video-jav.net

Z Królową Polski wygrywamy

Polska historia na wszystkich jej dramatycznych zakrętach pozostaje nierozerwalnie związana z Matką Zbawiciela. Z Jej opieką i naszymi do Niej modlitwami

Piotr Legutko
Piotr
Legutko
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Rzadko zdarza się, by zagraniczny polityk mówiąc o Polsce wychodził poza standardowe formułki i trafił w punkt. Udało się to Donaldowi Trumpowi, gdy podczas lipcowej wizyty w Warszawie przywołał pieśń „My chcemy Boga”, jako najcelniej opisującą  ducha i naturę polskiej wolności. Wielu komentatorów zwróciło na to uwagę, nieliczni poszli krok dalej, przypominając, że jest to pieśń maryjna. Co nie jest jedynie przypisem, ale stanowi istotę rzeczy.

 

Polska historia na wszystkich jej dramatycznych zakrętach pozostaje bowiem nierozerwalnie związana z Matką Zbawiciela, Jej opieką i naszymi do Niej modlitwami. Nie można zrozumieć polskich dziejów bez Jasnej Góry, bez cudownego wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej, który dokładnie 300 lat temu został zwieńczony papieskimi koronami.

 

1430r. – kradzież pierwszego wizerunku Matki Bożej

Mateusz Grzymała w wydanej właśnie fascynującej książce Papieska korona Jasnogórskiej Pani przypomina, że najsłynniejszy polski obraz jest potrójnie święty. Po pierwsze, dlatego, że wg XV wiecznej legendy deska, na której ikona powstała pochodzi ze stołu Świętej Rodziny, zaś wymalował ją „Święty Łukasz własnymi rękami”. Po drugie, święty był wizerunek, który już nie istnieje, bo został zniszczony podczas napadu na klasztor w 1430 roku. Święta jest wreszcie nowa ikona namalowana na zamówienie Władysława Jagiełły na tej samej desce, według pierwowzoru. Nie sposób dziś ustalić daty, od której obraz otoczony został takim kultem, na pewno stało się to na długo, zanim trafił do Częstochowy.

 

 

1372r. – obrona Polski przed tatarskim najazdem

Wszyscy znają historię ocalenia Jasnej Góry przed szwedzkim potopem, mniej znana jest historia z  1372 roku, kiedy to Czarna Madonna uratowała nas przed tatarskim najazdem, a rzecz działa się nie w Częstochowie, lecz na obleganym zamku w Bełzie, gdzie świętą relikwię przechowywał książę Władysław Opolczyk. Wtedy też obrazowi zadane zostały pierwsze rany (tatarską strzałą). 10 lat później książę przekazał – już przesławny – obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem paulinom, sprowadzonym z Węgier do Częstochowy, skąd do dziś nam króluje.

 

1618r. – Matka Boża objawia się włoskiemu jezuicie i prosi by ją nazywał Królową Polski

Żeby była jasność: to nie my, Polacy, obraliśmy Ją sobie za królową.
To ona nas wybrała.

 

Zmarły w 1618 roku ojciec Juliusz Mancinelli, jezuita, miał prywatne objawienia, w których Matka Najświętsza pytała go „Czemu mnie Królową Polski nie zowiesz? Boć ja to królestwo wielce kocham dla jego osobliwszego ku mnie nabożeństwa”.

 

1 kwietnia 1656r. –  król Jan Kazimierz składa we Lwowie śluby i nazywa Matkę Bożą Królową Polski

Ojciec Mancinelli czczony jest w Kościele jako Sługa Boży, a jego objawienia, rozpowszechnione w Polsce m.in. przez świętego Andrzeja Bobolę,  uznane zostały oficjalnie przez papieża Aleksandra VII. Jeśli dodamy, że Bobola był współautorem ślubów lwowskich złożonych przez króla Jana Kazimierza, łatwiej zrozumiemy, co czuli do Maryi nasi przodkowie. Zresztą… w szczytowym momencie potopu szwedzkiego to właśnie papież Aleksander miał sugerować polskim biskupom, by oficjalnie i publicznie Maryję ogłosić królową, bo „przecież sama tego chciała”. I król Jan Kazimierz dokonał tego aktu –  1 kwietnia 1656 roku.

 

26 sierpnia 1956r. – Śluby Jasnogórskie Narodu Polskiego
1966r. – Peregrynacja i “aresztowanie” obrazu Matki Bożej

Kiedy Szwedzi oblegali Jasną Górę, w klasztorze nie było cudownego obrazu, a jedynie jego kopia. Oryginał paulini ukryli w Lubieńcu. To ważne uściślenie i znamienne. 310 lat później, czyli w 1966 roku Królowa Polski uratowała swój kraj przed komunistycznym potopem, choć jej częstochowski wizerunek „aresztowano”. Wystarczyły peregrynujące po Polsce kopie, a czasem i puste ramy, gromadzące dziesiątki tysięcy wiernych. Bo ten najważniejszy obraz Czarnej Madonny wszyscy mieli wtedy w sercach. Nawiasem mówiąc – wciąż niedoceniane, nawet przez rodzimych historiografów, są milenijne msze i nabożeństwa z 1966. Skala publicznych wystąpień w obronie wiary i wolności, a i skala represji, przerastała wszak wówczas wielokrotnie to, co działo się w innych, wykuwanych dziś na kamiennych tablicach, milowych datach PRL.

 

Rok 1966 był czołowym starciem komuny z Kościołem, wygranym za sprawą Królowej Polski. To, co wydarzyło się w latach 1978-1980, wybór papieża, pierwsza jego pielgrzymka i powstanie „Solidarności” niewątpliwie miało swe korzenie właśnie w 1966 roku. To wtedy śpiew „my chcemy Boga” adresowany do Panny Świętej został wysłuchany.

 

Na czym polega owo „osobliwe nabożeństwo” polskiego narodu do Maryi, można dowiedzieć się z kart historii.

 

Jasna Góra o zachodzie słońca

 

1909r. – Kradzież korony papieża Klemensa XI oraz perłową sukienkę z kosztownościami zdobiącą obraz

Jeśli wrogowie Polski chcieli nas uderzyć naprawdę mocno, atakowali Jasną Górę. Tak było w 1909 roku, gdy skradziono korony papieża Klemensa XI oraz perłową sukienkę z kosztownościami zdobiącą obraz. Wszystkie tropy prowadzą do zaborczych władz rosyjskich, które poprzez tę prowokację i działacza ochrony chciały osłabić polskiego ducha. W 1944 roku przekonanie o nieuchronności kolejnej kradzieży najświętszej polskiej relikwii (wraz z wycofywaniem się okupanta) było tak powszechne, że Niemcy nakręcili specjalny film propagandowy, w którym zapewniali, że są… jedynym gwarantem obrony Jasnej Góry przed bolszewickim najazdem.

 

Wracając do koron skradzionych w 1909 roku – Królowa Polski błyskawicznie zyskała nowe, również papieskie. „Zaledwie dowiedziałem się, że Polska płacze, postanowiłem ofiarować od siebie korony Matce Najświętszej na miejsce tych, które przesłał jeden z moich poprzedników.  Gdyby to było w mojej mocy, to bym cud uczynił, aby dar mój odpowiadał i gorącemu mojemu nabożeństwu ku Bogarodzicy i mojej miłości dla narodu polskiego.” – pisał wówczas Pius X.

 

Wszystkie dokonywane przez stulecia akty koronacji Czarnej Madonny nie były jedynie gestem symbolicznym i pobożnościowym. Płynęły z głębi serca, z wdzięczności i miłości do Maryi. A jeśli tej miłości brakowało… korony na głowę Królowej Polski nie nakładano. Tak było z darem króla Augusta II Sasa. Choć jego korona miała 525 drogich kamieni, pozostała jedynie wotum dziękczynnym króla za (krótkotrwały) pokój w kraju.

 

Za najbardziej pobożnego króla z kolei może uchodzić z pewnością Władysław IV Waza, który jako pierwszy ofiarował Najświętszej Marii Pannie rubinową koronę. Klejnoty z niej znalazły się potem w „sukience wierności”. Władysław IV aż siedem razy pielgrzymował do Częstochowy.

 

Jan Paweł II, darczyńca korony poświęconej w 2005 roku, nazwał Jasną Górę „ostatnią wyspą niepodległego bytu i niepodległego ducha”. W liście podpisanym w godzinie śmierci prosił Królową Polski, by nasze korzystanie w wolności było „ku zbudowaniu, a nie ku upadkowi”. Na czas głębokich i bolesnych podziałów, jakich doświadcza dziś Polska, wypada jedynie do tej prośby się przyłączyć.

 

Piotr Legutko

Piotr Legutko

Zobacz inne artykuły tego autora >
Piotr Legutko
Piotr
Legutko
zobacz artykuly tego autora >

“Dziękuję Ci, Jasnogórska Mamo!”

Przemek urodził się z poważną chorobą nóg. Przez długi czas musiał nosić gips, a jedyną nadzieją na odzyskanie sprawności była operacja. Jego mama zawierzyła go Pani Jasnogórskiej. Wierzy, że to Ona ją natchnęła i doprowadziła do uzdrowienia dziecka.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

“Mam na imię Przemek. Urodziłem się 4 czerwca 1983 roku. Moja mama miała wtedy już 39 lat, byłem dzieckiem z drugiego jej małżeństwa. Miałem się nie urodzić, ponieważ organizm mojej mamy nie bardzo mnie chciał. Narobiłem jej tyle kłopotu! Moja mama była jednak bardzo dzielna i bardzo religijna. Nie posłuchała lekarza i podjęła ryzyko, by mnie urodzić.

Radość z przyjścia na świat nowego człowieka nie trwałą długo, została przyćmiona moim kalectwem. Urodzilem się z wadą nóg – nie mogłem zginać stóp, z różnymi powikłaniami. Mama musiała mnie wozić do zakładania i zmiany gipsu. To jeszcze nic, bo lekarze pocieszali mamę, że gdzieś po czterech latach przeprowadzą operację i może będę mógł chodzić. Najgorsze było to, że nie dawałem jej chwili wytchnienia. Spałem tylko wtedy, gdy trzymała mnie na rękach i gdy mocno w nią wtulony słyszałem bicie kochającego mnie serca. Już wtedy wiedzialem, że to jest jedyne serce, które mnie kocha. Dlatego, kiedy mama chciała mnie położyć, krzyczałem wniebogłosy, darłem się nieznośnie, aż wzięła mnie z powrotem na ręce.

Czasem płakaliśmy razem, ja nie wiem dlaczego, a ona z przemęczenia i załamania. A tato? No cóż, najwidoczniej nie pokochał mnie, bo powiedział mamie, że to małżeństwo było pomyłką i odszedł. Szkoda, bo tak bardzo chciałbym mieć tatusia jak inni chłopcy. Ale wybaczam mu, bo i mama mu wybaczyła i nigdy nie uprzedzała mnie do niego.

Na moje pierwsze święta Bożego Narodzenia bardzo wystraszyłem mamę, gdy wypadłem z wózka – miałem wtedy pół roku. Nogi miałem w gipsie, więc to cud, że się wtedy nie powyłamywały z bioder.

Mama poleciła mnie Matce Bożej Jasnogórskiej i, jak twierdzi, to Ona dała jej natchnienie, aby już nie zakładać mi ponownie gipsu, lecz całymi godzinami masować moje uszkodzone stopy. Zrobiła to bez konsultacji z lekarzem. Potem zawiozła mnie na Jasną Górę. Otrzymała tam oliwę z lamp i wosk ze świec płonących przed Cudownym Obrazem. Ufając w dobroć Matki Bożej zastosowała to “lekarstwo”, które okazało się całkowicie skuteczne. Uspokoiłem się, już tak nie krzyczałem i nie musiałem być poddany zapowiedzianej operacji. To cud za przyczyną Matki Bożej Jasnogórskiej!

Często z mamą bywamy teraz na Jasnej Górze, raz nawet pielgrzymowaliśmy tam 9 dni. To było wspaniałe. Dziś jestem ministrantem i bardzo lubię służyć do Mszy Świętej. Nie sprawia mi żadnej trudności wstawanie o 5 rano, aby zdążyć na dyżur do kościoła odległego o 3 kilometry.

Moja najukochańsza mama jest nauczycielką i pisze wiersze. Może komuś spodoba się ten o moim urodzenie, dlatego zamieszczam go poniżej.”

 

Urodziłem się

Pukałem do wielu serc
były zamknięte
żadna nie chciała być matką
– nie ma już pieniędzy
– nie ma już dzieci
– nie potrzeba jej więcej
– nie ma mężczyzny
Odchodziłem z poczuciem win
Na zimnym kamieniu szlochałem
jęczącym wiatrem
błagałem o miejsce w ludzkim sercu
Przygarnęła mnie niemłoda kobieta
też biedna
która miała już swoje dzieci
i marzenia o kochanym człowieku

Urodziłem się w niej,
by zaświadczyć o BOGU.

Teraz rozumiecie, dlaczego bardzo kocham obydwie Mamy. I tę, która mnie urodziłą i Tę, Która mnie uzdrowiła.

 

8 XII 1993


Historie cudów jasnogórskich są fragmentami książki “Cuda i łaski zdziałane za przyczyną Jasnogórskiej Matki Bożej dawniej i dziś” o. Melchiora Królika OSSPE

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >