Kobieta. Boska tajemnica

Co mistyk wie o kobietach?

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Z o. Joachimem Badenim rozmawiała Judyta Syrek.

Czy Ewa była piękna?

Pan Bóg nie stworzyłby czegoś brzydkiego, na pewno nie! Ewa musiała być ładna. Ale jaki kanon piękności wyrażała, tego nikt nie wie.

 

Mówi się, że są kobiety brzydkie i piękne. Czy Ojciec zgadza się z tym poglądem?

To zależy, jak się patrzy na kobietę. Jeśli tylko wizualnie, to można powiedzieć, że jedna jest ładna, a druga nie. Jednak myślę, że piękno kobiety jest bardziej kwestią osoby. Wydaje mi się, że piękno kryje się w osobowości kobiety, w sposobie jej bycia, mówienia, zachowania. Choć, niestety, mało kto je widzi. Mężczyzna raczej w pierwszej kolejności szuka piękna fizycznego. Piękno zaś, powinno być sprawą ducha, dobra po prostu. Kobieta emanuje pewną dobrocią. Jest ona nosicielką życia, o czym już mówiłem, czyli ma możliwość przekazania najwyższego dobra. Piękno powinno emanować nawet z małej dziewczynki.

 

Ojciec znowu mówi o tym, że w nas kobietach jest dobro, a mężczyźni lubią używać takiego powiedzenia: gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.

To wymyślił chyba jakiś zawiedziony mężczyzna, bardzo zawiedziony. Albo taki, który miał straszną teściową i to ona psuła wszystko w małżeństwie. Tak czasem niestety bywa. Myślę, że to powiedzenie jest nieprawdziwe, bo diabeł pośle to, co skuteczne. Jeżeli skuteczna będzie kobieta, pośle kobietę i ustawi ją według swego diabelskiego planu. Jednak sama kobieta jako taka nie jest wysłannikiem diabła. Można oczywiście powiedzieć, że są złe kobiety, tak jak są źli mężczyźni. Z tą jednak różnicą, że zła kobieta robi gorsze wrażenie niż zły mężczyzna. Zbrodnia kobiety przeraża i nikt nie rozumie dlaczego kobieta zabija własne dzieci. To jest ciekawe – instynktownie czujemy, że kobieta musi być dobra.

Kobieta. Boska tajemnica

Dlaczego tak jest?

Dlatego, że w świadomości każdego człowieka jest ona nosicielką życia. A ten kto nosi największą wartość, czyli życie, nie może być zły. Pamiętam, kiedy przed laty byłem duszpasterzem w Poznaniu, podeszła do mnie jedna dziewczyna i z radością oznajmiła: „Proszę Ojca, jestem w ciąży”. Zapytałem, czy mąż już wie, że zostanie ojcem, a ona na to: „On już jest ojcem!”. Bardzo ładnie powiedziane – już jest ojcem. W kobiecie mieści się cała tajemnica człowieczeństwa. Ona nosi „tajemnicę o małych wymiarach” – w przyszłości owa „tajemnica” może być geniuszem. Nie wiadomo, kim będzie, ale ono jest już jej tajemnicą.

 

Ojcze, a czy można mówić o jakimś ideale kobiety?

To zależy, czy się jest neoplatonikiem, czy nie. Ja jestem raczej neoplatonikiem, przez to się nie ożeniłem. Zawsze chodziłem na randki z ideałem. Jeśli się okazało, że ideał ma jakieś mankamenty, to wraz z tym odkryciem przestawałem się spotykać. Gdybym się tak przypadkiem ożenił z taką „Ideą” chodzącą, to byłaby tragedia. Dla platonika ważna jest świadomość piękna samej idei. Jeżeli odbicie idei przygaśnie, przechodzę na kontemplację. W przypadku moich sympatii, które były bardzo ładne, wiedziałem, że odbicie idei piękna z czasem przygaśnie, dlatego starałem się być bardzo ostrożny. Idea jest bardzo wspaniałą rzeczą w życiu duchowym, nie ma piękniejszej. Na Wschodzie mnisi mieli w kontemplacji ideę piękna w Bogu, o czym się nie mówi na Zachodzie.

 

Rozumiem, że o idei piękna mógłby Ojciec mówić wiele, ale ideału kobiety za bardzo Ojciec nie widzi?

Nie ma ideału kobiety. Kobieta może być blisko jakieś idei. Najbliżej tej idei jest Matka Boska oczywiście, która łączy w sobie dziewictwo, macierzyństwo i niepokalane poczęcie.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Judyta Syrek

Judyta Syrek

Manager ds PR i z-ca redaktora naczelnego portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Współprowadzi program w TVP1 z o. Leonem Knabitem OSB "Sekrety mnichów. Ojca Leona przepis na udane życie".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Matka jest najważniejsza

Bycie matką to, według Biblii, najważniejsze i fundamentalne powołanie kobiety.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Pełnienie roli matki jawi się na kartach Biblii wręcz jako pełnia kobiecości. Do dziś mówimy o kobietach w ciąży, że są w stanie błogosławionym.

Claudette Marquet stwierdziła kiedyś, że Księga Rodzaju jest zasadniczo historią zawierania małżeństw i płodzenia potomstwa. Co prawda głównymi bohaterami tych rodzinnych sag są mężczyźni, ale kobiety (jako ich żony i matki dziedziców Bożej obietnicy) odgrywają bardzo istotną rolę w historii narodu wybranego.

Przywódcy klanów zawierali przymierza z Bogiem i z innymi ludami, brali udział w wojnach plemiennych, podejmowali decyzje o przyszłości klanu, uczestniczyli w życiu publicznym itp., ale to żony i matki były osią, wokół której obracało się życie rodzinne i społeczne, czyli to, co tak naprawdę stanowi o istocie i sensie życia.

Przekleństwo nie bycia matką

Gdy mówimy o matkach biblijnych, na ogół mamy na myśli Sarę, Rebekę, Rachelę i Leę, które były żonami trzech praojców narodu wybranego – Abrahama, Izaaka i Jakuba.

W śpiewanej podczas wieczerzy sederowej pieśni „Echad mi jodea” są one nazwane wręcz matriarchiniami (hebr. imahot). Jednym z podstawowych obowiązków Izraelity było założenie rodziny i zrodzenie potomstwa, rozumiane jako realizacja pierwszego przykazania Bożego, skierowanego do człowieka: Po czym Bóg im błogosławił i powiedział do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną» (Rdz l, 28).

Posiadanie dzieci było wyrazem Bożego błogosławieństwa, a rodziny wielodzietne uważano za szczególnie wyróżnione łaską Boga.

Bycie matką to, według Biblii, najważniejsze i fundamentalne powołanie kobiety. Pełnienie roli matki jawi się na kartach Biblii wręcz jako ucieleśnienie całości pierwiastka kobiecego, jako pełnia kobiecości. Do dziś mówimy o kobietach w ciąży, że są w stanie błogosławionym. Nie każdej kobiecie było jednak dane doświadczyć tego błogosławieństwa i nie każda mogła wypełnić wpisane w jej naturę powołanie.

W społeczności wartościującej kobietę wedle posiadanego potomstwa – brak dziecka łączył się z bólem, upokorzeniem i bezsilnością. Bezpłodność traktowano jak ciążącą na kobiecie klątwę. Kobieta taka budziła w otoczeniu litość, a czasem nawet wzgardę. Pozostawało jej jedynie błagać Boga, by zdjął z niej hańbiące piętno.

Przejmujące jest wołanie Racheli do Jakuba: Spraw, abym miała dzieci, bo jeśli nie, wypadnie mi umrzeć” (por. Rdz 30, 1). Spraw, abym miała dzieci! to de facto prośba: Spraw, abym była matką!

Ta historia powtarza się jak refren – nie jedna żona biblijnego patriarchy jest bezpłodna. Dopiero po dłuższym czasie Bóg okazuje łaskę i zsyła potomka. Brak potomstwa, a także urodzenie syna w zaawansowanym wieku często stanowi w Biblii dowód Bożego działania – tak było w przypadku Sary (żony Abrahama, która wydała na świat Izaaka w wieku 90 lat), Rebeki (żony tegoż Izaaka opłakującej swą bezdzietność przez 20 lat, nim urodziła Ezawa i Jakuba), Racheli (żony Jakuba, która przez długie lata oczekiwała na dziecko, nim urodziła Józefa), nienazwanej matki Samsona, Hanny (żony Elkany, która w końcu powiła syna Samuela) oraz Elżbiety (matki Jana Chrzciciela).

Faworyzowanie długo oczekiwanego dziecka

Oczywiście biblijne matki popełniały również, jak każdy człowiek, błędy wychowawcze. Ich miłość bywała nieraz toksyczna. Za przykład niech nam posłuży Rebeka (hebr. Riwka), żona Izaaka i matka bliźniaków Ezawa i Jakuba. Stali się oni przodkami dwóch narodów: Ezaw zwany również Edomem to praojciec Edomitów (Rdz 36, 8-9), a Jakub, czyli Izrael, to praojciec Izraelitów (Rdz 35,10-12). Rywalizacja chłopców miała miejsce już podczas porodu i przeniosła się na całe ich życie.

Podstawowym błędem wychowawczym obojga rodziców było faworyzowanie jednego z dzieci. Ulubieńcem ojca był Ezaw i to w nim starzec widział dziedzica. Z kolei Rebeka całą miłość przelała na Jakuba, skutkiem czego działała na niekorzyść jednego z synów, a dla dobra drugiego.

Jakub podstępem zdobył błogosławieństwo starego i ślepego Izaaka, udając swego brata, co było realizacją planu jego matki. To Rebeka namówiła przecież syna, aby oszukał ojca. Wiedziała zresztą, że za takie postępowanie grozi kara i na siebie wzięła przekleństwo za oszustwo (Rdz 27,13). I poniosła ona konsekwencje ślepej matczynej miłości – musiała rozstać się z ukochanym Jakubem, którego w sytuacji zagrożenia życia, wysłała do swego brata Labana w Charanie pod pretekstem znalezienia mu żony. Nie zobaczyła go już nigdy więcej.

Rywalizacja o ilość dzieci

Ukochaną żoną Jakuba była Rachela, która dotknięta została bezpłodnością. Ale Jakub poślubił wcześniej jej siostrę Leę, bo oszukał go teść – Laban. Jak pisze autor Księgi Rodzaju, „oczy Lei były jakby zgaszone, Rachela zaś miała piękną postać i miłą powierzchowność” (Rdz 29,17). Laban wydał brzydszą córkę za Jakuba, uciekając się do podstępu, bo bał się, że jej nikt nie zechce. Na skutek intrygi teścia Jakub miał więc dwie żony – jedną chcianą, a drugą niechcianą. Taka transakcja wiązana. Rachela była kochana przez Jakuba, ale to Lea – ta „gorsza” żona, której Jakub wcale nie pragnął, dawała mu kolejnych synów, czyli była lepsza, bo była nie tylko żoną lecz również matką. To ją właśnie Bóg pobłogosławił płodnością, rekompensując tak jakby „zgaszone” oczy, ogólnie mniejszą urodę i brak miłości ze strony męża (por. Rdz 29, 31).

Matka jest najważniejsza

Rywalizacja między siostrami o pozycję w rodzinie oraz względy Jakuba nadają całej opowieści wymiar groteskowo-humorystyczny, choć zaprawiony goryczą. Patriarcha sprawia w tej historii wrażenie zupełnie bezwolnego. To jego żony decydowały, z którą będzie współżył, ustalały harmonogram i podejmowały szokujące (z punktu widzenia dzisiejszej moralności) decyzje. Na przykład, kiedy Ruben (syn Lei) znalazł korzeń mandragory, Rachela „odkupiła” go od Lei za cenę jednej nocy z Jakubem – zapewne z zamiarem wykorzystania korzeni przeciwko swej niepłodności.

Kiedy Jakub wracał wieczorem z pola, Lea wyszła mu naprzeciwko i oznajmiła, że tym razem ma przyjść do niej, bo Rachela odstąpiła jej tę noc w zamian za mandragorę (por. Rdz 30, 16). Zupełnie jak w filmie „Och, Karol!”, tyle, że o ile tam chodziło po prostu o seks, to tu chodziło o poczęcie kolejnego dziecka.

Obie kobiety chciały zyskać na znaczeniu dzięki potomstwu. Rachela w akcie desperacji, odwołała się nawet do Kodeksu Hammurabiego (paragrafy 144-147), który w przypadku bezpłodności żony dopuszczał instytucję „matki zastępczej”, czyli, jak to się dzisiaj mówi surogatki. Precedens w historii rodu już był, bo podobnie uczyniła Sara, żona Abrahama. Rachela oddała Jakubowi do dyspozycji swoją służącą Bilhę, która urodziła mu dwóch synów, Dana i Neftalego.

Lea urodziła w sumie sześciu synów: Rubena, Symeona, Lewiego, Judę, Issachara i Zebulona oraz córkę Dinę, ale i ona, zainspirowana czynem siostry, zaangażowała dodatkowo własną służącą Zilpę (co już nie było zgodne nawet z Kodeksem Hammurabiego, bo Lea nie cierpiała na bezpłodność). Na życzenie Lei, Jakub zaczął mieć intymne stosunki również z jej niewolnicą, a ona urodziła mu Gada i Aszera. Synowie urodzeni przez służące (teoretycznie w zastępstwie prawowitych żon) w praktyce pozostawali dziećmi swoich biologicznych matek. Niewolnice nie przestały być ich matkami po urodzeniu dzieci dla swojej pani. Na przykład Dan i Neftali, są w przekazach biblijnych zawsze nazywani synami Bilhy, a nie Racheli, choć to Rachela nadała im imiona.

W końcu Pan udzielił błogosławieństwo także samej Racheli, która wreszcie wywalczyła dla siebie macierzyństwo i wydała na świat potomka: Dając mu zaś imię Józef, westchnęła: Oby Pan dodał mi jeszcze drugiego syna!  (Rdz 30, 24). Bóg wysłuchał i tej prośby, ale Rachela umarła podczas tego drugiego porodu, w czasie podróży z Betel na południe. Przejmujący jest opis tego porodu: I kiedy urodziła w wielkich bólach, rzekła do niej położna: Już się nie lękaj, bo oto masz syna! Ona jednak, gdy życie z niej uchodziło, bo konała, nazwała swego syna Benoni („syn mojej boleści”); lecz ojciec dał mu imię Beniamin („syn prawicy”) (Rdz 35,17-18). Rachela zmarła, pozostawiając Jakuba w głębokim smutku, a to wpłynęło na jego relację z synami, których urodziła. Na Józefa oraz najmłodszego Beniamina przeszło to wielkie uczucie, którym Jakub darzył Rachelę.

Matka jest najważniejsza

Matka nauczycielką życia

Kobieta, która została matką, była dla swych dzieci nauczycielką. Oczywiście jej wpływ mógł być pozytywny lub negatywny. Jakub przez większą cześć życia zmierzał do realizacji swych celów właśnie przez oszustwa, bo tego nauczyła go mimowolnie mama. Sam Bóg musiał go doświadczyć oraz „walczyć z nim”, aby mógł odrodzić się jako Izrael. Na szczęście tylko niektóre matki miały tak toksyczny wpływ na dziecko. Zazwyczaj matka przekazywała bowiem swym dzieciom umiejętność mądrego życia i dokonywania dobrych wyborów. Warto sięgnąć do Księgi Przysłów, która jest zbiorem nauk „szkoły mądrości”, w jakiej kształcili się pisarze przygotowywani do służby urzędniczej. Niektóre przysłowia mają formę nauk udzielanych synowi przez matkę. W 31 rozdziale tej Księgi znajdziemy nawet zbiór pod znamiennym tytułem „Słowa Lemuela, króla Massa, których nauczyła go matka” (Prz 31, 10-31). Matczyne nauki trafiły do Księgi, która powstała w szkole kształcącej mężczyzn i prowadzonej przez mężczyzn.

Księgi biblijne dostrzegają, że matki wychowują inaczej: wbrew modnym tezom o „bezstresowym wychowaniu” ojcu przypomina się, że do dobrego wychowania należy wytyczanie granic oraz karcenie (Prz 3, 12; Syr 30, 7; Pwt 8, 3.5), natomiast pod opieką matki ma się rozwijać zdolność do miłości (por. Pnp 3, 4.11; 8, 2). Opowieść o synu Anny przypominana nawet o znaczeniu najprostszych czynności – okazuje się, że to, czy jakiś lud będzie miał swego proroka, być może zależy nawet od tego, jak matka ubierała go, kiedy był dzieckiem (1 Sm 2, 19). Pieśń nad Pieśniami wprost nazywa matkę nauczycielką (Pnp 8,2), a w wersecie na temat rozmaitych zajęć gospodyni domu w Księdze Przysłów kobieta stawiana jest na równi z nauczycielami mądrości: Otwiera usta z mądrością, na języku jej, miłe nauki (Prz 31, 26).

Biblia Tysiąclecia jako „miłe nauki” tłumaczy hebrajski zwrot torat chesed. Warto zauważyć, że Torą nazywano naukę daną ludowi przez Boga, a chesed to również określenie dobroci (łaski) Boga wobec Jego Ludu.

Księga Przysłów sławi matkę, ponieważ potrafi mądrze pouczyć o tym, w jaki sposób okazywać taką niezawodną dobroć, której źródłem jest Bóg. Kobieta, którą wysławia Księga Przysłów, jest matką synów: Powstają synowie, by szczęście jej uznać, i mąż, ażeby ją sławić (Prz 31, 28).

Ten mąż, zasiadający w radzie starszych (a więc nie byle kto w życiu publicznym), w domu wyraża uznanie dla matki swych dzieci, czego symbolem jest postawa stojąca. Dopiero na tle takich wyobrażeń o godności matki zrozumiałe stają się opowiadania o tym, że pragnienie bycia matką jest najbardziej dominującą tęsknotą biblijnych kobiet, postrzeganą po prostu jako wypełnienie sensu życia. Poprzez macierzyństwo kobieta może według Biblii najpełniej rozwinąć swoje zdolności. Znaczenie wychowania w rodzinie było czymś fundamentalnym.

Dobra nauka matki, jej torat chesed kształtowała synów i mogła przynieść owoce także w życiu publicznym. Św. Paweł, pisząc do Tymoteusza, wspomina jego wiarę, dodając: ona to zamieszkała pierwej w twej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że [mieszka ] i w tobie (2 Tm 1, 5; por. także 2 Tm 3, 14).

Matka jest najważniejsza

Przedstawiłem kilka biblijnych matek, ale oczywiście jest ich w Biblii znacznie więcej. Czy współczesne matki mogą odnajdywać siebie w tych starożytnych kobietach z odległych czasów?

Zmieniły się warunki społeczne i ekonomiczne. Wiele kobiet ma inne priorytety. Niektóre  odnoszą sukcesy zawodowe, kosztem rezygnacji z macierzyństwa. Niektórym udaje się to ze sobą pogodzić.

Feministki pewnie są skłonne uznać biblijne matki za ofiary patriarchalnego systemu opresji, a ich życie za kwintesencję zniewolenia i uciemiężenia. Tymczasem Monika Graff (aktywistka ruchu kobiet i autorka niedawno wydanej książki „Matka feministka”) powiedziała w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” słowa, które mogą zaszokować współczesne feministki: W pewnym momencie wchodzisz w dorosłość, której najczęściej towarzyszy pragnienie macierzyństwa. Wiem, jak to brzmi, nie musisz nic mówić. Nie twierdzę, że wszystkie kobiety chcą być matkami. Ale to jest uczucie, przeżycie, które towarzyszy dojrzałości ogromnej większości kobiet.

Czasami wydaje mi się, że matki, które pojawiają się na kartach Biblii, (i których życie było, bez dwóch zdań, ciężkie oraz obfitujące w cierpienie) były bardziej szczęśliwe i miały poczucie bardziej spełnionego życia, niż wiele współczesnych kobiet.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >