video-jav.net

Bądźcie solidni i kochajcie Polskę!

Mówi do młodych Józef Bandzo, jeden z ostatnich żołnierzy mjr Łupaszki

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Był bardzo ciepłym człowiekiem – tak o mjr Zygmuncie Szyndzielarzu „Łupaszce” mówi „Jastrząb”. Żołnierz Armii Krajowej, partyzant 3 Brygady AK „Szczerbca” na Wileńszczyźnie oraz 5 Brygady AK „Łupaszki” na Podlasiu, Białostocczyźnie i Pomorzu. Z Józefem Bandzo ps. „Jastrząb” rozmawiała Alicja Samolewicz Jeglicka.

Alicja Samolewicz Jeglicka: Można powiedzieć: „w końcu”!? Polacy w całym kraju uczczą 1 marca pamięć „Żołnierzy Wyklętych”. Defilady, koncerty, wykłady… Z roku na rok coraz więcej miast i miasteczek włącza się w obchody Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych.

Józef Bandzo: Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy, że dożyłem tych czasów. Bardzo mi się to podoba… To dla mnie ważne, że wróciła pamięć o żołnierzach wyklętych. Jestem z tego powodu bardzo rad, bo tak naprawdę tu nie chodzi o nas… Tu chodzi o młodzież! O to, by przekazać im te wartość, które dla nas były bardzo ważne. Przede wszystkim przekazać im patriotyzm w imieniu którego szliśmy i walczyliśmy. Bo walczyliśmy o wolną i sprawiedliwą Polskę.

Właśnie, młodość to dla Pana głównie walka o wolna Polskę. Idąc walczyć myślał pan ile to będzie trwało? Jak to się skończy?

Nie. Wtedy nie myślało się o tych sprawach, tylko się walczyło. Wiadomo, że chcieliśmy cos wywalczyć. Były nadzieje, które szybko zaczęły uciekać. A dziś – taka jakby… jaskółka! Pamięć o Żołnierzach Wyklętych wraca… Teraz polegamy na młodych ludziach. Wszyscy polegamy, bo to przed nimi jest przyszłość.

Pamiętajcie młodzi: jaką sobie wybierzecie przyszłość, w takiej będziecie żyli.

Znał Pan majora „Łupaszkę”. Jaki to był dowódca?

To był bardzo dobry dowódca! Na Pomorzu i nie tylko, zasłużył się dużym autorytetem. Wszyscy do niego ciągnęli. Ludzie znali go ze słyszenia. Ta sława i głosy o nim szły jeszcze z Wileńszczyzny. Do partyzantki ludzie chcieli dołączać tak samo jak byliśmy na Białostocczyźnie, w Borach Tucholskich czy na Prusach Wschodnich. Ludzie wiedzieli o co walczymy.

Bądźcie solidni i kochajcie Polskę!

A jakim człowiekiem był Zygmunt Szendzielarz?

Był bardzo ciepłym człowiekiem… Ale ciężko było go rozgryźć. Chociaż byłem z nim trzy tygodnie – można powiedzieć samemu, bo prowadziłem grupę w której był – to i tak go nie rozgryzłem.

Skąd pan brał siłę? Wiara?

Wiara i nadzieja. To one mobilizowały do działania. Sami nieśliśmy nadzieję w teren, do ludzi. Myślę, że to naprawdę dużo dało. Gdyby nie było nas, gdyby nie był oporu przeciwko tej władzy to może byśmy jeszcze gwiazdę nosili na czapkach.

O Bogu myśleliśmy zawsze przed snem. Właśnie wiarą tez w dużym stopniu oddziaływaliśmy na ludność. Ludzie byli bardzo wierzący. Wszędzie, czy to w białostockim, czy na Pomorzu.

Zawsze razem, wszyscy, przed snem i rano śpiewaliśmy: „O Panie, któryś jest na niebie, wyciągnij sprawiedliwą dłoń. Wołamy z wszystkich stron do Ciebie, o polską noc i polską broń”.

Czy młodzi ludzie, dzisiejsi 20- latkowie, byliby w stanie pójść i walczyć o Ojczyznę? Spotyka się Pan dużo z młodzieżą….

My wychowywaliśmy się w większej biedzie. Bo lata 30te to jeszcze recesja gospodarcza na całym świecie. Przyzwyczailiśmy się do trudów i do radzenia sobie z nimi. Dzisiejsza młodzież, można by powiedzieć, jest wypieszczona. Ale jak obserwowałem np. rajdy organizowane prze Piotra Niwińskiego w Borach Tucholskich [Rajd Pieszy Szlakiem Żołnierzy Majora “Łupaszki” – przyp. red.] to uważam, że mamy tez dzielną młodzież. Pokonywać 30 – 40 kilometrów dziennie, to myśmy tyle nie pokonywali…

Co by chciał Pan przekazać młodym ludziom. Pan, który walczył o wolną Polskę. O czym oni powinni pamiętać w dzisiejszych czasach?

Przede wszystkim: Bóg, honor i ojczyzna. Żeby żyli według tego hasła i byli dobrymi patriotami. Powinni być solidni. Kochać Polskę i o nią walczyć!

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Zginęli, bo nie zgodzili się na zdradę, kłamstwo i zniewolenie

"Zginęli, bo nie zgodzili się na zdradę, kłamstwo i zniewolenie" - tak o Niezłomnych Żołnierzach mówił bp Jerzy Mazur podczas uroczystości pogrzebowych ekshumowanych żołnierzy z 3. Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego

Polub nas na Facebooku!

W niedzielę 15 lutego, przed dniem upamiętniającym 69. rocznicę bitwy pod Gajrowskimi, w Orłowie odbył się pogrzeb z należnymi honorami dziewięciu Niezłomnych Żołnierzy Wyklętych. Był to pierwszy taki pochówek w Polsce.

Rys historyczny przedstawił Leszek Żebrowski, znawca podziemia niepodległościowego w Polsce. Zwrócił uwagę na konieczność odkłamywania historii i wychowywania w prawdzie kolejnych pokoleń. Uczniowie szkoły w Gawlikach Wielkich przedstawili montaż słowno-muzyczny na podstawie grypsów osadzonych i katowanych partyzantów.

Centralnym punktem wydarzenia była Msza św. pod przewodnictwem bp Jerzego Mazura. Licznie zgromadzeni uczestnicy modlili się w intencji pokoju oraz o zachowanie pamięci o Żołnierzach Wyklętych, których jedyną winą było to, że kochali Ojczyznę inną od tej, którą po II wojnie światowej rzeźbili komuniści radzieccy i polscy.

„Tu i na tym miejscu zostali zamordowani: por. Włodzimierz Jurasow ps. Wiarus por. Jan Boguszewski ps. Bitny sierż. Józef Kupiec ps. Ryszard sierż. NN ps. Modrzew plut. NN ps. Tęcza plut. NN ps. Kwiatek kapr. NN ps. Fala kapr. NN ps. Żandarm. Wspominamy kolejnych 14 żołnierzy o nieustalonych nazwiskach i pseudonimach. Przez lata czyniono wszystko, by pamięć o tych ludziach, podobnie jak prawda o Katyniu, Powstaniu Warszawskim, Obławie Augustowskiej i innych heroicznych kartach polskiej historii była przez lata okryta milczeniem, strachem, niepewnością” – mówił biskup w homilii.

Biskup podkreślał, że zginęli, bo nie zgodzili się na zdradę, kłamstwo i zniewolenie. „Byli to prawdziwi bohaterowie a w komunistycznej propagandzie nazywano ich „bandytami”, „zdrajcami”. Władze komunistyczne czyniły wszystko, by Naród o nich zapomniał. Naród o Nich nie zapomniał, Kościół o Nich nie zapomniał” – zapewniał bp Mazur.

Hierarcha wspomniał także bohaterów z Syberii, gdzie posługiwał przed laty. „Dzisiaj zadajemy sobie pytanie skąd było w naszych bohaterach i tych syberyjskich tyle siły? Gdzie było źródło mocy do tak bohaterskich, patriotycznych czynów? Źródłem ich mocy nie była ateistyczna propaganda, że Boga nie ma. Źródłem ich mocy nie było wychowanie bez ideałów i wartości oraz tchórzliwej maksymy: siedź cicho i będzie ci dobrze. Źródłem ich mocy była wiara w Boga. Oni wiedzieli, że Bóg nigdy nie zdradza, Bóg nigdy nie opuszcza, Bóg z nimi konał na tej ziemi” – wyjaśniał bp Mazur.

Nawiązując do obecnej sytuacji w kraju, biskup zwrócił uwagę, że naród wymiera, a troska o świętość życia i rodziny wcale nie jest priorytetem naszych myśli i działań. „Jesteśmy świadkami, że Pan Bóg spychany jest na margines życia społecznego i politycznego. W imię wolności zabiera się wolność człowiekowi lansując ideologię gender. Ta ideologia jest o wiele gorsza niż faszyzm, nazizm i bolszewizm. Żołnierze Niezwyciężeni mają nam wiele dzisiaj do przekazania i powiedzenia. Zadają nam pytania: na jakich wartościach budujcie Ojczyznę, której na imię Polska? Czy budujecie Ją na wartościach, za które my oddaliśmy życie?” – mówił biskup.

Po Mszy św. kondukt żałobny udał się na pobliski cmentarz, gdzie zostały złożone trumny z doczesnymi szczątkami dziewięciu Niezłomnych, spośród których Fundacja Niezłomni im. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" zidentyfikowała por. Jan Boguszewski ps. "Bitny." Prace identyfikacyjne pozostałych żołnierzy są prowadzone.

Na cmentarzu, głos zabrali m.in. Wioletta Śląska-Zyśk wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego, Witold Stypułkowski – prezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych (okręg w Białymstoku) oraz Maciej Prażmo, prezes Zarządu Okręgu Warmińsko-Mazurskiego Światowego Związku Żołnierzy AK. Wszyscy zapewniali o konieczności upamiętnienia bohaterskiego aktu „Żołnierzy Wyklętych.”

W uroczystościach wziął udział Lucjan Deniziak, żołnierz Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, towarzysz broni poległych bohaterów. Trumny złożono do grobu z honorami wojskowymi.

Radosław Król, wójt gminy Wydminy wyjaśniał, że naszym moralnym obowiązkiem było dokonanie pogrzebu żołnierzy, którzy do ostatnich chwil swojego życia nie poddali się represji i walczyli o naszą wolność. Pamięć o nich zawsze będzie żywa – mówił wójt.

W uroczystościach udział wzięli licznie zgromadzeni mieszkańcy regionu, rodziny poległych żołnierzy, władze samorządowe, duchowieństwo. Obecni byli także kombatanci, grupy rekonstrukcji historycznej oraz organizacje patriotyczne. Przybyła ponadto 15. Giżycka Brygada Zmechanizowana. Licznie reprezentowana była rodzina zidentyfikowanego por. Boguszewskiego ps. "Bitny". Obecny był również syn kpt. "Burego", dowódcy oddziału – Romuald Rajs oraz siostrzeniec por. Kazimierza Chmielowskiego ps. "Rekin" – Michał Godzimirski.

Bitwa pod Gajkowskimi była największą bitwą podziemia niepodległościowego na Warmii i Mazurach. Podczas postoju na kwaterach ok. 130 żołnierzy NZW zostało zaatakowanych przez 1,5 tysięczny oddział NKWD, KBW, UB i LWP. Jak podają źródła historyczne, w bitwie zginęło od 16 do 22 partyzantów.

Partyzanci nie mieli możliwości dokonania pochówku swoich zabitych kolegów, ani zabrania ze sobą ich ciał. Kilka dni po bitwie pogrzebu dziewięciu ciał dokonała wspólnie ze swoim bratem mieszkanka Gajrowskich, Stefania Gazda.

W 1994 r. byli żołnierze podziemia narodowego z Białegostoku postawili pomnik w miejscu mogiły poległych w bitwie żołnierzy NZW.

Polegli Żołnierze Wyklęci zostali pochowani na cmentarzu w Orłowie, na którym zgodnie z decyzjami władz gminy Wydminy będzie zbudowany Panteon Żołnierzy Niezłomnych. Mają zostać w nim pochowani wszyscy żołnierze polegli podczas Bitwy pod Gajrowskimi. Jego uroczyste odsłonięcie planowane jest w 70. rocznicę bitwy – 16 lutego 2016 r. Według uzyskanych informacji od okolicznych mieszkańców zlokalizowano już miejsca, w których mogą być pogrzebani pozostali polegli żołnierze NZW.

Organizatorami uroczystości, w porozumieniu z Diecezją Ełcką, były: Urząd Gminy Wydminy, Fundacja Niezłomni oraz Stowarzyszenie Pamięci Żołnierzy Wyklętych "Gajrowskie" oraz parafia w Orłowie.


mr / Orłowo