Nasze projekty
Tomasz Adamski

Rzecz o religii w szkołach

Nie wiedzieć czemu od kilku dni główną osią publicznego sporu stało się miejsce edukacji religijnej w polskim szkolnictwie, a właściwie systemowe postulowanie zniesienia szkolnych katechez. Bo pieniądze, bo czas, bo Kościół w oświatowych placówkach, bo niepoważne, bo neutralność...

Reklama

Nie chcę wykazywać dalekich wniosków, snuć makroimplikacji, według których skasowanie religii w szkole grozi całkowitą utratą moralności czy nawet tożsamości narodowej, jak czynili to niektórzy publicyści. Uważam to za bzdurę choćby dlatego, że wciąż miażdżąca większość gorliwych moralnie katolików wychowana została w ustroju, któremu religia w szkole pasowała jak rolnikom deszcz w żniwa, a teraz pokolenia urodzone po przemianach ustrojowych zdają się tonąć w morzu wódki i nieodpowiedzialnego seksu, choć nie wyszły jeszcze z gimnazjum.

 

Ważna jest dla mnie inna sprawa. Dlaczego mnie i wielu innym gorącym zwolennikom programowej katechezy, obrońcom religii w szkołach sami katecheci wytrącają argumenty?

Reklama

 

Większość zarzutów, jakie wypisałem we wstępie, można bowiem zbyć wzruszeniem ramion. Nigdy nie pojmę, co ma katechizacja w szkole do naruszania neutralności światopoglądowej, podobnie jak nie wiem, co ma do tego krzyż w sejmie. Część z tych obiekcji można oczywiście zjeść również argumentacyjnie. Pamiętam odbytą lata temu rozmowę z antyklerykałem, który wskazywał na Anglię jako miejsce, gdzie zamiast religii w szkołach jest dodatkowy czas na języki obce i dzięki temu tamtejsze dzieci potrafią się swobodnie dogadywać, gdziekolwiek pojadą. Że w każdym państwie mówią wtedy w swoim naturalnym języku, bo świat ogólnie mówi po angielsku, nie przyjął do wiadomości.

 

Reklama

Rzecz o religii w szkołach

Ale gdy przeciwnik religii w szkole (co ciekawe, często katolik i to gorliwy, mądry, pobożny itp.) wykazuje, że szkolna katecheza to kpina – wtedy apologeci szable chowają do pochew. Bo nie mają co odpowiedzieć i nie będą mieli, dopóki podstawowym materiałem dydaktycznym na katechezach będą filmy Pixara, a upragnionym ćwiczeniem – wyjście na przeważnie niemą dziesiątkę różańca do pobliskiej kaplicy i wcześniejsze skończenie zajęć.

 

Reklama

W chwili, gdy przeciętny maturzysta, po wielu żmudnych latach kończący religijną edukację, myli Trójcę Świętą ze Świętą Rodziną, gdy niepokalane poczęcie jest dla niego synonimem dziewictwa Maryi, z siedmiu sakramentów potrafi wymienić trzy i to tylko dlatego, że zalicza do nich popiołkowanie, jest przekonany, że księgi Starego Testamentu powstały w naszej erze, a autorem spisanych tekstów ewangelicznych jest Jezus; w takim klimacie katecheci – często zagonieni parafialną robocizną księża – w części szkół notorycznie aplikują uczniom rozrywkę w postaci kreskówki lub dają im czas na odrabianie lekcji, a za zadanie pytania karcą i ćwiczą.

fot. ashley tyree

Żadnego z powyższych przykładów niewiedzy nie zmyśliłem. Wszystkie mnie spotkały lub mi je opowiedziano. Część z nich – o zgrozo! – wśród pierwszoroczniaków przychodzących na studia teologiczne.

 

Dlatego nie mamy szans na obronę szkolnej katechezy ani w rozmowie ze zorientowanym w sprawie antyklerykałem, ani w dyskusji z rozgoryczonym katolikiem, który zabiera swoje dziecko z zajęć religii i w nosie ma pohukiwania hierarchów o zdradzie, obowiązku i katolickim wychowaniu. Bo tego ostatniego nie dostrzegł przez lata. I nie mam prawa źle myśleć o takim rodzicu, bo w pojedynkę zrobił więcej niż cała rzesza katolików, którzy w zmowie milczenia czynią z tego cyrku tajemnicę poliszynela.

 

Ale apeluję do katechetów świeckich, zakonnych, duchownych i wszelkich innych: traktujcie poważnie swoje obowiązki, bo Wam tę robotę systemowo odbiorą. I to przy akompaniamencie braw ludzi, których znacie z pierwszych ławek w Waszych kościołach.

 

O szkodach wyrządzonych młodzieży nawet nie wspominam. O niej zapomnieliście już dawno.

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite