“Zerwany kłos”. Nowy film o bł. Karolinie

Trwa I wojna światowa. Carskie oddziały panoszą się w okolicach Tarnowa. 16-letnia Karolina Kózkówna, ponosi śmierć męczeńską w obronie wiary. Jej historię opowiada film "Zerwany kłos", który wejdzie do kin 17 lutego.

Bł. Karolina pozostaje szlachetnym wzorem do naśladowania w obliczu prześladowania katolików na całym świecie. Ta prosta, wiejska dziewczyna ustrzegła swej dziewczęcej godności i dochowała wiary w Jezusa Chrystusa. Jest drogowskazem dla świata, w którym Boga próbuje zatrzeć się w ludzkim sercu, a samego człowieka odrzeć z jego godności.

W rolach głównych wystąpili m.in. Aleksandra Hejda (bł. Karolina Kózkówna) i Dariusz Kowalski (Jan Kózka). – Historia ojca Karoliny jest niezwykle dramatyczna. Było dla mnie wielkim wyzwaniem, żeby jakoś „dobrać się” do tej postaci, jakoś ją obronić… – mówi Dariusz Kowalski, który wcielił się w tę rolę, w wywiadzie dla portalu wpolityce.pl – Jego zachowanie pozostaje tajemnicą. Zostawił przecież córkę w rękach sołdata, wiedząc, co ją może czekać. Wydawać by się mogło, że powinien bronić Karoliny za wszelką cenę. Z drugiej strony – w domu zostawił liczną rodzinę… Ten człowiek do końca życia zmagał się z wyrzutami sumienia – podkreśla Kowalski specyfikę swojej postaci.

Twórcami filmu są studenci i absolwenci Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.  – Wszystkich nas łączy pragnienie nowej ewangelizacji świata poprzez kulturę, w tym także poprzez film. Mamy świadomość ogromnej potrzeby kształcenia i wychowania młodzieży w duchu tradycji narodowej, pielęgnowania polskości, a także rozwoju świadomości obywatelskiej i patriotycznej – podkreślają twórcy filmu z Fundacji Lux Veritatis.

Dystrybutorem filmu jest agencja Kondrat-Media.

„Zerwany kłos” został zaprezentowany publiczności wczesną jesienią 2016 r. na zakończenie jubileuszowych obchodów 100. rocznicy śmierci bł. Karoliny Kózkówny. Premiera była zarazem wotum wdzięczności za dar spotkania z Ojcem Świętym Franciszkiem w Polsce podczas ŚDM

 

ZERWANY KŁOS-PLAKAT

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

„Milczenie” Martina Scorsese medytacją o wierze

„Milczenie” to film dobry do medytacji nad swoją wiarą i niewiarą – mówi KAI o najnowszym filmie Martina Scorsese teolog kultury i znawca filmowy ks. prof. Witold Kawecki. Duchowny podkreśla, że obraz ten jest hołdem dla męczenników minionych i obecnych czasów

– „Milczenie” to coś więcej niż film, to przykład kina mistycznego, znakomity i wielowątkowy obraz, pełen metafor i przenośni, przykład sztuki najwyższych lotów – mówi ks. Kawecki. Wskazuje, że film jest wielopłaszczyznowy, z jednej strony głęboko zakotwiczony w Ewangelii, z drugiej mówiący o codziennym życiu i dylematach człowieka, który musi szukać odpowiedzi na pytania dotyczące wiary.

 

– Reżyser w mistrzowski sposób próbuje złamać widzów i siebie. Pokazuje, że wyparcie się wiary nie jest i nie musi być alternatywą – mówi duchowny. Zauważa, że przekaz filmu nie jest jednoznaczny, żeby mówić, że ktoś się ewidentnie wiary wyparł. – Przekonujemy się, że o wierze często nie świadczy zewnętrzność, a koherencja wewnętrzna.

 

Nawiązując do filmu wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego zwraca uwagę, że pokazany przez Martina Scorsese dylemat między zachowaniem wiary, a ocaleniem życia innych osób jest nauką o tym, czym naprawdę jest heroizm. – Nie jest dla chrześcijanina obowiązkiem, a stanowi ścieżkę do świętości – wyjaśnia ks. Kawecki.

 

Duchowny podkreśla jednocześnie, że ludzie chcą heroizmu, który służy wielkiej sprawie. Dlatego męczennicy są posiewem chrześcijaństwa. – Gdyby nie stu męczenników na kijowskim Majdanie Ukraina pewnie dotąd by się nie otrząsnęła, gdyby nie ksiądz Jerzy Popiełuszko może nie byłoby dzisiaj naszej wolności – wskazuje.

 

Ks. Kawecki zwraca uwagę, że najmocniejszą siłą tego filmu jest to, że można przy nim pomedytować nad swoją wiarą, czy niewiarą i nad osobistą drogą do Boga. – Scorsese w różnych warstwach pokazuje wiele ważnych problemów – podkreśla w rozmowie z KAI.

 

– Mel Gibson miał swoją „Pasję”, a Martin Scorsese ma swoje „Milczenie” – wskazał. Dodał, że choć te filmy są do siebie nieprawdopodobnie niepodobne, to paradoksalnie schodzą się w ty samym wątku – pasji Chrystusa i pasji człowieka, zdrady i zmartwychwstania. – Dziś na świecie ginie wielu chrześcijan. Ten film jest pieczęcią stawianą nad tymi, którzy umoczyli swoje życie we krwi Baranka – podsumował ks. Witold Kawecki.


mip / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments