> Bp Ważny na pogrzebie Łukasza Litewki: „Udowodnił, że najgłośniej mówi serce”

Wymowne przykłady budowania mostów

Śmierć Łukasz Litewka poruszyła opinię publiczną nie tylko dlatego, że była nagła i tragiczna. Uderzyła w coś jeszcze głębszego – w poczucie, że odszedł ktoś, kto potrafił budować mosty tam, gdzie inni widzieli wyłącznie mur. Współpraca z Martą Nawrocką była jednym z najbardziej wymownych tego przykładów. W świecie, w którym polityczne podziały często niszczą nawet inicjatywy charytatywne, oni pokazali, że można inaczej.

Łukasz Litewka – jako poseł Lewicy – nie bał się także stanąć w obronie Pierwszej Damy, kiedy była ona atakowana. I sam zapłacił za to cenę. Jak pisał w jednym ze swoich wpisów, część osób zapowiedziała rezygnację z udziału w zbiórkach na chore dzieci. „Nie na mnie, na dzieci” – podkreślał. W tych kilku słowach zawiera się cały jego sposób myślenia: polityka nigdy nie może być ważniejsza niż człowiek.

Nie dał się zamknąć politycznej etykiecie

Relacja nie była jednostronna. Marta Nawrocka również pokazała, że potrafi współpracować ponad podziałami. Ich wspólne działania nie były PR-owym gestem, ale realną troską o tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy. I może właśnie dlatego ta historia tak dziś wybrzmiewa. Bo pokazuje, że można inaczej. Że można mieć różne poglądy, a mimo to spotkać się w tym, co najważniejsze. W pomocy. W odpowiedzialności. W zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

ZOBACZ TAKŻE >>> Łukasz Litewka odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski

Łukasz Litewka nie dawał się zamknąć w politycznej etykiecie. Nie był „tylko” politykiem jednej strony. Był kimś, kto potrafił zobaczyć drugiego człowieka – nawet jeśli ten myślał zupełnie inaczej. Dziś, kiedy jego już nie ma, zostaje coś więcej niż wspomnienie. Zostaje konkretna lekcja. Że polityka nie musi być polem walki. Może być przestrzenią spotkania.

I może właśnie dlatego jego odejście tak boli – bo przypomina, jak bardzo takich ludzi nam brakuje. Może niech apaszka prezydentowej z symbolami polskich miast i zabytków, którą otrzymała Łukasza Litewki i zabrała na jego pogrzeb, stanie się symbolem zwycięstwa dobra na podziałami.

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas