Człowiek. Przeszłość, teraźniejszość – jaka przyszłość?

„Skąd jesteśmy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy?” W odpowiedziach na te pytania zawartych w książce „Człowiek”, Tomasz Rożek próbuje opisać przeszłość, teraźniejszość i przyszłość ludzkości

„Człowiek” to drugi tom trylogii Tomasza Rożka, z wykształcenia fizyka, z zawodu dziennikarza naukowego, szefa działu „nauka i gospodarka” tygodnika Gość Niedzielny, blogera i vlogera. W ramach cyklu w ubiegłym roku ukazał się „Kosmos” (Opisuję w nim wszystko, co jest większe od człowieka – mówi autor), natomiast w przyszłym możemy oczekiwać na ostatni tom pt. „Mikrokosmos”.

 

O czym jest „Człowiek”?

 

 

Na swoim blogu Tomasz Rożek pisze:

Kiedyś przeprowadzałem wywiad z neuropsychologiem. Zapytałem go, ile tak właściwie wiemy o ludzkim mózgu. Intuicja podpowiadała mi, że niewiele. Zakładałem, że profesor odpowie, że poznaliśmy nie więcej niż kilka procent wszystkich zagadnień związanych z mózgiem. A tymczasem odpowiedział: „gdyby zapytał mnie pan o to kilka lat temu, powiedziałbym, że nie więcej niż 10 procent, ale dzisiaj, po uruchomieniu kilku dużych międzynarodowych programów dotyczących badania mózgu, po ogromnej liczbie publikacji, jakie pojawiły się w ostatnich latach, twierdzę, że wiemy nie więcej niż 3-4 procent”. Ta odpowiedź jest zaskakująca tylko pozornie. W nauce bardzo często wraz ze wzrostem wiedzy, wzrasta także świadomość naszej niewiedzy. Naukowców i pasjonatów na całym świecie napędza nie to co jest znane, tylko właśnie to, co jest tajemnicą. Jako dziennikarz naukowy przyglądam się tym tajemnicom i czuję podekscytowanie. Ta książka jest pełna moich ekscytacji i fascynacji oraz prób znalezienia odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

 

Czy Tomaszowi Rożkowi udało się odpowiedzieć na stawiane pytania? O tym każdy Czytelnik książki przekona się sam – mówi.

 

Więcej o książce “Człowiek” przeczytasz na


Blogu Tomasza Rożka


 

Show comments

Kochać jak Fryderyk Chopin

Ojczyznę wyssał z mlekiem matki, wychowany w wartościach, żył w ciekawych czasach i inspirował się otaczającym światem

Sabina Treffler
Sabina
Treffler
zobacz artykuly tego autora >

Zamieszczone w artykule wykonania utworów Fryderyka Chopina zostały zarejestrowane podczas XVII Międzynarodowego Festiwalu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w październiku 2015 roku.

 

Fryderyk Chopin komponował utwory zrozumiałe dla publiczności na całym świecie. Wystarczy znaleźć do niego odpowiedni klucz – tęsknota za Ojczyzną, literatura lub duchowość.

 

Zacznijmy może od czegoś lekkiego. W utworach Chopina przejawy tęsknoty za Ojczyzną i wspomnienia związane z Polską wiążą się głównie z najprzyjemniejszym dla Fryderyka okresem, czyli dzieciństwem. Jego Mazurki, jak większość pamięta ze szkolnych lekcji muzyki, były inspirowane wspomnieniami z wakacji 1824-25 spędzonych we wsi Szafarnia na Kujawach. To tam nastoletni pianista poznał muzykę ludową, której impresje w latach 1825-49 stały się podstawą do napisania 57 mazurków.

 

Patriotyczne pobudki towarzyszyły jednak kompozytorowi dopiero głównie po wyjeździe z Polski w podróż do Francji. Pierwsze święta Bożego Narodzenia, które miał spędzić na obczyźnie natchnęły go do umieszczenia w Scherzu h-moll op. 20 motywów z polskiej kolędy “Lulajże Jezuniu”. Melodia spokojnej kołysanki rozrywana jest wystrzałami akordów. Warto pamiętać, że utwór był komponowany w trakcie Powstania Listopadowego. Najbardziej kojarzącym się z tym wydarzeniem utworem jest najczęściej przychodząca nam na myśl Etiuda c-moll op. 10 nr 12, zwana potocznie “Rewolucyjną“.

 

 

Chopin napisał ją po informacji o upadku Powstania Listopadowego w 1831 r. Utwór idealnie oddaje uczucia, które targały wtedy polskim kompozytorem. Gorycz porażki, tęsknota za bliskimi oraz żal, że nie mógł być wtedy w kraju.

 

Te czytelne dla Polaków elementy są dla nas najprostszym kluczem do zrozumienia jego muzyki. Jednak są przedstawione w na tyle uniwersalny sposób, by mogli naszą historią zainteresować się obcokrajowcy. Niejednokrotnie trudno jest im w pełni zrozumieć tragizm wydarzeń. Większość uczestników minionego już XVII Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego przyznawała, że wizyta w Polsce i spacery śladami Chopina były impulsem do głębszego zrozumienia jego twórczości. Jedna z uczestniczek konkursu przyznała, że oglądała nagrania ludzi tańczących walce i polonezy, a nawet sama próbowała tańczyć. Taki zabieg pomógł jej w uzyskaniu poprawnej interpretacji i uchwyceniu charakteru utworów.

 

Bardziej zaawansowany poziom rozumienia Chopina to twórczość inspirowana literaturą. Obcokrajowcom trudno odczytać polską poezję, mimo istnienia tłumaczeń. Jednak w większości przypadków ułatwieniem jest forma. Jak podają niektóre źródła, Chopin komponując ballady inspirował się balladami zapisanymi przez Adama Mickiewicza. Sam kompozytor nigdy tego nie przyznał, ale wnikliwy słuchacz jest sobie w stanie wyobrazić snującą się balladę “Świtezianka” słuchając chopinowskiej Ballady As-dur op. 47.

 

 

Zachęcam do takiego eksperymentu w chwili wolnej. Chopin idealnie zobrazował już w pierwszych akordach wyłaniającą się z wody powabną nimfę, spokojne fale jeziora Świteź, następnie flirt, namiętności i kłótnię kochanków, a także ukaranie młodzieńca, który oszukał Świteziankę.

Nawet niechętni poezji ludzie są w stanie znaleźć przyjemność w odnajdywaniu muzycznych obrazów. Dopiero po spełnieniu tego warunku możemy przejść do kolejnego etapu.

 

Najbardziej zaawansowanym elementem twórczości była duchowość Fryderyka Chopina. Idealnie została ona nakreślona w książce Jerzego Klechty. Przytacza on m.in. list ks. Aleksandra Jełowieckiego, przyjaciela Chopina, który towarzyszył mu w ostatnich chwilach życia. Po śmierci kompozytora pisał o jego zmaganiach duchowych i słabnącej wierze w paryskim towarzystwie artystów i melomanów. Miał on niewielu dobrych przyjaciół, a złych, to jest bez wiary, bardzo wielu; ci zwłaszcza byli jego czcicielami. A tryumfy jego w sztuce najwnikliwszej zagłuszały mu w sercu Ducha Świętego jęki niewypowiedziane. Pobożność, którą z łona Matki Polski był wyssał, była mu już tylko rodzinnym wspomnieniem. A bezbożność towarzyszów i towarzyszek jego lat ostatnich, wsiąkała coraz bardziej w chwycony umysł jego, i na duszyjego, jak chmurą ołowianą, osiadła zwątpieniem. – pisze ks. Jełowiecki. Jednak w ostatnich chwilach życia zawołał kapłana, by się wyspowiadać i spokojnie móc opuścić ziemski padół.

 

Fryderyk był jak każdy z nas – Ojczyznę wyssał z mlekiem matki, wychowany w wartościach, żył w ciekawych czasach i inspirował się otaczającym światem. Upadał i podnosił się. Nic więc dziwnego, że słuchając jego utworów gdziekolwiek na świecie się znajdziemy, rozpoznajemy jego charakterystyczny styl i czujemy dumę z wybitnego rodaka. Trudno przecież nie kroczyć z podniesioną głową słysząc Poloneza As-dur op. 53.

 

 

Sabina Treffler

Dziennikarka Gazety Polskiej Codziennie

Sabina Treffler

Sabina Treffler

Dyrektor Projektów Medialnych Instytutu Nowych Mediów. Absolwentka Akademii Muzycznej w Katowicach, Dyplomacji Publicznej w Collegium Civitas w Warszawie oraz Marketingu Kultury na Uniwersytecie Warszawskim. Szlify dziennikarskie zdobywała w Dziale Świat "Gazety Polskiej Codziennie". Zastępca red. nacz. Wszystko Co Najważniejsze.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Sabina Treffler
Sabina
Treffler
zobacz artykuly tego autora >