video-jav.net

Niezapomniany ślub Dariusza Malejonka

Rodzice zaczęli napierać, żebyśmy wzięli ślub. Nam było wszystko jedno. Mówiłem: „Po co nam papierek? Możemy mieć wszystko bez niego”.

Darek
Darek "Maleo"
Malejonek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


Fragment pochodzi z książki “Urodzony by się nie bać” [KLIKNIJ I ODBIERZ 40% RABATU!]


 

Zdecydowaliśmy się jednak, i to szybko. Pierścionek zaręczynowy dla Eli dostałem od swojej mamy – wybrała jeden z własnych pierścionków, bo nie stać mnie było na nowy. Ela go zresztą potem sprzedała, kiedy znów nie mieliśmy kasy. Poszedłem się oświadczyć w obecności przyszłych teściów. Ładnie się ubrałem, to znaczy nie włożyłem skóry, tylko sweter, do tego słynne spodnie arrasy uszyte z kapy babci. Nie klękałem, formułek żadnych nie mówiłem; szybko zaczęła się gadka o tym, kiedy ślub, gdzie wesele, i tak dalej.

 

Nasz ślub był tak odlotowy, że wszyscy pamiętają go do dziś. Totalna schiza, jak na filmach Kusturicy. Najpierw Elę fryzjerka tak uczesała, że natychmiast po powrocie do domu panna młoda wsadziła głowę pod kran. Miałem marzenie, żeby ktoś zagrał mi na ślubie Błękitną rapsodię na pile. Był jeden gość w pałacyku ślubów na Mokotowie, niedaleko Morskiego Oka, który umiałby to zagrać, ale my braliśmy ślub w urzędzie stanu cywilnego  na Ochocie i faceta nie udało się załatwić. Rapsodia miała więc popłynąć z taśmy. Wszyscy czekamy, ceremonia się zaczyna, a tu nagle słyszymy: „I’m singing in the rain…”. Ja pierdzielę, ale skucha! Pomylili się po prostu.

 

maleo-slub1

Ślub, grudzień 1989 r. W tle świadkowie: Bartek System i Ania Wesołowska.

 

Świadkami byli Ania Wesołowska, koleżanka Eli ze szkoły, i Bartek System. Teściowa załatwiła autobus dla członków rodziny, którzy przyjechali spoza Warszawy, żeby ich zawiózł ze ślubu na wesele. Ale moi koledzy jakoś się zgadali, wyszli przed końcem ślubu, kiedy rodzina składała życzenia, i zajęli wszystkie miejsca w autokarze. Powiedzieli do kierowcy: „Jedź!” – i pojechał. A rodzina dojeżdżała potem tramwajem, autobusem, taryfą.

 

Na wesele w sali na Okęciu przyszło więcej osób, niż zostało zaproszonych. Zespół grający na żywo szybko został pozbawiony instrumentów. Chłopaki z Houka im pozabierali i zaczęli grać jakieś bluesy, a potem już poszedł punk rock, czad. Tamci grajkowie tylko siedzieli i patrzyli, a chłopaki nie chcieli im oddać instrumentów. Była z tego spora afera.

 

Wrona chciał zatańczyć najpierw z jedną matką, a potem z drugą. Najpierw poprosił mamę Eli i pamiętam, że trochę go tam wyobracała w tańcu. Kiedy potem tańczył z moją mamą, centralnie się na nią zrzygał. Gdy to zobaczyłem, uciekłem, a mama podeszła do Eli i zrobiła jej awanturę, że mój kolega na nią narzygał.

 

Gogo Szulc przyszedł w skórzanych rękawiczkach, chodził między stołami, ręką w tej skórzanej rękawiczce wybierał kotlety i je zjadał.

 

Był taki moment, kiedy Ela stanęła na krześle, a dookoła niej tańczyli kawalerowie i panny. Świętej pamięci Tadeusz upadł w tańcu i ktoś przeleciał się kowbojkami po jego twarzy. Właściwie było chyba tak, że ten ktoś chciał go podnieść, ale Tadeusz był cięższy, przeważył go i razem upadli. Tadeusz stracił wtedy przedni ząb.

 

Stopa spał na stole pod Beatą, która też się zwarzyła, a na nich spał ktoś jeszcze. Wszystko przez to, że któryś z kuzynów Eli od początku za szybko polewał mu wódki – tak szybko, że Stopa był załatwiony w ciągu pół godziny. Facet Eleonory, cioci Eli, wyrzygał za to sztuczną szczękę. Tak się nawalił, że puścił pawia, a razem z nim tę szczękę i potem szukał jej w tym wszystkim.

 

maleo-slub2

Z gośćmi.

 

Moja mama załadowała do malucha dwanaście osób i odjechali. My zostaliśmy, bez pieniędzy, bez transportu. Okazało się jeszcze, że Eli ktoś zwinął kurtkę. Do kogo tylko dzwoniliśmy, to spał, komórek oczywiście jeszcze nie. Drugi grudnia, zima, Ela w samej sukience, w butach na obcasie, w ciąży, ze spuchniętymi nogami… A do przystanku autobusowego trzeba było dojść spory kawałek. Dałem jej jeden mój but, bo inaczej by nie doszła – i tak na jednej nodze dokicaliśmy do autobusu. Dla Eli skończyło się to zapaleniem płuc.

 

Pod koniec maja wyjechałem z Izraelem do Londynu nagrywać płytę 1991. Wróciłem, kiedy Ela urodziła już Kasię i mieszkała u rodziców po wyjściu ze szpitala. Przyjechałem z kasą, z zarobionymi funtami, które nas wtedy uratowały. Był rok 1990

Darek

Darek "Maleo" Malejonek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Darek
Darek "Maleo"
Malejonek
zobacz artykuly tego autora >
KSIĄŻKI

“Papieska ekonomia” wkrótce w księgarniach

„Papieska ekonomia” to nie tylko streszczenie encyklik, ale zaproszenie do debaty na temat problemów współczesnego świata – mówi o najnowsze książce o. Macieja Zięby OP socjolog prof. Aniela Dylus. W Warszawie odbyła się prezentacja książki, która 14 września trafi na rynek wydawniczy.

Polub nas na Facebooku!

– Ojciec Maciej Zięba ma nadzwyczajną umiejętność mówienia ludzkim językiem o Katolickiej Nauce Społecznej. Ma umiejętność syntetycznego pokazania, co jest w encyklikach najważniejsze – mówi o autorze książki prof. Aniela Dylus, socjolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Zauważa, że dominikanin nie czyta encyklik na klonach, a potrafi z nimi dyskutować, a nawet się z nimi nie zgadzać. – „Papieska ekonomia” to nie tylko streszczenie encyklik, ale zaproszenie do debaty na temat problemów współczesnego świata – ocenia prof. Dylus.

Hanna Suchocka w rekomendacji wskazuje, że publikacja sprzyja precyzyjnemu wyjaśnieniu pojęć „demokracji”, czy „wolnego rynku”, wokół których narosło przez lata wiele niedomówień i uproszczeń. Sam autor książki wskazuje, że „Papieska ekonomia” ma być przeglądem papieskich encyklik koncentrujących się wokół katolickiej nauki społecznej. Szczególne miejsce w tej analizie zajmują wypowiedzi Jana Pawła II. Jego nauczaniu na temat polityki, ekonomii i kultury poświęcona jest druga część najnowszej publikacji wydanej nakładem krakowskiego „Znaku”.

Politolog i publicysta Aleksander Smolar zwraca uwagę, że najnowsza książka eksperta z zakresu katolickiej nauki społecznej, podobnie jak jego poprzednie publikacje, jest próbą pogodzenia Kościoła w Polsce z nowoczesnością, w tym przypadku m.in. z rynkiem i demokracją. Sposobem na to jest prezentacja różnych tendencji, m.in. poglądów amerykańskich neo-konserwatystów. Publicysta wymienia tu zaprezentowaną w książce koncepcję demokratycznego paradoksu Ernsta-Wolfganga Böckenfördea, według której demokracja potrzebuje zakorzenienia wartości, lecz jednocześnie te wartości podmywa.

Marek Zając uważa, że nowa książka ojca Zięby może pobudzić środowiska naukowców i publicystów katolickich na temat współczesnych problemów społecznych. – Tak stało się w 1998 r., gdy ukazała się inna książka tego autora „Papieże i kapitalizm” – powiedział podczas prezentacji książki. Publicysta „Tygodnika Powszechnego” wskazuje jednocześnie, że „Papieską ekonomię” traktować można jako aktualizację i kontynuację „Papieży i kapitalizmu”.

Książka o. Zięby nie jest jednak tylko uzupełnieniem dawnej publikacji o encykliki ostatnich dwóch papieży: Benedykta XVI i Franciszka. Jest ona również odpowiedzią na nowe problemy i wyzwania współczesnego świata, do których należy ekspansja radykalnego islamu, rozwój ekonomiczny Chin, a osłabienie pozycji Unii Europejskiej, stabilizacja i okrzepnięcie polskiej demokracji, czy szok katastrofy smoleńskiej.

„Papieska ekonomia” jest owocem przekonania, że obserwując współczesne problemy dostrzega się większą ponadczasowość i aktualność kościelnego nauczania społecznego. Książka ukazuje Kościół katolicki jako jeden z najważniejszych autorytetów w kwestii demokracji i kapitalizmu. Ojciec Zięba kreśli obraz katolickiej nauki społecznej w napięciu ale też i dialogu z polityczną i ekonomiczną myślą liberalną. Poprzez szczególną pielęgnację sfer wolności i międzyludzkich więzi papieska wizja dokonuje pojednania światów, pomiędzy którymi sceptycy niesłusznie stawiają mur. Autor przekonuje, że istotą tego pojednania jest godność człowieka leżąca u podstaw chrześcijańskiej tożsamości.

W prezentacja książki zorganizowanej w warszawskim Centrum Myśli Jana Pawła II wzięli udział socjolog UKSW prof. Aniela Dylus, politolog i publicysta Aleksander Smolar oraz autor książki, dominikanin o. Maciej Zięba. spotkanie poprowadził redaktor Marek Zając.

 

Zieba_Papieska-ekonomiaKsiążka „Papieska ekonomia” o. Macieja Zięby OP

ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak