video-jav.net

Uchodźca, imigrant, człowiek, pomoc

Człowiek w obliczu wojny, jak wygląda, jak się zachowuje, czego potrzebuje?

Małgorzata Świtała
Małgorzata
Świtała
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pokolenie naszych rodziców, być może dziadków wie, jak odpowiedzieć na te pytania. Kto spośród nas nie był na wschodzie Ukrainy, w Syrii, wcześniej Iraku i Afganistanie, nie wie z czym się mierzy. Szkiełka i oka czy serca potrzebujemy, żeby otworzyć się na potrzebujących?

Zrozumienie tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie wymaga widzenia więcej, w szeroko pojętej polityce, geopolitykę w to włączając, finansach, zasobach naturalnych, religii i historii. Rozwiązanie konfliktu w regionie zasługuje na pokojowego nobla. Ale nagroda za takie wyróżnienie to mniejsze pieniądze niż te, które można zarobić na wojnie. Komu się ona opłaca? Arabii Saudyjskiej, Katarowi, Rosji, Stanom Zjednoczonym, Turcji, a może Izraelowi? To na terenie tego ostatniego kraju dwa miesiące temu, we wrześniu, zostały przeprowadzone największe wojskowe manewry od 20 lat. Armia ćwiczyła prawdopodobne starcie z Hezbollahem, od walk przygranicznych po pełnowymiarową wojnę. W czwartek, 16 listopada, zakończyły się –  największe jak dotąd w Izraelu – manewry lotnicze „Niebieska flaga”. W tych ćwiczeniach siły połączyły Niemcy, Grecja, Indie, Włochy, Polska, Stany Zjednoczone i Francja.

“Państwo musi mieć zdolność do tworzenia koalicji, chcemy uczyć się od innych sił powietrznych, wzmacniać nasze zdolności do odstraszania” – mówił pułkownik Itamar, dowódca bazy sił powietrznych w Ovda.

Polityka odstraszania” tak dobrze znana z konferencji przywódców NATO używana w kontekście walki z Rosją. Czy podział, jaki stworzyła walka z samozwańczym Państwem Islamskim, na terrorystów i resztę cywilizowanego świata, to tak naprawdę stary, dobrze nam znany konflikt Stany Zjednoczone – Rosja? Pierwszy zwiastun tego, z czym teraz się mierzymy mieliśmy, kiedy Związek Radziecki chciał przypieczętować swoje wpływy w Afganistanie. To wtedy Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Arabia Saudyjska zaczęły finansować ruch oporu. Jak daleko od tego momentu do tego, w którym wszyscy usłyszeliśmy o Al Kaidzie?

 

 

Nawet na dobre nie zaczęłam się zagłębiać w konflikt, a już jego obraz zaczyna się zaciemniać. Czy Izrael prze do wojny? Na terenie mniejszego Libanu czy rozległej Syrii? A co z Kurdami i zaangażowaną w ten spór Turcją? Co z Arabią Saudyjską, Katarem, na których ciążą wzajemne, ale i świata oskarżenia o finansowanie terroryzmu? Co z ropą i jej przesyłem?

Długo można tak jeszcze drążyć, ale najważniejsze, żeby w tym oceanie wzajemnych oskarżeń i podejrzliwości nie zgubić kropli, jaką jest człowiek.

Człowiek, który pokazuje szkołę przekształconą w miejsce tortur i pozuje do zdjęć na tle zakrwawionych ścian.

Kobieta, która pochowała męża i syna, a swoje ostatnie żyjące dziecko ze łzami w oczach pożegnała, kiedy szło na front i nie ma o nim wieści od lat.

Dziecko, które marzy o tym, że wróci do szkoły.

Matka, która z głodu nie ma czym karmić swojego noworodka.

Kiedy pada pytanie, dlaczego nie sprowadzamy uchodźców do Polski, przychodzą mi do głowy słowa biskupa z Tartus w Syrii:

“Trzeba zrozumieć, że przybyszom z Bliskiego Wschodu trudno jest zaadaptować się do życia w zachodnim społeczeństwie. Dlaczego wyrywać ludzi z ich ziemi, kiedy można pomóc im odbudować ich kraj?  To znacznie lepsze pomagać im na miejscu, także lepsze z punktu widzenia rachunku ekonomicznego, ponieważ za taką samą sumę pieniędzy można pomóc dziesięć razy większej liczbie osób na miejscu, niż sprowadzając ich do Europy. Nie można też zapomnieć o groźbie terroryzmu, która wiąże się z niekontrolowanym napływem ludzi niewiadomego pochodzenia. Uważam, że Europa jest naiwna przyjmując uchodźców bez kontroli, nie znając ich intencji, kultury i przekonań.” 

Dlatego, pomagajmy! Tak, jak sami byśmy chcieli być wspomożeni. Słowem. Modlitwą. Pieniędzmi. Miliony są potrzebne na odbudowę szkół, szpitali, domów. Każdy milion zaczyna się od grosza. Dlatego każdy datek, nawet najmniejszy jest potrzebny. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, Caritas Polska, Polska Misja medyczna czy papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie – za ich pośrednictwem można się włączyć w akcję Rodzina Rodzinie, Polska dla świata i wiele, wiele innych. 

Kiedy w Marszu Niepodległości szły tysiące świętujących ludzi, z tłumu co jakiś czas wyrywały się pojedyncze głosy, które nie nadają się do przytoczenia w  miejscu publicznym. Parafrazując, nieliczni, ale głośni obwieszczali światu co trzeba zrobić z uchodźcami. Ludźmi, którzy cierpią przez wojnę. Którzy próbują odbudować swoje życie. Podnieść je z gruzów, jak nasi rodacy podnosili kiedyś zbombardowaną Warszawę. Patriotyzmu nie należy mylić z szowinizmem, a pomocy ze zmienianiem komuś życia na siłę.

Uchodźca, imigrant, człowiek, pomoc, wojna – wykreśl słowo, które w tej grupie znalazło się przypadkiem. Które? To wcale nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Tak jak cały konflikt i kryzys migracyjny, tak i to zdanie wymaga chwili, w której rzeczy małe przestają być znaczące, a do głosu dochodzą i szkiełko, i serce.

 

P.S. Dziękuję ks. Marcinowi Schmidtowi, dr Magdalenie El Ghamari, dr. Wojciechowi Szewko, ks. Pawłowi Kaczmarczykowi za rozmowę i przemyślenia.

 

Małgorzata Świtała

Małgorzata Świtała

Zobacz inne artykuły tego autora >
Małgorzata Świtała
Małgorzata
Świtała
zobacz artykuly tego autora >

Dialog na receptę

Do poniedziałku, do 18.40 strajkowali lekarze rezydenci. I stażyści. W imieniu całej służby zdrowia, ale tylko oni. Od 18:40 Porozumienie Zawodów Medycznych wchłonęło protest, a to wszystko w dniu 39. rocznicy wyboru kardynała Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II. Te wydarzenia mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać. Łączy je słowo „dialog”

Małgorzata Świtała
Małgorzata
Świtała
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Dialog to coś więcej niż wymiana poglądów, krytyka, spór, kłótnia, czy coś podobnego. Dialog zaczyna się od spotkania człowieka z człowiekiem, od cierpliwego słuchania, zadawania pytań, aż po możliwość wypowiedzenia się. Tak rozumiany dialog zakłada otwartość i dobrą wolę oraz wzajemny szacunek. Jak bardzo potrzebujemy tego w naszych rodzinach, relacjach sąsiedzkich i w miejscach pracy.”

 

Jak bardzo! Chciałoby się powtórzyć za świętym Janem Pawłem II nazywanym Papieżem Dialogu, który łączył ludzi różnych wyznań, podglądów i kolorów skóry. Chętnych do takiego, zdefiniowanego przez papieża Polaka dialogu, nie widać. Jeżeli okaże się inaczej, chętnie uderzę się w pierś. Od ponad roku lekarze rezydenci protestują. W czerwcu zeszłego roku wychodzili na ulice z transparentami “Za powołanie nie kupię chleba, dość wolontariatu”; “Twoja krew, mój pot, nasze łzy”. Było ponad sto spotkań z parlamentarzystami. Akcja wysyłania do przedstawicieli władz pism z propozycjami uzdrowienia służby zdrowia. Rozmowy z byłym już wiceministrem zdrowia Jarosławem Pinkasem. Nic nie pomogło. Nic się nie zmieniło. Mur rósł. Cegła po cegle. Mur niezrozumienia i żądań.

 

Decyzja o głodówce, rozpoczętej 2 października i nadal rotacyjnie prowadzonej, zapadła po informacji o śmierci lekarki z Niepołomic. 28-letnia kobieta zmarła w trakcie drugiego (bez przerwy) 12-godzinnego dyżuru. „Rozpoczynamy protest głodowy, bo ochrona zdrowia w Polsce umiera” – napisali wtedy na Facebooku przedstawiciele Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Nie chcę tu rozstrzygać, czy lekarka zmarła z przepracowania. Nie chcę też rozstrzygać, czy chciała czy musiała wziąć dwa dyżury bez minuty przerwy.

 

 

Faktem jest, że zdarzają się lekarze pracujący 300 godzin miesięcznie.
Faktem, że zarabiają w prywatnych lecznicach.
Faktem jest też, że pracują w tym czasie na kilku etatach.
Ale faktem jest też, że mają etaty.
Ale faktem jest też, że za ich edukację płacimy my wszyscy. Korzystamy nie wszyscy.

 

Na liście lekarskich postulatów są między innymi żądania zwiększenia nakładów na służbę zdrowia do 6,8% PKB w ciągu trzech lat (dla porównania na armię to wydatek 2% PKB), zmniejszenia kolejek, zwiększenia personelu i podwyżki dla lekarzy rezydentów i stażystów. Zwiększenie wydatków na służbę zdrowia planuje też ministerstwo zdrowia (w tym roku to już rekordowe 4,7% PKB) do 6%PKB, ale w dłuższym czasie. Podwyżki też ma w planach, ale nie takie, jakich chcą rezydenci. Każdy z nas nie chce czekać na lekarza w nieskończoność i być zapisanym na rehabilitację pół roku po zdjęciu gipsu.

 

16 października od przedstawicieli Porozumienia Zawodów Medycznych usłyszeliśmy, że przejmują protest rezydentów. Jaki dialog był między nimi? Czy ich postulaty będą wspólne? Komu to połączenie wyjdzie na zdrowie? Na odpowiedzi musimy poczekać. Na razie wiemy, że dialogu nie ma między lekarzami a ministerstwem zdrowia. Konstanty Radziwiłł powołał zespół do spraw systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, przyszłości kadr medycznych i sposobu ich wynagradzania. Stworzenie takiego ciała zapowiedziała po spotkaniu z rezydentami premier Beata Szydło. Pierwsze jego posiedzenie 20 października w Centrum Partnerstwa Społecznego “Dialog” w Warszawie o godz. 10.

 

Ma być spotkanie, czy będzie dialog człowieka z człowiekiem?

 

Małgorzata Świtała

Małgorzata Świtała

Zobacz inne artykuły tego autora >
Małgorzata Świtała
Małgorzata
Świtała
zobacz artykuly tego autora >