Lednica. W imię Ojca

Tegoroczne spotkanie nad Lednicą jest już siedemnastym. Postanowiliśmy odbyć je pod hasłem: „W imię Ojca”. Dlaczego?

Jan W.
Góra OP
zobacz artykuly tego autora >

Najpierw dlatego, że za 3 lata będzie jubileusz 1050-lecia chrztu Polski. Chcemy się przygotować. Takich rocznic nie puszcza się mimo. Dlatego tegoroczne Spotkanie będzie „W imię Ojca”, w roku przyszłym w imię Syna, za dwa lata w imię Ducha Świętego, po to, by w roku 2016 wyśpiewać uroczyste Amen.

Istnieje również drugi powód. W związku z kryzysem męskości i związanym z nim kryzysem ojcostwa pragniemy podnieść rangę ojcostwa i ojcowskiego autorytetu. Powszechnie powtarza się, że ostatnim, który będzie wysłuchany jest ojciec. Tymczasem wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi pochodzi od Ojca, który jest w Niebie. To Jezus wskazał nam na Ojca, nauczył nas modlitwy do Ojca i jasnej świadomości, że Bóg jest Ojcem. Podczas Spotkania chcemy to przypomnieć.

Pragniemy przypomnieć to w trzech etapach. Najpierw, że Bóg jest Ojcem, jako teza podstawowa. Następnie, że każdy z nas ma ojca oraz, że każdy kiedyś zostanie ojcem. Nie bądźmy jednowymiarowi. Ojcostwo bowiem rozumiemy na wielu poziomach. Najpierw ojcostwo fizyczne, po prostu ktoś jest czyimś ojcem, głową rodziny i odpowiedzialnym za dziecko. Ale istnieje inny poziom przeżywania i sprawowania ojcostwa, jakim jest ojcostwo duchowe. Tutaj też ma miejsce zrodzenie. Pięknym przykładem upominania się o tego typu ojcostwo jest św. Paweł, który w liście do Koryntian przypomina mieszkańcom tego miasta, że chociaż nauczycieli mają wielu, to właśnie on jest ich ojcem, bo zrodził ich dla Chrystusa.

Lednica. W imię Ojca

Można być ojcem w służbie wartościom. Można być ojcem prawdy, dobra, piękna i świętości. Można być ojcem czyjejś wrażliwości. Istnieje ojcostwo w stosunku do dobra, moralności. Tutaj można też kogoś zrodzić do bohaterstwa. Ojcostwo w stosunku do świętości jest szkołą świętych. Bywają takie środowiska. Wreszcie ojcostwo w stosunku do wieczności. Dla wieczności trzeba się narodzić.

Drugi wielki temat, który pragniemy podjąć, to przypomnienie prawdy, że każdy z nas ma ojca. Wszelkie ojcostwo na ziemi bierze siłę i autorytet od Boga, który jest Ojcem. Stąd przykazanie „czcij rodziców” znajduje się zaraz po przykazaniu „czcij Boga”. Ta prawda uświadomiona pozwala naprawiać, korygować nasze relacje z naszymi ojcami. Relacje te powinny zostać naprawione, ponieważ ojcostwo jest punktem odbicia się naszego życia, a błogosławieństwo ojca jest zadatkiem szczęśliwej przyszłości. Kto nie jest w porządku z ojcem, nie może być w porządku ze sobą. Dlatego tegoroczne Spotkanie pragnie wprowadzić korektę w te relacje i uzdrowić młodzieńczą buńczuczność i otrzeć łzy niejednego z ojców oraz skrócić jego czekanie na powrót syna do domu.

Wreszcie trzeci poziom – to ty będziesz kiedyś ojcem. Wielkie zadanie, wielkie wyzwanie, trzeba się przygotować. Trzeba mieć wyobraźnię, wiarę, nadzieję i miłość, ażeby chcieć się podzielić sobą i swoim szczęściem z innymi. Aby pewnego dnia przestać żyć dla siebie, a zacząć żyć dla drugich, to znaczy swoich dzieci. To wielkie wyzwanie. Wyzwanie w kierunku dojrzałości, ludzkiej i chrześcijańskiej.

Lednica. W imię Ojca

Wspaniałym przykładem ojcostwa w stosunku do świata i ludzi był i nadal pozostaje nasz kochany Ojciec Święty Jan Paweł II. Był Punktem odniesienia, nauczycielem wartości, a przede wszystkim wskazywał na Chrystusa. Kochał nas bardzo, ale się nie podlizywał i nie zmniejszał wymagań. Karmił nas swoim słowem, pokazywał właściwą drogę i miał dla nas czas.

Tegoroczne Spotkanie Lednickie oprócz doniosłych treści wskaże, jak co roku, na autorytety świętych takich jak bł. Jan Paweł II, św. Andrzej Bobola, św. Stanisław, bł. Edmund Bojanowski czy św. Józef. Ojcowie w różnych aspektach i tonacjach. Ponadto, dokonamy wyboru Chrystusa, będziemy adorować Najświętszy Sakrament, pójdziemy do spowiedzi, przyjmiemy komunię świętą i przejdziemy przez Bramę III Tysiąclecia. Do zobaczenia 1 czerwca na Polach Lednickich!

Lednica. W imię Ojca

1. Bóg jest Ojcem

Ukażemy to na przykładzie przypowieści o synu marnotrawnym. Mała inscenizacja ukaże upadek i powrót syna do domu. Zwróćcie uwagę na pięć gestów ojcowskich: gdy syn był jeszcze daleko 1/ ujrzał go jego ojciec, 2/ wzruszył się głęboko,  3/ wybiegł mu naprzeciw, 4/ rzucił mu się na szyję, i 5/ ucałował go.   

Błogosławiony Edmund Bojanowski jest wybitnym przykładem ojcostwa duchowego i zaangażowania świeckich w sprawy Boże. Symbolem jego postawy są bułki rozdawane przez siostry i kolorowe parasolki jako ochronki dla dzieci i młodzieży.

Lednica. W imię Ojca

2. Ty masz ojca

Twoją ojcowizną jest Ojczyzna, której patronem jest święty Stanisław ze Szczepanowa. Są tutaj z nami relikwie św. Stanisława, i delegacja wraz z proboszczem ze Szczepanowa. Stanisław to ojciec naszej ojczyzny.

Każdy z nas ma ojca ziemskiego. Za niego trzeba się modlić i być w dobrych relacjach. Dzisiejsze spotkanie to szansa, aby to sobie uświadomić a po powrocie do domu naprawić relacje. Uściskaj ojca, ucałuj.

Modlimy się za ojczyznę, modlimy się za naszych ojców…

Lednica. W imię Ojca

3. Ty będziesz ojcem

Wzorem ojcostwa ziemskiego jest święty Józef. Jego ikona z Kalisza jest z nami przywieziona przez ks. biskupa Janiaka. W Kaliszu bowiem jest sanktuarium św. Józefa. To Jemu Bóg powierzył największy swój skarb Syna Bożego Jezusa Chrystusa.

Do ojcostwa trzeba się przygotować. To bardzo trudne. Jest to zawsze rezygnacja z siebie na rzecz dziecka. Jest to zawsze przejście z bycia dla siebie w kierunku bycia dla drugiego. Tego nie można dokonać o własnych siłach. Do tego potrzeba łaski Bożej.

Ojcem dla świata i przykładem dla ludzi jest Jan Paweł II, który patronuje Lednicy.

Lednica. W imię Ojca


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Jan W. Góra OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jan W.
Góra OP
zobacz artykuly tego autora >

Sprawa Chrystusa. Od ateizmu do chrześcijaństwa

Zmartwychwstanie ma swoich świadków i zostało opisane, a kopie tych opisów tworzą jeden z największych zbiorów na świecie. Jednak od pierwszych chwil po tym największym cudzie, fakt zmartwychwstania jest nieustannie podważany. Jakie są argumenty przeciw? Co jest powodem sceptycyzmu i niewiary?

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Na ekrany kin wchodzi właśnie bardzo dobry amerykański film “Sprawa Chrystusa”, w którym główny bohater z przyczyn osobistych postanawia przeprowadzić śledztwo w sprawie zmartwychwstania Chrystusa i udowodnić, że chrześcijaństwo bazuje na wymyślonej opowieści lub historii, która jest opisem zbiorowej halucynacji. Historia niby banalna, prosta, lecz wiarygodna, nie tylko dlatego, że powstała w oparciu o życiorys znanego dziennikarza śledczego Lee Strobla (laureata nagrody Pulitzera), nie tylko dlatego, że scenariusz został napisany w oparciu o bestsellerową książkę o tym samym tytule, ale dlatego, że ten obraz filmowy stanowi zbiór najczęściej stawianych zarzutów wobec chrześcijaństwa. W pierwszych chwilach po zmartwychwstaniu nawet uczniowie przecież nie dowierzali.

 

“Sprawa Chrystusa” to dobrze i rzetelnie przeprowadzone śledztwo, w którym bohater szuka odpowiedzi u historyków a także sięga po psychologię. Ilość i różnorodność dziedzin, w ramach których Lee próbuje dowieść, że religia to tylko ludzka potrzeba a Boga nie ma, jest imponująca. Momentami nawet irytująca. Kolejno przedstawiane tezy, które mają być kluczowe dla śledztwa, zawziętość bohatera w próbie podważenia fundamentów chrześcijaństwa sprawiają, że film ani przez moment nie staje się nudny. Nawet gdy filmowy dziennikarz, mimo kolejnych dowodów przemawiających za prawdziwością Zmartwychwstania, z uporem maniaka powtarza, że nie jest ono prawdą, a Biblia to stek wymyślonych historii – czyli powtarza argumenty, które każdy z nas już słyszał miliard razy – możemy złapać się na własnych wątpliwościach, na tym, że przyjęliśmy tę kluczową dla chrześcijaństwa prawdę, nie wchodząc nigdy w jej istotę. Po prostu przyjęliśmy wszystko “na wiarę”. Tymczasem najważniejsze wydarzenie w historii świata powinno w nas, tak jak w filmowym bohaterze, powodować ciekawość i chęć odkrywania Prawdy. “Odkrywanie” to chyba nawet kluczowe słowo do całej tej filmowej narracji. Bo nawet jeżeli nie znamy filozoficznych czy naukowych dowodów na istnienie Boga, nawet jeżeli nie mamy pojęcia, jaką pracę wykonali do tej pory archeologowie, to w codziennym religijnym życiu powinniśmy przede wszystkim odkrywać Boga. “Sprawa Chrystusa” to film, na który idziemy nie po to tylko, żeby się czegoś dowiedzieć, ale przede wszystkim, żeby odkryć podstawę swojej wiary. To świetna robota ewangelizacyjna.

 

Jedynym minusem (w zasadzie małym minusikiem) jaki znajduję w tym filmie jest zbyt banalny finał. Film “Sprawa Chrystusa” na pewno jednak każdy z nas powinien obejrzeć.


Więcej informacji o filmie znajdziesz tutaj


 

Judyta Syrek

Judyta Syrek

PR Manager i z-ca dyrektora portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Ma głowę pełną pomysłów i... anegdotek z zakonnikami w tle. Niekiedy mamy wrażenie, że za jej plecami widać cień śp. o. Joachima Badeniego OP, który nawet po śmierci wspiera ją w zmaganiach zawodowych i prywatnych.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Abp Becciu: w Kurii Rzymskiej panuje jedność

W Kurii Rzymskiej, czyli w gronie najbliższych współpracowników Franciszka, panuje absolutna jedność, zapewnia abp Angelo Becciu, substytut sekretariatu stanu. Wziął on w Rzymie udział w prezentacji książki „Spotkałem Franciszka”, wydanej w tych dniach przez włoską Edycję Paulińską

Hierarcha, którego wypowiedź także znajduje się w tej publikacji, wyznał, że przykro mu, iż „swobodne wypowiadanie się odbierane jest jako sprzeciw wobec papieża. Tymczasem w kurii panuje pełna jedność”. Według abp. Becciu „w kurii można wyrażać różne opinie, ale jest to wkład w poprawę Kościoła. Normalne więc, że się je wyraża”.

 

Nie ukrywał on, że fakt wybrania przez Franciszka na swoje miejsce zamieszkania Domu św. Marty, jest dla niektórych osób z jego otoczenia bolesny.

 

Opowiedział również o swoim pierwszym spotkaniu tam z Franciszkiem, krótko po jego wyborze: „Wszedłem i zobaczyłem dwa krzesła. Na jednym leżały książki i jakieś papiery, zabrałem się więc do ich zdjęcia. Wtedy papież powstrzymał mnie, mówiąc, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ on usiądzie na łóżku. I tak zrobił. Tak w dość niecodzienny sposób zaczęła się nasza pierwsza rozmowa”.

 

Arcybiskup ujawnił, jak narodził się zwyczaj wspólnego obiadu Franciszka z proboszczami rzymskich parafii w Wielki Czwartek: „Opowiedziałem, że istnieje tradycja, aby zapraszać do Watykanu na obiad kapłanów, którzy czuli się samotni, zwłaszcza, że chodzi o święto kapłaństwa. Franciszek zapytał, kogo zaprosimy w tym roku. Pierwszy przychodzi mi na myśl Wasza Świątobliwość, bo wydaje się najbardziej z wszystkich zagubiony. I tak już zostało, że jego na tym obiedzie nie brakuje”.

 

Substytut sekretariatu stanu wspomniał wizytę w Watykanie Donalda Trumpa. Zauważył, że sądząc z relacji telewizyjnych można było odnieść wrażenie, iż spotkanie upłynęło w lodowatej atmosferze Tymczasem „po prywatnej rozmowie wyszedł tłumacz z Sekretariatu Stanu, który oczywiście związany jest tajemnicą. Ale widząc mnie uczynił gest ręką, któremu towarzyszyły słowa: «great, great» (świetnie, świetnie), papież był wielki. Udało mu się rozmawiać z gościem o tym, o czym z trudem wspomniałby w innych warunkach”.


sal (KAI Rzym) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna

Kard. Tagle: Kościół się nie zmienia, tylko odnawia

O wielokulturowości, migracji, papieżu Franciszku i modlitwie z kard. Luisem Antonio Tagle, przewodniczącym Caritas Internationalis rozmawiają o. Marcin Wrzos OMI oraz Michał Jóźwiak z portalu misyjne.pl

Michał Jóźwiak: Często mówi się, że papież Franciszek zmienia Kościół. Myślę tutaj chociażby o adhortacji „Amoris Laetitia”. Czy rzeczywiście ten pontyfikat jest taki przełomowy?

Kard. Luis Antonio Tagle: Słowo „zmiana” tutaj nie pasuje. Myślę, że lepszym określeniem dla tego, co dzieje się w Kościele i właściwie ciągle się wydarza, jest „odnawianie”. Zaczęło się ono już w 1958 r., kiedy papieżem został Jan XXIII, który później zwołał Sobór Watykański II. To nie efekt papieża Franciszka, to się zaczęło dużo wcześniej, choć 50 lat to znowu nie aż tak wiele. Mam poczucie, że dopiero teraz w Kościele zaczynamy rozumieć postanowienia soborowe. Następni papieże, Paweł VI, Jan Paweł II i Benedykt XVI rozwijali różne aspekty tego, co zostało wypracowane podczas Soboru Watykańskiego II.

 

Michał Jóźwiak: Czyli nie ma przełomu i się na to nie zanosi?

– Ciągle będzie miało miejsce to „odnawianie”, bo świat się zmienia. Kościół musi mierzyć się z wciąż nową rzeczywistością. Przecież w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku nie było mowy o sztucznej inteligencji, a teraz jest ona bardzo realna. Nie możemy zamykać oczu na nowe zjawiska i powtarzać w kółko tego samego. Kościół powinien na te wyzwania odpowiadać.

 

Michał Jóźwiak: Jednym z takich wyzwań jest chyba migracja? Niedawno Caritas Internationalis zapoczątkowała akcję #ShareJourney, która ma być wyrazem solidarności z uchodźcami i migrantami.

– To rzeczywiście problem globalny, któremu Kościół powinien stawić czoła. Ale Kościół nie jest jedyną instytucją pochylającą się nad tą kwestią. Choć przyznam, że chcemy mieć tutaj swój istotny wkład, zwłaszcza przez nauczanie społeczne Kościoła. Ciągle przychodzi do nas nowa rzeczywistość i musimy na nią adekwatnie reagować. Migracja to niewątpliwie jedna z największych trosk współczesnego Kościoła. Wielu uchodźców ginie. Nie możemy udawać, że to się nie dzieje.

 

Michał Jóźwiak: Migracja wiąże się również z wielokulturowością. To pojęcie jest ostatnio bardzo modne i dla jednych jest szansą, a dla drugich przeciwnie – wielkim zagrożeniem.

– Całe stworzenie jest różnorodne – inaczej by nie przetrwało. Potrzebujemy słońca, gwiazd, powietrza. Bóg jest Bogiem różnorodności. Nie wiem jak ci, którzy domagają się jednorodności, chcą pogodzić swoje myśleniem z dziełem stworzenia. Wielokulturowość nie stoi w sprzeczności z Bożym planem. To my stanowimy problem – to, że postrzegamy wielokulturowość jako zagrożenie. Doszukujemy się w tym zagrożenia, nie widząc piękna i szans, jakie z sobą niesie. Najważniejsze jest niekoniecznie zjawisko samo w sobie, ale to jak je postrzegamy i to, czego się w nim chcemy doszukiwać. Mój dziadek był Chińczykiem, który wyemigrował z przyczyn ekonomicznych na Filipiny. Był buddystą, który później przeszedł na chrześcijaństwo. Kto by pomyślał, że wnuk chińskiego buddysty zostanie kardynałem? (śmiech). Czy można więc powiedzieć, że wielokulturowość ma w sobie coś złego? Bóg potrafi się tym posłużyć do zbudowania czegoś dobrego. I nie mówię tego na poziomie abstrakcji, bo sam doświadczam tego w swojej rodzinie. Różnorodność to nie tylko szansa, to błogosławieństwo.

 

Marcin Wrzos OMI: Papież Franciszek powiedział już jakiś czas temu, że Kościół sam w sobie jest misyjny. Dużo mówi się o pomocy materialnej niesionej przez misjonarzy, ale nie mniej ważna jest tu pomoc modlitewna, jak choćby zakonów kontemplacyjnych.

– Nie bez przyczyny jedną z patronek misji jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus, karmelitka bosa. Misje to nie tylko aktywność, działalność czy praca. Misje to wyjście poza siebie także w sensie duchowym. Właściwie modlitwa sama w sobie jest misyjna. Jeśli modlimy się tylko za siebie, to nasza modlitwa jest w jakimś sensie niepełna. W naszej relacji z Bogiem musi być obecne „misyjne serce”, które pragnie dobra innych. Modlitwa rodziców za dzieci to także pewien rodzaj misji.

 

Marcin Wrzos OMI: Zatem mnisi, którzy nie budują studni czy szkół w krajach misyjnych, ale poświęcają się kontemplacji, również mogą być misjonarzami.

– Tak, bo ich modlitwa jest misją. Przez swoją ciszę i obejmowanie modlitwą tak wielu ludzi są bardziej obecni w świecie niż może nam się wydawać. To olbrzymi wkład, którego bardzo potrzebujemy.

 

Marcin Wrzos OMI: Jak modli się Ksiądz Kardynał?

– Trzeba rozróżnić momenty modlitwy formalnej i nieformalnej. Do tej formalnej wlicza się oczywiście to, że jako kapłan odmawiam brewiarz, odprawiam Mszę św., ale tego nie ma aż tak wiele. Gdyby policzyć, może wyszłyby dwie godzinny dziennie. Ważne jest jednak to, aby twoje serce przez cały dzień było otwarte na Boga i jego inspiracje. Twój umysł powinien poszukiwać odpowiedzi na to, gdzie On chce cię poprowadzić. Taka modlitwa nie wymaga pójścia do kaplicy – możesz być wśród ludzi, na spotkaniu, na spacerze, ale twoje serce może być połączone z Bogiem. Modlitwa to postawa, która nie ma końca. Ona wciąż trwa.


Rozmawiali o. Marcin Wrzos OMI i Michał Jóźwiak / Kraków

Katolicka Agencja Informacyjna

Watykan: obchody I Światowego Dnia Ubogich

W niedzielę 19 listopada po raz pierwszy przypada Światowy Dzień Ubogich. O tym, że będzie on obchodzony w całym Kościele w 33. Niedzielę Zwykłą - tydzień przed uroczystością Chrystusa Króla - poinformował Franciszek w liście apostolskim „Misericordia et misera”, ogłoszonym na zakończenie Nadzwyczajnego Jubileuszowego Roku Miłosierdzia w listopadzie ub.r.

Organizująca te obchody Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji poinformowała, że w Watykanie weźmie w nich udział około 4 tys. osób, w tym przedstawiciele archidiecezji warszawskiej i krakowskiej. Będą oni uczestniczyli we Mszy św. celebrowanej o godz. 10.00 przez Ojca Świętego w bazylice św. Piotra.

 

Obiad dla 4 tys. ubogich

Zjedzą oni także posiłek przygotowany z tej okazji. 1,5 tys. osób ubogich spożyje obiad w auli Pawła VI w Watykanie, a pozostałe 2,5 tys. zostanie przewiezionych do stołówek, seminariów i kolegiów katolickich Wiecznego Miasta. Obsługiwać ich będzie 40 diakonów diecezji rzymskiej i około 150 wolontariuszy. Przewidziano typowo włoskie menu: kluski z pomidorami, oliwki i ser, kotlety cielęce z warzywami, polentę i brokuły, weneckie tiramisu, wodę, pomarańcza i kawę.

 

Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji zwróciła się o pomoc do licznych organizacji takich jak Caritas, Wspólnota św. Idziego, Zakon Maltański i wielu innych. Jedną z inicjatyw jest też pomoc medyczna dla ubogich świadczona w tym tygodniu na placu Piusa XII w pobliżu Watykanu. 16 listopada po południu tę polową przychodnię lekarską odwiedził papież Franciszek. Rozmawiał z lekarzami i personelem medycznym, pozdrowił również grupę ubogich i bezdomnych, czekających w kolejce na badania, przeprowadzane tam w tych dniach bezpłatnie.

 

W sobotę, 18 listopada o godzinie 20.00, w bazylice Świętego Wawrzyńca za Murami – odbędzie się czuwanie modlitewne dla wolontariuszy. Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji przygotowała także pomoce duszpasterskie przetłumaczone na sześć języków.

 

Papieskie orędzie

Już 13 czerwca br. Franciszek ogłosił swe orędzie na I Światowy Dzień Ubogich. Swoje przesłanie Ojciec Święty opatrzył hasłem „Nie miłujmy słowem, ale czynem”, zaczerpniętym z 1 Listu św. Jana.

Papież przypomina, że „kto zamierza kochać tak, jak kochał Jezus, powinien postępować zgodnie z Jego przykładem, i to przede wszystkim wtedy, kiedy jest wezwany do okazania miłości ubogim”. Jest to miłość, dająca całego siebie, również swoje życie (por. 1 J 3, 16).

 

Franciszek podkreśla, że od początku swych dziejów wspólnota chrześcijańska rozumiała, iż życie uczniów Jezusa powinno wyrazić się poprzez braterstwo i solidarność. Wskazuje na szczególny wzór, jaki pozostawił całemu Kościołowi św. Franciszek z Asyżu. „Jeśli chcemy naprawdę spotkać Chrystusa, to konieczne jest, abyśmy dotknęli się Jego Ciała w ranach ubogich, w odpowiedzi na Komunię sakramentalną otrzymaną w Eucharystii” – stwierdza Ojciec Święty i dodaje: „Dlatego też jesteśmy wezwani do wyciągnięcia ręki do biednych, do spotkania się z nimi, popatrzenia im w oczy, przytulenia, aby poczuli ciepło miłości, która przełamuje krąg samotności. Ich ręka wyciągnięta w naszą stronę jest również zaproszeniem do wyjścia z naszych pewności i wygód, i do rozpoznania wartości, którą ubóstwo ma samo w sobie”.

 

Franciszek wyjaśnia, że ubóstwo oznacza serce pokorne, które potrafi zaakceptować siebie jako ograniczone i grzeszne stworzenie, aby pokonać pokusę własnej wszechmocy, która zwodzi nas fałszywą obietnicą nieśmiertelności. Jest ono miarą, która pozwala ocenić poprawne wykorzystanie dóbr materialnych, a także umożliwia przeżywanie relacji i uczuć bez egoizmu oraz zaborczości. Wskazuje, że bieda obecna jest także w dzisiejszym świecie i „ma oblicze kobiet, mężczyzn oraz dzieci wykorzystywanych do podłych interesów, podeptanych przez przewrotną logikę władzy i pieniądza” i jest owocem niesprawiedliwości społecznej, biedy moralnej oraz chciwości nielicznych, a także ogólnej obojętności. Papież podkreśla skandal narastających nierówności społecznych. Cytuje słowa bł. Pawła VI, który mówił, że ubodzy należą do Kościoła poprzez „prawo ewangeliczne” i zobowiązują do opcji fundamentalnej na ich rzecz.

 

Ojciec Święty wskazuje, że ustanowiony przez niego na zakończenie Jubileuszu Miłosierdzia Światowy Dzień Ubogich powinien zwrócić uwagę wierzących, aby przeciwstawili się kulturze odrzucenia i marnotrawstwa, a uczynili kulturę spotkania swoim stylem życia. Apeluje do wszystkich ludzi dobrej woli o otwarcie się na wspólnotę z biednymi i na każdą formę solidarności z nimi jako konkretny znak braterstwa. Proponuje, by stanowił on okazję do przyjacielskich spotkań naznaczonych solidarnością i konkretną pomocą. „U podstaw wielu konkretnych inicjatyw, które będą realizowane w tymże Dniu, niech będzie zawsze modlitwa. Nie zapominajmy, że «Ojcze nasz» jest modlitwą ubogich” – stwierdza Franciszek. „«Ojcze nasz» jest modlitwą, która wyraża się w liczbie mnogiej: chleb, o który prosimy, jest «nasz», a to pociąga za sobą umiejętność dzielenia się, udziału i wspólnej odpowiedzialności” – napisał papież.

 

Ojciec Święty wezwał biskupów, kapłanów, diakonów, osoby konsekrowane, grupy, stowarzyszenia i ruchy, wolontariat do zaangażowania się w ten Światowy Dzień Ubogich „abyśmy byli coraz bardziej przekonani do tego, że dzielenie się z biednymi pozwala nam zrozumieć Ewangelię w najgłębszej jej prawdzie. Biedni nie są problemem, ale zasobem, z którego możemy zaczerpnąć, aby przyjąć i żyć istotą Ewangelii” – zakończył swoje orędzie papież Franciszek.


st, pb (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna

Ukraina: parlament ogłosił 25 grudnia dniem wolnym

Począwszy od tego roku święta Bożego Narodzenia, obchodzone 25 grudnia w Kościołach zachodnich i 7 stycznia w tradycji wschodniej będą dniami wolnymi od pracy. Zdecydowało tak 16 listopada 238 deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy, nowelizując ustawę o dniach wolnych

Już wcześniej wielu posłów wskazywało na to, że w kraju mieszka wielu rzymskich katolików i protestantów, którzy w tym dniu biorą wolne i proszą o regulację prawną tej kwestii.
Przed rozpoczęciem głosowania przewodnicząca parlamentarnego Komitetu Polityki Socjalnej Ludmiła Denisowa podkreśliła, że na Białorusi, w Mołdawii, Libanie i Albanii Boże Narodzenie świętuje się dwa razy, zależnie od tradycji kościelnej. „Oznacza to, że my także możemy obchodzić to święto dwukrotnie: 25 grudnia i 7 stycznia” – oświadczyła deputowana.

 

Głosowano aż sześć razy, gdyż niektórzy posłowie sprzeciwiali się jednoczesnej likwidacji jako dnia wolnego 2 maja. „Nie narzucamy wierzącym, jak i kiedy mają obchodzić święta religijne, ale przejście na świętowanie Bożego Narodzenia 25 grudnia, według nowego i dokładniejszego kalendarza gregoriańskiego, jest oznaką europejskości” – stwierdziła Iryna Podolak ze Lwowa, deputowana z partii „Samopomoc”.

 

Ustawa nabiera mocy prawnej nazajutrz po jej opublikowaniu.

 

„Jesteśmy bardzo wdzięczni parlamentowi za to, że ustanowił 25 grudnia dniem wolnym” – powiedział KAI metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki, przewodniczący episkopatu łacińskiego w tym kraju. Podkreślił, że „jest to wielka radość dla naszych wiernych, którzy w tym dniu często musieli iść do pracy czy do szkoły, a teraz będą mogli w pełni świętować”. Zdaniem hierarchy „jest to też wielkie udogodnienie praktyczne, ponieważ dotychczas mogli iść do kościoła tylko wieczorem”. Poza tym wiele rodzin jest mieszanych i teraz wszyscy będą pójść na święta, zwane tutaj polskimi, a także na święta obrządku łacińskiego, co przyczyni się do większego zjednoczenia rodzin, a nieraz nawet całych wiosek, bo wszyscy będą mogli ten dzień przeżyć w wielkiej wspólnocie – zaznaczył metropolita lwowski.

 

Również ks. Antoni Zięba SDS, wikariusz biskupi dla parafii słowiańskojęzycznych diecezji mukaczewskiej i proboszcz parafii w Swalawie na Zakarpaciu, powiedział KAI, że wcześniej w tym wielonarodowym i wielowyznaniowym obwodzie władze miejscowe pozwalały katolikom brać wolne i odpracowywać w sobotę za ich dzień świąteczny, jeżeli przypadał on w tygodniu roboczym. Niestety, większość wiernych nie mogła z tego skorzystać – stwierdził salwatorianin.

 

Podobna sytuacja była też w węgierskojęzycznych parafiach greckokatolickiej eparchii (diecezji) mukaczewskiej, które obchodzą Boże Narodzenie według kalendarza gregoriańskiego – powiedzieli KAI w kurii tamtejszej diecezji. Teraz jest szansa, że wszyscy grekokatolicy na Zakarpaciu będą mieć dzień wolny na Boże Narodzenie: 25 grudnia według kalendarza gregoriańskiego i 7 stycznia według kalendarza juliańskiego.


kcz (KAI Lwów) / Lwów

Katolicka Agencja Informacyjna

Z KRAJU

Rycerze Kolumba przekazali inkubator dla skarżyskiego szpitala

Miłosierdzie jest cnotą - przypomniał abp Stanisław Gądecki, który przewodniczył Mszy świętej w Bazylice Mniejszej Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej. W trakcie uroczystości Rycerze Kolumba przekazali inkubator dla miejscowego szpitala powiatowego. Środki na jego zakup pozyskano m.in. ze zbiórki makulatury

W homilii abp Stanisław Gądecki wskazał, że miłosierdzia nie można sprowadzić do samego współczucia na widok osoby potrzebującej. – Jest to cnota, która utwierdza się przez praktykowanie uczynków względem duszy i ciała – powiedział przewodniczący Episkopatu. Dodał, że miłosierdzie to także gotowość do przebaczania. – Jest dowodem tego, że w świecie jest obecna miłość potężniejsza niż grzech – stwierdził hierarcha. Dalej mówił, że przebaczenie stanowi podstawowy warunek pojednania między ludźmi. – Świat, z którego wyeliminowalibyśmy przebaczenie, byłby światem zimnej i bezwzględnej sprawiedliwości – podkreślił abp Gądecki.

 

Andrzej Anasiak, były delegat stanowy Rycerzy Kolumba poinformował, że środki na zakup inkubatora o wartości ok. 50 tys. złotych, zostały pozyskane ze zbiórki makulatury. – Mówimy tu o ponad 200 tonach makulatury. Cieszymy się, że w akcję włączyło się ok. 30 szkół z terenu diecezji radomskiej. Dziękujemy także indywidualnym darczyńcom. Inkubator to dar z okazji zakończonego roku miłosierdzia – powiedział Andrzej Anasiak. – Chcemy kontynuować akcje, być każdego roku przekazywać je dla potrzebujących dzieci – dodał Rycerz Kolumba.

 

Kustosz skarżyskiego sanktuarium maryjnego ks. Jerzy Karbownik podziękował darczyńcom, którzy przekazali środki na zakup inkubatora. – Cieszę się, że w tym miejscu, gdzie praktykowane są uczynki miłosierdzia, mogliśmy podsumować tę akcję. To trwały ślad roku miłosierdzia – powiedział ks. kustosz.

 

Akcja Rycerzy Kolumba była realizowana pod patronatem biskupa Henryka Tomasika. Koordynatorem była Caritas Diecezji Radomskiej.


rm / Skarżysko-Kamienna

Katolicka Agencja Informacyjna

Bielsko-Biała: wspólny pochówek 448 dzieci nienarodzonych

Na cmentarzu komunalnym w Bielsku-Białej Kamienicy odbył się 16 listopada wspólny pochówek dzieci zmarłych przed urodzeniem. Podczas uroczystości pochowano urny z prochami 448 dzieci nienarodzonych, które przekazały w tym roku dwa bielskie szpitale – wojewódzki i miejski

W cmentarnej kaplicy nad urnami modlili się kapłani, duchowny ewangelicki, rodzice i bliscy żegnanych i chowanych w grobie dzieci.

 

Ceremonii złożenia szczątków w Grobie Dzieci Nienarodzonych i poprzedzającej Mszy św. w intencji rodzin zmarłych dzieci przewodniczył proboszcz kamienickiej parafii pw. św. Małgorzaty ks. Marek Droździk, który wspólnie z diecezjalnym duszpasterzem rodzin ks. Tomaszem Gorczyńskim, kapelanem szpitala wojewódzkiego ks. Michałem Nowakiem i proboszczem luterańskiej parafii w Starym Bielsku ks. Piotrem Szarkiem poprowadzili kondukt pogrzebowy do miejsca, gdzie, obok pochowanych prochów ponad półtora tysiąca nienarodzonych, spoczęło kolejnych 10 urn ze skremowanymi doczesnymi szczątkami dzieci zmarłych przed urodzeniem.

 

Podczas liturgii w kaplicy cmentarnej ks. Gorczyński zachęcił, by prosić Jezusa, by swą miłością i obecnością wspierał wszystkich odczuwających tęsknotę za dziećmi, których życie zostało przerwane, pozostawiając pustkę.

 

„Chcemy modlić się o to, aby ta Jego obecność była umocnieniem i rozjaśnieniem ludzkich serc, ludzkiej tęsknoty. Chcemy, aby ta Jego obecność wspierała was w tym oczekiwaniu na pełne spotkanie w Jego królestwie, kiedy przyjdzie jako Zbawiciel, jako Ten, który umiłował każdego człowieka, i wezwie nas przed siebie” – powiedział kapłan.

 

Ks. Droździk wyjaśnił, że modlitwa Kościoła obejmuje matki i ojców pogrążonych w smutku. „Tylko Bóg zna ogrom waszego cierpienia, bólu, a my chcemy z wami być w tym trudnym momencie, jak przyjaciele. Nieraz słowa nie wyrażają tego, co wyraża serce i modlitwa” – mówił do uczestników liturgii.

 

Ewangelicki duchowny odczytał słowa Psalmu 23, a przed złożeniem urn do grobu, zaznaczył, że składana jest tu „nadzieja rodziców”. Do pożegnania ksiądz dołączył rzeźbę aniołka z następująca inskrypcją: „Słodko śpij, aniołów śnij, w wieczności żyj, moja dziecinko”.

 

Urny z prochami zmarłych przed urodzeniem dzieci spoczęły we wspólnym Grobie Dzieci Nienarodzonych na największym bielskim cmentarzu. Grobowiec ten, z nagrobkiem autorstwa bielskiego artysty Jacka Grabowskiego, ukazującym grające anioły, powstał w 2008 roku. Na nagrobnej płycie widnieje napis: „Były w naszych marzeniach i tam pozostaną”. Odwiedzający ten grób ludzie zostawiają obok zniczy figurki aniołków i zabawki.

 

Tomasz Kanik, kierownik administracji cmentarzy komunalnych w Bielsku-Białej, zauważył, że wspólny pochówek dzieci odbywa się na kamienickim cmentarzu raz w roku i modlitwa ta stała się już tradycją. „Coraz więcej osób uczestniczy w tych spotkaniach, związanych z pochowaniem tych dzieci, pożegnaniem ich, złożeniem szczątków do grobu” – dodał.

 

Według statystyk medycznych, w Polsce rocznie w wyniku poronień umiera około 40 tysięcy dzieci. Martwych urodzeń odnotowuje się co roku około 10 tysięcy.

 

W obecnej sytuacji prawnej w Polsce, na podstawie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r., możliwe jest zabranie ciała dziecka zmarłego podczas ciąży czy na skutek poronienia ze szpitala i urządzenie mu chrześcijańskiego pogrzebu.

 

Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje, że ordynariusz miejsca może zezwolić na pogrzeb kościelny dzieci, których rodzice mieli zamiar je ochrzcić, a dzieci zmarły przed chrztem (kan. 1183 § 2). Konferencja Episkopatu Polski udzieliła też ogólnej zgody na pogrzeby dzieci zmarłych przed chrztem, gdy wiadomo, że rodzice naprawdę pragnęli je ochrzcić.


rk / Bielsko-Biała

Katolicka Agencja Informacyjna

Ukraina: 25 grudnia będzie dniem wolnym od pracy

Począwszy od tego roku święta Bożego Narodzenia, obchodzone 25 grudnia w Kościołach zachodnich i 7 stycznia w tradycji wschodniej będą dniami wolnymi od pracy. Zdecydowało tak 16 listopada 238 deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy, nowelizując ustawę o dniach wolnych. Już wcześniej wielu posłów wskazywało na to, że w kraju mieszka wielu rzymskich katolików i protestantów, którzy w tym dniu biorą wolne i proszą o regulację prawną tej kwestii.

Przed rozpoczęciem głosowania przewodnicząca parlamentarnego Komitetu Polityki Socjalnej Ludmiła Denisowa podkreśliła, że na Białorusi, w Mołdawii, Libanie i Albanii Boże Narodzenie świętuje się dwa razy, zależnie od tradycji kościelnej. „Oznacza to, że my także możemy obchodzić to święto dwukrotnie: 25 grudnia i 7 stycznia” – oświadczyła deputowana.

 

Głosowano aż sześć razy, gdyż niektórzy posłowie sprzeciwiali się jednoczesnej likwidacji jako dnia wolnego 2 maja. „Nie narzucamy wierzącym, jak i kiedy mają obchodzić święta religijne, ale przejście na świętowanie Bożego Narodzenia 25 grudnia, według nowego i dokładniejszego kalendarza gregoriańskiego, jest oznaką europejskości” – stwierdziła Iryna Podolak ze Lwowa, deputowana z partii „Samopomoc”. Ustawa nabiera mocy prawnej nazajutrz po jej opublikowaniu.

 

„Jesteśmy bardzo wdzięczni parlamentowi za to, że ustanowił 25 grudnia dniem wolnym” – powiedział KAI metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki, przewodniczący episkopatu łacińskiego w tym kraju. Podkreślił, że „jest to wielka radość dla naszych wiernych, którzy w tym dniu często musieli iść do pracy czy do szkoły, a teraz będą mogli w pełni świętować”. Zdaniem hierarchy „jest to też wielkie udogodnienie praktyczne, ponieważ dotychczas mogli iść do kościoła tylko wieczorem”. Poza tym wiele rodzin jest mieszanych i teraz wszyscy będą pójść na święta, zwane tutaj polskimi, a także na święta obrządku łacińskiego, co przyczyni się do większego zjednoczenia rodzin, a nieraz nawet całych wiosek, bo wszyscy będą mogli ten dzień przeżyć w wielkiej wspólnocie – zaznaczył metropolita lwowski.

 

Również ks. Antoni Zięba SDS, wikariusz biskupi dla parafii słowiańskojęzycznych diecezji mukaczewskiej i proboszcz parafii w Swalawie na Zakarpaciu, powiedział KAI, że wcześniej w tym wielonarodowym i wielowyznaniowym obwodzie władze miejscowe pozwalały katolikom brać wolne i odpracowywać w sobotę za ich dzień świąteczny, jeżeli przypadał on w tygodniu roboczym. Niestety, większość wiernych nie mogła z tego skorzystać – stwierdził salwatorianin.

 

Podobna sytuacja była też w węgierskojęzycznych parafiach greckokatolickiej eparchii (diecezji) mukaczewskiej, które obchodzą Boże Narodzenie według kalendarza gregoriańskiego – powiedzieli KAI w kurii tamtejszej diecezji. Teraz jest szansa, że wszyscy grekokatolicy na Zakarpaciu będą mieć dzień wolny na Boże Narodzenie: 25 grudnia według kalendarza gregoriańskiego i 7 stycznia według kalendarza juliańskiego.


kcz (KAI Lwów) / Lwów

Bp Libera odwiedzi płockich misjonarzy w Peru

Biskup płocki Piotr Libera rozpoczął 16 listopada wizytę u misjonarzy z diecezji płockiej, którzy pracują w Peru. Hierarcha pozna specyfikę pracy duszpasterskiej w tym kraju, weźmie udział w Mszach św. i modlitwach w miejscowościach, w których pracują misjonarze, a także spotka się z miejscowymi biskupami.

Bp Piotr Libera będzie przebywał w Peru w dniach 16-25 listopada. Spotka się z czterema misjonarzami z diecezji płockiej, którzy od wielu lat pracują w Amazonii, na terenie Peru: „Chcę odwiedzić naszych misjonarzy, umocnić ich w powołaniu, podziękować za wieloletnią pracę na terenach misyjnych, przekazać wyrazy jedności z prezbiterium Kościoła płockiego” – zapewnia biskup.

 

Pasterz Kościoła płockiego odwiedzi parafie (zwłaszcza w Iquitos) oraz misyjne seminarium duchowne, gdzie pracują płoccy księża, wraz z nimi uda się też do wiernych w wioskach indiańskich w parafiach (do wielu z nich dociera się jedynie łódką). Spotka się również z miejscowymi biskupami: bp. Miquelem Olaortua Laspra i bp. Javierem Travieso.

 

W programie pobytu w Peru znajdzie się m.in. modlitwa w kaplicy błogosławionych męczenników z Pariacoto ks. Michała Tomaszka i ks. Zbigniewa Strzałkowskiego, udział w Mszach św. połączonych z udzieleniem sakramentów, wizyta w ośrodku wychowawczym dla dziewcząt, prowadzonym przez siostry zakonne, zwiedzanie stolicy państwa Limy z jej miejscami kultu religijnego czy poznanie kultury Indian amazońskich. W podróży misyjnej bp. Liberze towarzyszy ks. kan. Grzegorz Mierzejewski, obecnie proboszcz parafii św. Marcina w Mochowie, który przed laty przez 9 lat pracował na misjach parafii Santa Clara w Peru.

 

Na misjach w Peru pracują czterej księża z diecezji płockiej: ks. Marek Bruliński, ks. Zbigniew Rembała – rektor seminarium misyjnego, ks. Radosław Zawadzki – odpowiada za studia kleryków i ks. Paweł Sprusiński – odpowiada za ich formację duchową. Diecezja płocka wspiera materialnie prowadzone tam przez duszpasterzy dzieła.


eg / Płock
KAI

Prymas Polski: Kościół, który się zamyka, choruje

Parafia nie jest gettem. Nie tworzymy hermetycznie zamkniętej, niedostępnej dla innych przestrzeni i wspólnoty. One są i muszą być w swej istocie na wskroś otwarte, (…) bo kiedy Kościół się zamyka, zaczyna chorować” – powiedział 16 listopada w Gnieźnie abp Wojciech Polak.

Prymas Polski poświęcił i przewodniczył pierwszej Mszy św. w nowo zbudowanym kościele na gnieźnieńskim osiedlu Pustachowa. Świątynia, jak i tamtejsza parafia, mają za patronkę wspominaną 16 listopada Matkę Bożą Miłosierdzia. Ona – jak powtórzył za Franciszkiem prymas – wciąż potwierdza, że miłosierdzie Syna Bożego nie zna granic i dociera do wszystkich, nie wykluczając nikogo. W swej pokorze uczy nas Ona przyjmowania, rozważania i realizowania w życiu słów Boga.

 

„Dzisiejszy uroczysty dzień, a zarazem pierwsza Msza święta sprawowana w budującej się jeszcze świątyni, są niewątpliwie okazją, by zadać sobie pytanie o miejsce Kościoła w naszym życiu, o miejsce Maryi, Matki Bożej, Matki Miłosierdzia w życiu każdej i każdego z nas, w życiu naszych rodzin i tej szczególnej wspólnoty, jaką jest parafia” – stwierdził metropolita gnieźnieński, podkreślając, że odpowiedź na to pytanie jest swoistym testem naszego chrześcijańskiego powołania, testem na bycie chrześcijaninem. “Zdajemy go, jeśli potrafimy, jak Maryja, słuchać Boga i przyjmować Jego słowa w swoim życiu” – podkreślił.

 

Przypomniał również, że Kościół żyje i funkcjonuje nie dla siebie samego, a świątynie budujemy nie po to, by odgradzać się od innych i od rzeczywistości. „Nie tworzymy tutaj jakiegoś chrześcijańskiego getta czy hermetycznie zamkniętej, niedostępnej dla innych, przestrzeni i wspólnoty. – One są i muszą być ze swej istoty na wskroś otwarte. Musi je cechować postawa Maryi, która po zwiastowaniu nie zamknęła się w domu, nie dała się sparaliżować strachem czy pychą. Nie rozsiadła się w salonie na wygodnej kanapie. Ona konkretnie nam pokazała, że jeśli jest ktoś, kto potrzebuje pomocy, trzeba natychmiast ruszyć w drogę. Trzeba nam iść” – tłumaczył prymas.

 

Za papieżem Franciszkiem przestrzegał: „Na tym polega niebezpieczeństwo, że zamykamy się w parafii, w kręgu przyjaciół, z tymi, którzy myślą tak, jak my. Ale kiedy Kościół zamyka się w sobie, zaczyna chorować”.

 

„Gdy dziś, po latach waszej wspólnej pracy i oczekiwań, wchodzimy do tego nowego kościoła, gdy przychodzimy po raz pierwszy, aby tutaj razem się modlić – przyznajmy – dość paradoksalnie brzmią słowa o Kościele, który musi stąd wyjść poza siebie. Wyrażają one jednak istotę Kościoła. Są więc także kolejnym testem na nasze zrozumienie tego, czym jest Kościół, kim my jesteśmy we wspólnocie Kościoła i do czego nas ta obecność tak naprawdę zobowiązuje” – zakończył swe kazanie abp W. Polak.

 

Mszę św. koncelebrowali wraz z nim gnieźnieńscy dziekani, kanonicy Kapituły Prymasowskiej oraz kapłani i proboszczowie gnieźnieńskich parafii. Obecni byli przedstawiciele miejscowych władz, projektanci, wykonawcy i osoby zaangażowane w budowę kościoła, darczyńcy i liczni parafianie. Wszystkich obecnych na początku Mszy św. powitał proboszcz parafii ks. Piotr Dworek. Przypominając początki wspólnoty erygowanej w 1996 roku, której jest pierwszym duszpasterzem, podziękował za wsparcie, życzliwość, modlitwę i wszelką pomoc przy budowie kościoła parafialnego.


bgk / Gniezno
KAI

Więźniowie z różańcem w obronie przed terroryzmem

Pod hasłem „Skazani za skazujących” rozpocznie się 5 grudnia w bazylice ojców franciszkanów w Krakowie inicjatywa ewangelizacyjna adresowana do więźniów osadzonych w zakładach karnych w całej Polsce. Polega ona na włączeniu się w krucjatę różańcową w obronie przed terroryzmem.

Dzień inauguracji – 5 grudnia – wiąże się z przypadającą wtedy 2. rocznicą beatyfikacji franciszkańskich misjonarzy-męczenników: o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka, zamordowanych w sierpniu 1991 w Pariacoto w Peru. W bazylice św. Franciszka z Asyżu w Krakowie, z którą przez lata formacji związani byli obaj błogosławieni, Mszę św. odprawi bp Damian Muskus OFM. Po Eucharystii rozpocznie się adoracja Najświętszego Sakramentu połączona ze świadectwami i modlitwami więźniów. Niektóre z nich będą odczytane, a inne wyemitowane przez kapelanów więziennictwa, którzy wezmą udział w uroczystości.

 

Nabożeństwo poprowadzi zespół „Jaspis” z kościoła jezuitów pw. św. Barbary w Krakowie. On też wykona utwory muzyczne podczas uwielbienia.

 

“Wraz z osobami skazanymi będziemy modlić się o rozsądek i opanowanie dla osób skazujących, czyli osób dopuszczających się aktów terrorystycznych. Na ołtarzu obecne będą relikwie I stopnia naszych błogosławionych współbraci: Zbigniewa i Michała, którzy zginęli z rąk terrorystów” – powiedział br. Jan Hruszowiec OFMConv., promotor kultu męczenników.

 

Tegoż wieczoru zostanie też zapowiedziana płyta zespołu „Jaspis”, zatytułowana „naRodziny?”. Powstaje ona we współpracy z franciszkanami i jezuitami w Krakowie. Dochód z jej sprzedaży przeznaczony będzie m.in. na zakup różańców z relikwiami II stopnia męczenników z Pariacoto dla osób przebywających w zakładach karnych na terenie Polski, którzy chcą brać czynny udział w modlitewnej „Krucjacie różańcowej w obronie przed terroryzmem” pod patronatem błogosławionych franciszkanów.

 

Patron honorowy nad całą inicjatywą objął metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, a jej partnerami są Dom Wydawniczy Rafael, Towarzystwo Jezusowe i Społeczność Banita.


md (KAI) / Kraków

Francja: zmiana tłumaczenia modlitwy „Ojcze nasz”

W niedzielę 3 grudnia wejdzie w życie nowe sformułowanie jednej z próśb modlitwy „Ojcze nasz” w języku francuskim. Przewodniczący komisji ds. liturgii w Konferencji Biskupów Francji bp Guy de Kerimel tłumaczy, że chodzi o uniknięcie dwuznaczności dotychczasowego tekstu, mogącego sugerować, że „Bóg kusi ludzi”.

W szóstej prośbie modlitwy zamiast: „Ne nous soumets pas à la tentation” („Nie poddawaj nas pokusie”) wierni będą od tej pory mówili podczas liturgii: „Ne nous laisse pas entrer en tentation” („Nie pozwól, abyśmy popadli w pokusę”).

 

Ordynariusz Grenoble wyjaśnił, że te słowa pochodzące Ewangelii wg św. Mateusza (6,13) są bardzo trudne do przetłumaczenia. Egzegeci uważają, że grecki czasownik „εἰσφέρω” (eisfero) oznaczający dosłownie „wnosić”, powinien być tłumaczony jako „Nie wprowadzaj nas w pokusę” lub „Nie pozwól, abyśmy popadli w pokusę”.

 

Natomiast przyjęty w 1966 r. przekład: „Ne nous soumets pas à la tentation” („Nie poddawaj nas pokusie”) zdaje się sugerować „pewną odpowiedzialność Boga za pokusę, która wiedzie do grzechu, tak jakby był On autorem zła”.

 

– Formuła z 1966 r. nie była błędna z punktu widzenia egzegetycznego, ale często była źle rozumiana przez wiernych – zaznaczył bp de Kerimel. Niektórzy wyciągali z niej wniosek, że Bóg może kusić ludzi, doświadczać ich, popychając ich do złego. – Aby odejść od tej dwuznaczności, tłumacze zaproponowali: „Ne nous laisse pas entrer en tentation” („Nie pozwól, abyśmy popadli w pokusę”), zachowujące pojęcie ruchu z greckiego tekstu – podkreślił przewodniczący komisji ds. liturgii.

 

Nowe tłumaczenie zostało zatwierdzone przez Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów 12 czerwca 2013 r., wraz z całym nowym przekładem liturgicznym Biblii, z której pochodzi modlitwa „Ojcze nasz”. Postanowiono wówczas zaczekać z wprowadzeniem do użytku liturgicznego nowej wersji szóstej prośby tej modlitwy do czasu publikacji nowego przekładu Mszału Rzymskiego. Jednak w związku z przedłużającym się procesem zatwierdzania tłumaczenia Mszału, na zgromadzeniu plenarnym Konferencji Biskupów Francji w marcu br. zdecydowano o wejściu nowej formuły Modlitwy Pańskiej od pierwszej niedzieli adwentu, czyli od początku nowego roku liturgicznego.

 

Sprawa nie dotyczy jedynie Kościoła katolickiego we Francji. W Belgii i Beninie nowe tłumaczenie szóstej prośby „Ojcze nasz” jest używane już od tegorocznej uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Również Zjednoczony Kościół Protestancki we Francji, grupujący luteran i ewangelików reformowanych, przyjął tę zmianę na swym synodzie krajowym wiosną 2016 r.

 

Aby pomóc w upowszechnieniu nowej wersji Modlitwy Pańskiej, Konferencja Biskupów Francji wydała tysiące kartek z jej nowym brzmieniem, które będą do dyspozycji w kościołach. Opublikowała także książkę „La prière du Notre Père, un regard renouvelé” (Modlitwa „Ojcze nasz”, odnowione spojrzenie), w której ośmiu biskupów komentuje poszczególne wersety modlitwy. O szóstej prośbie pisze abp Dominique Lebrun, metropolita Rouen.


pb (KAI/la-croix.com) / Paryż