video-jav.net

Nie będziecie się nudzić podczas tej lektury

Darka poznałem na przełomie lat 80‘tych po jednym z koncertów „andergrandowych” w studenckim klubie, gdzieś na obrzeżach Rzeszowa. Koncert skończył się późno a ostatni autobus właśnie odjeżdżał z pętli – puściliśmy się biegiem, krzycząc i machając, ale dopóki nie zacząłem z całej siły kopać glanami w osłonę silnika, nie miał zamiaru się zatrzymywać.

Grzegorz Wacław
Grzegorz
Wacław "Dziki"
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kiedy już udało nam się „zaokrętować”, Darek wyjął gitarę akustyczną i na znaną melodię zaśpiewał „Rzeszów da się kochać, Rzeszów da się lubić”. Cały autobus załogantów zaczął się chichrać, bo było to tak absurdalne stwierdzenie w naszych uszach, że mogło się równać jedynie z wystrzeleniem w kosmos krowy wraz z towarzyszącej jej pastuchem i to w dodatku bez skafandrów próżniowych. Miał na sobie czarną skórę, krótkie rude dredy i szelmowski uśmiech cwaniaka, który wyciął właśnie przecudny numer.

Itym mnie przekonał – ten luz i uśmiech tak inny od agresji wczesnej załogi pankowej, która jak jej zabrakło na jabola potrafiła obić szuflą nocnego stróża, który nie chciał zasponsorować zakupu… Przekonał mnie do tego, by zostać właśnie takim freakiem. Zmieniać świat chciał każdy, ale nie każdy potrafił znaleźć sposób. Wśród szarzyzny głębokiego Peerelu taki luz i uśmiech był jak samorodek złota pośród oceanu gówna.

Ludzi przybitych, złych, nieszczęśliwych, którzy jedyne ujście dla swej frustracji znajdowali w alkoholu i agresji, nie mogących zaakceptować tego, że ktoś może mieć wy***ane na ogólnie przyjęte formy, bezsensowne komunistyczne prawo, czy obowiązujące normy zachowań.

Wobec lekko zjaranych zielskiem świrów, którzy za wszelką cenę unikali zaszczytnego obowiązku obrony granic PRL oraz zdobyczy sojuszu z bohaterskim Związkiem Radzieckim ta agresja była tyleż samo bezcelowa, co częsta. I zdecydowała o tym, że właśnie takiej drogi życia zapragnąłem dla siebie, bo alternatywa była po prostu nie do zaakceptowania.

Bardzo cieszę się z lektury tej książki – faktograficznie i emocjonalnie jest to perełka jak i wcześniejsze wydawnictwa Andrzeja „Sowy” czy Tomka Budzyńskiego – jest jak wehikuł czasu, który przeniósł mnie na powrót w czasy mego dzieciństwa i młodości, otworzył worek ze wspomnieniami dawnych przygód i sytuacji, które już dawno pogrzebane zostały troskami dnia codziennego w odmętach mojej własnej niepamięci.

Znamy się od wielu lat, większości sytuacji opisanych w książce sam byłem świadkiem i mogę zaręczyć, że właśnie tak było – cudnie chaotycznie, bo Darek jest chaotyczny i rozkojarzony jak jasna cholera czym nie raz potrafił wkurzyć swoich kolegów z zespołu (słynna była historia z czasów przed wynalezieniem telefonów komórkowych , kiedy przychodził spóźniony cztery godziny na wyjazd na koncert tłumacząc się zmianą czasu, która miała miejsce dwa tygodnie wcześniej, a tajemnicą  poliszynela jest, że dzieciom najłatwiej było wyciągnąć od niego kasę w momencie, gdy rozmawiał przez telefon komórkowy…)

Dla mnie najciekawszy jest początek tej książki, gdy Maleo wspomina skomplikowane losy swojej rodziny – dziadków, cioć, wujków… historie rodziny jakich w Polsce jest na kopy, przez które przejechał walec historii, kilka wojen i dwa totalitaryzmy – te historie rzucają trochę światła na to kim i dlaczego stał się dzisiaj.

Zaręczam, że nie będziecie się nudzić podczas tej lektury jak i ja się nie nudziłem. Aby nie psuć wam zabawy drodzy czytelnicy powiem tylko, że warto wytrzymać do strony 370-tej, bo wtedy padają dla mnie, a mam nadzieję, że i dla innych słowa najważniejsze, dla których prawdopodobnie ta książka powstała. I nie psujcie sobie zabawy, nie zaczynajcie od 370-tej strony, bo każda narracja, budowanie historii, zakorzenianie jej ma głęboki w tym przypadku sens.

W ten oto sposób, dzięki wydawnictwu ZNAK dostajemy do ręki kolejną książkę, drugiego z czterech „Radykalnych” (z trzech, którzy pozostali jeszcze przy życiu), która jest cennym uzupełnieniem czy wręcz podsumowaniem historii, która bez mała dwadzieścia lat temu odbiła się głośnym echem w naszym pięknym kraju… No to jeszcze tylko ja zostałem…

 

Grzegorz Wacław

Grzegorz Wacław "Dziki"

Zobacz inne artykuły tego autora >
Grzegorz Wacław
Grzegorz
Wacław "Dziki"
zobacz artykuly tego autora >

Urodziłem się z wyrokiem śmierci

Darek Malejonek – wokalista, gitarzysta, członek legendarnych zespołów: Kultura, Izrael, Moskwa, Armia, Houk, 2Tm2,3 i Arka Noego, założyciel i lider Maleo Reggae Rockers. W książce „Urodzony, by się nie bać” opowiada o burzliwej młodości, muzycznych i życiowych rewolucjach oraz spotkaniach face to face z Bogiem i szatanem.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

“Walczę o każdy promień słońca. To bitwa o serce, do końca” – tak w piosence “Blask” o swoim życiu opowiada krótko Darek Malejonek. Dopiero, gdy poznał Boga zobaczył, że to On uratował go od śmierci, którą niesie za sobą grzech. O pokonywaniu lęku “Maleo” opowiada w książce “Urodzony, by się nie bać”

 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >