video-jav.net

Przegrani za życia, wygrani po śmierci

Przegrana bywa często pozorna, a zwycięstwo odkryte dopiero po pewnym czasie

Paweł Zalewski
Paweł
Zalewski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


http://www.znak.com.pl/poczatek?utm_source=stacja7&utm_medium=pasek&utm_content=rabat-35&utm_campaign=Biblia%20Poczatek


Gdy Jezus umarł na krzyżu, większość ludzi była pewna, że to koniec, że to nie Mesjasz. Tak myśleli nawet najbliżsi uczniowie Chrystusa. Tymczasem On zmartwychwstał, pokonał śmierć, zwyciężył. Życie wielu ludzi bywa często niedoceniane lub traktowane w kategoriach porażki. Dopiero z perspektywy czasu nabiera ono znaczenia, dostrzegamy, jak było wielkie. Takich życiorysów dostarcza nam historia Polski.

 

popieluszko

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko | fot. YouTube

Sięgając w głąb naszych dziejów, najbliższą współczesnym czasom postacią, której życie i świadectwo nabrało ogromnego znaczenia głównie po śmierci, jest bez wątpienia bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Kapelan warszawskiej Solidarności był oczywiście przez wielu kochany i doceniany już za życia. Jednocześnie jednak, życie to było bardzo trudne. Z jednej strony nieustanna inwigilacja ze strony komunistycznych władz, aresztowania i przesłuchania, z drugiej intrygi wobec ks. Jerzego oraz nastawianie przeciwko niemu ludzi z jego otoczenia, hierarchii kościelnej. Wreszcie męczeńska śmierć, która była jednocześnie jego wielkim zwycięstwem nad złem. Oprawcy pozbawili go życia, jednak nie pokonali. Zwyciężył zło miłością. Módlmy się zatem o szybką kanonizację ks. Jerzego Popiełuszki oraz o wyjaśnienie sprawy jego zabójstwa.

 

W historii mieliśmy też wiele życiorysów mniej dramatycznych, jednak wyraźnie niedocenianych. Mieliśmy nawet swojego Billa Gatesa. Nazwisko Jacek Karpiński tyle nikomu nie mówi, jednak na to zasługuje. To był żołnierz Szarych Szeregów oraz uczestnik powstania warszawskiego. Po wojnie ukończył studia i pracował, najpierw na Żeraniu, następnie w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN, gdzie skonstruował maszynę AAH, służącą do długoterminowych prognoz pogody. Jego wynalazków można by podać wiele. W 1969 zakończył swój najważniejszy projekt – minikomputera, co było dla wszystkich w PRLu nie do pojęcia. Z pomocą zagranicznych środków udało mu się wyprodukować komputer, niestety zaledwie 30 egzemplarzy. Konstruktor musiał bez przerwy walczyć z oporem władz. Miał z pewnością potencjał Billa Gatesa. Niestety nie stworzono mu warunków, aby zrealizował swe zamierzenia. Zmarł w 2010 roku.

 

K-202_minicomputer

K-202 – pierwszy w kraju i jeden z pierwszych na świecie minikomputer skonstruowany w 1970 roku przez Jacka Karpińskiego

 

Idąc dalej w głąb historii Polski zatrzymujemy się w roku 1948. Wtedy to wykonano bezprawny wyrok śmierci na jednym z naszych największych bohaterów, rtm. Witoldzie Pileckim. W tym przypadku mamy do czynienia ze wspaniałym życiorysem oraz męczeńską śmiercią. Życiem Ochotnika do Auschwitz można by obdzielić kilka scenariuszy filmowych.

Witold Pilecki podczas sk³adania zeznañ

Witold Pilecki w trakcie procesu sądowego w 1948 roku

Brał udział w wojnie polsko – bolszewickiej,  kampanii wrześniowej, następnie przeszedł do “podziemia”, udał się z misją do obozu w Oświęcimiu, gdzie wspierał współwięźniów oraz organizował w tych nieludzkich warunkach konspirację! Brał też udział w powstaniu warszawskim, przebywał w niewoli niemieckiej, był żołnierzem II Korpusu Polskiego. Po wojnie wrócił do kraju, gdzie dalej prowadził działalność konspiracyjną, tym razem przeciwko nowym, komunistycznym władzom, które po schwytaniu go, wykonały haniebny wyrok śmierci. Rtm. Witold Pilecki był prawdziwym człowiekiem renesansu. Oprócz chwały wojennej, potrafił przysłużyć się Ojczyźnie w czasie pokoju. W swoim majątku wprowadzał różne nowinki rolnicze, uczył chłopów ekonomicznego gospodarowania. Miał też zdolności artystyczne. Zawsze był wsparciem dla innych, niezależnie od okoliczności. Przez władze PRL został zamordowany i skazany na zapomnienie. Prawda jest jednak silniejsza. Rotmistrz wychodzi po latach z cienia i zajmuje należne miejsce w historii. Zasługuje na to jak mało kto.

 

Kolejną postacią jest Antoni Ferdynand Ossendowski. Ta postać zmaga się z brakiem rozpoznawalności, jednak głównie w swoim kraju, w Polsce. Za granicą jest świetnie znany, a w okresie międzywojennym jego książki sprzedawały się prawie tak dobrze, jak Sienkiewicza, miały sto czterdzieści dwa przekłady na dziewiętnaście języków. Jego biograf stawia pytanie, kim tak naprawdę był: chemikiem, naukowcem, dziennikarzem, doktorem, profesorem, fałszerzem, politykiem, tajnym emisariuszem, hochsztaplerem, białym partyzantem, współpracownikiem japońskiego wywiadu, podróżnikiem, myślicielem, filozofem, literatem zarabiającym krocie, działaczem społecznym, myśliwym, geografem, autorem światowych bestsellerów, ekspertem, filantropem, scenarzystą, redaktorem, konspiratorem, handlarzem? Oszustem czy kryształowym człowiekiem? Jednocześnie daje sobie odpowiedź: Chyba wszystkim po trochu. Barwną, renesansową postacią. Szkoda, że jest dziś tak mało znany nad Wisłą, bowiem jego życiorys jest arcyciekawy, a książki wspaniałe.

 

Antoni_Ferdynand_Ossendowski_commemorative_plaque_(27,_Grójecka_Street)

Tablica upamiętniająca Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego na domu przy ul. Grójeckiej 27 w Warszawie | fot. Jolanta Dyr/WikimediaCommons

 

Norwid_Cyprian_KamilCypriana Kamila Norwida nikomu dziś przedstawiać nie trzeba. Dramatopisarz, poeta, malarz, rzeźbiarz, znawca muzyki, tłumacz, prozaik, wieszcz narodowy. Dziś ma swoje ulice, stowarzyszenia, biblioteki, konkursy. Niestety wśród współczesnych był  kompletnie niezrozumiany i niedoceniany. Za życia udało mu się wydać zaledwie mały procent swoich wszystkich dzieł, a i te były ostro traktowane przez krytykę. Norwid tułał się po świecie, borykając się z dużymi problemami finansowymi. Miał też ciągłe problemy zdrowotne, cierpiał m.in. na głuchotę oraz gruźlicę. Na wybitnym poecie poznano się dopiero w XX wieku. Jego gloryfikacja trwa od okresu Młodej Polski. Tak bywa, kiedy wyprzedza się swoją epokę…

 

Norwid zmarł w roku 1883. Zaledwie cztery lata wcześniej ziemski padół opuścił inny wybitny Polak, choć do dziś praktycznie nieznany szerszemu gronu – gen. Dezydery Chłapowski. Powód tego jest jeden. Był on wybitną postacią głównie na polu nowoczesnej i wydajnej gospodarki rolnej. Można uśmiechać się pod nosem, ale w czasach zaboru pruskiego, taka praca u podstaw, rywalizacja na polu gospodarki, mogła być dużo bardziej skuteczna, niż walka przeciw zaborcy z bronią w ręku. Zresztą nasz bohater nie unikał ani jednego, ani drugiego. Walczył w czasie wojen napoleońskich, był odznaczony krzyżem Virtuti Militari i Legią Honorową. W momencie wybuchu powstania listopadowego, porzucił pług i ruszył walczyć z zaborcą. Znał swój obowiązek wobec ojczyzny, gdy inni sięgali po broń, nie mógł przyglądać się z boku. Rozumiał jednak coś, czego wielu nie może zrozumieć do dziś. Nasza niepodległość zależała w ogromnej mierze od pracy u podstaw, od gospodarki. Chłapowski ze swojego majątku w Turwi stworzył stworzył jedno z najlepszych i najprężniejszych gospodarstw w Wielkim Księstwie Poznański. Szkoda, że jest dziś tak mało znany.

 

Album_p0170a_v3_-_Dezydery_Chłapowski

Gen. Dezydery Chłapowski – grafika z “Albumu zasłużonych Polaków wieku XIX” (publikacja Marii Chełmońskiej, Warszawa, 1901 r.) | fot. WikimediaCommons

 

Zatrzymał słońce, ruszył ziemię. Teoria jasna jak… słońce! Koncepcję heliocentryzmu odkrył nasz (nie niemiecki!) astronom Mikołaj Kopernik. W czasach sobie współczesnych uchodził jednak wręcz za szaleńca. Podobnie było później. Włoski astronom Giovanni Riccioli jeszcze w XVII wieku krzyczał: „Kopernik jest w błędzie! Dryfuje jak zagubiona łódź w odmętach oceanu”. Książki o heliocentryzmie były nawet zakazane przez Świętą Kongregację Indeksu. No cóż, jeszcze  niedawno w filmie „Konopielka”, główny bohater nie wierzył synowi, który opowiadał mu, że ziemia jest okrągła, twierdząc, że to niemożliwe, bo pod spodem by się człowiek urwał, a za horyzontem był i ziemia nie załamuje się tam w dół. Cóż więc dziwić się ludziom w XVI czy XVII wieku?

 

Jan_Matejko-Astronomer_Copernicus-Conversation_with_God

„Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem” olej na płótnie Jana Matejki z 1872r.

 

Paweł Zalewski

Paweł Zalewski

Katol, ciemnogrodzianin o małomiasteczkowej mentalności... Z wykształcenia historyk, z zamiłowania także. Zawodowo reporter w radiowy i publicysta w tygodniku diecezjalnym. Oprócz tego miłośnik klasycznej papierkowej prasy, starej dobrej kinematografii, fotografii, przedwojennych staroci, herbaty, Kabaretu Moralnego Niepokoju, serialu Allo, allo i KSIĄŻEK. Kontakt [email protected]

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Zalewski
Paweł
Zalewski
zobacz artykuly tego autora >

1 lutego 1944 AK wykonała wyrok na Kacie Warszawy

To była najbardziej spektakularna akcja polskiego podziemia. 1 lutego w 1944 roku w centrum okupowanej Warszawy od kul żołnierzy Armii Krajowej zginął Franz Kutschera. To on wprowadził w stolicy terror, organizował masowe, uliczne egzekucje i łapanki

Polub nas na Facebooku!

Wyrokiem sądu Polskiego Państwa Podziemnego Kutschera został skazany na śmierć – mówi Mirosław Czado z Muzeum Powstania Warszawskiego. Znany z okrutnych działań postanowił wprowadzić swoje metody na terenie Warszawy. Każdego tygodnia rozstrzeliwano 300 osób – mówi pracownik muzeum.

 

Historycy uważają, że należy mówić o “akcji” Kutschera, a nie o “zamachu”. Dlaczego? Jak tłumaczą sami uczestnicy akcji, że zamach to może być na prezydenta Kennedy’ego, a na Kutscherę wydano wyrok śmierci i trzeba było go wykonać. Zamach to akcja nielegalna. Akcja na Kutscherę była przygotowana w najdrobniejszych szczegółach i trwała 1 minutę i 40 sekund.

 

Akcja AK była wyraźnym sygnałem, że Polskie Państwo Podziemne nie godzi się na terror w Warszawie. Wraz ze śmiercią Franza Kutschery Niemcy zaniechali takich metod. Następca Kutschery w Warszawie mówił, że nie chce skończyć tak jak jego poprzednik.
W akcji wzięło udział 9 żołnierzy i 3 łączniczki. Samochód z Franzem Kutscherą miał do przejechania zaledwie 140 metrów. Na tym odcinku trasy żołnierze AK doprowadzili do zderzenia z innym pojazdem. jeden z żołnierzy podszedł do auta szefa gestapo i oddał kilka strzałów do Kutschery. Wszystko działo się pod oknami dowództwa SS.


Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Edyta Poźniak/jp

 

Ptakidrapiezne“Ptaki drapieżne”. Historia Lucjana „Sępa” Wiśniewskiego, likwidatora z kontrwywiadu AK

 

Bohater. Mściciel. Egzekutor. Lucjan „Sęp” Wiśniewski – jeden z ostatnich żyjących likwidatorów z Armii Krajowej, żołnierz elitarnego “Wapiennika” – oddziału specjalnego 993/W kontrwywiadu AK, który w latach wojny wykonywał wyroki śmierci wydane przez Państwo Podziemne.Brał udział w ponad 60 egzekucjach zdrajców i konfidentów. Pierwszej dokonał, gdy miał zaledwie 17 lat.

 

W niezwykle szczerej rozmowie „Sęp” opowiada o swoich wojennych przeżyciach i o tym, jak on i jego nastoletni koledzy z “patrolu Ptaków” – pseudonimy brali z atlasu ornitologicznego – zmieniali się z piskląt, bezbronnych chłopców, w drapieżne ptaki, bezwzględnych żołnierzy.